"Nie ma takiej potrzeby" – ciąg dalszy zmagań płockich mariawitów z Unią Utrechcką i nie tylko

98

W kwietniu br. informowaliśmy o ponownym przyjęciu Kościoła Starokatolickiego Mariawitów do Unii Utrechckiej. Informacja wraz z załączonym tłumaczeniem deklaracji podpisanej przez biskupów mariawickich podczas spotkania w Szwajcarii wywołała lawinę komentarzy, często niesprawiedliwych i formułowanych zbyt pochopnie. Co spowodowało taką eksplozję emocji i co działo się po naszej publikacji?

Przypomnijmy: 1 kwietnia br. delegacja biskupów Kościoła Starokatolickiego Mariawitów podpisała podczas spotkania Biskupów Starokatolickich Unii Utrechckiej Porozumienie, którego celem jest ponowne przyjęcie Kościoła Starokatolickiego Mariawitów (KSM) do Unii Utrechckiej (UU). Na marginesie należy wyjaśnić pewną subtelność wiążącą się ze skrótem myślowym zawartym w sformułowaniu „ponownego przyjęcia Kościoła do Unii Utrechckiej”. UU jest nie tyle wspólnotą Kościołów, co biskupów starokatolickich, stojących na czele autonomicznych Kościołów.


Nasza publikacja wywołała prawdziwą burzę, a to z kilku względów. Po pierwsze: ani wierni ani kapłani mariawiccy, wyłączając wąskie grono z Rady Kościoła, nie wiedzieli nic o zamiarze podpisania przez biskupów porozumienia z UU, gdyż prowadząca dialog komisja nie informowała o wynikach i treści prowadzonych rozmów, nie licząc paru zdawkowych komunikatów na przestrzeni lat. Mimo iż tekst Porozumienia opublikowała na swoich stronach nie tylko Unia Utrechcka, ale i Kościoły starokatolickie w Niemczech, Czechach, Austrii, Szwajcarii i Holandii, to dokument nie ukazał się do dziś na stronach KSM. Jedynym tłumaczeniem Porozumienia jest wciąż tekst zamieszczony na ekumenizm.pl. Można zatem zaryzykować pytanie: czy władze chciały poinformować wiernych o fakcie akcesu do UU dopiero post factum, a więc po zaplanowanych na wrzesień uroczystościach jubileuszowych w Utrechcie połączonych z uroczystym podpisaniem aktu o ponownym przyjęciu. Po drugie: jeszcze większe poruszenie wzbudziła treść samego porozumienia, w którym biskupi KSM zobowiązują się od usunięcia z ksiąg liturgicznych formuły Filioque, dotyczącej pochodzenia Ducha Świętego od Ojca i Syna, a także fragmentu ze statutu Kościoła, mówiącego o Niepokalanym Poczęciu NMP.


Niezależnie od wspomnianego Porozumienia Unia Utrechcka opublikowała Oświadczenie w języku polskim i niemieckim podpisanym w imieniu Biskupów Kościoła Starokatolickiego Mariawitów przez Biskupa Naczelnego ks. bpa Michała M. Ludwika Jabłońskiego (Kościół Starokatolicki Mariawitów nie uczynił tego do dziś ani na swojej stronie internetowej, ani w periodyku „Mariawita”).


Problematyczny jest fakt, że wersja niemieckojęzyczna Oświadczenia nie jest kompatybilna z wersją polskojęzyczną – raz są to drobne omyłki językowe, a innym razem błędy w tłumaczeniu kluczowej terminologii teologicznej. Wymownym przykładem jest punkt drugi, mówiący o Niepokalanym Poczęciu: o ile wersja niemieckojęzyczna mówi o „Niepokalanym Poczęciu NMP” jako takim, o tyle wersja polskojęzyczna mówi o „dogmacie o Niepokalanym Poczęciu NMP”. To rozróżnienie jest dość istotne z dwóch powodów: 1) wiara w Niepokalane Poczęcie NMP nie zakłada przyjęcia definicji dogmatycznej z 1854 roku, a więc należy rozróżnić między wiarą w Niepokalane Poczęcie a wiarą w [zdefiniowany przez papieża bez udziału soboru] dogmat; 2) rozróżnienie to znalazło swój mocny wyraz w liście pasterskim Biskupów KSM z 11 maja 2014 roku, w którym biskupi jasno stwierdzają, że należy odróżnić jedno sformułowanie od drugiego, więcej, wyrażają smutek, że „nie wszyscy to rozumieją, i nawet skądinąd dobrzy mariawici dali się wciągnąć niekompetentnym, a może i wrogim interpretatorom do działania siejącego zamieszanie i niepokój wśród wiernych.” Powyższe sformułowanie nie przeszkadzało jednak w tym, aby podpisać oświadczenie, w którym współistnieją treści zasadniczo inne.


Warto dodać, że zarówno Porozumienie, jak i Oświadczenie zawierają dość enigmatyczne sformułowania, mówiące choćby o „negatywnych doświadczeniach związanych z synodem” tudzież „dostrzeżenie przez biskupów potrzeby jego zwołania”. Ostatni Synod mariawitów odbył się w 1937 roku, niedługo po rozłamie. W 2011 roku, o czym informowaliśmy na ekumenizm.pl, ogłoszono rozpoczęcie przygotowań do Synodu, jednak od tego czasu nie podjęto żadnych działań przygotowawczych.

Mateczka nieobecna, pominięta – po prostu ludowa

Z informacji pozyskanych przez ekumenizm.pl wynika, że ani lud mariawicki ani kapłani mariawici nie otrzymywali pełnych, rzetelnych informacji, ale także i sama Unia Utrechcka. W rozmowach z UU stron polska nie formułowała jakichkolwiek oczekiwań. Udało się ustalić i potwierdzić w trzech niezależnych źródłach, że kwestia Objawień św. Marii Franciszki (Dzieło Wielkiego Miłosierdzia) nie była przedmiotem dialogu mariawitów i starokatolików. Jest to o tyle zdumiewające, że to właśnie Objawienia św. Marii Franciszki były głównym powodem wyodrębnienia się Kościoła mariawickiego z Kościoła rzymskokatolickiego w 1906 roku.


To Objawienia Założycielki, a nie spory dotyczące dogmatu o nieomylności i prymacie jurysdykcyjnym papieża – jak to było w przypadku starokatolików – zdecydowały o narodzinach wpierw zgromadzenia zakonnego kapłanów i sióstr Nieustannej Adoracji Ubłagania, a po nałożeniu w 1906 roku przez Rzym ekskomuniki na św. Marię Franciszkę i ministra generalnego ks. Jana M. Michał Kowalskiego, o powstaniu Kościoła Mariawitów, który po przyjęciu sakry biskupiej przez zwierzchnika mariawitów przyjął nazwę na Kościół Starokatolicki Mariawitów. Innymi słowy: nie ma mariawityzmu, mariawitów i duchowości mariawickiej bez Objawień i osoby św. Marii Franciszki. Ta – zdawałoby się oczywista prawda – nie dotarła jednak do UU.


Z ustaleń ekumenizm.pl wynika, że przez ostatnie lata dialogu przedstawiciele Unii Utrechckiej byli utrzymywani w przekonaniu, że zarówno Objawienia, jak i osoba św. Marii Franciszki „nie ma wpływu na naukę Kościoła mariawitów” i jest po prostu przejawem … pobożności ludowej. Wynika z tego zatem, że wersja teologii (?) prezentowana przez negocjatorów ze strony płockiej była mariawityzmem, w którym Dzieło Wielkiego Miłosierdzia i osoba św. Marii Franciszki stanowi sprawę dość fakultatywną. Takie postawienie sprawy – bez jakiegokolwiek komunikowania się z wiernymi i kapłanami – potwierdza inny fakt, dotyczący dialogu rzymskokatolicko-mariawickiego, kiedy to mariawiccy sygnatariusze wspólnego dokumentu zaakceptowali sformułowanie, że Objawienie Dzieła Wielkiego Miłosierdzia nie stanowi „części składowej doktryny mariawickiej”. Sformułowanie to wywołało oburzenie części kapłanów i wiernych, jednak sprawa została zbagatelizowana, a sam dialog i świętowane porozumienie, które jest właściwie protokołem różnic, okazało się praktycznie bezwartościowe, o czym mogą świadczyć niedawne wypowiedzi ks. prof. Henryka Seweryniaka w związku z publikacją jego najnowszej książki o sprawie mariawickiej w watykańskim Świętym Oficjum. Tekst dialogu z Kościołem rzymskokatolickim nie został (jeszcze?) przyjęty przez Kapitułę Generalną Kapłanów Mariawitów, będącą po synodzie najważniejszym gremium decyzyjnym Kościoła.

Próby dialogu i komunikacji

Publikacja notki na ekumenizm.pl oraz polskiego tłumaczenia Oświadczenia, a także informacje znajdujące się na stronach starokatolickich spowodowały poruszenie, które nie pozostało bez odzewu. Sprawa wywołała niekontrolowany wybuch emocji, dlatego też z powodu prawnych i technicznych zdecydowaliśmy się na tymczasowe wyłączenie komentarzy pod pierwszą publikacją. Wspomniany wyżej list pasterski biskupów był odpowiedzią na podjęte działania świeckich. Pismo biskupów było – gwoli ścisłości – drugą informacją ze strony KSM nt. Unii Utrechckiej. Pierwszą była krótka wzmianka w do wielkanocnym liście pasterskim, stwierdzająca fakt ponownego przyjęcia Kościoła do UU, mimo że proces ten nie został zakończony i wymaga zatwierdzenia przynajmniej przez Kapitułę Generalną o ile nie synod..


Dotychczas świeccy w KSM nie wyróżniali się specjalną aktywnością poza spełnianiem praktyk religijnych i troską o funkcjonowanie parafii. Sprawy ogólnokościelne, jeśli kogoś zajmowały, pozostawały w gestii części kapłanów. Podpisanie przez biskupów KSM Porozumienia i Oświadczenia z 1 kwietnia 2014 wywołało oburzenie świeckich mariawitów oraz części kapłanów. Pod koniec kwietnia świeccy mariawici z różnych parafii zorganizowali spotkanie w Warszawie, w tym samym czasie, kiedy w stolicy obradowała Rada Kościoła. Świeccy domagali się informacji i postanowili ustalić plan działania. 26 kwietnia 2014 roku ponad 40-osobowa grupa świeckich z 19 parafii mariawickich podpisała list do Rady Kościoła i duchowieństwa mariawickiego, w którym wyraziła zaniepokojenie działaniami biskupów z 1 kwietnia 2014 roku. Świeccy sygnatariusze, których liczba w międzyczasie znacznie się zwiększyła, domagali się wyjaśnienia kilku podstawowych kwestii, w tym m.in.: jakie było prawne umocowanie biskupów do podpisania Oświadczenia i Porozumienia, w jaki sposób proponowane zmiany w liturgii i doktrynie mają się do tradycji mariawickiej i dlaczego podejmowane są decyzje, które na mocy prawa należą do kompetencji Kapituły Generalnej i Synodu, dlaczego władze Kościoła praktykują politykę faktów dokonanych, nie informując o niczym wiernych. Obszerny tekst porusza również inne kwestie związane z problemami Kościoła. Świeccy zaproponowali wstrzymanie prac nad członkostwem w UU do czasu organizacji synodu oraz powołaniem komisji i szeroko zakrojonego procesu dialogu, który miałby doprowadzić do efektywnego zwołania synodu, wyjaśnienia miejsca Objawień Mateczki w doktrynie Kościoła (w nawiązaniu do ustaleń komisji rzymskokatolicko-mariawickiej), uporządkowaniem kwestii finansowych, w tym szczególnie fatalnego stanu technicznego Świątyni Miłości i Miłosierdzia, duchowych (formacja duchowa alumnów i kapłanów) oraz nawiązania dialogu z Kościołem Katolickim Mariawitów (nurt felicjanowski).


Podczas spotkania kapłańskiego w Warszawie część duchownych, w tym biskupi, odrzucili apel wiernych, wśród których –co warto podkreślić – znaleźli się najbardziej aktywni członkowie mariawickich parafii z różnych środowisk. Jeden z głównych sygnatariuszy apelu został wezwany do Biskupa Naczelnego do złożenia wyjaśnień. Świeccy otrzymali od biskupów odpowiedź odmowną, a oficjalną reakcją hierarchów był wspominany już wyżej list pasterski z 11 maja 2014 r.


Władze KSM podejmowały różnego rodzaju naciski zarówno na sygnatariuszy dokumentu, jak i na redakcję ekumenizm.pl, próbując uniemożliwić publikowanie tekstów lub wpłynięcie na treść artykułów, używając do tego m.in. kontaktów kościelnych w luźny sposób związanych z życiem zawodowym jednego z członków redakcji. Sytuacja ta była o tyle zaskakująca, gdyż to właśnie ekumenizm.pl jako jedyna strona internetowa zdecydowanie reagowała w sytuacjach, w których mariawici lub mariawityzm ukazywany był w sposób niesprawiedliwy i krzywdzący. Z tego powodu ekumenizm.pl zarzucano niejednokrotnie zbytnią przychylność wobec mariawityzmu jako takiego.


Po majowym liście pasterskim biskupów odbyło się kolejne spotkanie świeckich. 25 maja br. do Rady Kościoła i duchowieństwa mariawickiego przesłano list otwarty, w którym ponowiono prośbę o jak najszybsze zwołanie synodu, rozpoczęcie dialogu biskupów, kapłanów i wiernych, wstrzymanie decyzji, dotyczących członkostwa w UU. Sygnatariusze podkreślili, że zależy im „na stałym wzmacnianiu silnej tożsamości i duchowości mariawickiej w oparciu o ponadprzeciętną zdolność naszych współwyznawców do organizacji życia społecznego i religijnego.” Podpisani przestrzegli jednocześnie przed bolesnymi konsekwencjami braku dialogu, które miały miejsce na początku XX wieku. List kończy się apelem: „(…) nie zamykajmy mariawityzmu na rozwój.”


14 czerwca br. odbyło się w Płocku spotkanie przedstawicieli grupy inicjatywnej świeckich oraz części Rady Kościoła. Podpisano kolejne porozumienie i uzgodniono treść komunikatu, który miał być opublikowany na stronach KSM. Nie stało się to dziś. Z informacji pozyskanych przez ekumenizm.pl wynika, że komunikat nie zostanie jednak opublikowany, gdyż wśród niektórych duchownych istnieje przekonanie, jakoby mógłby zaszkodzić Kościołowi.


