Sprzedani Bogu — ewangelikalne mega-Kościoły (Megachurches)
- 12 czerwca, 2005
- przeczytasz w 4 minuty
Wypełnione po brzegi stadiony, betonowe gmaszyska z najnowocześniejszym sprzętem audiowizualnym, czy profesjonalne zespoły muzyczne podczas “godzin uwielbienia”, stały się nieodłączną częścią amerykańskiego krajobrazu religijnego. W latach 80-tych XX wieku działało w USA ok. 50 mega-Kościołów. Dziś jest ich prawie 900. Niektóre zorganizowały się w ponadregionalne struktury, a inne pozostają niezależne w myśl radykalnego kongrecjonalizmu. Moralny i dogmatyczny konserwatyzm idzie w parze z nowoczesnym marketingiem. Mariaż mega-Kościołów […]
Wypełnione po brzegi stadiony, betonowe gmaszyska z najnowocześniejszym sprzętem audiowizualnym, czy profesjonalne zespoły muzyczne podczas “godzin uwielbienia”, stały się nieodłączną częścią amerykańskiego krajobrazu religijnego. W latach 80-tych XX wieku działało w USA ok. 50 mega-Kościołów. Dziś jest ich prawie 900. Niektóre zorganizowały się w ponadregionalne struktury, a inne pozostają niezależne w myśl radykalnego kongrecjonalizmu. Moralny i dogmatyczny konserwatyzm idzie w parze z nowoczesnym marketingiem. Mariaż mega-Kościołów z amerykańską pop-kulturą jest nie tylko religijną ofensywą w walce o rząd amerykańskich (i nie tylko) dusz, lecz także potężnym instrumentem w politycznych rozgrywkach. Uciekinierzy z bezbożnych metropolii, prowadzący dotąd ciche życie na bogobojnej prowincji, stają się coraz bardziej ekspansywni. Przy pomocy mega-Kościołów chcą budować Królestwo Boże w całych Stanach.
Podczas gdy uczestnictwo w rzymskokatolickich mszach oraz nabożeństwach tradycyjnych Kościołów protestanckich spada, liczba wiernych, uczestniczących w masowych uroczystościach religijnych, systematycznie rośnie. Ogrom wysiłku i środków finansowych inwestowanych w organizacje mega-Kościołów zwraca się z nawiązką. Każdy z mega-Kościołów ma podobną historię. Zaczynało się od grupki zapaleńców, spotykających się na studiowaniu Biblii. Krąg powiększał się o członków rodziny, znajomych z pracy czy kręgielni, aż w końcu założono zbór-inny-niż-wszystkie, ostoję “biblijnego chrześcijaństwa”, walczącego z Babilonem współczesności.
Sprzedaliśmy się Bogu
Instytut Harforda ds. Badań Religijnych (Hartford Institute for Religious Research) wraz z chrześcijańską organizacją Leadership Network od lat obserwują zmiany, dokonujące się w mega-Kościołach. Są one ciekawym zjawiskiem zarówno pod względem teologicznym, jak i socjologicznym. Kościoły tego typu prowadzą aktywną działalność duszpasterską i społeczną, i to siedem dni w tygodniu. Dbają o całkowite zapełnienie czasu wolnego wiernych wszystkich grup wiekowych i warstw społecznych.
Zjawisko mega-Kościołów spotyka się z żywym zainteresowaniem w Europie, w której chrześcijaństwo znajduje się w wyraźnej defensywie. Europejskie fakultety teologiczne poszerzają swoją ofertę naukową o studium nowych ruchów religijnych w USA oraz Ameryce Płd., a nawet zdystansowana wobec religijnej tematyki prasa coraz częściej publikuje reportaże z innego świata, w którym wszystko jest pewne.
W dzisiejszym wydaniu bawarskiej Süddeutsche Zeitung ukazał się reportaż pt.: “Zaśpiewaj mi Ewangelię ekspansji” o jednym z amerykańskich mega-Kościołów: Saddleback Church z jego pastorem Rickiem Warrenem. Autor opisuje jubileuszowe nabożeństwo z okazji 25-lecia wspólnoty na stadionie, o videoclipach zamiast śpiewnikach, o duchownym, który zamiast togi/sutanny nosi zwykłą koszulę i trampki, ewentualnie sportowy garnitur.
Wezwania do nawrócenia nasączone są polityczną retoryką, choćby wtedy gdy duchowny popada w pedagogię strachu, przypominając zgormadzonym, że na świecie jest jeszcze wielu bezbożnych Saddamów. Przesłanie jest jasne: nikt, “nawet ONZ”, nie jest w stanie pokonać wcielonego zła. Tylko my “umocnieni wiarą w Jezusa.” Pochwyceni atmosferą nabożeństwa wierni składają przy wyjściu deklarację o osobistym przyjęciu Jezusa do serca: “Chciałbym być przez Ciebie, Boże, tak użyty, abym podczas moich ostatnich dni mógł powiedzieć: Przyjdź, Panie Jezu, i niech zacznie się wieczne party!”
Wcześniej jednak wierni przeżywają “duchowe tsunami”, atak niebieskich sił poprzez zwiastowane Słowo. Scenariusz nabożeństwa, zarówno pod względem scenicznym, jak i retorycznym, zdaje się być podporządkowany czarno-białej rzeczywistości. W zachwycie i “serdecznym rozgrzaniu serca” manifestuje się jedna idea: żryj ptaszku albo giń! Nie jesteśmy Kościołem umiarkowanych, miłych ludzi, ale Kościołem ludzi, którzy sprzedali się Bogu. Tylko radykałom udało się zmienić świat ? prorokuje wielebny Warren.
Wprawdzie mega-Kościoły prezentują zdecydowanie konserwatywne spojrzenie na wiarę i moralność, to jednak Instytut Harforda wyróżnia różne nurty mega-Kościołów: począwszy od konwencjonalnych, a skończywszy na wspólnotach, któte prześcigają się w wyznawanym fundamentalizmie. Duchowni, kierujący tymi wspólnotami są papieżami swoich wspólnot, bardzo często posiadają absolutny autorytet, bez potrzeby ogłaszania dogmatu ? te przecież są tylko wymysłem ludzkim i niezgodne z Biblią?
Nic nie wskazuje na to, aby fenomen mega-Kościołów był tymczasowym produktem amerykańskiej kultury. Dynamicznie rozwijające się mega-Kościoły w Ameryce Południowej, a nawet Korei Płd. stają się alternatywą dla wielu chrześcijan, poszukujących silnego poczucia wspólnoty i intensywnych przeżyć duchowych. Czy mega-Kościoły miałyby szansę w Europie? Czy byłyby remedium dla europejskiego chrześcijaństwa?
:: Ekumenizm.pl: Katolików coraz mniej, więcej protestantów i niewierzących
:: Ekumenizm.pl: Polityczny pastor ustąpił
:: Ekumenizm.pl: Ewangelikalny skandal