Servi Jesu et Mariae — Trydent i Vaticanum II w jednym
- 23 maja, 2006
- przeczytasz w 3 minuty
Debaty ostatnich miesięcy i lat, dotyczące indultu uniwersalnego dla mszy trydenckiej czy nawet apele o zreformowanie reformy liturgicznej Soboru Watykańskiego II wzbudzają wciąż wiele emocji. Wbrew wcześniejszym doniesieniom pojednanie Kościoła rzymskokatolickiego z Bractwem Kapłańskim św. Piusa X jest nadal dalekie. Podczas gdy krytycy posoborowego rytu (NOM) podkreślają, że “stara msza”,nazywana “mszą wszechczasów”, nigdy nie została zniesiona i jest autentycznym wyrazem katolickiej Tradycji, to zwolennicy reformy soborowej zarzucają […]
Debaty ostatnich miesięcy i lat, dotyczące indultu uniwersalnego dla mszy trydenckiej czy nawet apele o zreformowanie reformy liturgicznej Soboru Watykańskiego II wzbudzają wciąż wiele emocji. Wbrew wcześniejszym doniesieniom pojednanie Kościoła rzymskokatolickiego z Bractwem Kapłańskim św. Piusa X jest nadal dalekie. Podczas gdy krytycy posoborowego rytu (NOM) podkreślają, że “stara msza”,nazywana “mszą wszechczasów”, nigdy nie została zniesiona i jest autentycznym wyrazem katolickiej Tradycji, to zwolennicy reformy soborowej zarzucają “reakcjonistom”, iż ich postrzeganie Tradycji jest wybiórcze i ma niewiele wspólnego z duchem katolickim. W Kościele rzymskokatolickim istnieją jednak wspólnoty, których celem jest dbanie zarówno o tradycję sprzed i po Soborze Watykańskim II. Jedną z nich jest Zgromadzenie Sług Jezusa i Maryi (Servi Jesu et Mariae – SJM).
Zgromadzenie powstało w 1988 roku. Jego założycielem jest o. Andreas Hönisch. Jako kongregacja na prawie papieskim funkcjonuje od 1994 roku. SJM, składająca się zarówno z osób świeckich i duchownych,odwołuje sięduchowości ignacjańskiej. Wspólnota powstała w Niemczech. Dziś jednak najważniejszym ośrodkiem SJM jest austriacka miejscowość Blindenmarkt położona między Linz a St. Pölten. Zgromadzenie działa również na terenie Niemiec, Kazachstanu, Albanii, Rumunii, Ukrainy i Francji.
Głównym celem wspólnoty jest działalność duszpasterska wśród harcerzy. SJM aktywnie angażuje się w prace Katolickiego Harcerstwa Europy. Członkowie SJM składają śluby ubóstwa, czystości oraz posłuszeństwa. W centrum duchowości SJM stoi msza święta rozumiana jako “odnowienie ofiary krzyżowej Chrystusa”. Godne sprawowanie mszy świętej jest dla członków SJM najistotniejszą kwestią ich duchowości. Msza święta celebrowana jest zarówno według starego mszału z 1962 roku (stary ryt), a także według porządku posoborowego zgodnie z mszałem papieża Pawła VI. SJM postrzega takie połączenie jako swój “wkład w liturgiczną odnowę Kościoła rozumianą jako przypominanie o wciąż żywej Tradycji Kościoła”.
Charakterystycznymi elementami w pobożności SJM jest również codzienna modlitwa różańcowa oraz “akt zawierzenia Najświętszemu Sercu Pana Jezusa oraz Niepokalanemu Sercu Maryi”.
Przez radykalnych krytyków Soboru Watykańskiego II wspólnota SJM określana jest jako półkonserwatywna, rozdarta między dwoma porządkami. Dla wielu birytualizm prezentowany przez SJM nie jest sposobem na rozwiązaniem problemu liturgii. Co ciekawe opinię taką prezentują zarówno przeciwnicy powrotu mszy trydenckiej, jak i jej gorący zwolennicy. Głównym argumentem jest brak liturgicznej jedności Kościoła oraz stwarzanie dodatkowego bałaganu eklezjalnego.
Ojciec Hönisch uważa, że zarzuty kierowane pod adresem SJM są niesłuszne i powołuje się na autorytet papieża. Hönisch podkreśla, że jeśli ktoś teoretycznie uznaje Urząd Piotrowy, ale w praktyce sprzeciwa mu się, to “być może jest katolikiem, ale nie myśli i nie odczuwa jak katolik”. Duchowny z podobną nieufnością odnosi się zarówno do tradycjonalistów, jak i radykałów domagających się unowocześnienia liturgii. W tekście opublikowanym wkwartalniku SJM “Wołanie Króla” Hönisch odniósł się do stwierdzenia, że SJM “siedzi między stołkami”. Czynić tak powinien każdy, kto jest katolikiem i chce nim pozostać. Czyni tak cały Kościół katolicki. Katolik, który chce być konserwatystą musi uznawać i zachowywać cały depozyt wiary. Konserwatyzm nie oznacza skostnienia, ale życie w uświęcającej łasce – argumentuje Hönisch.