30 czerwca w Płocku odbędzie się Kapituła Generalna, której domagała się na spotkaniu kapłańskim w Warszawie regulaminowa większość 2/3 kapłanów. Kapituła zajmie się sprawą UU i niewykluczone, że wybierze nowego/nowych biskupów w związku z końcem kadencji obecnego Biskupa Naczelnego bp. M. Ludwika Jabłońskiego.

Komentarz

Mariawickich Czytelników poruszonych powyższym tekstem proszę o zrozumienie lub chociaż przyjęcie założenia, że osoba piszące te słowa nie jest ani wrogiem Kościoła Starokatolickiego Mariawitów, ani tym bardziej samych mariawitów czy Dzieła Wielkiego Miłosierdzia. Osoby spoza Kościoła Starokatolickiego Mariawitów proszę o chrześcijańską empatię, gdyż działania opisane w powyższej informacji i w tym komentarzu w pewien sposób dotyczyć mogą każdego Kościoła, a w szczególności Kościoły mniejszościowe, zdecydowanie bardziej niż Kościół rzymskokatolicki narażone na funkcjonowanie w wyznaniowym getcie lub hołdujące wygodnictwu tudzież opieszałości zarówno w wydaniu kapłańskim, jak i świeckim. Tekst, który dziś publikujemy NIE JEST ATAKIEM ani na mariawityzm, ani na Kościół Starokatolicki Mariawitów, ani na kapłanów en bloc – każdy, kto potrafi czytać ze zrozumieniem wyczuje jasną intencję tych refleksji.


Jeśli ktoś myślał, że najczęściej spotykanym zwrotem, jaki można usłyszeć od części władz KSM jest piękne pozdrowienie „Niech będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament” ten jest w błędzie. O wiele częstszym zwrotem służącym do tłumaczenia wszystkiego niczym, a niczego wszystkim są słowa: nie ma takiej potrzeby. Nie ma potrzeby informowania, nie ma potrzeby dialogu i nie ma potrzeby misji, a szczególnie ta ostatnia jest czymś palącym. My (pluralis maiestatis?) ze wszystkim sami sobie poradzimy.


Mariawityzm posiada piękną duchowość i historię. Wielkim skarbem mariawickiej duchowości jest liturgia i mistyka płynąca z Dzieła Wielkiego Miłosierdzia. Mariawityzm ma również piękną historię bezkompromisowej służby na rzecz bliźniego, a przede wszystkim służby Chrystusowi Utajonemu w Przenajświętszym Sakramencie. Jest również i historia bujnie rozwijających się parafii, struktur charytatywno-edukacyjnych, wielkich i małych dziejów bohaterstwa i prawdziwego świadectwa wiary, jest historia intelektualnych elit (profesorów seminaryjnych, którzy przyjmowali Objawienia dane Mateczce), ale i ludu mariawickiego z zapałem budującego kościoły i dbającego o wzrost Kościoła. Niestety w dużej mierze to przeszłość, a materialnym obrazem tego stanu jest wygląd Świątyni Miłości i Miłosierdzia w Płocku, a także spadająca liczba wiernych, marazm czy wręcz zaprzestanie jakiejkolwiek działalności misyjnej przez przygniatającą większość kapłanów.


120 lat po Objawieniach Kościół Starokatolicki Mariawitów pozostał cieniem samego siebie. Nie tylko nie posiada wyraźnie zarysowanej strategii misyjnej, ale nawet nie widzi takiej potrzeby. Pewnie z braku takiej potrzeby kręgosłup teologiczny płockiego mariawityzmu jest tak chwiejny, że właściwie niewiadomo, kim tak naprawdę jest Mateczka i jaką rolę pełnią Objawienia św. Marii Franciszki, co pokazują rozmowy z Kościołem rzymskokatolickim i UU. Czy brak choćby jednej, zwartej dogmatyki mariawickiej jest jakimś wytłumaczeniem? Być może jest, ale przecież nie dogmatami mariawityzm żyje, a szerzeniem czci dla Jezusa Chrystusa ukrytego w Przenajświętszym Sakramencie. W tym wymiarze mariawici wzmocnieni bogactwem pięknej liturgii są inspiracją dla innych chrześcijan. Płocki mariawityzm – bo o nim mówię – mógłby stać się również alternatywą i misyjnie zaangażowaną wspólnotą, gdyby tego naprawdę chciał. Niestety, dzisiejszy mariawityzm zorganizowany pod skrzydłami Kościoła Starokatolickiego Mariawitów pielęgnuje legendy własnego męczeństwa i prześladowań, legendy dawnego zapału i zaangażowania, z których dziś pozostały ułamki, celebruje minimalizm i niezrozumiałą narrację „że jest nas tak mało, niewiele możemy zrobić, jesteśmy nierozumiani” etc. Nie brakuje jednak zaangażowanych mariawitów – kapłanów i świeckich – poszukujących głębi, pragnących Kościoła żywego, właśnie inspirującego i wychodzącego do świata ze wszystkimi skarbami, jakie ma, ale również mariawityzmu, który nie lęka się zmierzyć z własną przeszłością, momentami bolesną. Chodzi o przeszłość, która doprowadziła do tego, że kilka mariawickich parafii związanych z początkami Dzieła Wielkiego Miłosierdzia stoi przed realną perspektywą zniknięcia z duchowej mapy Polski. Chodzi o przeszłość, która doprowadziła do tego, że tak wielu młodych ludzi z łatwością porzuca mariawityzm przy okazji zawierania małżeństw wyznaniowo mieszanych. Pominę sprawę braku jakiejkolwiek opieki duszpasterskiej nad mariawitami, którzy zdecydowali się na emigrację zarobkową.


Cała awantura o Unię Utrechcką to temat w dużej mierze drugorzędny, który jednak pokazuje fundamentalne problemy wspólnoty, która dokłada wszelkich starań, aby być jak najmniej zauważalną. To ewenement. Spór wokół UU jest klasycznym wręcz przykładem arogancji, niedostrzegania potrzeby komunikacji, czy w ogóle niedostrzegania potrzeby czegokolwiek.


Instynkt ślamazarnego przetrwania pokonał początkowy zapał pierwszych mariawitów. Nie można tego impasu rozwiązać ani straszeniem poprzez formułowanie na kolanie zarzutów wobec UU, demonizowanie jej z takich czy innych powodów, czy zaprogramowaną wręcz podejrzliwością wobec działań, których celem jest odejście od obowiązującej zasady „nie ma takiej potrzeby”.


Niechęć i wrogość rodząca się w sytuacji, gdy padnie krytyczne pytanie czy uwaga nie są w żadnym razie przejawem lojalności, wierności czy wręcz troski o dobro Kościoła, a o wiele bardziej przejawem głębokiej troski i determinacji o święty spokój, w którym brak potrzeby, jakiejkolwiek, zagwarantuje pastelową egzystencje, stary porządek, czy wręcz układ, w którym duchowni rozumieją się bez słów, a wierni bez słów tę wolę odczytują.


Dariusz Bruncz

komentarze

  • Mariawita2014

    Drodzy kapłani mariawiccy, przeczytajcie, przemyślcie ten tekst i podejmijcie
    decyzję 30 czerwca 2014 roku na Kapitule Generalnej. Zdecydujcie w jakim Kościele
    chcecie żyć. Liczymy na was. Mariawici.

  • Rahner

    Wierzę że ten artykuł bedzie kubłem zimnej wody wylanym na głowy obradujacych kapłanów 30
    czerwca. W przeciwnym razie ogniste węgle zgromadzą nad swymi głowami. Przerażającą rzeczą
    jest fakt iż duchowny posuwa się do metod stosowanych w poprzednim ustroju próbując
    zablokować publikacje (wywieranie nacisków na redakcje) tym bardziej wielki szacunek za odwagę
    Droga Redakcjo ekumenizm.pl. Ja swoją drogą już dawno się pogodziłem z tym że w KSM panuje
    ustrój feudalny stad cała wrogość do tych którzy niosą powiew zmian. Doskonale odczułem to na
    własnej skórze.

  • lodzensis

    Myślę, że nie ma się co zbytnio emocjonować. Odbywały się już przecież kapituły przed kapitułami w dość wąskim gronie i decyzje były podawane do wierzenia kapłanom, którzy łykali przez te wszystkie lata wszystko, co im podawano, a to co przetrawili przekładali w czyn parafialny instruując ludzi, jak czynić powinni, aby zadość uczynić mariawickim obowiązkom. Opisana sprawa pokazuje, że duchowni, a szczególnie biskupi nie liczą się z nami próbując nas zbombardować okrągłymi słówkami i wzbudzaniem przekonania, że to wszystko to atak na mariawityzm (czytaj: na nich samych). Mnie jest przykro, bo od dawna miałam nadzieję, że może coś się zmieni, a tutaj proponuje się ucieczkę do przodu w postaci Unii, jakby ona była problemem, bolączką i zbawieniem naszego Kościoła, zamiatając przy okazji wszystkie inne sprawy począwszy od małych (pajęczyny na Świątyni i odpadający tynk – kto był ten widział nie raz i nie dwa), a na dużych (świeccy jak ryby głosu nie mają). Gdzie jest duchowość, gdzie są pilne sprawy? Jak mamy przekazywać mariawityzm dalej, naszym dzieciom, wychowankom? Jak? :((( Niech się coś zmieni.


    mieszkam wystarczająco daleko by nabrać dystansu i wystarczająco blisko, by słyszeć co dzieje się tu i ówdzie, a może jeszcze bliżej. poza tym nie lubię przewoz

  • Starokatolik

    „Nie rzucim jako tarczy swej Mateczki Mężnej Pani, bronić co sił będziemy Jej do tego powołani, Mateczce chcemy spłacić dług, tak nam dopomóż Bóg, tak nam dopomóż Bóg…”


    Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczylnili. Mt 24, 40

  • Awi

    Miła @lodzensis, odpowiem Ci jak kobieta kobiecie. Nie pomogę Wam, Mariawitom, w roztrząsaniu dylematu między wiarą w Niepokalane Poczęcie a wiarą w dogmat o Niepokalanym Poczęciu, bo to dla mnie urocza katolicka metafizyka, od której dawno juz odeszlam, przechodząc do koscioła protestanckiego, nie pomogę w szerzeniu kultów (Eucharystii, Jezusa Utajonego …, Mateczki.. etc) bo to nie moja racjonalno-protestancka działka, ale wiem jedno, własnie z praktyki mojego luterańskiego kosciola: likwidacja pajęczyn i zrobienie chociaż podstawowego remontu w waszej świątyni – to zadanie dla świeckich wyznawców. Przecież wsrod mężczyzn-wyznawców znajdzie sie chyba kilku budowlańców, malarzy czy hydraulików  i własnymi silami podźwigniecie swoj kosciol, który jak czytam juz nie pierwszy raz, popada w coraz wieksze zaniedbanie.Nie ogladajcie sie na duchownych. podejrzewam, ze to mezczyżni w podeszłym wieku, skoncentrowani wyłącznie na teologicznych spekulacjach i obronie wlasnych „duchowych interesów” .Mysle, ze konkretna praca na rzecz własnego koscioła bedzie najlepszym rodzajem służby ideom mariawityzmu. Z Bogiem!

  • Mariawita2014

    Droga Awi. Tak są wśród mężczyzn-wyznawców osoby, które bardzo chętnie podjęłyby się remontu Świątyni od zaraz. Osoby te za każdym razem podkreślają, że nie chcą dniówki za ciężką pracę, wyłącznie prosili Kościół o pokrycie środków materiałowych. Znam historię jednego z mariawitów, który zaoferował swoją firmę budowlaną z pomocą, po wstępnej rozmowie z „gospodarzem miejsca” zebrał ekipę ludzi, rezygnując ze wszystkich innych zamówień w czasie planowanych prac w Płocku. Wynegcjował także bardzo korzystną zniżkę na materiały budowlane, a także bardzo korzystny system spłat materiałowych dla Kościoła. Na stulecie świątyni (1914-2014) klasztor miał lśnić nowością. Jego blask miał zadziwić wszystkich. Problemem w Płocku nie są pajęczynki, ale regularnie lejąca się po stropach wodach deszczowa, która powoli doprowadza do pękania ścian. Zdewastowana jest elewacja, szczególnie od ogrodu. Wybite przez wandali okna od 3 lat nadal straszą nie tylko mariawitów, ale przechodniów. Gdy jednak ekipa o której wspominalem była gotowa do remontu, gospodarz Płocka odpowiedział: „Nie ma takiej potrzeby”. I tak od 7 lat jedna odpowiedź na wszystko: na remont kościołów w Lublinie, Łanach, Kamionce (w krytycznym stanie), Raszewie, Pepłowie – „Nie ma takiej potrzeby”, na nową stronę internetową – „Nie ma takiej potrzeby”, na wydawanie książek o Mateczce i podręczników do religii – „Nie ma takiej potrzeby”, na przyjmowanie nowych kleryków – „Nie ma takiej potrzeby”, na zagospodarowanie majątku Płockiego, który mógłby przynosić zyski (np. wynajem części pomieszczeń) – „Nie ma takiej potrzeby”, na Synod Ogólnopolski – „Nie ma takiej potrzeby”, na budowanie misji i rozwijanie mariawityzmu na terenach, które nie znają Dzieła Wielkiego Miłosierdzia – „Nie ma takiej potrzeby”, na rozmawianie o zmianach w doktrynie Kościoła i Unii Utrechckiej już nie tylko z ludźmi, ale z kapłanami – „Nie ma takiej potrzeby”. Więc teraz podczas poniedziałkowej Kapituły Generalnej na pytanie o drugą kadencję, odpowiedzcie mili kapłani: „Nie ma takiej potrzeby”. To „Nie ma takiej potrzeby” to jest hasło mijającej kadencji episkopatu mariawickiego.

