Zwiastun ekumenicznej nadziei? :)

17

Zdjęcie ekskomuniki z biskupów Bractwa Św. Piusa X wywołało lawinę komentarzy: od pełnych zachwytu peanów tradycjonalistów, poprzez zachowawcze oświadczenia większości hierarchów, a skończywszy na niezadowoleniu niektórych biskupów i teologów. Wydarzenie jest nie tylko wewnętrzną sprawą Kościoła Rzymskokatolickiego, lecz ze względu na przedmiot sporu i sposób jego rozwiązania posiada również znaczenie ekumeniczne, czasami bardzo zaskakujące.

Pomijając niezwykle ponury kontekst rehabilitacji lefebrystów związany z kryminalną wypowiedzią bp. Richarda Williamsona odnośnie holokaustu, komentarze chrześcijan, nie należących do Kościoła Rzymskokatolickiego, sygnalizują przykry zbieg czasowych okoliczności, bo oto ogłoszenie zdjęcia ekskomuniki z biskupów otwarcie kontestujących jedno z największych osiągnięć Vaticanum II, czyli dialog ekumeniczny, zbiega się z 50. rocznicą zwołania soboru przez bł. Jana XXIII. Nie dziwią zatem głosy, że owa ‘zbieżność’ dat sprawiać może wrażenie, że dążenia odnowy Kościoła oraz ekumeniczny aspekt Soboru nie posiadają tego samego znaczenia teraz jak przed 50 laty.

Jednak nie to najbardziej zadziwia. Benedykt XVI postanowił wyjść naprzeciw biskupom bractwa, zdejmując z nich najcięższą karę kościelną. Żaden z hierarchów nie uznał w pełni nauczania Soboru Watykańskiego II. Kurialny dekret przyznaje, że w kwestiach dogmatycznych potrzebne są jeszcze rozmowy, a dzisiejsza nota Kongregacji ds. Biskupów potwierdza to z całą mocą, że biskupi bractwa nie mogą w pełni wykonywać swej posługi biskupiej. Potwierdzają to sami lefebryści przedkładając całą listę tematów, które są nie tyle przedmiotem dyskusji, co katalogiem żądań, które Watykan powinien przyjąć i (wreszcie?) zrozumieć. Warto zatem jeszcze raz podkreślić: zdjęcie ekskomuniki było możliwe ZANIM nastąpiła pełna jasność, a więc zgoda w kwestiach dogmatycznych. Bez warunków wstępnych.

Trudno się zatem dziwić ekumenicznemu poruszeniu, któremu wyraz dał ks. bp Friedrich Weber, pełnomocnik Zjednoczonego Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego w Niemczech (VELKD) ds. dialogu ze wspólnotą rzymskokatolicką. W oficjalnym oświadczeniu biskup pyta; „Czy dla pokonania schizmy zagadnienia wiary stoją (przynajmniej) czasowo do dyspozycji? A jeśli tak to na jak długo? Bractwo Piusa także w ostatnim czasie powtarzało znane opinie i nie wykazało jakiegokolwiek samokrytycznego zrozumienia. Nic też nie wskazuje na to, że sytuacja się zmieni. Jeśli nie nastąpi wkrótce uznanie treści Soboru Watykańskiego II, to czy biskupom grozi ponowna ekskomunika?”

Bp Weber, a wraz z nim przedstawiciele Kościołów i środowisk ewangelickich stawiają pytanie, które często pojawia się w kontekście dialogu rzymskokatolicko-luterańskiego: czy nie byłoby bardziej sensowne różnice w kwestiach wiary omówić wcześniej? A może gest jest możliwy, ponieważ kwestie ekumeniczne nie są tak ważne jak sprawa papiestwa, w której lefebryści i papież teoretycznie się zgadzają?

Warto w tym kontekście podkreślić, że ewangelicki model jedności Kościoła urzeczywistniony chociażby w Konkordii Leuenberskiej, Porozumieniu z Porvoo, Deklaracji z Miśni, czy w wielu innych dokumentach, spotykał się zawsze z krytyką strony rzymskokatolickiej, że niemożliwa jest jedność, gościnność eucharystyczna bez jedności nauki. Czy zatem rehabilitacja biskupów-lefebrystów stanowi obiecujący impuls i dobry precedens dla dialogu ekumenicznego? Jeśli tak nie jest, to czy Rzym praktykuje podwójne standardy wobec chrześcijan innych wyznań i lefebrystów, których status kanoniczny nie jest w pełni wyjaśniony?

