Zwolnienia za kontrolę prymasa Glempa na lotnisku

46

Portal Gazeta.pl informuje, że Port Lotniczy Szczecin-Goleniów zwolnił pracownika, który w sobotę poddał osobistej kontroli prymasa Polski, kard. Józefa Glempa. Maciej Jarmusz, szef lotniska, powiedział, że zwolniony został także przełożony strażnika. Dyrekcja portu lotniczego wysłała do prymasa list z przeprosinami, w którym czytamy m. in., iż zachowanie pracownika świadczy o “bezmyślnej nadgorliwości i bezkrytycznym podejściu do obowiązujących uregulowań prawnych”, które jednak “nie mogą zwalniać ze zdrowego rozsądku i taktu pracowników prowadzących kontrolę bezpieczeństwa”.

– Pismo wysłaliśmy z własnej inicjatywy, Kościół nie domagał się żadnych przeprosin, mówi Krzysztof Domagalski, rzecznik Portu Lotniczego im. NSZZ „Solidarność”.

W sobotę 15 października kardynał Glemp leciał do Warszawy w związku z obchodami Dnia Papieskiego. Pracownik lotniska poprosił go o przejście do osobnego pomieszczenia w celu kontroli osobistej. Prymas przebywał tam tylko kilka sekund, po wyjściu nie musiał już przechodzić przez bramkę wykrywającą metale. Kardynał nie skarżył się na to, że został skontrolowany, nie spodobało się to jednak osobom towarzyszącym mu. Sekretarz kardynała, ks. Mirosław Kreczmański powiedział Polskiemu Radiu, że „zachowanie strażników było niekulturalne i obcesowe w stosunku do wszystkich pasażerów”.

Komentarz

Prymas Glemp z pewnością nie jest osobą, co do której istaniałyby jakiekolwiek watpliwości czy podejrzenia ws. terroryzmu. Nie widzę powodu, dla którego kard. Glemp miałby wnosić na pokład samolotu ostre narzędzia, broń, itp. Kontrola osobista nie była w jego przypadku potrzebna. Jednak troszkę zbyt przejęty swymi obowiązkami pracownik lotniska ją przeprowadził. Czy stało się coś wielkiego? Nie. A może tak. Może “wielkim” jest to, że kolejny raz dowiadujemy się, że w Polsce ludzie bywają zwalniani z pracy za byle co. Owszem, strażnik nie powinien przeprowadzać dodatkowej kontroli, po prostu wykazał się głupią nadgorliwością. Jednakże jeszcze głupszą nadgorliwością popisała się dyrekcja lotniska. Swoją drogą, to bardzo ciekawy system, gdzie za drobne przewinienie (zważmy na fakt, iż nikt z Kościoła oficjalnie się nie skarżył) wylatuje się z pracy. Nie ma upomnienia, nagany, czy czasowego zawieszenia w obowiązkach. Od razu jest się zwalnianym.

Nie wiem, dlaczego podjęto taką decyzję. W naszym kraju wśród niektórych wciąż pokutuje przekonanie, że przed przedstawicielami pewnego Kościoła należałoby rozwijać czerwony dywan, gdy wysiadają z samochodu/samolotu/autobusu i zdmuchiwać piasek z chodników, po których chadzają. Może dyrekcja lotniska też tak myśli? Niektórzy internauci, komentując sprawę, kąśliwie zauważyli, iż w cywilizowanych krajach za wypełnianie swoich obowiązków dostaje się premie, a nie wypowiedzenia. Nie ulega wątpliwości, że ów pracownik lotniska to służbista, który niepotrzebnie przesadził. Z pracy jednak powinno wyrzucać się tych, którzy nie wypełniają powierzonych im zadań i totalnie się obijają, a nie tych, którzy czasem zrobili za wiele, mimo że nie było to konieczne. Jednak chyba dużo wody musi upłynąć w szczecińskiej Odrze, zanim panowie z Goleniowa to zrozumieją.