  • lodzensis

    Pajęczyna to tylko symbol bardzo czytelny dla każdej gospodyni domowej, a że w klasztorze, który niegdyś tętnił życiem, dziś hula wiatr to każdy widzi. Gdzie są siostry? Dlaczego nie ma powołań zakonnych i dlaczego nikt się tym nie przejmuje (poza corocznymi „apelami do mariawickiej młodzieży” w Mariawicie). Brakuje kobiecej ręki, delikatności i rozwagi, które nasi wierni odnajdują 20 km od Płocka. Jak wygląda formacja kleryków? Czy jest plan czy raczej widzimisię brata biskupa? Gdzie jest młodzież? Kto wie jakby by było, gdyby klasztor był w rękach tych, w których de facto być powinien.
    Słowa Willibrorda są NIESTETY prawdziwe tylko ja się pytam, dlaczego więcej światłych mariawitów wcześniej nie zabierało głosu. Ja próbowałam, ale zostałam sprowadzona na ziemię. Powyższy artykuł nie porusza wszystkich problemów – nie wiem czy to wyraz delikatności, litości czy sympatii autora wobec mariawityzmu – może wszystko na raz. W sumie szkoda. Droga siostro Awi – Pan Nasz Jezus Chrystus Utajony jest w najświętszej Eucharystii w każdym z Kościołów bez względnie na to, jak rozumiemy Eucharystię. Pamiętam jak niegdyś w Płocku przed nieszporami odbywały się luterańskie nabożeństwa przed wystawionym Przenajświętszym Sakramentem. Siostry i Bracia modlili się przed Panem Jezusem. Piękne!


    mieszkam wystarczająco daleko by nabrać dystansu i wystarczająco blisko, bym mogła słyszeć co dzieje się tu i ówdzie, a może jeszcze bliżej. lubię gotować.

  • Rahner

    Odnośnie formacji duchowej kleryków w Świątyni w Płocku

    Za czasów BN Sp Bpa Tymoteusza Kowalskiego były prowadzone zajęcia z braćmi z przedmiotów
    stricte mariawickich. Przyjeżdzali kapłani mini. Paweł Rudnicki lub Bp Wl.Jaworski. Wiem bo
    widziałem zeszyty z notatkami z tych wykładów. Za kadencji Bpa W.Jaworskiego odbyła sie juz tylko
    jedna taka lekcja w Płocku. Z tą różnicą że kpl Paweł przyjeżdżał na ChAT do braci tam studiujących
    teologię i przy okazji osób świeckich. Na jednym z zebrań kapłańskich za rządów Bpa Jablonskiego
    poruszono po raz kolejny temat formacji duchowej przy świątyni w Płocku. Dlugo deliberowano.
    Każdy próbował sie z tego tematu wywinać „oby to nie jego obdarzono tym zaszczytem”. Zgodnie
    ustalono że powinien zająć się formacją duchową kleryków będący na miejscu na co dzień Bp
    Jabłoński. KONSEKWENCJE: niemożliwym jest aby duchowny który w latach 70tych publikował na
    łamach Mariawity artykuły o treści pseudo duchowej (o kwiatkach, szumiacych drzewach –
    poczytajcie jesli nie wierzycie) mogła podołać temu zadaniu, nie możliwym jest także że ta sama
    osoba unikająca tygodniami odprawienia codziennej mszy świętej w Świątyni nauczyła jej
    poprawnego odprawienia, nie możliwym jest także by nauczyła odmawiania Brewiarza Kaplanskiego
    skoro zaraz po mszy św uciekała ze stali zanim sie go zacznie odmawiać. Moze w takim razie jako
    ojciec Bp Naczelny moze nauczyć miłości i przywiązania do Kościoła – Mariawityzmu?Alez skad!
    Musiałby byc najpierw w tym płockim domu. Jego dom jest w Zgierzu i tam cała atencja ojcowską
    jest skierowana. Jak juz domyślacie sie dalszego ciagu i w tym przypadku nie odbywają sie zajęcia
    formacyjne z klerykami. Dla przypomnienia Bp.T.Kowalski zmarł w1997 roku. 17 lat zaniedbań w
    formacji duchowej niesie z sobą takie konsekwencje ze niebawem młodzi wiedzieli złym przykładem
    z góry przerosnąć mogą swoich „duchowych mistrzów” i aż strach pomyśleć bedzie czy tylko z takim
    problemami jak obecnie borykać sie bedziemy. Jesli jako mariawici istnieć jeszcze bedziemy…

  • Awi

    Drodzy, @lodzensis i @Wilibrord, dziekuję Wam za wyczerpujące wiadomosci, ktore pozwolily mi lepiej zrozumiec tę trudną sytuację. Już z poprzednich komentarzy (chyba z kwietnia br.) domyślałam sie, że piękna światynia popada w ruinę, ale nie chciałam tego tak drastycznie określać, więc napisalam o „zaniedbaniu”.  To zupelnie niepojęta sytuacja, tym trudniejsza, że w przypadku kosciola katolickiego wierni nie maja żadnego w zasadzie wpływu na swoje wladze (proboszcza). [lodzensis, my, luteranie, również wierzymy w realną obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii, tyle tylko, że nie nazywamy go Utajonym; dla nas jest to Sakrament Ołtarza ewentualnie Sakrament Wieczerzy Pańskiej. Stąd moj luterański sprzeciw wobec slowa kult…] A w poprzednią sobotę moi współparafianie luteranie (z Warszawy) udali sie własnie na calodniową wycieczkę do Płocka, żeby współświętować jubileusz parafii luteranskiej w Płocku. Pozdrawiam.

     

  • Mariawita2014

    To jest tragedia kto jest przyjmowany do seminarium w Płocku. Biskup rekrutuje
    chłopców w wieku 16-18 lat, którzy nie są jeszcze świadomi swoich wyborów, a
    seminarium bardziej traktują jako „zabawę w księdza”, niż realizowanie swojego
    powołania. Tylko pycha, egoizm i wysokie mniemanie o sobie. Mają oni słabe
    wyniki w nauce, bo kto ich tam ma doglądać, sprawdzać pracę domową, pomagać w
    lekcjach – niby nie istotne, ale w szkole niezwykle ważne. Braki w
    systematyczności w nauce prowadzą do zaniedbań w wiedzy, więc nie dziwmy się że
    produkujemy kapłanów, którzy nie chcą pracować naukowo. Czy to jest normalne,
    żeby gimnazjalistę/licealistę zamykać w zrujnowanym budynku, z dala od
    przyjaciół, rodziny, bliskich. Najgorsze jest to, że biskup nie jest w stanie
    nic klerykom zaproponować. Oczywiście, w Kościele rzymskokatolickim istnieją
    tzw. Niższe Seminaria Duchowne, ale mają one zupełnie innych charakter. Tam
    nauczanie i wychowanie dąży do pełnego rozwoju osoby, przygotowując ją do
    podejmowania odpowiedzialnych wyborów, ale nie do „księżowania”. Jesteśmy
    jedynym Kościołem w Polsce, który udziela jakichkolwiek święceń nastolatkom.
    Słuszną zmianą byłoby wprowadzenie posiadania egzaminu maturalnego przed
    przyjęciem do Seminarium i to z dobrymi wynikami. Unia Utrechcka na którą się
    tak chętnie powołują obecne władze często udziela święceń kapłańskich dopiero
    mężczyzną dojrzałym po tytule magisterskim z doświadczeniem pracy na rzecz
    wspólnoty. Jaki daje przykład biskup swoją postawą, skoro zajmuje się tylko
    plotkami, nie potrafi zadbać o klasztor, NIGDY nie spędził godzinnej adoracji
    Przenajświętszego Sakramentu w Płocku, twierdzi że „Nie ma takiej potrzeby” żeby
    w Płocku była wieczysta adoracja, zamiast modernizować Świątynie, ładuje
    pieniądze (swoje?, kościelne? – strach wiedzieć) w swój prywatny dom w Zgierzu.
    Oczywiście w Płocku leży wiele podań osób po maturze lub po studiach,
    zasłużonych dla sprawy Kościoła i aktywnych w swoich środowiskach parafialnych,
    ale jak mawia biskup naczelny – „Nie ma takiej potrzeby”. Żeby tylko się nie
    okazało, że ktoś będzie mądrzejszy od niego, a już broń Boże że będzie zadawał
    niewygodne pytania. A jeśli jeszcze zapragnie Wieczystej Adoracji w Płocku i
    wykładów w seminarium to już będzie prawdziwy dla biskupa koszmar. Wiadomo im
    młodszy to głupszy.

    Cieszę się, że ten artykuł został opublikowany na kilka dni przed Kapitułą
    Generalną. Ekumenizm.pl w ostatnim czasie czyta tysiące mariawitów, zatroskanych
    o losy swojego Kościoła. Jak wiadomo, stronę tą czyta badawczo codziennie nie
    tylko biskup naczelny (który uważa, że wpisy zamieszczają tutaj wybitni
    „wrogowie Kościoła”), ale większość kapłanów. Tym lepiej jeśli drodzy kapłani
    przeczytają i przemyślą, do czego może doprowadzić przedłużenie kadencji
    biskupowi jeszcze nawet o rok. Kolejny rok kłamstw, intryg i wyprowadzania
    pieniędzy. Szkoda gadać.

  • matthi

    Czy nie należałoby zatem przyjąć do Kościoła kapłanów z innych Kościołów, którzy zachwycili się Dziełem Miłosierdzia, potrafią i CHCĄ Nim żyć i autentycznie oddychać czcią Pana Jezusa Utajonego – znam kilku takich, którzy by chcieli zostać kapłanami mariawitami. a ten, który będzie autentycznie żył Dziełem Wielkiego Miłosierdzia, będzie promieniował na innych.


    matt

  • gosc

    Pamiętajmy w tej dyskusji, o tym, że nie WSZYSCY kapłani, są tak „BEZNADZIEJNI” jak zostało to wyżej opisane. Są takie parafie, w których tętni życiem i DZieło Wielkiego Miłosierdzia jest przekazywane w dalszych pokoleniach, gdzie Kapłan nie myśli o sobie, ale o innych. Posługa niektóych Kapłanów na rzecz Kościoła i Parafii, pozwalają mnie osobiście wypowiedzieć, się pozytywnie. Przykładem są parafie w Warszawie, Dobrej, Lipce, Gniazdowie, WIśniewie czy też w małej kaplicy w Starczy (gdzie miałam okazję być, i faktycznie „tam coś się dzieje dobrego”)
    Nie neguje, tego co zostało wcześniej opisane, bo to PRAWDA. Ale nie osądzajmy sprawiedliwie. Wszystko co tu jest opisane idzie w eter…:(

  • mariawita88

    Zgadzam się w 100 % z Wilibrord , niestety od 7 lat w naszym kościele dzieją
    się straszne rzeczy , z ciężkim sercem patrze na powolny ale chyba nieunikniony
    rozpad mariawityzmu , jeżeli dalej będzie panował Ludwik to nic dobrego z tego
    nie wyjdzie , błagam Was kapłani ogarnijcie się przemyślcie przetrzyjcie oczy
    macie jeszcze 3 dni , zjednoczcie się wszyscy razem , zapomnijcie o urazach
    zazdrości , zróbcie coś jeżeli zależny Wam na Mariawityzmie. Powiedzcie biskupom
    i tym zdrajcą mariawityzmu ” Nie ma takiej potrzeby” na dalsze panowanie ich w
    naszym kościele. Przede wszystkim rozliczcie bp z każdej złotówki. To prawda że
    w naszym kościele są cudowni i oddani mariawityzmowi kapłani którym zależy na
    dobru całego kościoła i swoich parafii , dla których priorytetem jest kościół a
    dopiero w drugiej kolejności rodzina ,bo taką drogę wybrali, teraz w
    dzisiejszych czasach chyba priorytety się zmieniły dla niektórych kapłanów ,
    teraz ważne są dobra materialne samochody domy motory drogie wycieczki
    mieszkania w bloku ,a nie interesuje ich w jakim stanie są kościoły parafialne
    plebanie że niszczeją. Kochani w tym roku mamy jubileusz 100 lecia naszej
    kochanej Świątyni zobaczcie w jakim stanie ona jest rozpada się gdzie są ofiary
    nasze które składamy na Świątynie? Pewnie poszły na dom w Zgierzu , który opływa
    w luksusach a Świątynia popada w ruinę.

  • mariawita88

    Nie tylko w Gniazdowie Starczy czy w Wiśniewie coś się dzieje dzieję się też w
    Lesznie czy Mińsku Mazowieckim są to kościoły zadbane i coś się w nich zawszę
    dzieję. W Starczy kościołek wygląda pięknie przede wszystkim dzięki małej
    społeczności parafian w sumie kilku rodzin , która dba o swoją parafie jak o swój
    własny dom, są również parafie zadbane wizualnie ale to co się dzieje w nich za
    sprawą proboszcza , który ma gdzieś parafię bo ważniejszy jest np warzywniak niż
    adoracja.

  • Dario

    apeluję o powstrzymanie się od wycieczek osobistych. Proszę o kulturalną i merytoryczną
    dyskusję. Jeśli nadal będę musiał kasować komentarze to uniemożliwię jakakolwiek dyskusję.
    Szerzenie plotek i nieweryfikowalnych informacji jest niedopuszczalne.

  • Nadzieja

    NIE MA TAKIEJ POTRZEBY

    „Nie ma takiej potrzeby”
    – ciągle z Płocka lecą tony.
    Idee szykują sobie pogrzeby,
    a mariawityzm dziobią wrony.

    „Nie ma takiej potrzeby”
    – płynie z bunkrów klasztoru.
    Gdzie są życiodajne chleby?!
    Czy zniknęła płachta pozoru?!

    „Nie ma takiej potrzeby”
    – wykrzykują zza murów.
    Wartości uciekają do gleby,
    a sęp nie chowa pazurów.