Jeśli uznamy, że szczodrość i miłosierdzie Benedykta XVI skierowane są tylko wobec Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X, to stwierdzić można, że o ile zdjęcie ekskomuniki z lefebrystów nie jest ekumeniczną katastrofą, o tyle jest z całą pewnością wprowadzeniem zamętu, jest promocją fałszywego ekumenizmu, przeciwko któremu występował wielokrotnie kard. Joseph Ratzinger jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary, a także Kościoły luterańskie – chodzi o ekumenizm malowany, pozbawiony treści, oparty na miękkim porozumieniu i rezygnacji ze stawiania trudnych pytań.

Aż kusi na koniec zapytać, nie bez nutki pewnej satysfakcji, czy do modelu ekumenizmu jako pojednanej różnorodności, wobec którego coraz bardziej sceptyczni są sami ewangelicy, zdołał się przekonać Benedykt XVI, a jeśli nie on to jakaś wpływowa część Kurii Rzymskiej? I tutaj chciałbym się szeroko uśmiechnąć, co już poczyniłem w tytule tego komentarza.

::Ekumenizm.pl: Wielka słabość Benedykta XVI

komentarze

  • kacerz_Marek

    Decyzja Benedykta XVI faktycznie wydawać się może części środowiska ekumenicznego przykładem stosowania podwójnych standardów. Ale problem Bractwa św. Piusa X nigdy nie był problemem ekumenicznym – to zawsze była tylko i wyłącznie sprawa wewnątrzkatolicka.

    Nie można Benedykta oskarżyć o stosowanie podwójnych standardów, jeśli kwestie ekumeniczne i problem FSSPX są fundamentalnie odmienne. Bo jedna rzecz, jeśli się dialoguje z organizacjami, które same siebie widzą poza INSTYTUCJĄ Kościoła (Rzymsko-)Katolickiego, druga – jeśli dana organizacja widzi siebie jako tej istytucji część. W dialogu ekumenicznym sprawa jest oczywista – nie jesteśmy częścią instytucji K(R)K i tyle. Natomiast FSSPX zawsze twierdziło, że do Kościoła Katolickiego należy, i że ekskomunika – jakkolwiek bolesna – nie miała (poza watykańskim ‚widzimisię’ owego czasu, co przynaje także wielu katolików spoza FSSPX) podstaw w jakiejkolwiek faktycznej winie przeciw prawu kanonicznemu. FSSPX zawsze widziało się jako część INSTYTUCJI KK – i dlatego też Watykan traktuje to jako wewnątrzkatolicki problem. Tym bardziej, że Lefebvre naprawdę działał w przekonaniu o zagrożeniu wiary katolickiej, a Vaticanum II nie opatrzyło swoich dokumentów klauzulą ‚anathema sit’.

    Nie można oskarżać Benedykta XVI o podwójne standanrdy, bo te dwie sytuacje są całkowicie odrębne. Ja osobiście rad bym widzieć ‚Wir sin Kirche’ ekskomunikowanym – ale nie ma kanonicznych podstaw, i jakkolwiek ich postulaty nie zgadzają się z linią Watykanu, są to katolicy i kwestię WSK należy traktować jako wewnątrzkatolicką. Podobnież jak i sprawę FSSPX. Ot, dwa odmienne nurty wewnątrz katolicyzmu, z których jednemu się poważne oberwało, bo taki kaprys miał papież, który wolał widzieć pogańskie posążki na ołtarzach, niż sprawowaną przy nich liturgię trydencką.

    No, oczywiście, dalej można utrzymywać, że to przykład podwójnych standardów. Ale ja osobiście nie mam czelności by winić organizację, do której skądinąd nie należę, za to, że inaczej traktuje dwie zupełnie różne sytuacje. Że po prostu dobiera odpowiednie środki i rozwiązania, których owe fundamentalnie odmienne sytuacje wymagają.

    Walijskie ‚cheers’!