komentarze

  • decent

    Na miejscu zwolnionych pracownikow ochrony odwolywalbym sie do wszystkich sadow polskich,  a nastepnie do Sadu w Strasburgu oraz zadal wysokiego odszkodowania. Znow przedstawiciel kosciola katolickiego jest osoba uprzywilejowana, bo nie wolno jej traktowac jak pozostalych  obywateli tego panstwa, gdyz mozna wyleciec z pracy pod pretekstem nadgorliwosci. Nadgorliwosc pracownikow lotnisk w czasie wojny z terroryzmem nie powinna byc uznana za blad w sztuce, ale za zachowanie jak najbardziej pozadane.

  • gosc

    Przesada. Masz rację, że Ks. Prymas nie rokuje widoków na terrorystę ;), ale z drugiej strony strażnik zachowywał pewną procedurę. Kardynał zachował się po dżentelmeńsku, nie domagał się żadnych przeprosin, nie zrobił awantury. Strażnik? Wykonywał swoje obowiązki. To, że skontrolował Prymasa? Prymas jest takim samym obywatelem, jak i inni. Nie ma (chyba) paszportu dyplomatycznego. Zachował się spokojnie i godnie. Strażnik może był gorliwy, a może był innowiercą, któremu oblicze Prymasa niewiele mówiło. Zapewniam, że gdybym był strażnikiem, a przez bramkę przechodziłby jeden z polskich biskupów luterańskich czy reformowanych, biskup zielonoświątkowy lub ktoś tej rangi, to byłby tak samo on potraktowany, bo po prostu nie wiem, jak ci panowie wyglądają 😉

    Wydaje mi się, że duża część Polaków cierpi na pustkę po pierwszych sekretarzach i chce ją czymś zapełnić, jakąś nową kategorią lepszych obywateli. Tym razem trafiło na duchownego i chwała Prymasowi, że tego nie kupił. Strażnikowi wystarczy doby awdokat prawa pracy i ma sprawę wygraną. Za nadgorliwość dyrekcji zapłacą podatnicy 😛


    Saimaa Oulu

    "Wszelkie szczęście na tym świecie pochodzi z myślenia o innych, a całe cierpienie z zaabsorbowania sobą"

    Szantidewa

  • Atimeres

    Nie zapominaj, że Kardynał jest takze pracownikiem dyplomatycznym, przedstawicielem państwa Watykan.

  • Atimeres

    Brak wykształcenia z religioznawstwa na poziomie podstawówki!

  • apostazja

    Krotko mowiac rownosc wobec prawa po katolicku.

  • Dario

    Chyba jednak nie… choć nie chce wypwiadac się jednoznacznie. Rzecznik SG powiedział, że osoby duchowne traktowane sa jak zwykli obywatele. Kardynał Glemp nie jest chyba przedstawicielem Watykanu, inaczej niz abp Kowalczyk.

  • gosc

    Sugerujesz, że wiedza z religioznawstwa w podstawówce ma obejmować wszystkich naczelnych biskupów Kościołów (czy „wspólnot eklezjalnych” – to prezent, żeby Cię nie drażnić nieprecyzyjnym słownictwem :P) ewangelickich, baptystycznych, zielonoświątkowych, wszystkich szkół buddyjskich itd? ;))) Współczuje obsłudze lotnisk konieczności zapamiętania tylu twarzy i konieczności śledzenia serwisów kościelnych, czy aby nic się nie zmieniło.


    Saimaa Oulu

    „Wszelkie szczęście na tym świecie pochodzi z myślenia o innych, a całe cierpienie z zaabsorbowania sobą”

    Szantidewa

  • gosc

    Dwa nonsensy! Sprawdzanie Prymasa „na osobistej” i zwalnianie człowieka z pracy! Nadgorliwość gorsza od faszyzmu! Żadna ze stron nie wykazała się rozsądkiem. Czy ten człowiek nie miał prawa do gafy? Czy ten fakt musi skutkować utratą pracy? Nikt nie wykazał się w tej sprawie swoją roztropnością – oprócz Prymasa, który nie wnosił żadnych pretensji. Mam nadzieję że wstawi się za tym „biedakiem” jako obywatel i kapłan.