  • Rahner

    Pozwolę sobie zacytować Bpa W. Jaworskiego kierując te słowa do „szczególnej” osoby w KSM.
    „Jedyny najbardziej zasłużony, wybitny, godny skary biskupiej” kapłanie. Zapewne jak i ja
    podliczajac liczbę głosów oddanych na Ciebie na poniedziałkowej kapitule juz wiesz ze zostaniesz
    wybrany biskupem. Wieloletnią opozycje w ostatnich latach ostro przetrzebił „staruszek czas”. Czas
    sobie powiedzieć -wygraleś. Nie powstrzymały Ciebie szykany pod Twoim adresem kierowane od
    wielu lat. Pewnie cześć była z nich stekiem obrzydliwosci wymyślonych przez nieżyczliwych. Część
    jednak prawdziwą się zdaje: o nadużywaniu alkoholu, byciu ordynarnym i żądnym władzy, gdyż tych
    doświadczyłem na własnej skórze i za te moge ręczyć swym słowem jak i część z Twych parafian.
    Nie upatruj się w powyższym artykule i komentarzach chęci zniszczenia Ciebie lub kogoś z Twego
    otoczenia. Wierzę że nadal pozostajesz człowiekiem rozumnym i jako takich nas traktujesz tu
    piszących. Staramy sie jednak być głosem rozsądku o ktorym zdaje się dawno zapomniałeś. Smuci
    mnie fakt iż głos ludu mariawickiego który zebrawszy siły wyłonił z pośród siebie delegatów do
    dialogu określasz szyderczym mianem „kapłaństwa ludowego”. Nikt z tych ludzi których wybraliśmy
    nie myśli nawet o tym aby odbierać komukolwiek święcenia kapłańskie i sobie przywłaszczać. A tym
    bardziej jak to kiedys określił Twój współbrat „bydłem ich nazywać”. Doszły mnie także słuchy iż po
    raz to kolejny przed wyborami zamierzasz nie kandydować. Który to raz ten zabieg taktyczny
    stosujesz? Pewnie juz to od 20 lat. Zmiana taktyki na bycie przeciwnym Unii Utrechckiej też nie
    zwiedzie nikogo potrzeba nam bowiem pasterzy stabilnych odnośnie doktryny a nie zmiennych jak
    chorągiewka na wietrze. Niepokoi mnie fakt iż od ostatniego artykułu poświęcono dużo czasu na
    urabianie kapłanów aby poparli Bpa a tych których nie udało się „przekonać” próbuje się zastraszyć.
    Wierzę że nie bierzesz w tym udziału a chęć zostania przez Ciebie biskupem tłumaczę – dobrem
    kościoła.
    W obecnej jednak sytuacji proszę Cię jednak abyś dotrzymał słowa i nie kandydował. W imię
    jedności w Kościele. W imię tegoż samego dobra Kościoła. Zbyt bowiem wiele Twoja osoba budzi
    kontrowersji byś mógł łączyć zwaśnionych i niepogodzonych z obecną sytuacja w kościele. Wybór
    Twej osoby na urząd biskupa grozi Kościołowi rozłamem zarówno na poziomie ludzi świeckich jak i
    wśród kapłanów którzy gotowi są wystąpić z Kościoła gdy jednak zostaniesz biskupem. (Nie chce
    oceniać takiej postawy jednak to obrazuje napięcie które towarzyszy nam wszystkim stroskanym)
    Czy przyjmiesz zatem wraz z sakrą odpowiedzialność za rozłam w Kościele?
    Was drodzy bracia kapłani proszę abyście się kierując wyborem nowego biskupa szukali u
    kandydata cech które miała ta ktorej mianem się określamy: cichością, skromnością, zamiłowaniem
    do modlitwy, pracowitością, oddaniem dla Chrystusa. Świętość ile ma nic ze światowości. Nie
    reklamuje się. Konsekwentnie realizuje się w życiu codziennym. Lud mariawicki widzi takich
    kapłanów i pragnie ich za przewodników. Odpowiedzcie dorodzy kapłani na głos ludu który jest
    powierzony waszej pieczy i wybierzecie godnego pasterza którego bedziemy kochać i który
    odbuduje nadwyrężony autorytet biskupa w naszym Kościele. Na was bowiem spoczywa
    odpowiedzialność za losy Kościoła przed Bogiem samym i ludem. Niech ofiara Mateczki nie bedzie
    próżna i nie pozwólcie zginąć naszemu Kościołowi.

  • herezjarcha

    Życie byłoby piękne, gdyby wszystkie wspólnoty chrześcijańskie miały tylko takie problemy o jakich tu piszecie, kochani Mariawici!

    Wasz problem doskonale zdiagnozował Wilibrord. Ten problem nazywa się: „nie ma takiej potrzeby„!

    Można go przetłumaczyć na język zrozumiały dla wszystkich: „wystarczy, że my przeżremy wszystkie fundusze i wtedy z czystym sumieniem będzie można powiedzieć: na wszystko inne…… nie ma takiej potrzeby”!

    Sami widzicie, że rozwiązanie Waszego problemu (Waszych problemów) jest trywialnie proste: ograniczcie pieniądze, z których żyją Wasi duchowni (i ich rodziny), a wtedy oni zaczną śpiewać zupełnie innym głosem!


    Łatwo jest wytykać błędy i wypaczenia katolikom. O wiele trudniej jest spojrzeć krytycznym okiem na swoje własne, protestanckie podwórko… [protestant]

  • Nadzieja

    „Ileż pomyłek popełni rozum, nim dojdzie do prawdy.” Mikołaj Gogol
    – Oby jak najmniej!

  • Nadzieja

    Ożywmy w sobie Chochoła, który uratuje nas przed marazmem!

  • herezjarcha

    I jeszcze jedno, zapomniałem dodać: TO WY JESTEŚCIE KOŚCIOŁEM!


    Łatwo jest wytykać błędy i wypaczenia katolikom. O wiele trudniej jest spojrzeć krytycznym okiem na swoje własne, protestanckie podwórko… [protestant]

  • gosc

    „cech które miała ta ktorej mianem się określamy: cichością, skromnością, zamiłowaniem do modlitwy, pracowitością, oddaniem dla Chrystusa. Lud mariawicki widzi takich kapłanów i pragnie ich za przewodników”.
    To prawda… sądzę, że jest takich dosłownie „kilka” kapłanów..albo i tylko jeden..

  • Rahner

    Już nie przesadzajmy. Jeden to może nie.

  • Nadzieja

    Co racja to racja!

  • vikar

    Wyciszmy wszelkie emocje. Już niejednokrotnie przekonaliśmy się że Bóg ma nad nami opiekę. Wierzę
    że i tym razem nas nie opuści. Wierzę w dobre wyboory na kapitule. Więcej wiary mniej nienawieści.

  • Rahner

    Bez przesady. „Panem Jezusem” nie możemy przykrywać błędów w Kościele i tłumaczyć
    wszystkiego. Bierna postawa w Kościele właśnie nas doprowadziła tu gdzie jesteśmy.

  • lodzensis

    Niestety ale praktyka wyciszania emocji i dyskusji, praktyka napominania ludu mariawickiego, aby
    cicho siedział i pokornie wsłuchiwał sie w głos kapłanów poskutkowała tym, że mariawityzm stanął w
    miejscu a wręcz cofa sie w rozwoju. Nasza Mateczka składając ofiarę ze swojego życia za kapłanów
    zostawiła Kościół żywy, pewny siebie, a nie Kościół strusiowaty, zaniedbany i w odwrocie. Obawiam
    sie, ze władze bedą grały na czas, właśnie na wyciszenie emocji i przeczekanie, aby wszystko
    zostało jak jest, bo przecież nie na takiej potrzeby, aby sie cokolwiek zmieniło, frazesy o jedności
    oraz dające sie juz słyszeć podczas nauk aluzje ze powstał zamęt wprowadzonych w błąd dobrych
    skądinąd mariawitów to kolejny dowód przedmiotowego traktowania ludzi. Chciałabym aby kapłani
    świadomi swej misji nie patrzyli na lud z góry i nie traktowali kościoła jak swojego podwórka. Naiwna
    chyba jestem:(


    mieszkam wystarczająco daleko by nabrać dystansu i wystarczająco blisko, bym mogła słyszeć co dzieje się tu i ówdzie, a może jeszcze bliżej. lubię gotować.

  • lodzensis

    Co oczywiście nie znaczy, ze trzeba krzyczeć. Jednak miękkie zastraszanie jedt czymś gorszym niż
    krzyk – każda kobieta to wie;)


    mieszkam wystarczająco daleko by nabrać dystansu i wystarczająco blisko, bym mogła słyszeć co dzieje się tu i ówdzie, a może jeszcze bliżej. lubię gotować.

  • Nadzieja

    Dzisiaj się okaże! Nasze losy są w rękach Ducha Świętego, który należycie „rozporządza” MĄDROŚCIĄ. Niech tylko ta deszczowa pogoda nie będzie symbolem katastrofy!

  • vikar

    Czy zostały podjęte jakieś decyzje na Kapitule Generalnej?
    Może ma ktoś jakieś informacje.

  • Nadzieja

    Kapituła Generalna zakończyła się dosłownie kilka minut temu. Niestety nie wybrano nowego biskupa. Szkoda, bo na tę decyzję czekał cały lud mariawicki. Przepowiadam koniec! Tak jak Kasandra przepowiedziała upadek Troi, tak ja przepowiadam upadek mariawityzmu (doszczętny). Kasandry nikt nie słuchał, niech chociaż posłucha mnie!

  • Rahner

    Kolejny rok rządów „nie ma takiej potrzeby”.

  • mariawita88

    Wiedziałem że tak będzie , nasi kapłani nie potrafią podjąć żadnej sensownej
    decyzji , nie potrafią wybrać z pomiędzy 26 kapłanów jednego biskupa skandal my
    mariawici kolejny raz zawiedliśmy się na was drodzy kapłani , co raz bardziej jest
    mi wstyd za was i coraz bardziej myślę ze nie chce być w takim kościele i sądzę że
    wielu mariawitów tak myśli….

  • Nadzieja

    „Nieszczęśliwi nie znają wstydu.” Seneka Młodszy
    – Oni są bardzo nieszczęśliwymi ludźmi!

  • Nadzieja

    ZNÓW sprawdza się przysłowie: „Widzieć drzazgę w oku bliźniego, a w swoim oku belki nie widzieć”. ZNÓW zaczęła się fala oskarżeń, niedomówień. Tragedia!!! Przepowiadam koniec!!!

  • Starokatolik

    marna z Ciebie „Nadzieja” skoro przepowiadasz upadek Mariawityzmu. Wbrew Twoim przepowiedniom Mariawityzm nie upadnie, bo Ktoś Większy od Ciebie powiedział że „będzie trwał do końca świata” – a On się nie myli. Może nas nie być wielu, może zmieścimy się pod przysłowiowy parasol. Ale Mariawityzm jest i będzie! żyje w duszach i sercach ludzkich! wystarczy spojrzeć na Felicjanów, na siostry biskupki i kapłanki, kapłaństwo ludowe które z zapałem i odwagą głosi Dzieło Miłosierdzia. Ktoś nie wierzy niech jedzie, odrzućcie wszelkie obawy, lęki i przesądy. To nasi najbliżsi bracia i siostry, którzy szczerze wyznają w Boskie Posłannictwo Mariawityzmu.


    Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczylnili. Mt 24, 40

  • Starokatolik

    A ja bym raczej powtórzył za Chrystusem: „Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach.” Łk 12, 2-3


    Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczylnili. Mt 24, 40

  • Nadzieja

    Jak można być tak ograniczonym na myśl drugiego człowieka?! Dlaczego najłatwiej jest rzucić w kogoś kamieniem, wybić mu zęby, podbić oko?! Dlaczego kosztem człowieczeństwa innej osoby chroni się swoje prywatne interesy – często bardzo zamieszane i ciemne?!

  • Nadzieja

    Marzy mi się (myślę, że innym też) mariawityzm z XIX-XX wieku. Ten piękny, kwitnący, z wartościami, w którym nie uciekano od problemów, w którym nikt na nikogo nie patrzył wilkiem, z którego wylewała się duchowość. Boże, na przestrzeni lat zagubiły się jego wszelakie aspekty duchowe. A te malutkie iskierki nadziei są przydeptywane przez TEORETYCZNIE mądrych i odpowiedzialnych ludzi.

    „Kochani ludożercy
    Nie zjadajmy się Dobrze
    bo nie zmartwychwstaniemy
    Naprawdę”
    Tadeusz Różewicz

  • szaryobserwator

    Przykre jest to co się właśnie dzieje:(

    „To jest nowa latorośl na suchym pniu, którego korzeniem jest Chrystus, albowiem
    wyschła w ich sercach miłość Boga i bliźniego. – Będziecie w jedności w jedności
    z Kościołem, ale nie w zależności, albowiem większe jest posłannictwo Boskie,
    niż wszystkie rozporządzenia ludzkie.”

    Mam wrażenie, że czcigodni duchowni nasi powinni zacząć od nowa studiować DWM bo
    odnoszę wrażenie, że już tylko nieliczni pamiętają co w nim jest zawarte. Nam
    wiernym też by się przydało przypomnieć, bo jak się czyta niektóre komentarze to
    nie napawa to optymizmem.

    Nadzieja… „albowiem gdzie są dwaj albo trzej zgromadzeni w Imię Moje, tam i Ja
    jestem w pośrodku nich.” Kościół to nie są biskupi i kapłani, Kościół to nie są
    gierki, polityka, układy i pieniądze. Kościół to Chrystus, ten sam który
    powiedział:
    „Wzbudzę lud przeciwko kapłanom i wypędzę ich, jak niegdyś wypędziłem
    przekupniów ze Świątyni Jerozolimskiej, bo mi służą za pieniądze i zaszczyty”
    (Dz. M. str. 32)
    Wszystko zależy od nas, jeśli my będziemy nieśli w świat Miłosierdzie, jeśli
    będziemy Mariae Vitam imitantes bardziej niż nasi duchowni to Dzieło przetrwa
    najtrudniejsze czasy i każdą próbę.

  • Nadzieja

    Drogi szaryobserwatorze!

    Nie zrozumiałeś mnie! Ja właśnie bronię Dzieła Wielkiego Miłosierdzia! Zaznaczam tylko, że jego obrona jest bardzo trudna, bo są w naszym Kościele pewni ludzie, którzy ciągle rzucają obrońcą kłody pod nogi.

    Pozdrawiam pełna nadziei, Nadzieja!

    P.S. Może większości wydaje się, że mówię głupoty, ale uważajcie! Biada nam, jeśli nie obudzi się w nas mariawicki Giewont! N.

  • Cegowianin

    Zwołana 30 vi Kapituła Generalna w Płocku okazała się wielką klapą. Ludwik
    Jabłoński ze swoim układem odwrócili kota ogonem, zamieszali, i stwierdzili „Nie
    ma potrzeby nowego biskupa”, nie dopuscili nawet do glosowania nad nowym
    biskupem w Plocku. Ostatecznie nic nie zmieniono w Kościele Mariawitów, tylko
    wydłużono kadencje do połowy 2015 zeby sprawa Unii przyschła. W polowie 2015
    bedzie synod. Ludzie sa wsciekli, wszyscy liczyli na odrobine godnosci, ze p.
    Jablonski sie pozegna i odda wladze, ale nie. Nie ma sensu czekać do 2015 roku
    ponieważ nastepuje nieodwracalna degradacja kościola mariawickie i nawet z
    naszej ceglowskiej parafii zaczeli odchodzic. Ludzie mowia, ze poki Ludwik
    bedzie w Plocku nie beda chodzili do kosciola w Ceglowie. Na niedziele zwolany
    zostal powszechny zjazd wiernych, ktory zadecyduje jakie srodki nalezy podjac.
    Oby nie byl to rozlam w kosciele, ale moze nie ma innego wyboru, juz kiedys
    jeden biskup zostal sila z klasztoru usuwany.

