Seminarium to nie klinika
- 29 września, 2006
- przeczytasz w 1 minutę
Włoscy hierarchowie rzymskokatoliccy biją na alarm: seminaria duchowne pustoszeją,a średnia wiekowa duchowieństwa jest wysoka. Na dodatek do seminariów zgłaszają się ludzie, którzy chcą uciec od świata i mają problemy psychiczne. Seminaria to nie kliniki – podkreśla arcybiskup Turynu kardynał Severino Poletto. Powodów do zadowolenia nie ma żaden ordynariusz włoskiej diecezji. W milionowym Turynie, czwartym co do wielkości mieście w Italii, w seminarium duchownym uczy się tylko 15 mężczyzn. Przed pięcioma laty […]
Włoscy hierarchowie rzymskokatoliccy biją na alarm: seminaria duchowne pustoszeją,a średnia wiekowa duchowieństwa jest wysoka. Na dodatek do seminariów zgłaszają się ludzie, którzy chcą uciec od świata i mają problemy psychiczne. Seminaria to nie kliniki – podkreśla arcybiskup Turynu kardynał Severino Poletto.
Powodów do zadowolenia nie ma żaden ordynariusz włoskiej diecezji. W milionowym Turynie, czwartym co do wielkości mieście w Italii, w seminarium duchownym uczy się tylko 15 mężczyzn. Przed pięcioma laty było ich jeszcze 40.
Poletto zaapelował do katolickich organizacji młodzieżowych o poszukiwanie prawdziwych powołań kapłańskich – informuje dziennik La Repubblica.
Według danych włoskiego episkopatu na początku lat 60-tych minionego stulecia we włoskich seminariach duchownych było 30 tys. mężczyzn. W 2004 liczba ta zmalała do 4.500. W tym czasie ubyło 11 tys. kapłanów, a co drugi ksiądz poniżej 40. roku życia to cudzoziemiec.