  • Dario

    Mysle, że prymas nie jest tutaj stroną. Jedynym skandalem jest tutaj zwolnienie tych ludzi z pracy. Prymas zachował się z klasą i nie zgłaszał żadnych pretensji. Skandalicznie postąpiła dyrekcja lotniska.

  • gosc

    Glemp-dyplomata Watykanu? Kardynal Glemp jest NAJPIERW obywatelem RP a dopiero pozniej oosba powiazana (zawodowo) ze Stolica Apostolska. On nie ma obywatelstwa Watykanu. Poza tym chcialam zauwazyc, iz byl to lot ze Szczecina do Warszawy. Lot krajowy. To gdzie tu funkcja dyplomaty?

    panie Atimeres: do gimanzjum (bo w podstawowce tego nie ma) na lekcje WOS-u! I to od zaraz!


    Pójdź na wybory, zanim przyjdą po Ciebie 🙂

  • macli

    Rozumiem, że miał to być dowcip?
    Jednak nieudany.

  • rafal

    Za późnego Gierka krążyły podobne legendy – „Tow. chce dobrze, ale wokół niego są prawdziwe kanalie które nie dopuszczają do Tow. prawdy”. Ludzie wtedy w to wierzyli, pisali nawet list do Tow. w różnych swoich ważkich sprawach.
    Nie czarujmy się.
    Gdyby Glemp był takim cool gościem to jeszcze dzisiaj umiałby spowodować przywrócenie do pracy tego biednego idioty.
    Gdyby przypadkowo nie wiedział że „nie spodobało się to komuś z jego otoczenia” to jeszcze dzisiaj pogoniłby „optoczenie” i umiałby spowodować zadośćuczynienie biednemu idiocie.
    Na 75% cool gość wie i „nic nie może poradzić”!!!

    Z perspektywy biednego idioty patrząc: Terroryści schowali pod sutanną prymasa bombę, i kazali przemycić mu ją przez bramkę i dlatego warto skontrolować cool gościa.

    Z perspektywy Mariusza Ka. – Układ zaszantażował prymasa żeby pod sutanną przemycił „gigantyczną łapówkę” i przekazał ją łącznikowi oligarchów w pokoju kontroli osobistych, po czym dla zatarcia śladów zostaje (przez układ ) natychmiast zwolniony po czym pławi sie w luksusach na Karaibach.

    Która wersja jest najbardziej prawdopodobna?

  • sacerdos76

    Kasiu, też uważam, że przesadzili z tymi zwolnieniami. Tyle, że nie masz racji atakując Atimeresa. Ma mocy statutów Państwa/Miasta Watykan każdy kardynał jest jego obywatelem, cieszy się paszportem dyplomatycznym (choć nie musi go przyjmować), a nwet ma prawo do stałego zamieszkiwania na jego terenie.

  • gosc

    Prosze ksiedza, to nie ma znaczenia. Lot byl krajowy. Prymas nie reprezentowal oficjalnie spraw Watykanu. nie lecial ze Szczecina do Warszawy jako wyslannik Benedykta XVI z jakas misja… Mnie sie wydaje, ze kard, Glemp jezdzi po Polsce jako obywatel RP. Podroze zwiazane sa z jego zawodem (no coz, duchowny to tez zawod, przynajmniej wg prawa), moga tez byc prywatne (np. do rodziny). Jesli kardynal ma obydwa obywatelstwa (polskie i watykanskie), to w RP pierwsze bedzie to polskie, prawda?