  • szaryobserwator

    Nie ma takiej potrzeby… i mam nadzieję, że nigdy nie będzie.
    Ostatni biskup, który z Płocka został usunięty to przez to, że go trochę
    poniosło… Obecnego nic nie ponosi więc ze skrajności w skrajność. Ale aż tak
    źle moim zdaniem nie jest a jak ktoś ładnie powiedział: „może i nic nie robi ale
    przynajmniej nie szkodzi”.
    To że nic nie ustalą na Kapitule to było bardziej niż pewne, wszystko idzie na
    przeczekanie.
    Nie ma takiej potrzeby żeby wybierać biskupa bo jak się wykruszą obecni to wtedy
    Unia będzie nam potrzebna więc skoro my Unii nie chcemy to może taka jest ich
    taktyka?
    A co do Cegłowa to chyba ludzie tam nie chodzą do kościoła nie tylko przez
    obecnie panującego biskupa. Wydaje mi się że liczy się też podejście kapłana do
    wiernych, tace i tak są pokaźne bo Ci co jeszcze chodzą to dają aż nadto więc o
    pozostałych nie trzeba się starać…

    No i droga Nadziejo, może Cię zrozumiałem, może nie ale wydaje mi się, że jednak
    szerzenie takich sceptycznych i radykalnych wizji nie wpływa korzystnie na
    obecną trudną sytuację w Kościele bo ludzie i tak mało wiedzą, mało czytają a
    jak już przeczytają na ekumenizm.pl że z nami koniec to co sobie pomyślą. Radzę
    lepiej szerzyć DWM i na Nim się opierać bo to jest nasz, Mariawitów, fundament o
    czym część duchownych zapomniała.

  • Andrea

    Drodzy Mariawici i Mariawitki,
    nie wiem czy cudze nieszczęście może być pocieszeniem, ale u braci i sióstr reformowanych, Konsystorz z wiernymi zaczął komunikować się za pomocą gróźb pozwu sądowego. Cóż takiego strasznego wierni czynią? Ano, piszą że są członkami i członkiniami, o zgrozo!, Kościoła ewangelicko-reformowanego… Taki francusko-belgijski import nowych relacji wewnątrz kościelnych…
    Choć nie wiem, może ten „Polisch Reform Church” świadczy, że ktoś po prostu zapił
    http://www.reformowani.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=429
    Wszystko psieje… Czy polskie Kościoły muszą się ośmieszać do końca?

  • Awi

    @Szaryobserwator napisal: Radzę lepiej szerzyć DWM i na Nim się opierać bo to jest nasz, Mariawitów, fundament, o czym część duchownych zapomniała.

    Chcialabym podzielic sie taką skromną refleksją: fundamentem kazdego Kosciola chrzescijanskiego moze byc tylko  Słowo Boże i Ewangelie.  Idzcie na cały swiat i głoście Ewangelię  wszelkiemu stworzeniu /Mk 16;15/

    Kosciol oparty na innym fundamencie – nie przetrwa…….

  • szaryobserwator

    Każdy zrozumie to co napisałem na swój sposób…
    O Piśmie Świętym nic nie pisałem bo dla mnie to jest „oczywista oczywistość”.
    A gdyby nie Objawienie Dzieła Wielkiego Miłosierdzia nie było by Kościoła
    Starokatolickiego Mariawitów. DWM nie stoi w sprzeczności z Pismem Świętym tylko
    je w pewien sposób rozwija ale nie jestem teologiem żeby się na ten temat
    bardziej rozwodzić.

  • Awi

    Z zainteresowaniem śledziłam wypowiedzi szanownych Mariawitow, sięgnęłam nawet do historii mariawityzmu, a tu zaskoczyła mnie informacja – majac na uwadze Dzieło Wielkiego Miłosierdzia –  że siostra Maria Franciszka Kozlowska odwołała jednak  w 1905r. swoje objawienia:

    „[…] W dwa dni pózniej 11 stycznia [1905r.] ks.A.Nowowiejski [pozniejszy biskup płocki] odebrał od F. Kozłowskiej wyznanie wiary, a następnie dał do podpisania nastepującą deklarację: Ja, nizej podpisana Felicja Franciszka Kozłowska, zgodnie z wolą św. Oficjum, zobowiazuję sie niniejszym……. i tu pkt.7: uznać moje dotychczasowe widzenia za naturalne urojenia i marzenia […]”

    na podst. Mariawityzm-Studium historyczne (St.Rybak); Roczniki Teolog.-kanoniczne,KUL,1976r.s.23 (chcialam zrobic link, ale nie udało sie 🙁

  • herezjarcha

    Za pozwoleniem, ale wskazany plik można ściągnąć stąd:

    Plik wskazany przez Awi


    Łatwo jest wytykać błędy i wypaczenia katolikom. O wiele trudniej jest spojrzeć krytycznym okiem na swoje własne, protestanckie podwórko… [protestant]

  • Dario

    Szanowna Pani Awi
    zamiast cytowac literature sekundarna sugeruje siegniecie do tekstow zrodlowych. W Uzupelnieniach do
    Objawien sama św. Maria Franciszka odwołuje sie do tego wydarzenia. Mateczka przezywajac smierc
    mistyczna co w jezyku mistyki wyrazaja slowa „wewnetrznego scisnienia” podpisala ze wzgledu na
    posluszenstwo wobec zwierzchnosci, jednak wiedziala, ze tym samym dokonuje sie sad nad osobami, ktore
    podpisania deklaracji sie domagaly, a nie nad Nia i nad Dzielem. Sugeruje wczytac sie w caly kontekst
    wydarzen i relacje Marii Franciszki. W wydaniu dziela jest rowniez ciekawe odeslanie do strony 52, gdzie
    wszystko jest dokladnie wyjasnione.
    Pozdrawiam
    D. Bruncz

  • Rahner

    Do kościoła chodzić. Modlitwa jest nasza powinnoscią. Jednak jest jeden tylko bicz na to
    towarzystwo – NA TACĘ NIE DAWAĆ. Według Ustaw Zgromadzenia Kapłanów Mariawitów „kapłan
    powinien utrzymywać się z pracy rąk własnych”. Do roboty nieroby…

  • Awi

    Szanowny Panie Redaktorze,

    wdzieczna jestem za Panską reakcję na moje posty w kwestii mariawityzmu, wyrażające pewne moje wątpliwosci. „Studium mariawityzmu” zamieszczonego na łamach Roczników Teol.-kanonicznych KULu, nie okreslałabym  jednak mianem ‚literatury wtórnej’, lecz raczej literaturą krytyczną, w miarę obiektywną (w miarę, bo profil uczelni scisle zdefiniowany). Oczywiscie,obiektywizm „naukowy” wymagalby rownież zapoznania się z  opracowaniami CHATu.  Natomiast nie bardzo rozumiem, co by mi dała lektura Objawień siostry F.Kozłowskiej i interpretacja tychże przez nią samą…..

    Ale do tych Objawień nie siegnę. Musze tu szczerze napisać, że niestety, nie podzielam Panskiego pozytywnie emocjonalnego stosunku (tak to odczytuję) do Objawień siostry Kozłowskiej. Ubolewam czasami nad tym, ale do mojego chrzescijanskiego serca, napewno bardzo wrazliwego na wiele spraw i sytuacji, nie mają niestety dostepu, żadne indywidualne ‚Objawienia’. Dotyczy to nie tylko F.Kozlowskiej, ale rownież Faustyny, Fatimskie, Lourdes, czy Meżdugorje (piszę fonetycznie). Uważam, ze cale OBJAWIENIE, konieczne, a zarazem wystarczajace do praktykowania chrzescijanskiej wiary znajduje sie w Pismie Swiętym Starego i Nowego Przymierza (oczywiscie „poznanie cząstkowe”, zgodnie ze słowami ap. Pawła). Nie wiem czy siostra Kozlowska czytała często Pismo św., zwlaszcza Nowego Przymierza, ale gdyby to robila, to zapewne dostrzeglaby, że całe Dzieło Wielkiego Milosierdzia jest własnie tam zawarte. To Dzieło samego Boga, ktory w swojej milosci do czlowieka poprzez krzyżową Ofiarę Jezusa dokonał Odkupienia grzesznej ludzkosci. Czy do tego Dzieła trzeba cos jeszcze dokładać czy rozwijać …? Ja osobiscie nie widzę innej podstawy dla mojej wiary chrzescijanskiej jak tylko Sola Scriptura ….

    A teraz słów kilka, jesli Pan pozwoli, na temat całej tej  aktualnej sprawy mariawickiej. I znowu nasuwa mi sie ta sama refleksja. Chcąc być obiektywnym należalo by – oprócz tych skarg i narzekań mariawitów, zapewne w wielu przypadkach uzasadnionych, z ktorymi zapoznalismy sie na Panskim portalu- wysłuchać racji drugiej strony, czyli księży mariawickich. Dlaczego doszło do takich  powaznych i smutnych rozbieżnosci …?

    Mnie, jako postronnej i niezaangażowanej obserwatorce wydaje sie (podkreslam: wydaje się), że przystapienie  tego mniejszosciowego Koscioła Starokatolickiego Mariawickiego do Unii Utrechckiej byłoby ze wszech miar pozyteczne. Wejscie do takiej wiekszej struktury otworzylo by ten niewielki Kosciół na nowe perspektywy, nowe horyzonty, nowy dialog teologiczny czy ekumeniczny, nawet za cenę pewnych korekt doktrynalnych. W przeciwnym wypadku grozi mu izolacja, zamknięcie sie we własnych problemach, nieustanne rozważanie tego co bylo, a co juz sie „ne wrati” , no bo czasy sie zmieniły …..

    Pozdrawiam Pana. I.B.

     

     

     

     

     

  • xsa

    Dokładnie. Gdyby „cwaniacy” zobaczyli 15 Sierpnia pustą tacę od razu by zmienili
    tok rozumowania.

  • epuls

    Część tacy z warszawskiej parafii przekazywana jest biskupowi naczelnemu .
    To tu należy ograniczyć ofiary.

  • Cegowianin

    Kazdy kto chce brac udzial w spotkaniu wiernych w niedziele to zapraszamy go na
    niedziele 6 lipca na godzine 16 do Minska. Im wiecej osob tym wieksza sila. Tam
    zostana podjete wazne decyzje.

  • xsa

    Akurat Warszawa to raczej nie przestanie przekazywać części ofiar Biskupowi
    Naczelnemu. Powód jest chyba znany wszystkim ?

  • Dario

    O ile wiem spotkanie jest o 17:00…

  • Cegowianin

    16oo Msza. 17oo Spotkanie.

  • Cegowianin

    Jaki to powod?

  • Eser

    Szanowni Autorzy komentarzy,

    Korzystacie Państwo obszernie z internetowej wolności wypowiedzi, niektórzy na pograniczu
    odpowiedzialności za ich treść. Kilka osób ponoszą emocje przekraczające przyzwoitość lub
    poprawność etyczną.

    Podzielam kontestacje („Herezjarcha”), ze „Życie byłoby piękne, gdyby wszystkie wspólnoty
    chrześcijańskie miały takie problemy, o jakich piszecie, Kochani Mariawici”.

    Cytowanie wybiórczo („Awi”) deklaracji M. F. Kozłowskiej z 1905 r., jaka dostała do podpisania
    uważam za nieuprawniony populizm, bo Autorka pomija okoliczności w jakich to nastąpiło i
    istotnego faktu,iż podpisała „zgodnie z wola sw. Oficjum”.

    Objawienia s. Faustyny Kowalskiej, tez w Płocku, podobnie głoszące przekaz Miłosierdzia Bozego
    zostały w 1958 r. uznane przez Kongregacje Nauki Wiary jako nie mające źrodła nadprzyrodzonego
    i z poleceniem zaprzestania propagowania kultu Milosiedzia Bożego. Dopiero Jan Paweł II, znający
    mariawityzm i objawienia otrzymane wcześniej przez M. F. Kozłowska, cofnął dekret z 1958 r.
    doprowadził do uznania s. Faustyny za święta. (vide: S. Rybak – Mariawityzm. Dzieje i
    współczesność. 2011 r., s. 24-25).

    I kolejne spostrzeżenie. Stary i Nowy Testament to bogactwo myśli, spostrzeżeń ówczesnych, nauk
    itp. Wystarczy mieć „Konkordancje biblijna”, by z niej dobrać odpowiednie cytaty. Ale to
    amatorszczyzna,niemal infantylizm. Potrzebna jest bowiem wiedza historyczna i teologiczna,
    zwłaszcza dla trudnych wersetów.

    I końcowa refleksja 70 – letniego człowieka, uwierzcie, niezle znającego dzieje mariawityzmu i
    Kosciola rzymskokatolickiego.
    Przystąpienie do Unii Utrechckiej to sprawa trzeciorzędna, choć może być pożyteczna.
    Ważniejsze jest przyspieszenie uchwalenie Prawa wewnętrznego, zwołanie Synodu i podjęcie
    dialogu z bratnim Kościołem Katolickim Mariawitow.
    Wszystkim szczęśc Boże .

  • Awi

    Szan. ESERZE! A oto moj wpis z 03.07.2014 godz.15.42:

    „[…] W dwa dni pózniej 11 stycznia [1905r.] ks.A.Nowowiejski [pozniejszy biskup płocki] odebrał od F. Kozłowskiej wyznanie wiary, a następnie dał do podpisania nastepującą deklarację: Ja, nizej podpisana Felicja Franciszka Kozłowska, zgodnie z wolą św. Oficjum, zobowiazuję sie niniejszym……. i tu pkt.7: uznać moje dotychczasowe widzenia za naturalne urojenia i marzenia […]”

    na podst. Mariawityzm-Studium historyczne (St.Rybak); Roczniki Teolog.-kanoniczne,KUL,1976r.s.23

    Proszę zwrocić uwage, że przytoczylam slowa „zgodnie z wolą św. Oficjum…”, więc o co Szanownemu chodzi?

    I jeszcze raz powtórze z całą mocą: dla mnie, chrzescijanina-ewangelika  Słowo Boże zawarte w Pismie św. Starego i Nowego Przymierza – to najwyższy autorytet, podstawa wiary chrzescijanskiej, a nie jakies tam „bogactwo mysli, etc.”, jak Szanowny raczył napisać. A co do przyszlosci mariawityzmu, to „po owocach ich poznacie” jak mowi wlasnie Pismo św.

