Starokatolicka tożsamość w kryzysie?
- 25 lutego, 2008
- przeczytasz w 3 minuty
Na łamach ewangelickiego dwumiesięcznika “Materialdienst” wydawanego przez Instytut Konfesjoznawczy Bensheim ukazał się obszerny artykuł bp. Hansa Gerny’ego (zdj.), emerytowanego zwierzchnika Kościoła Chrześcijańsko-Katolickiego (Starokatolickiego) Szwajcarii. Tekst przedstawia starokatolickie dążenia ekumeniczne począwszy od intensywnych rozmów prowadzonych w XIX wieku z Rosyjską Cerkwią Prawosławną, a następnie ze światową Wspólnotą Anglikańską. Przynajmniej dwa razy – w 1931 i 1987 roku – wydawało się, że nic już nie stoi na przeszkodzie sakramentalnej […]
Na łamach ewangelickiego dwumiesięcznika “Materialdienst” wydawanego przez Instytut Konfesjoznawczy Bensheim ukazał się obszerny artykuł bp. Hansa Gerny’ego (zdj.), emerytowanego zwierzchnika Kościoła Chrześcijańsko-Katolickiego (Starokatolickiego) Szwajcarii. Tekst przedstawia starokatolickie dążenia ekumeniczne począwszy od intensywnych rozmów prowadzonych w XIX wieku z Rosyjską Cerkwią Prawosławną, a następnie ze światową Wspólnotą Anglikańską.
Przynajmniej dwa razy – w 1931 i 1987 roku – wydawało się, że nic już nie stoi na przeszkodzie sakramentalnej unii między prawosławiem a Unią Utrechcką, jednak wewnętrzne problemy prawosławia oraz trudności z trzecim partnerem dialogu, Wspólnotą Anglikańską, z którą Unia Utrechcka była już mocno związana – uniemożliwiły pełną jedność. Jednak – jak zauważa bp Hans Gerny – dialog prawosławno-starokatolicki jest jedynym bilateralnym dialogiem prawosławia z inną tradycją chrześcijańską na szczeblu światowym, który został doprowadzony do końca. Wszystkie tematy wyjaśniono, stwierdzono zasadniczą zgodność i … nic. Gerny wylicza kilka powodów – odmienna duchowość, związki Utrechtu z anglikanami, Kościołami luterańskimi i innymi Kościołami ewangelickimi, i wreszcie kwestia ordynacji kobiet.
Nieco inaczej sytuacja wyglądała z dialogiem anglikańsko-starokatolickim. Na początku starokatolicy mieli podobne wątpliwości jak Rzym: czy święcenia anglikańskie są ważne. Mimo że holenderscy starokatolicy od samego początku opowiadali się za uznaniem anglikańskich święceń, Unia Utrechcka uczyniła to dopiero w 1925 roku. Powód? Do takiej decyzji potrzebna była pełna zgodność Kościołów członkowskich.
Jak zauważa bp Gerny, dalsze afiliacje anglikanów z Kościołami luterańskimi, reformowanymi i metodystycznymi stwarzały dla starokatolików sytuację mało komfortową, gdyż ustrojowo i dogmatycznie bliższy anglikanizm coraz bardziej wiązał się z reformacyjnymi denominacjami, które w odróżnieniu do Utrechtu i Canterbury, nie podkreślały tak mocno “katolickiego rozumienia sakramentów i urzędów.” Porozumienie anglikanów ze skandynawskimi luteranami (Porvoo) sprawiło, że starokatolicy stawali się coraz mniejszym partnerem, a wewnętrzne trudności w Unii dodatkowo osłabiały pozycję starokatolicką.
I tak np. w 1976 roku biskupi starokatoliccy odrzucili ordynację kobiet, ale już na początku lat 90. odczuwano już inną atmosferę. W 1997 Unia umożliwiła wyświęcanie kobiet. W 2003 roku Polski Narodowy Kościół Katolicki opuścił Unię z powodu ordynacji niewiast.
Podsumowując historię ekumenicznego zaangażowania starokatolicyzmu, bp Gerny przyznaje, że początkowa idea zjednoczenia wszystkich chrześcijan wokół starochrześcijańskich zasad wiary niepodzielnego Kościoła, stała się nierealny, a to głównie poprzez ewolucję doktrynalną Unii Utrechckiej i jej relacje ekumeniczne. – Stwierdzenie, że Unia Utrechcka zgodnie z tym, jak ona sama się postrzega, powinna w sposób szczególny dbać o relacje z Kościołami tradycji katolickiej, przestało już być oczywiste – uważa bp Gerny, sugerując jednocześnie oczekiwanie na zmiany, które miałyby pokazać, czy dojdzie do reorientacji starokatolickiej tożsamości, czy dalszej integracji z Kościołami reformacyjnymi, czy może do zmian w ekumenicznych celach Unii.