    Zreszta, co ma jedno do drugiego? Czy ci ludzie z paszportami dyplomatycznymi maja lewitowac nad tymi bramkami do wykrywania metalu, czy co?


    Pójdź na wybory, zanim przyjdą po Ciebie 🙂

  • gosc

    Oczywiście że nie jest stroną i tego nie sugerowałem. Ale  jako „persona” tym razem mógłby wykorzystać swój „status”. I nie sądze aby to było Mu żle poczytane.

  • sacerdos76

    Ok, generalnie podzielam Twoje poglądu. Tyle…, że przyatakowałaś Atimeresa definitywnością poglądów nieprawdziwych. I o to mi szło.

  • Kazik

    Myli sie ksiadz. Tylko nuncjusz jest dyplomata. Kardynal jest zawsze tylko biskupem, a z punktu widzenia prawa jest taka sama osoba jak Kowalski. Choc moze to bolec ksiezy.

    Ten incydent jest…dowodem na staczanie sie Polski do roli panstwa wyzaniowego

    Kazik

  • abuj

    Za młodu byłem ochroniarzem (dawniej mawiano „bramkarzem”) w klubach studenckich. Wiem, co to znaczy mieć obawę, że ktoś wniesie coś niedozwolonego…

    Ale w przypadku kard. Glempa – sprawa była jasna: (1) był w stroju kościelnym, w czerwonym birecie, w sutannie z pasem też w kardynalskim kolorze, w pelerynie – wyraźnie nie zwyczajny nawet ksiądz, (2) od 27 lat jest osobą z pierwszych stron gazet – jego twarz jest znana właśnie jako najwyższego dostojnika kościelnego w Polsce, jednej z osób skądinąd najważniejszych w państwie; sądzę, że się zmieści w pierwszej dziesiątce… jego twarz powinna być znana wszystkim – jeśli ktoś nie zna, to nie powinien być ochroniarzem, bo nie kumaty… (3) jest w wieku wielce szacownym – emerytura nawet kościelna, czyli po 85 roku życia… (oczywiście mógłby przenosić coś dla kogoś innego, ale patrz wcześniejsze punkty), (4) jestem przekonany, że od biskupa w górę rutynalnie się przydziela paszporty dyplomatyczne… „za komuny”. w czasach skandalicznie niesłusznych, przysługiwały one z urzędu i wojewodzie, i sekretarzowi wojewódzkiemu.

    Zmierzam do wykazania, że brak rewizji osobistej nie byłby tu szczególnym uprzywilejowaniem „watykańczyka”, lecz wyrazem szacunku dla powszechnie znanej, starszej osoby, pdoróżującej zapewne w towarzystwie kilku równie godnych kapłanów.  

    Nie wykluczam, że niewczesna służbistość ochroniarza została podyktowana chęcią zrobienia wątpliwego żartu.

    Kard. Glemp natomiast, nie powinien się ograniczać do wyrażenia braku zastrzeżeń co do procedury i czynności kontrolnych (i tak to ładnie z jego strony) – lecz prywatnie, choć na swoim papierze oficjalnym, wystąpić do zarządu lotniska o nie wywalanie z pracy ochroniarza i jego szefa za profesjonalną nadgorliwość… Tak byłoby po chrześcijańsku. Ale może i tak zrobił, któż to z nas wie.

    P.S. W początku lat ’60 premiera Cyrankierwicza, osobiście prowadzącego jednego z jego ulubionych mercedesów z ogromną prędkością, dogonił na motocyklu i zatrzymał milicjant. Podszedł, oparł się o dach i przez okno rzucił: „-Dokąd tak pędzisz, łysa pało!”. Słusznie wylano go z pracy na polecenie premiera – bowiem milicjant powinien znać wygląd najważniejszych osóób w państwie i takie też był uzasadnienie zwolnienia ze służby.