     

  • Eser

    „Awi” – jak przyznaje – przynależy do „luteranskiego kościoła”, jak rozumiem – Kościoła Ewangelicko
    – Augsburskiego. Zamieściła aż 6 komentarzy, z ocenami płockiej Świątyni, poradami dla
    mariawitow, dyskursem teologicznym itp. Dzięki, z wnikliwością je przeczytałem .

    To oczywiste, ze fundamentem Kościołów chrześcijańskich są księgi Starego i Nowego Testamentu,
    a szczególnie Ewangelie.

    Z wyjątkowa atencja odnoszę sie do

    Braci z KEA, ich znajomości Pisma św. I szanuje odrębności specyficzne dla Kościołów
    protestanckich. Pamiętam tez gościnne nabożeństwa w mariawickiej płockiej Świątyni.

    Ufam, ze społeczność mariawitow poradzi sobie, zwłaszcza zaangażowana cześć młodych, z
    wewnętrznymi sprawami Kościóła. Bez zewnętrznych, być może życzliwych mariawityzmowi,
    doradców.

  • Oranysta

    Drodzy kuzyni Mariawici.Kiedyś na początku waszej duchowej drogi z bratnią pomocą, niczym ZSRR krajom socjalistycznym, przyszedł wam Utrecht. Ow Utrecht w myśl złotej protestanckiej zasady, że wszystko co niedobre dla Rzymu, jest dobre dla Boga i człowieka, wyświęcił wam, drodzy kuzyni Mariawici biskupa.Bo przecie jak to? Jest stado, potrzebny jest i pasterz…………. Nie minęło wiele lat a ów pasterz, po jego owocach, dał się poznać, skąd przychodzi i jakie jest jego imię? Niestety dla dużej części z was, owe owoce były niewidoczne.Niewidoczne, ponieważ wasze oczy były ślepe, uszy głuche a serca na uwięzi.
    Dzisiaj na końcu waszej dogi, znowu z bratnia pomocą przychodzi wam, drodzy kuzyni Mariawici Utrecht. Co tym razem ma wam do zaoferowania? Bo przecie, coś musi mieć. To coś nazywa się protestantyzacja. Protestantyzacja, przynajmniej dla niektórych jest dobra na wszystko.Porzuć swoje katolickie zasady a Bóg będzie ci błogosławił………..
    Chcę wam tu przypomnieć pewnego pana i pewne proroctwo z 5 rozdziały Dziejów Apostolskich. Wy drodzy kuzyni Mariawici jesteście doskonałym przykładem właśnie, tego biblijnego zdarzenia.Może paść w ramiona, różnych tam panów dariów różnych odcieni i z pełnią milości klepać się po ramionach, jak przystało na braci lub………..powrócić do domu z jakiego, kiedyś żeście wyszli. To drugie niewątpliwie jest trudniejsze, ale Królestwo Niebieskie gwałtownicy zdobywają.

  • Awi

    Szan.Eserze, dziekuję za zrozumienie, pozdrawiam i życzę pomyślnych obrad. Czekam na Twoje dalsze komentarze …. 

  • Awi

    @Oranżysto, a propos protestantyzmu zechciej zwrócić uwagę, że zarówno Red. Dariusz Bruncz, gospodarz tej wirtualnej przestrzeni, z ktorej tak chętnie korzystamy, jak i ja, jestesmy oboje luteranami. A jak inne mamy podejscie do kwestii mariawityzmu, zwlaszcza Objawień siostry F.Kozłowskiej…. Czyli że protestantyzm (jak miłość) niejedno ma imię ….

  • vikar

    Był ktoś w Mińsku na spotkaniu wiernych.
    Są jakieś nowe ustalenia?

  • Mariawita2014

    Na spotkaniu wiernych w Kościele Mariawitów w Mińsku Mazowieckim przybyło 50
    osób z różnych parafii, także przedstawiciele młodzieży. Przyjęto założenie, że
    szczegóły poruszanych spraw, a także konkretne decyzje pozostają w murach
    spotkania, także w tym komentarzu ich nie zaprezentuję. Ruch zmian w Kościele
    zyskuje na sile, coraz więcej ludzi popiera prace Komisji Wiernych. Ze względu
    na prześladowanie delegatów z poprzedniego spotkania nie sporządzono żadnego
    protokołu z podpisami. Zwrócono uwagę, że wielu kapłanów z diecezji łódzkiej,
    analizując podpisy uczestników poprzedniego spotkania, opowiada na ich temat
    bardzo intymne, ośmieszające i poniżające rzeczy swoim parafianom (min. biskup
    Włodzimierz). O osobach piszących na ekumenizm.pl mówi się "zdrajcy" i "bydło".
    Oskarża się komisję o chęć rozłamu i zawiązania nowego Kościoła Mariawitów bez
    biskupów i z kapłaństwem ludowym, co jest bzdurą. Przedstawiono prace komisji
    nad Synodem. Krytycznie odniesiono się do prac komisji dialogu mariawitów z
    Kościołem rzymskokatolickim, gdyż Komisja ta w swoim wyniku jednoznacznie
    stwierdziła, że za cały rozłam winą obarczeni są mariawici, a DWM to "bajki na
    dobranoc". Zwrócono uwagę, że taki wyniki dyskusji jest odzwierciedleniem
    talentów teologicznych jej członków ze strony mariawickiej. Zgromadzeni ludzie z
    niepokojem obserwują zachowanie biskupa Ludwika, ponieważ człowiek ten oparł
    swoje jestestwo na kłamstwie. W porozumieniu z 14 czerwca biskup zgodził się
    (podpis na dokumencie), aby powołać komisję dialogową w składzie 50% wiernych i
    50% świeckich która zajmie się przygotowaniem do Synodu w oparciu o zasadę
    partnerstwa i poszanowania stron, w ten sposób miał zakończyć się cały konflikt,
    a komisja miała spokojnie pracować. Zawarte porozumienie miało zostać przyjęte
    przez Kapitułę Generalną z 30 czerwca 2014 roku. Porozumienie miało być
    zamieszczone na stronie Kościoła, ale biskup naczelny mimo że obiecał, jak
    stwierdził "się rozmyślił". Niestety na Kapitule Generalnej biskup L. rozmyślił
    się kolejny raz i owszem powołano różne organa przedsynodalne ale bez udziału
    wiernych, gdyż zadziałała zasada "nie ma takiej potrzeby" – Kościół jest nasz,
    nie ludzi. W związku z tym, biskup zawiera porozumienia z wiernymi nie
    wywiązując się z nich. Jego podpis nie jest ważny. Rozmowa z biskupem naczelnym
    nie ma sensu, gdyż człowiek ten "co innego mówi", "co innego myśli", a "co
    innego robi". Zgromadzeni jednak, którzy przybyli z mandatami swoich Rad
    Parafialnych, chcą zapobiec rozłamowi i dalszym konfliktom. Celem działania
    Komisji i spotkań jest tylko możliwość dynamicznych zmian w Kościele Mariawitów,
    ponieważ wierni widzą więcej potrzeb w swoim Kościele. Komisja w żadnym stopniu
    nie dąży również do obalenia władz Kościoła, ale zwraca uwagę, że Kościół
    Starokatolicki Mariawitów jest jedynym Kościołem, gdzie wierni absolutnie nie
    mają prawa o niczym decydować, nawet w Kościele rzymskokatolickim rozszerza się
    udział laikatu w gremiach kościelnych. W związku z tym, że z biskupem naczelnym
    nie da się rozmawiać, wierni postanowili, że zostanie sformułowane ostateczne
    ultimatum, a następnie (chociaż wiele osób będzie robiła co w jej mocy) podjęte
    bardzo radykalne kroki w obecności kilku tysięcy
    wiernych w tylko im sobie znanym terminie (podpisy po petycją o wstrzymanie prac
    nad Unią podpisało ok. 3 tysięcy osób, czyli 15% mariawitów), które wyjaśnią że
    brzydko jest kłamać.

  • koral

    Mam pomysł jak zdobyć środki na remont Świątyni w Płocku. Biskup L.Jabłoński od dosyć dawna próbuje sprzedać plac na ul.Szarej,jest on wart co najmniej kilka milionów.Myślę, że przedłużył swoją kadencję, ponieważ przedłuża się ta transakcja.Dlaczego to tak długo trwa? „może jak zawsze nie ma takiej potrzeby”.

  • koral

    Duża część nas Mariawitów domaga się powołania synodu.Władze naszego kościoła są temu przeciwne,wiadomo dlaczego,ale przecież mamy to zagwarantowane ustawowo.Pozostaje nam zwrócić się do Rady kościołów do spraw wyznań,aby ta zmusiła ich do tego.Uważam ,że wyczerpaliśmy już wszystkie drogi i pozostaje nam tylko ta.Odpowiedzcie co o tym myślicie.

  • Dario

    Przepraszam Madame, ale wypowiedzi – szczegolnie w ostatnich latach – teologow rzymskokatolickkich nt.
    mariawityzmu sa co prawda krytyczne, ale nie orkeslilbym ich w miare obiektywnymi, a raczej wrecz
    przeciwnie. otoz lektura Objawien moglaby dac Pani impuls do wielu przemyslen, w szczegolnosci
    fragmentu dotyczace zycia duchowego odnoszace sie do grzechu i swietosci, ktore nie sa az tak bardzo
    dalekie od luteranskiej perspektywy choc napisane innym jezykiem, w przestrzeni innej duchowosci. Nie
    siegne bo nie siegne, ale sie wypowiem i zapytam co owe Objawienia moglyby mi dac jest postawą trochę
    niezrozumiałą, mowiac delikatnie. Na portalach katolickich i pokrewnych roi sie wypowiedzi nt. tego,
    czego to Luter powiedzial lub czego to nie zrobil, ale na prozno szukac odwolania do literatury zrodlowej
    – Pani zdaje sie podazac ta sama droga w imie „sola scriptura”, tyle tylko, ze sola scriptura to zaden
    dogmat, a zasada formalna i w teologii luteranskiej nie oznacza ona zamkniecia sie na to co poza Biblia.
    Podstawa teologii luteranskiej nie jest sola scriptura, a stwierdzanie czegos takiego jest nieporozumieniem.
    Rozne sa ujecia „sola scriptura”, a to, ktore zdaje sie wylaniac z Pani wypowiedzi, nie przypomina mi raczej
    luteranskiego podejscia, bardziej protestancko-ewangelikalne.
    Pani wypowiedzi nt. UU bylyby sluszne, gdyby nie kilka dosc istotnych okolciznosci opisanych w tekscie.
    Przypomne tylko, ze gdyby mariawici przystapili do UU byliby najwiekszym Kosciolem zwiazanym z ta
    wspolnota. KSM – w mojej ocenie – potrzebuje otwarcia nie tyle na zagraniczne organizacje, co przede
    wszystkim na wlasne dziedzictwo, ktore zostalo zakopane pod plotem w imie niezrozumialego
    pseudoekumenizmu. Kosciol ten juz jest w izolacji, ale nie o takiej, o ktorej Pani pisze, ale izolacji, ktora
    zahamowala jego rozwoj duchowy, misyjnosc. Sprawa Unii jest tutaj pewnym symptomem, a nie powodem,
    stad tez z niezrozumieniem odnosze sie rowniez do mariawickich glosow pomstujacych na UU czy
    uosabiajacych ja z duchowo-moralnym upadkiem. To nieporozumienie. Problem jest gdzie indziej. Nie w
    Utrechcie.

  • kacper1985

    Nie ma sensu juz z nimi gadac, bo klamia, skonczy sie jak w 1935 roku.

  • koral

    „Do Walsin 20” Sądząc po informacjach,jakie zostały zawarte w wypowiedzi Walsina 20 (rozliczenie składek,liczne remonty w parafiach,informacje z posiedzenia R.K)mogę sądzić,że jest to osoba z grona kapłanów bądź blisko z nim związana.Dlatego pozwolę sobie zadać pytanie,zwracając się w liczbie mnogiej.Skoro jest tak dobrze jak wynika z wypowiedzi Walsina 20,dlaczego boicie się zwołać Synodu.Zgodnie z ustawą na podstawie,której działa nasz Kościół,jest to najwyższy organ władzy S.K.M.Nie muszę chyba przypominać kiedy ostatni raz był zwołany.Pragnę zauważyć,że według opinii prawnych,z jakimi mogłem się zapoznać możliwa jest ingerencja państwa w sprawie nagminnego uchylania się od zwołania Synodu. Dlaczego nie można wybrać nowego biskupa a nawet biskupów.Ponoć mała liczba i ich wiek to jeden z powodów chęci przystąpienia do Unii Utrechckiej.Fakt,mamy w Polsce trzech biskupów,dwóch,oględnie mówiąc niezbyt prężnych,których mottem jest „nie ma takiej potrzeby” i trzeciego,którego czas już minął,a zachowuje się wobec,niektórych kapłanów i wiernych,jak Juliusz Cezar naszego Kościoła.O biskupie z Francji nie wypowiadam się bo nic nie wiem.Musimy zdawać sobie sprawę,że sytuacja Kościoła,nie tylko naszego,ale na całym świecie staje się coraz trudniejsza(maleje liczba wiernych,coraz silniejsze i potężniejsze są ruchy i lobby ateistyczne)dlatego potrzebą jest aby na czele Kościoła stanęli ludzie nie tylko głęboko wierzący ale dobrzy i prężni organizatorzy,wykształceni i bezinteresowni,którzy poprowadziliby nas Mariawitów w tych trudnych czasach. Argument Wasina 20 jakoby komitet niezadowolonych mariawitów to przykrywka dla obrońców Franciszka uważam za chybiony. Wystarczy przeczytać co podpisał (świadomie czy nie?) L M Jabłoński w Szwajcarii.Na podstawie przepisów Unii Utrechckiej trudno byłoby „wywalić” Franciszka. Na koniec chciałbym się odnieść do niegodnych wypowiedzi odnoszących się do proboszcza rozwodnika.Jak wiemy w naszym Kościele nie ma celibatu.Kapłani zakładają rodziny,mają żony i dzieci,różne żony, różne dzieci,takie jest życie i trzeba to przyjąć do wiadomości.Też mógłbym,sięgając w przeszłość,wskazać kapłanów, dzisiaj wyżej w hierarchii niż proboszcz z Mińska,których żony jeszcze przed ślubem były ciut za tęgie.Tylko czemu ma to służyć,czemu ma służyć straszenie zdemaskowaniem jakiegoś lobby z Mińska Cegłowa i Grzmiącej? Kończąc będę oryginalny,wbrew tytułowi krzyknę:JEST TAKA POTRZEBA!!!Jest potrzeba zwołania Synodu,jego postanowienia-czy się będą komuś podobać,czy nie,czy będą zmiany,których oczekują jedni a których nie chcą drudzy-będą musiały być zaakceptowane przez nas wszystkich,jako stanowisko najwyższej władzy Mariawitów .