    ‚Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!’ (Flp 4:4)

  • Dario

    Panie Marku,
    oczywiście, że chodzi o dwie odmienne „organizacje”, ale pozostając przy Pańskiej terminologii, to decyzja Benedykta (?) wprowadza pewien zamęt do metodologii dialogu organizacji KRK wobec organizacji FSSPX i np. KEA. Bractwo ze względu na głoszone treści nie jest tylko problemem rzymskiego katolicyzmu, ale w całej rozciągłości jest też sprawą ruchu, do którego KRK przyłączył się w latach 60. i na każdym kroku się do niego przyznaje. Luteranie, anglikanie czy mariawici poprzez sakrament jedności, jak ładnie określa chrzest św. teologia posoborowa, czują się częścią Kościoła Chrystusowego, o którym KRK mówi, że w pełni trwa w KRK właśnie. Nie wdając się ponownie w kontrowersyjną dyskusję, na czym owo trwanie ma polegać i do jakiego stopnia Duch Święty wieje poza eklezjalnymi murami KRK, należałoby stwierdzić ekumenicznie, że problem instytucjonalny nie ma tutaj większego znaczenia. Lefebryści mimo że deklarują, że są częścią KRK otwarcie kontestują sobór, a nawet nazywają B16 heretykiem. Nawet u luteran tego Pan nie doświadczy, może z wyjątkiem sekciarskich wybryków WELS i pochodnych. Czy ekskomunika była uzasadniona czy nie? Mam mieszane uczucia: 1) jeśli rację mają lefebryści, że była, to tak samo uzasadnione były Notordinationen w okresie Reformacji (wówczas i w 1988 r. Rzym nie dostrzegał wyższej konieczności) a punkt 2. no cóż, myślałem, że w KRK to Rzym definiuje co jest dobre a co złe, co jest koniecznością chwili lub jej brakiem, a skoro JP 2 (chyba nie antypapież?) uznał (chyba nie sam, nie?), że ekskomunika się należy, to wynika z tego, że była ona potrzebna i ważna w przestrzeni organizacji KRK. Idąc dalej: o ile wiem SV2 w odróżnieniu od innych soborów był soborem duszpasterskim i nie został zwołany do rzucania jakichkolwiek anatem. To był chyba istotny aspekt aggiornamento. Ja Benedykta nie oskarżam, a podejrzewam – proszę mi uwierzyć: bardzo lubię waszego papieża i nawet doktorat o nim piszę, nie raz zdarzyło mi się narazić moim współwyznawcom,kiedy przekonywałem ich, że Benedykt XVI jest ekumenistą i jego pontyfikat jest potrzebny, także nam luteranom. Nie zmienia to postaci rzeczy, że metodologia dialogu zastosowana przez B16 jest niespójna, jednostronna, a przez to niekonsekwentna. A niech Pan, Panie Marku, pomyśli o małżeństwach wyznaniowo mieszanych – skoro małżonkowie są jedno to dlaczego Rzym nie może okazać swojego miłosierdzia, szczodrości i nachylić niebo ku małżeństwom np. rzymskokatolicko-luterańskim, przyzwalając na gościnność eucharystyczną, hm? Dlaczego tutaj brakuje szczodrości? Oj, Wir sind Kirche, ma inną historię powstania niż FSSPX, a swoich postulatów jakoś w życie nie wprowadzają, a Watykan nie zastanawia się czy dać im status prałatury personalnej. Hierarcha który otwarcie sympatyzowałby z WSK albo poszedłby na szybsza emeryture albo dostałby cerbera w postaci koadjutora. Jakos nie przepadam za WSK, gdyz uwazam ze sa troche schizofreniczni, ale naprawde porownywanie ich do FSSPX to małe nadużycie.

    Nie jestem również fanem pontyfikatu JP2 i nigdy nie przypuszczałem, że będę bronił błogosławionej pamięci papieża przed tak konserwatywnym katolikiem jak Pan, ale myślę, że ‚kaprys’ to jednak pewne nadużycie i ten tekst o pogańskich bożkach. Nie zgadzam sie z filozofią Asyżu i uważam, że papa JP2 postąpił źle, ale był przynajmniej KONSEKWENTNY! A tutaj Benedykt podczas przejażdżki do Turcji postanowił mahometanom poprawić humor i wstąpił do meczetu na mały Andacht. No sorry, Benedykt?!? Przyznam się Panu, że było to do tej pory moje największe rozczarowanie teologiem, którego naprawdę podziwiam. Nie sądzę by JP2 przeszkadzała liturgia, w której się wychowywał i wzrastał jako kapłan. Tak samo myślę, że Ratziemu nie przeszkadza NOM.

    Reasumując: pozwoli pan, że pozostanę przy swojej opinii i serdecznie pana pozdrowię warszawskim „dobranoc”:)

  • montsegur

    Czy to jeden z tych kotów w Watykanie, do których Benedykt „mówi po niemiecku”?
    Chyba tak, skoro „kot-germanista” się uśmiecha…

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą

    Uwolnić Rudolfa, Zűndela, Frőlicha i Stolz!

