W obronie \’Odpowiedzi…\’

9

W zasadzie to, czy najnowszy watykański dokument jest anty-ekumeniczny, czy też nie, zależy od nastawienia, z jakim się go odczytuje. W mojej opinii (nie związanej z żadną konfesją) bynajmniej taki nie jest: jest po prostu teologicznie uczciwy i owszem, ze względu na kolosalne różnice nie tyle w doktrynie, co postrzeganiu świata, których pominąć nie sposób, może boleć katolików i być niezrozumiały, jednak spokojnie wyraża niezmienioną doktrynę Kościoła, jednocześnie dając pewne możliwości interpretacyjne.

Sama fraza „Kościół Chrystusowy trwa w (subsistit in) Kościele katolickim” musi zostać wyjaśniona i w pewnym stopniu czyni to nota. Robi to w łacińskich kategoriach myślowych, stylem nie tyle katechetycznym, co prawniczym. Stąd dalsza niejasność. Osobiście preferuję kategorie wschodnie i przyznam szczerze, że w mojej opinii kategoria „trwania (subsistentia)” jest bardzo podobna do kategorii przebóstwienia.

Jak mówi nota: „trwanie (subsistentia) to niezmienna historyczna ciągłość i obecność wszystkich elementów ustanowionych przez Chrystusa w Kościele katolickim, w którym rzeczywiście trwa Kościół Chrystusa na tej ziemi.” Subsistentia to w takim ujęciu pewien sposób obecności Kościoła Chrystusowego w pewnej instytucji. Pojawiają się jakby trzy wzajemnie związane rzeczy: instytucja (Kościół Katolicki), depozyt wiary i życia dany przez Chrystusa (dla KK nauka Magisterium, życie sakramentalne, posługa biskupa Rzymu) oraz obecność Chrystusa (która może posiadać różne formy). Ze względu na ścisłe wzajemne relacje między dwoma pierwszymi elementami (ciągłość instytucji i, w opinii Kościoła, zachowywanie całości depozytu, będącego „przekaźnikiem” łaski) obecność Chrystusa przybiera pewną specyficzną formę, nazwaną tu subsistentia. Nie wyklucza to ani obecności Chrystusa w innych wspólnotach, ani eklezjalnego charakteru tych wspólnot, tylko całkowicie uczciwie i logicznie zakłada, że plan Chrystusa co do jednej wspólnoty miłości i łaski realizuje się w pełni w Kościele Katolickim.

Protestantyzm boleć może takie faworyzowanie własnej konfesji, dzieje się tak jednak ze względu na to, że nie myśli on w takich kategoriach, że posiada inne definicje. Uważa on, pomijając brak jednej protestanckiej wykładni, raczej, że Kościół jest tam, gdzie Chrystus. Ale czy np. z luterańskiego punktu widzenia Kościołem w nie tyle lepszym, co pełniejszym sensie, Kościołem takim, jakim chce go Chrystus nie będzie ten, gdzie sprawuje się Wieczerzę zgodnie z ustanowieniem Chrystusa, tj. pod dwiema postaciami? Właśnie kategoria woli Chrystusa co do wspólnoty wierzących w niego i definicje są punktami spornymi. Co do woli: Kościół Katolicki uważa, że on ją zna. Podobnież jak każda inna konfesja (co ujawniło się np. w odpowiedzi Cerkwi). Co do definicji: KK wraz ze Wschodem tam widzi Kościół, gdzie sprawowana jest Eucharystia. Protestantyzm ma zupełnie inną definicję Kościoła: i to tak naprawdę jest punktem zapalnym. Bo nie można wspólnie dyskutować o Kościele, skoro nie uzgodniło się, czym de facto jest. A taka uczciwa, choć bolesna, deklaracja pomaga w takim ustaleniu, przez swoją szczerość.

Nota mówi więcej: nie użyjemy terminu „jest”, tylko bardziej precyzyjnego „trwa”, bo ten drugi zakłada jaśniej, że Kościół jest Kościołem ze względu na przechowywanie wszystkich środków łaski, z których wiele mają i inne wspólnoty. Są pewne środki, których posiadanie pozwala na używanie terminu „Kościół” i te wspólnoty, które je mają, tak nazywamy. Te, które, no niestety, nie możemy udawać, że nic się nie stało, nie przechowały tych środków (choć równie dobrze w nich także Chrystus działa), nie są Kościołami w takim sensie, jaki przedstawia definicja. Ale, pamiętajmy, Duch Chrystusa posługuje się wciąż nimi. A to wszystko jest kwestią definicji. My mamy takie definicje i mówimy Wam to uczciwie, z całą świadomością tego, że Wy macie inne.