  • Cegowianin

    Można ten konflikt zakończyć w jeden dobry sposób. Powołanie na II Sesji Komisji
    ds. przygotowań do Synodu złożonej z naprzyklad 5 ksiezy wybranych przez Kapitułę
    Generalną i 5 wiernych, np. wydelegowanych przez Komitet Wiernych. Przewodniczący
    Komisji biskup naczelny, zastępca dr Kapusta. Spotkania tego komitetu raz w
    miesiacu z jawnymi protokołami na stronie Kosciola i sprawozdaniami w pismie
    „Mariawita”. Nic wiecej ludzie nie oczekuja. Każdy z nas chce zakończyć grzebanie
    w aktach, życiorysach i pisanie komentarzy. Będzie jak przed 1 kwietnia.

  • diewka

    Drogi Bracie Kapłanie, a może nawet Biskupie – nie zatrzymasz już ruszonej lawiny. Twoje dywagacje nie przestraszą wiernych. Pomyśl jaki żer miałyby niektóre media, gdyby dowiedziały się o tej sytuacji, która jest komentowana na tym portalu. Więc potrzeba od duchownych dużo pokory i trochę obniżenia lotów, żeby posłuchać głos ludu.

  • Tores

    Siostry i Bracia,

    Poziom dyskusji i stopień oszczerstw, jaki się odbywa w tym wątku, jest trudny do zaakceptowania. Krytyka nie musi być na tak niskim poziomie. Apeluję o powstrzymanie się, szczególnie do tych robiących oskarżenia osobiste i rozprzestrzeniających nie sprawdzone plotki. Ludzie to czytają i zastanawiają się co sobą reprezentujecie i czym jest nasz Kościół, bracia i siostry. Można krytykować, albo jeszcze lepiej, zgłaszać swoje pomysły na Kościół na lepszym poziomie dyskusji.

    Zachęcam wszystkich tu piszących do pracy w swoich parafiach: trzeba pomóc potrzebującym, odremontować cos w kościele, zorganizować może jakiś wyjazd dzieciom itp. Nie pokazujcie palcem na wszystkich dookoła, kto co powinien zrobić, tylko ruszajcie do pomocy! Najwięcej jest krytykujących i mówiących co mają zrobić inni.

    Od razu uprzedzam – moja wypowiedz nie jest obroną kapłanów ani biskupów, tylko smutną obserwacja jakości tutejszej i nie tylko tutejszej krytyki oraz braku chętnych do aktywności w parafiach. Bo niestety, większym problemem jest „nie mam czasu bracie kapłanie/biskupie” a nie „nie ma takiej potrzeby”. I to jest temat na artykuł bracie red. Bruncz!

    Przy okazji treści artykułu. Przystąpienie do UU jest sprawą drugorzędną jeśli odbędzie się na warunkach mariawitów (np. obrona Paryża). Pierwszorzędne są m.in. zmiany włączające świeckich w życie kościoła, utworzenie platforma dialogu świeckich i duchownych, dyskusja na doktryną KSM, pojednanie z Felicjanowem, otwarcie się Płocka na wspólnoty mariawickie oraz jako kwintesencja tych zmian nowy statut i Synod.

    Apeluje do red. Bruncza o rozważenie silniejszej moderacji tego wątku, bo to nie jest poziom godny tego portalu.

  • lama

    W zupełności zgadzam się z Toresem . Emocje sprowadziły poziom dyskusji do tego że osiągnęła dna jakiego ustawa nie przewidziała. Trzeba zaznaczyć że „ostatnio” po takich zabiegach straciliśmy około 35000 wiernych oczywiście w imię zasad słuszniejszych od słusznych.
    Również nie reprezentuję tutaj żadnej ze stron.Miłem okazję rozmawiać z kapłanami reprezentującymi odmienne od siebie poglądy.Wiem że żaden kapłan nigdy nie współpracował z żadną „instytucją” jak w innych wyznaniach i to jest ból tych którzy dążą do rozbicia i zniszczenia naszego Kościoła.Jest siła duchowa która dąży do tego aby w kościele ustała Ofiara i aby nie panował pokój i takie niezgody bardzo mu służą. Dyskusja tak wewnętrzna powinna zostać przeniesiona na jeden z portali parafialnych.”Gdyby się dowiedzieli inni”- już wiedzą i już sie szykują bo dyskusja jest na otwartym portalu a uzewnęrznienia głębokie.Szkody jakie wyrządzi/ła Mariawityzmowi ta witryna nie wiadomo czy kiedyś się odwrócą.
    Prowadząc tak otwartą argumentację trzeba patrzeć daleko w przód i daleko w historię bo historia może dużo nauczyć, zwłaszcza nas.

  • koral

    Najlepiej zamieść wszystko pod dywan…

  • Dario

    Póki co nie widzę złamania zasad regulaminu. Komentarze ad personam będą kasowane. Jeśli ktoś
    chcę zgłosić nadużycia to zapraszam do pisania na adres redakcja@ekumenizm.pl

  • ksawery

    Dyskusja mariawitów przypomina mi nie tak dawną dyskusję polskokatolików – i
    widzę, że jak tamta dyskusja nic nie przyniosła, tak ta wkrótce się wypaliła…
    pogadali, pogadali, a jest jak było… szkoda, że się nie udało, ale nic udać się
    nie mogło: większość – tzw. masa pozostaje bierna i jest im wszystko jedno – i
    tego ruszyć się niestety nie da…

  • lama

    Co miała przynieść a nie przyniosła ,,co miało być a co jest jak było,,co się miało udać a co się nie udało,, że aż trzeba żałowć ,,,-opinia przedstawicieli bratnich wyznań jest interesująca.

  • Awi

    Do p. Red. D. Bruncza

    Monsieur, merci bien pour votre  lettre du 08.072014 h.15:24.

    1/ Dziekuję za wnikliwe  spostrzeżenia dotyczace mojej niechętnej recepcji Objawień F.Kozłowskiej. Panie Dariuszu, zadalam sobie trud prześledzenia chocby pobieżnego Objawień Felicji Kozłowskiej, Faustyny Kowalskiej, św. Teresy z Avila, św.Teresy z Lisieux i Bernadetty Soubiroux. Nie trzeba byc psychologiem (ja ukonczyłam historię sztuki oraz lingwistykę stosowaną), żeby w objawieniach tych pierwszych trzech kobiet dostrzec pewien zblizony schemat, podobną genezę tego przyszłego „życia urojonego”, ktore stanowi kompensację braku autentycznego życia, w autentycznej męsko-żeńskiej spolecznosci. Moglabym dalej snuć moje spostrzezenia i przemyslenia, tudziez w kwestii literackiej strony tych objawień, ale nie mam prawa tego czynic na publicznym blogu, poniewaz nie chcę  ranić wyznawców mariawityzmu.

    2/ Co do tej Unii Utrechckiej, jej korzysci badź nie, dla rozwoju kosciola Starokatolickiego Mariawitów – pozostawiam te kwestie Panskiemu uznaniu i opinii, moja wiedza na te tematy nie jest poglębiona.

    3/Ocenil Pan moje nastawienie do mariawityzmu jako objaw protestantyzmu ewangelikalnego. Na pewno jest w tym cząstka prawdy, chociażby dlatego, ze po odejsciu od katolicyzmu moj protestantyzm rozpoczał sie od koscioła Baptystów, z ktorym bylam zwiazana ponad rok. Ale wlasnie ze wzgledu na panujacy tam pewien rygoryzm wyznaniowy, tudzież dyscyplinę wspólnotową odeszlam z tego zboru. Byl rok 1996, wtedy jeszcze  kosciol ewangelicko-augsburski nie prowadził specjalnych szkoleń dla kandydatów na zborowników. Odbylam trzy rozmowy z pastorem, zapoznałam sie z Konfesją Augsburska, przeczytałam ksiazkę ks. T.Wojaka „Ewangelik-katolik” wyd. przez ‚Zwiastun’, kilka biografii M.Lutra  i to były moje punkty wyjsciowe 😉 Dopiero potem przyszla lektura wydawnictw ewanagelickich, a od ostatnich lat Panski portal „ekumenizm.pl’ i kwartalnik „Slowo i Mysl”, ktore stanowia dla mnie inspiracje w moich poszukiwaniach wyznaniowych. Na pewno pozostaję pod wplywem Panskiego artykulu „Kryzys nauki o usprawiedliwieniu’ (Slowo i Mysl, 2012r.) z tą ciekawą New Perpective on Paul (NPP)i połozeniem akcentu na Zbawczą Siłę Chrystusa. W kaciku mojej swiadomosci ma tez swoje stałe miejsce przewrotny tytuł jednego z artykułów „Pura Sola Scriptura to protestancka bzdura?!”(i oczywiscie treść) G.Oleka.

    Monsieur, prosze nie tracić nadziei, Panskie uwagi sa cennymi dla mnie wskazówkami odnosnie poszerzenia mojego spectrum luteranizmu, ale sam Luter jawi mi sie ciagle jako ten, ktory (parafrazujac slowa ap. Pawla) „wywiódł Ewangelię na  jaśnię …”  I.B.

  • epuls

    Czy ktoś wie jaki jest stan prawny działki przy ulicy Szarej.
    Własność czy użytkowanie wieczyste.
    Ewentualna sprzedaż powinna być pod kontrolą społeczną,
    jak uzyskany dochód i jego przeznaczenie.
    Aby nie było tak jak z serkiem wolskim w kościele
    ewangielickim.

  • Dario

    Szanowna Pani, pozwoli Pani, że odniosę się tylko do jednej kwestii. Po pierwsze trud pobieżnego
    prześledzenia nie jest żadnym trudem, a Objawienia Bożego Miłosierdzia dane św. M. Franciszce to nie
    instrukcja obsługi robota kuchennego, żeby zapoznawać się z nimi pobieżnie. Wymagają trochę więcej
    wkładu i zaangażowania. Tak samo z innymi tekstami o charakterze religijnym. Proszę zajrzeć do Lutra, do
    przedmowy Reformatora do łacińskiego wydania WA i może się Pani zdziwi jaka tam jest narracja
    reformacyjnego odkrycia. Skoro podnosi Pani kwestię schematów to cóż – a ileż to schematów
    zapożyczonych z innych religii znajduje się w Biblii, a ile to schematów żywcem przejętych z teologii
    średniowiecznej obecnych jest w teologii reformacyjnej. Oczywiście zależy od optyki, jak rozumiemy
    schematy. Argumentacja z cyklu „życie urojone” niczym nie różni się od paszkwili wypisywanych przez
    fundamentalistyczny element rzymskokatolicki nt. Lutra. Szkoda, że nie zadała sobie Pani więcej trudu,
    polecam fragment o świętości z Uzupełnień do Objawień. Nie mam zamiaru Pani przekonywać co do
    prawdziwości tych objawień, bo nie taka jest moja rola, ani pragnienie. Nie musi Pani wierzyć w ich
    prawdziwość dokładnie tak samo jak mi wolno wierzyć w ich autentyczność niemniej jednak zachęcam
    Panią do bardziej hojnego spojrzenia poza tradycję protestancką i tak, a nie inaczej rozumianą sola
    scriptura, która żadnym dogmatem nie jest. Pozdrawiam. Po luterańsku z mariawickim odcieniem 🙂

  • Awi

    Panie Redaktorze, w tej chwili odpowiem tylko tak, ze nie zamykam sie wyłącznie w tradycji protestanckiej, poniewaz zbyt dlugo żyłam w tradycji katolickiej… Byc może własnie efektem tego jest moje poszukiwanie pewnej formy duchowości,  ktorej spelnienie znajduję na przyklad w  liturgii Triduum Paschalnego czy w medytacjach chrzescijańskich pn.Adoracja Ukrzyżowanego (ew.Adoracja Krzyża), jakie odbywają sie co roku w kosciele seminaryjnym na Krak.Przedmiesciu.Wiele tez czasu poświęciłam zglębianiu życiorysu Edyty Stein, żeby odpowiedziec sobie na pytanie, dlaczego ona, Zydowka, żyjaca w otoczeniu naukowców niemieckich będacych protestantami, zdecydowała sie na wybór kosciola katolickiego. Odpowiedź znalazlam. Dobrze, powrócę do dokladniejszego zaznajomienia sie z Objawieniami F.Kozlowskiej…. Pozdrawiam IB

     

  • Oranysta

    Znalazłaś odpowiedź Awi. To w temacie Edyty Stein, świętej Edyty Stein. A ty psioczyłsś, jeżeli można to tak nazwać na św. Teresę od Jezusa. A KK nie na darmo nadał jej tytuł Doktora Kościoła. Podejrzewam Awi że u ciebie na półce nie było nigdy jakiegoś dzieła świętej Teresy Wielkiej, jak o owych protestanckich przyjaciół Edyty. Dlaczego? Bowiem gdyby było, to nigdy byś nie odeszła od katolicyzmu.

  • Awi

    @Oranżysto, uprzejmie proszę o dokladniejsze czytanie moich postów. Moje wątpliwosci dotyczyły Objawień F.Kozlowskiej. Reszta Twoich sugestii – pudło. W 2009r. ukazały sie w moim tłumaczeniu (Wyd.Swiat Ksiażki) dwie pozycje: „Zywoty swiętych w arcydziełach malarstwa J.Duquesne’a i F.Lebrette’a oraz Historia Kosciola w arcydziełach malarstwa tychże samych autorów.

    A co do tego ostatniego Twojego zdania, to odpowiem Ci tak. W radiu Maryja leci często taka wypowiedź Jana Pawła II: „Ja zawsze Bogu dziekuję, ze jest takie radio jak Radio Maryja.”   I ja, gdy zdarza mi sie slyszeć te slowa (okazjonalnie), to klękam i mówię  sobie: „A ja Bogu zawsze dziekuję, że jest taki kosciol jak Kosciol ewangelicko-augsburski”

    Czyli: wedle stawu grobla. Kumasz?