  • Joen

    żeby rozluźnić atmosfere. jestem po raz wtóry po lekturze Mistraz i Małgorzaty i ten kot od razu przyniósł mi inne skojarzenie na myśl:) szkoda, że nie czarny:)))))

  • Radek Malicki

    Artykuł Dariusza Bruncza i zawarte w nim treści charakteryzują się moim zdaniem moralnością Kalego. Otóż dokładnie taki sam rodzaj krytyki i ten arsenał argumentów powinni wytoczyć oni przeciw temu, że Paweł VI zdjął (cofnął) ekskomunikę na Patriarchę Konstantynopola, który przecież wyznaje inną wiarę
    (w sensie że nie przyjmuje kilku zasadniczych katolickich dogmatów), co w przypadku lefebrystów nie ma miejsca, bo chyba każdy jako tako zorientowany zgodzi się, że dialog międzyreligijny nie nalezy do depozytu wiary Kościoła… Panie Darku czy wyrażał pan (i teolodzy pańskiej wspólnoty) te same wątpliwości przeciw gestowi Pawła VI? Jesli odpowie Pan na to pytanie (nie musi Pan publicznie wystarczy w sercu) to wówczas Pan dowie się na ile jest Pan (i teolodzy pańskiej wspólnoty) szczery, logiczny i spójny a na ile rażąco i niedopuszczalnie stronniczy w swojej wypowiedzi.


    Jezus Chrystus, Boga Syn, Zbawiciel

  • montsegur

    Mnie chodziło natomiast o inne koty. A było to tak:

    kiedyś „Dario” włożył tu newsa o tym, że papież Benedykt lubi koty. I że gdy był jeszcze kardynałem, to po Watykanie za nim łaziły, aż się Gwardia Szwajcarska skarżyła.
    I napisał on tam, że Benedykt mówi do nich po niemiecku. Ale byka zrobił przy tym, bo napisał, że „rozmawia z nimi po niemiecku”. Ja mu na to, rozbawiony,  wtryniłem zaraz komentarz, że „no, zdolne te koty…”. To wtedy poprawił i komentarz mi wyciął…

    Zaraz mi się to przypomniało, jak tego roześmianego kocura tu wsadził i zrobił aluzję do siebie…

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą

    Uwolnić Rudolfa, Zűndela, Frőlicha i Stolz!

  • hharald

    Co ja tutaj czytam?!Nie było mnie czas jakiś – i się narobiło! Z wybaczenia niedopuszczalnego nieposłuszeństwa paru zacietrzewionych kapłanów, negujących myśl papieską i soborową – robić „ekumeniczną nadzieję”? Z zakamienialców nic nie rozumiejących ze współczesnego świata – czynić promyk nadziei?!
    Jaki papież – taki też ci panie , i ekumenizm, i „nadzieja”. Bo „miłości” w tym już dla reszty katolików (niefefebrystów) i „wiary” (tak jak została określona na oborze i potwierdzona przez następnych papieży – teżn ie ma.
    Ale winę za ówtego Benedykta XVII ponosi przecież Jan Paweł II, który go ściągnął (znając przecież jego poglądy i postawę) i przez lata utrzymywał na kluczowym stanowisku w Watykanie.
    O czym proszę pamiętać.


    harald

  • Dario

    A wiesz, że mój kot nazywa się Benedykt?:) Drugi, a raczej druga to Franciszka:)

  • montsegur

    Nie, nie wiedziałem, że się nazywa „Benedykt”… Wychodzi, że mój komentarz to „Volltreffer”…
    „Mój” kot nie ma tak wyszukanego imienia („portret” wsadziłem raz w „naszej klasie”).

    A tak nawiasem: czy ten „Benedykt” to właśnie po tej informacji papieżu i „lingwistycznie” utalentowanych kotach?

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą

    Uwolnić Rudolfa, Zűndela, Frőlicha i Stolz!

  • montsegur

    Ten Benedykt jest XVI a nie XVII (nie wybiegajmy zanadto naprzód…).

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą

    Uwolnić Rudolfa, Zűndela, Frőlicha i Stolz!