W mojej skromnej opinii wysiłek ekumeniczny należy teraz skupić nie na kolejnych kłótniach i krzykach „A bo wy nie jesteście Kościołem! A co nas to obchodzi, skoro my uważamy, że jednak jestesmy!”, tylko na cierpliwym dopracowywaniu definicji. Nota jest ekumeniczna, bo trochę w tym pomaga. Tylko trzeba się do niej pozytywnie nastawić.


:: Ekumenizm.pl: Doktrynalne „nihil novi” – ekumeniczny smutek


:: Ekumenizm.pl: Zaskakujące zdziwienie ekumenistów


:: Ekumenizm.pl: Jest alternatywa – w odpowiedzi T. Terlikowskiemu


:: Ekumenizm.pl: Terlikowskiemu do sztambucha

komentarze

  • Atimeres

    M. Iwaniak: Watykański dokument może boleć katolików i być niezrozumiały.

    Zastanawiam sie i zastanawiam, co może w tym dokumencie boleć katolików i co takiego w nim jest niezrozumiałe…

  • marcin serafin

    życzę owocnego zastanawiania się w sprawie, przynajmniej dla mnie, oczywistej.


    THE TRUTH SHALL MAKE YOU FREE!

  • kacerz_Marek

    A ja zastanawiam się i zastanawiam, jakim cudem napisałem tam o katolikach?… 😉 Urok nocnej twórczości… Prosiłbym bardzo kogoś z redakcji o zamianę ‚katolików’ na ‚niekatolików’… Doprawdy, czemu tak napisałem, nie wiem… 😉


    ‚Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!’ (Flp 4:4)

  • marcin serafin

    ale troche jednak w tym prawdy jest.


    THE TRUTH SHALL MAKE YOU FREE!

  • kacerz_Marek

    A zgadzam się, wielu katolików też może czuć się urażonych, tak samo jak niekatolicy, choćby ludzie żywotnie zainteresowani ruchem ekumenicznym albo ci, którzy liczą na zmianę nauki Kościoła w tej sprawie…


    ‚Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!’ (Flp 4:4)

  • Katolik

    Kościół zmienić nauki nie może, bo nauka ta została powierzona Kościołowi do nauczania, ponadto św. Paweł ostro takie zamiary przestrzegł:

    Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! 9 Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście – niech będzie przeklęty!


    Wierzę tylko w prawdy objawione

  • kacerz_Marek

    Wie Pan… To zależy od tego, co nazwać ‚nauką Kościoła’. Na taką nazwę zasługuje nauczanie soborów ekumenicznych w moim mniemaniu; to, co przez nie nie wyrażone, do czasu ogłoszenia może być także treścią wiary, ale de facto zakwestionowanym może być także.

    A tak na pierwszy rzut oka w tył: początkowe uznawanie soboru focjańskiego za ekumeniczny przez Rzym, rezygnacja z roszczeń zawartych w ‚Dictatus papae’, nie wspominając o doktrynach prymatu i nieomylności niestety nie możliwych do bezsprzecznego udowodnienia na bazie Ojców, a nawet taka mała sprzecznośc jak anatemy na zmieniających Credo bez zgody soboru przy jednoczesnym używaniu przez Zachód filioque (pomijając kwestię słuszności, wprowadzenie go łamało zwyczajnie prawo), początkowy brak rozróżnienia między biskupem a prezbiterem (jak notuje św. Hieronim, kolegium prezbiterskie nawet samo sobie biskupa ustanawiało w Aleksandrii).

    Troszkę to jednak ta nauka się zmienia.


    ‚Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!’ (Flp 4:4)

  • Katolik

    Nauka Kościoła jest objawiona przez Pana Jezusa, który nakazał ją głosić pod sankcją piekła:

     15 I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! 16 Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony.


    Wierzę tylko w prawdy objawione

  • kacerz_Marek

    I co ja mam Panu powiedzieć, skoro koncepcje historycznego rozwoju doktryny (nawet nie w modernistycznym sensie ewolucji, tylko pogłębiania, ew. zmiany stanowiska w rzeczach nieobjawionych) są Panu zupełnie obce?… 😉 Cóż, historia, teologia i Kościół idą dalej, Pan może zostać w świecie tak samo utopijnych przesądów co do doktryny, jak miotający gromy na Kościół ewangelikałowie. 😉 Mogę tylko zakończyć stosowanym tu w Walii i przez naszego serwisowego Kolegę Montsegur’a ‚cheers’! 😉


    ‚Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!’ (Flp 4:4)