  • Oranysta

    Przyznaję że moja pamięć okazała się nieco wybiorcza i pomyliła św. Teresę ze św. Faustyną w temacie objawień s. Kozłowskiej. Ale………. przecież dla ciebie Awi wsio ryba, czyli Teresa , Faustyna to na jednej furze jadą. Katolicka metafizyka….W takim razie owe tłumaczenia to jakieś katolickie, metafizyczne retrospekcje czy też ja to się mówi za chlebem?
    A wiesz, zastanawiałaś sie kiedyś, dlaczego owa protestancka żona i matka, przyjaciółka Edyty Stein w swojej biblioteczce trzymała, jakąś katolicką metafizykę? Przecież ona po dniu ciężkiej pracy zawodowej i możliwości spalania sie jako żona i matka w szczęśliwej, protestanckiej rodzinie, winna przyklęknąć na kolano i wielkim głosem zawołać to co Awi zawołała w ostatnim zdaniu swojego poprzedniego postu. Po co jej była jakaś katolicka metafizyka? Przecież Sola scriptura winna wystarczyć za wszystko?
    Możliwości odpowiedzi jest parę. Jedno z nich, po mojemu powiada, że chociaż Pismo jest jedno to możliwości interpretacji owego Pisma u was protestantów jest wiele a nawet bardzo wiele, chociaż nigdy się do tego nie przyznacie. A powiedz Awi co protestantyzm miał przez kilkaset lat do zaoferowania kobiecie w temacie jej duchowego rozwoju? Sola Scriptura i rodzenie dzieci w szczęśliwej, protestanckiej rodzinie. Bo przecież jeżeli rodzina dzieciata i bogata to dowód Bożego błogosławieństwa. A kobieta, która miała powołanie do głębszego duchowego poznania Boga, miała jedynie możliwość zostania starą panną i wystawiania sie na uśmieszki współbraci w wierze…..I tak było Awi od samego początku protestantyzmu aż do pierwszych kilkudziesięciu lat XX wieku. Potem jakby na w wyniku odreagowania pojawiła sie nowa interpretacja Jednego Pisma i w wyniku tego pojawiły sią protestanckie duchowne z biskupkami na czele. Dzisiaj protestanckie kobiety nie muszą już rodzić dzieci lub być starymi pannami by pełnić wolę Bożą.Mogą być zakonnicami, pastorami i nawet biskupami. Kiedyś twój umiłowany dr. Luter zakonnice rozpędził na 4 świata strony, jako pasożyty a jedną z nich wziął sobie za żonę…
    A w tym niedobrym katolicyzmie Teresa była nim Luter stał się………… A takich Teres było przed nią wiele……
    Być może dlatego Awi owa protestancka przyjaciółka Edyty Stain, po ciężkim dniu swego codziennego życia, wieczorem brała do ręki dzieło świętej Teresy i razem z nim podrożowała po drogach duchowych, które dla protestantyzmu były zakazanym owocem….. Kiedyś na „Życie”, trafiła Edyta Stein, późniejsza siostra Benedykta od Krzyża, święta Benedykta od Krzyża.

  • Dario

    Wie Pan co (@Oranżysta) tak prostackiego ujęcia protestantyzmu to chyba dawno nie czytałem, no może poza enuncjacjami niejako x. Guza. Naprawdę wstydziłby się Pan.

  • Defender

    1. A nie zauważył Pan, że to w odpowiedzi na narastająco prostackie opinie o katolicyzmie? (Ostatnio
    sięgnęły już poziomu „grubasów spasionych za pieniądze mafii”.) Kontekst jest zatem istotny.
    2. A merytorycznie, nie ustosunkował się Pan do dość ciekawego zarzutu, że w świecie post-reformacyjnym
    kobiety były pozbawione tych możliwości rozwoju mistyczno-duchowego, jakie dawały żeńskie zakony w
    Kościele Katolickim. Bardzo ciekawa jest kwestia rewitalizacji klasztorów żeńskich w anglikanizmie i
    luteranizmie, kiedy jednak dostrzeżono jakiś brak.

  • Dario

    Gdy tylko zauważam to interweniuję. Jeśli czegoś nie zauważę to liczę na czujność czytelników. Nie jestem w stanie wszystkiego wyłapać. Mam nadzieję, że na nowej stronie wyłapywanie takich stwierdzeń będzie łatwiejsze – cała nadzieja w rękach grafików i informatyków:)
    ad2. to nie do końca tak – to, że nastąpiła korekta w kwestii klasztorów to wynik również spotkania ekumenicznego i wczytania się w reformacyjną teologię w tej części, która nie była wroga klasztorom z zasady. Historia Reformacji zna mnóstwo przykładów zaangażowania kobiet w życie Kościoła i na stronie http://www.luter2017.pl znajdzie Pan co nieco na ten temat, istnieje już dość sporo publikacji naukowych na ten temat, niestety nie w j. polskim, choć to również – mam nadzieję się zmieni. Rozwój mistyczno-duchowy w tradycji ewangelickiej to była nie tylko możliwość samodzielnej lektury Pisma dla wszystkich, ale udział zboru w nabożeństwie, chociażby „danie głosu kobietom” w liturgii nabożeństwa, udział całego zboru. To że dziś kobiety pełnią ważne urzędy w Kościele nie wzięło się znikąd i musiało przejść pewną drogę. Jak to mówią: po owocach ich poznacie. Cieszę się, że w mojej tradycji (i nie tylko mojej) kobiety nie tylko układają kwiatki na ołtarzu i piszą mądre teksty teologiczne, ale mają realny wpływ na życie Kościoła we wszystkich jego wymiarach.

  • Awi

    Pana @Defendera – odsylam do mojej dzisiejszej wypowiedzi pod artykulem „Klopotliwy papież”

  • Oranysta

    Drogi panie Dario. Nie widzę najmniejszego powodu bym się tego co napisałem wstydzić. A niby czego? Panie Dario, wy protestanci ( ogólnie) bardzo lubicie ubolewać nad losem katolickiej kobiety, otoczonej armią mizoginów. Jako antidotum stawiacie właśnie siebie samych z wasza protestancka wizją powszechnej miłości do kobiety. Dlatego ponawiam pytanie do pana, jako do wybitnego specjalisty. Proszę mi wymienić w protestantyzmie od samego początku jego powstania i nie tylko w luteranizmie, protestanckie kobiety, podobne do : Hildegardy z Bingen, Róży z Limy, Katarzyny ze Sieny, Teresy od Jezusa,Klary z Asyżu wystarczy tych parę. Tylko drogi panie Dario, bez wodolejstwa, konkretnie z nazwiska i imienia i miejsca posługiwania oraz z ich dzieł? Co tak pana bulwersuje w tym co napisałem że protestantyzm dla kobiety , aż do pierwszych dziesiątków lat XX wieku przewidział tylko małżeństwo albo staro panieństwo? Słowa czy to co jest zawarte w tych słowach. A może chce pan zaprzeczyć że dr. Luter ożenił się z byłą zakonnicą? A jak się maja dzisiejsze luterańskie zakonnice tu u nas w Polsce do waszej luterańskiej historii rozwiązania wszelkich zakonów, jako niepotrzebnego balastu? To było słuszne czy katastrofalne, dla was luteranów? To może w temacie dyskusji przed waszą wielka rocznicą 2017 roku, jakiś konkret a nie tylko wierszyki pochwalne………
    I na koniec panie Dario. Gdyby pański biskup Samiec, wysłał do pana oficjalny list w temacie doktrynalnym a pan ów list oficjalnie i publicznie spaliłby to czego oczekiwałby pan od swego biskupa?
    1 – pochwały
    2 – kary
    3 – milczenia
    Zakładam w ciemno że punkt nr.2.
    Niestety w tym temacie pańscy współbracia sa niezwykle wybiórczy. Wypominają rzymskiemu biskupowi że ekskomunikował dr. Lutra a zapominają że wpierw to właśnie on publicznie spalił papieską bullę.
    Widocznie akurat od rzymskiego papieża oczekiwali punktu nr.1/ewentualnie nr.3/

  • Dario

    Drogi Panie Oranzysto
    kobiety Reformacji to nie moja działka, ale jeśli jest Pan zainteresowany to proszę bardzo. Z okazji 500-
    lecia Reformacji powstała zacna inicjatywa udokumnetowania roli kobiet w róznych wyznaniach
    protestanckich, a szczegóły i nazwiska znajdzie Pan tutaj (zasób rosnący):
    http://luter2017.pl/kobiety-i-reformacja/ (w tekście znajduje się link do bazy danych). Temat ten jakoś
    mnie specjalnie nie pasjonował, ale skoro Pan pyta to proszę.

    Ponadto Kościoły luterańskie nie odcinają się od dziedzictwa przedreformacyjnego i gdy niedawno w
    Niemczech odbywały się obchody związane z Hilfegardą z Bingen miały one charakter ekumeniczny.
    Bardzo się cieszę, że możemy sięgać do dziedzictwa, które jest wspólne. Kościoły luterańskie oprócz
    dowartościowania małżeństwa i ich aktywnego współtworzenia życia Kościoła miały do zaproponowania
    również diakonaty, a więc służbę miłosierdzia.

    Dla mnie kwestia ślubu Lutra z b. zakonnicą nie jest niczym nadzwyczjanym więc się tym nie gorszę.
    Spokojnie.

    My nie mamy zakonnic, a diakonisy. Sytuacja jest trudna, bo powołań nie ma, a siostry są coraz starsza.
    jest to problem związany z brakiem gotowości do zmian w niektórych środowiskach kościelnych, w tym
    przede wszystkim w samym diakonacie. Zyczyłbym sobie, aby – gdy chce Pan sie wypowiadac
    kompetentnie o luteranizmie – robil to bez zacietrzewienia. To co się stało z zakonami w czasie reformacji
    to problem złożony, jednak cieszę się, że doszło do odrodzenia w tej kwestii. Ani to nie było słuszne ani
    katastrofalne. Jeśli się Pan pyta o to co było katastrofalne to w mojej ocenie były to inne wydarzenia. Gdyby
    Pan wiedział w ogóle o czym się wypowiada to by Pan zrozumiał, że nie jest celem Kościoła luterańskiego
    komponowanie peanów na własną cześć z okazji jubileuszu – to pozostawimy innym, w tym i tak
    przychylnym chrześcijanom jak Panu. W kontekście polskim Biskup Kościoła przedstawił konkretną
    strategię duszpasterska, która jest dyskutowana na różnych płaszczyznach Kościoła i nie jest to puste hasło
    a fakt. Z pewnością nie jest to pieśń pochwalna. Kogo jak kogo, ale Kościół luterański daleki jest od
    zakochania w sobie. Momentami na własną szkodę.
    Trudno mi się wypowiadać na temat fantastyki religijnej. Po pierwsze bp Samiec żadnego listu by do mnie
    nie wysłał, bo jakby chciał porozmawiać to albo by zadzwonił albo przy najbliższej okazji zapytał:) Poza
    tym biskup nie jest od wydawania listów doktrynalnych. Cóż Luter spalił (nie tylko zresztą on), bo słusznie
    uważał, że papież nie działa w interesie Kościoła i działa przeciwko Chrystusowi. W ogóle dziwi mnie
    Pański ahistoryzm. Prawem biskupa Rzymu było ekskomunikowanie Lutra, szkoda tylko ze zrobil to bez
    rozpoznania sprawy. Z Lutrem nie chcianbo rozmawiać, kazano odwołać. Zresztą co ja będę Panu
    wyjaśniał, niech Pan książki poczyta:
    http://luter2017.pl/reformacja-krotka-historia/
    Na koniec przypominam, że odeszliśmy od właściwego wątku sprawy. Dyskusję proszę kontynuować pod
    przedmiotowymi tekstami.

  • Awi

    Szan.Oranżysta napisał:

    „Podejrzewam Awi że u ciebie na półce nie było nigdy jakiegoś dzieła świętej Teresy Wielkiej, jak u owych protestanckich przyjaciół Edyty. Dlaczego? Bowiem gdyby było, to nigdy byś nie odeszła od katolicyzmu. „

    Proszę posłuchać:  W samym tylko miesiącu czerwcu do Koscioła Ewangelicko-Augsburskiego w Warszawie przystąpiło siedemnastu (17) nowych wyznawców, byłych katolików. Rozumiem, że oni wszyscy też nie mieli „na półce” ksiązki z żywotem świętej Teresy z Avila…. Chyba sam sie Pan teraz śmieje  ze swoich interpretacji …;)

  • Oranysta

    Dzięki za obszerną wypowiedź, panie Dario. Niewątpliwie nie jest to temat dyskusji na tym wątku. Co oczywiście wcale nie oznacza, że mnie pan przekonał.

  • Oranysta

    Gratuluję szanowna Awi. KEA w takim razie przybyło 17 nowych chrześcijan biblijnych. Nie ukrywam że spodobał mi się cytat „chrześcijanka biblijna” użyty przez szanowną Awi w innym artykule. Z jego analizy winien wynikać fakt głębszego zrozumienia treści biblijnych. Jednak Biblia uczy : litera zabija, Duch ożywia. Więcej pod tym właśnie artykułem, gdzie Awi zrozumiała na podstawie jednego biblijnego cytatu, doniosłość ordynacji kobiet na duchownych w kościołach protestanckich. Tu pozwolę sobie pogratulować zrozumienia, choć nie ukrywam pewnej dozy ironii. Lecz katolicy z reguły są pełni pychy, dopiero jak zostają luteranami to łykają podstawy chrześcijańskiej pokory.Zgodnie oczywiście z naukami ojców Reformacji.

  • Awi

    @Oranżysto, nie wiem na jakiej podstawie opiera sie Pańska wiedza o luteranizmie, a szerzej o protestantyzmie. Drogi Panie, ja bylam w kosciele katolickiem ponad 35 lat, a od 18-tu jestem w kosciele luteranskim. Dobrze poznałam katolicyzm, jego dobre i bardzo złe strony. I naprawdę wiem, na czym polega chrzescijanska wiara wyznawców luteranizmu a chrzescijańskopodobna katolików.

  • Awi

    Ups! musze wyjasnić, bo moglabym skrzywdzić wielu prawdziwych chrzescijan wyznania rzymskokatolickiego. Otoż, chrzescijanopodobnymi nazywam tzw.katolików socjo-genetycznych (są katolikami, bo „tatus i mamusia byli katolikami’) oraz tych wszystkich katolików, ktorzy okreslają siebie jako „wierzących a niepraktykujących” bądź „niewierzących a praktykujących” (niejako z rozpędu, bo nie maja głębszego rozeznania między wiarą a kosciołem).