Sam biskup nic nie znaczy
- 20 września, 2008
- przeczytasz w 2 minuty
- Niektórzy biskupi mają problematyczny, gdyż teologicznie wyśrubowany obraz swojej posługi. Zbyt wiele projektują na swój urząd, a to prowadzi czasami do episkopalizmu, który nie jest moją rzeczą. Sam biskup nic nie znaczy – powiedział w wywiadzie dla Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ) kardynał Karl Lehmann, ordynariusz diecezji mogunckiej. W wywiadzie przeprowadzonym z okazji zbliżającego się 25-lecia święceń biskupich kardynała Lehmanna, hierarcha podkreślił znaczenie osób świeckich […]
- Niektórzy biskupi mają problematyczny, gdyż teologicznie wyśrubowany obraz swojej posługi. Zbyt wiele projektują na swój urząd, a to prowadzi czasami do episkopalizmu, który nie jest moją rzeczą. Sam biskup nic nie znaczy – powiedział w wywiadzie dla Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ) kardynał Karl Lehmann, ordynariusz diecezji mogunckiej.
W wywiadzie przeprowadzonym z okazji zbliżającego się 25-lecia święceń biskupich kardynała Lehmanna, hierarcha podkreślił znaczenie osób świeckich w życiu Kościoła. Bez nich — świeckich pracowników kościoła i wielu wolontariuszy, oraz wielu stałych diakonów – funkcjonowanie diecezji byłoby trudne – uważa kardynał.
Lehmann stwierdził, że wśród niemieckich biskupów młodego pokolenia są różne typy hierarchów – jedni dzielą się swoją odpowiedzialnością, a inni powołują się raczej na swój autorytet.
Zapytany, co uznaje za swoją największą porażkę, kardynał Lehmann uznał wydarzenia pod koniec XX wieku, kiedy pod silnym naciskiem Watykanu diecezje rzymskokatolickie w Niemczech musiały zrezygnować z uczestnictwa w państwowym systemie poradnictwa rodzinnego, dopuszczającego przeprowadzenie aborcji po odbyciu obowiązkowych konsultacji w odpowiednich ośrodkach, również kościelnych. W tym czasie Lehmann był przewodniczącym rzymskokatolickiej Konferencji Biskupów Niemieckich.
Lehmann powiedział FAZ, że zdawał sobie sprawę z istnienia kontrargumentów na pozostanie w systemie poradnictwa rodzinnego i że Rzym widzi tą sprawę inaczej. – Być może Rzym musiał to inaczej widzieć. Było mi przykro, że niektórzy ludzie mieli jednostronny wpływ w Rzymie i z niego korzystali. Nie chciałbym ujawniać tutaj nazwisk, ale miałem wrażenie, że moje argumenty w ogóle nie są wysłuchiwane. Z pewnością miało to coś wspólnego z osobowością Jana Pawła II, który bazując na polskim doświadczeniu chciał mieć za wszelką cenę jednoznaczny Kościół. Nie mógł tego pogodzić z dalszym pozostawaniem w systemie poradnictwa rodzinnego – powiedział moguncki biskup.
W tym roku kardynał Lehmann zrezygnował po 21 latach z kierowania DBK, głównie z przyczyn zdrowotnych. Zgodnie z prawem kanonicznym w 2011 roku, kiedy ukończy 75. rok życia, będzie musiał złożyć na ręce papieża rezygnację z urzędu.
:: Ekumenizm.pl: Kardynał Karl Lehmann odchodzi — koniec pewnej ery