Syfilis, czyli ewangelia sukcesu
- 6 lutego, 2010
- przeczytasz w 2 minuty
Większość chrześcijan w Ameryce skażonych jest niektórymi aspektami tzw. ewangelii sukcesu – powiedział pastor Sam Storms z Bridgeway Church w Oklahoma City, należącego do reformowanej gałęzi baptyzmu. – Wierzący nie mają koncepcji miłości i radości, która nie eliminuje trudności i strapień. Wielu wierzącym wydaje się, że jeśli Bóg jest miłością, to musi jeśli nie zlikwidować to zminimalizować cierpienie i zwiększyć życiowe przyjemności – podkreślił Storms. Duchowny podkreślił, że dość […]
Większość chrześcijan w Ameryce skażonych jest niektórymi aspektami tzw. ewangelii sukcesu – powiedział pastor Sam Storms z Bridgeway Church w Oklahoma City, należącego do reformowanej gałęzi baptyzmu. – Wierzący nie mają koncepcji miłości i radości, która nie eliminuje trudności i strapień. Wielu wierzącym wydaje się, że jeśli Bóg jest miłością, to musi jeśli nie zlikwidować to zminimalizować cierpienie i zwiększyć życiowe przyjemności – podkreślił Storms.
Duchowny podkreślił, że dość powszechne jest przekonanie, iż „wrodzonym prawem chrześcijanina” jest doświadczanie wygody i zasobności, a Bożym obowiązkiem jest zapewnić je. – Ta choroba kwitnie w najlepsze w świecie kultury, ale także w Kościołach, a kaznodzieje mają trudności z przekonywaniem do innej kultury, która oparta jest na prawdziwej radości w Chrystusie.
Według Stormsa, tzw. ewangelia sukcesu, która naucza, że bogactwo i dobre zdrowie są znakiem Bożej przychylności i błogosławieństwa, jest jak „korozyjny i rozkładający ciało człowieka syfilis”. – To choroba, która jest o wiele bardziej zaraźliwa i skrajnie zgubna dla duszy niż skutki największych plag dla ludzkiego ciała. Musimy walczyć z tym wirusem wewnątrz Chrystusowego Ciała – dodał.
Winę – według Stormsa – za popularność ‘ewangelii sukcesu’ nie ponoszą tylko telewizyjni kaznodzieje. – Wina jest głównie po naszej stronie, gdyż nie potrafimy dostatecznie wyjaśnić powierzchowności naszych ludzkich potrzeb. Nie potrafimy pokazać, jak trudności, prześladowanie i ucisk pomagają nam polegać w zupełności na Bogu, który jest wszystkim dla nas w Chrystusie — dodał.
Sam Storms wygłosił swoje przemówienie podczas dorocznej konferencji Desiring God, której założycielem jest pastor John Piper, jeden z głównych propagatorów tzw. chrześcijańskiego hedonizmu, który swoimi korzeniami sięga do myśli teologicznej XVIII-wiecznego amerykańskiego teologa ks. Jonathana Edwarda, Blaise Pascala oraz anglikańskiego teologa C. S. Lewisa. Główną zasadą chrześcijańskiego hedonizmu jest przekonanie, że Bóg jest najbardziej uwielbiony wtedy, gdy człowiek jest najbardziej spełniony w Bogu oraz że najwyższym pragnieniem Boga jest to, aby najgłębsza i najbardziej wytrwała radość człowieka stała się jednocześnie radością zjednoczenia z Nim. Zwolennicy tej idei odwołują się również do licznych świadectw Ojców Kościoła, a także do innych teologów z różnych epok historii Kościoła.