  • gosc

    Montsegur – widać postęp demokracji i na tym forum: bo teraz jeszcze ci nie wycięli

    tych „wspomnień – wyjaśnienia“, może i lepsze poczucie humoru u nich… 🙂

    Zabawne to już jest z tymi kotami…(Bella w Australii, a Milly w Suedtirolu…

    por. Tez:

    http://www.kreuz.net/print-article.6455.html

    Lepiej to już mieć do czynienia z kotkami niż z lefebrystami… .-)))

    ps.: nie wiem tylko, jak to zrozumieć, a może ty wiesz, cytuję Dario:

    Żaden z hierarchów nie uznał w pełni nauczania Soboru Watykańskiego II.“ ???

  • montsegur

    No, nie wiem, nie mam znajomych wśród hierarchów, nie mam znajomości ich poglądów…
    A to, że nie wycięli komentarza (rzadko mi się to zdarza, tak nawiasem) – to kwestia tematu: tu dotknąłem kotów, papieża i „Daria”. A wtedy szło o t.zw. „Holokaust”… I to też niekonsekwentnie – bo są tu moje komentarze starsze, gdzie wyrażam się analogicznie, nawet znacznie ostrzej niż w tej „sprawie Williamsona” (aż ciarki przechodzą, co?: „sprawa”…).

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą

    Uwolnić Rudolfa, Zűndela, Frőlicha i Stolz!

  • Dario

    Michał, nie dramatyzuj. Jeśli Ty lub ktokolwiek inny zwracam nam uwagę na błąd, za co jesteśmy zawsze wdzięczni, to błąd jest korygowany, a bezprzedmiotowy już komentarz usuwany, To chyba normalne.

  • gosc

    Bezprzedmiotowy komentarz dla REDAKTOROW, ale nie dla innych… 🙂
    ( tak pisze, bo czesto mnie to spotykało…)

  • Dario

    Nie uważamy się za nieomylnych i nie wiem po co ma widnieć nieaktualny już komentarz. Proszę wziąć pod uwagę fakt, że każdy z nas ma oprócz ekumenizm.pl inne zobowiązania. Ta strona wymaga przede wszystkim czasu i dodatkowych pieniędzy, a to trudno pogodzić z życiem zawodowym, więc proszę o wyrozumiałość. Nie mamy etatowych pracowników.

  • montsegur

    Ja nie dramatyzuję, Dario. Ten wesoły przykład z kotami Benedykta możemy zatem odsunąć na bok i traktować jako rodzaj anegdotki.

    Natomiast ok 2 tygodni temu usuwano mi co w ciągu zaledwie 2 dni 4-krotnie te „holokaustowe” komentarze, w tym jeden aż 3 razy z rzędu. Ktoś jednak, pomimo niewątpliwie napiętego terminarza zajęć czuwał niczym pies strażniczy, bo komentarze nie wytrzymywały tu dłużej chyba niż parędziesiąt minut.

    Natomiast bardziej leniwie potraktowano moje uwagi wysłane do Redakcji w tej sprawie. Jutro będą równe 2 tygodnie odkąd je wysłałem (choć zrobiłem to zgodnie z tutejszą procedurą). I nigdy nie dostałem żadnej odpowiedzi, nawet najbardziej zdawkowej (co prawda ta zdawkowa by mnie nie zadowoliła, bo pytania i uwagi moje były nie zdawkowe lecz konkretne i obszerne).

    Piszę to nie po to, by się tu specjalnie „skarżyć” (a już z całą pewnością nie jestem „obrażony”), a jedynie dla sprostowania nieporozumień.  Rozumiem, że dysponenci Serwisu mają prawo usuwać co tylko zechcą (jak ja będę miał swoją własną stronkę, to tam nawet nie będzie miejsca na żadne komentarze, bo będzie ona miała inny zupełnie charakter. Jak ktoś płaci forsę za swoją stronę, to do niego należy decyzja za jakie treści chce bulić, to jasne).

    Sądzę jednak, że jeśli już zadeklarowano, że treści obraźliwe, wulgarne, pełne nienawiści i sprzeczne z prawem nie będą tolerowane, a poza tym każdy może pisać co chce, to niezbyt przekonująco to brzmi, jeżeli potem sami deklarujący łamią swoje własne reguły… „Albo nie obiecuj niczego, to nie będziesz odpowiedzialny za łamanie obietnic, albo też, jeśli obiecujesz, to się wywiązuj” – tak bym to scharakteryzował…

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą

    Uwolnić Rudolfa, Zűndela, Frőlicha i Stolz!