    P.P.S. Premier Suchocka pędziła limuzyną z kierowcą, powinien ją poprzedzać samochód BOR z kogutem, lez parafianka Suchocka chciała mieć czysty widok przed sobą – i pojazd z kogutem pędził za nią. Jak młody policjant zoobaczył, że pędzi limuzyna, a „goni” ją samochód z kogutem, wyciągnął pistolet – nie, nie służbowy, lecz prywatny – GAZOWY i oddał parę strzałów do „uciekającego” samochodu. Suchocka kazała go zwolnić ze służby i tak się też stało. Malizna, co nie?


    Чтобы сказать, чтоб’ не зал&

  • decent

    Nawet jesli ochroniarz zrewidowal Glempa przez zlosliwosc, to nie naruszyl tym prawa i nie powinien byc ukarany zwolnieniem z pracy. Dygnitarze koscielni to nie to samo co wladze panstwowe. W kraju wyznaniowym zapomina sie czesto o roznicy miedzy nimi.

  • gosc

    Pani Kasiu, prawdopodobnie ochrona sprawdzajac kard. Glempa przesadzila z gorliwoscia ale na pewno z gorliwoscia przesadzila Dyrekcja Lotniska zwlaniajac z pracy tych pracownikow. Ja sadze, ze tutaj wystarczy nawet nie za bardzo lotny adwokat i ci zwolnieni jesli poszliby z tym incydentem do sadu pracy maja sprawe wygrana.

  • gosc

    Prosze panstwa, nie moj spor, ale nie kazdy musi byc religioznawca. Forum sluzy do wyrazania opinii. Nawet czasami mylnych. Atakowac kogos, za to, ze ma wiadomosci tylko z podstawowki stawia pana w pozycji kogos, kto na poziomie podstawowki ma poziom dobrych manier.

  • sangritka

     

    ..co za bzdury..pan chyba  1. nie znasz realiow -do sadu pracy w tym kraju..hahahahaha 2. ewidentnie ciesze sie ze zwolniono pracownikow-urzednikow kretynow oby wiecej takowych precedensow bo kretynstwa w tym kraju nie brak..pozdrawiam

  • Sophie

    A ja osobiście uważam, że z pracownika ochrony, który nie umie odróżniać prawdziwych zagrożeń nie ma żadnego pożytku i powinno się go zwolnić zanim przepuści terrorystę bo będzie sprawdzał zakonnicę jako najbardziej podejrzaną. Jako żywo przypomina się scena z filmu Czy leci z nami pilot. Pracownicy ochrony powinni posiadać zdrowy rozsądek i koncentrować się na prawdziwych zagrożeniach.

  • gosc

    Okazuje sie, jesli wierzyc Onetowi, ze ze wzgledu na chorobe serca Kardynal nie moze przechodzic przez skaner, wiec wydaje sie logicznym, ze pracownik ochorny przejechal po nim ta piszczalka do wykrywania metalu.
    Nie moze byc tu mowy o zadnej kontroli osobistej. Ludzie, Kardynal naprawde nie jest kims ‚ponad’. I caly ten incydent naprawde nie wart jest pierwszych stron gazet. Natomiast, bedac na miejscu zwolnionych pracownikow szukalbym sprawiedliwosci przed sadem pracy.

  • sangritka

    ..jesli ten incydent nie jest wart , to faktycznie po coz od razu do sadu…etyki zawodowej sie uczyc i cieszyc ze tylko na zwolnieniu sie skonczylo 🙂 

  • sangritka

    a kardynał w Kościele katolickim to najwyższa po papieżu godność kościelna – to nie jest człowiek „ponad” (masz kompleksy 🙂 ) ale człowiek godny zaufania ktory nie musi byc poddawany kretynskim zartom bedac przewodnikiem duchowym katolickiego narodu

  • macli

    Pracownicy ochrony lotniska mają obowiązek sprawdzać każdego.

    Wygląda na to, że w Polsce terroryści powinni skorzystać z faceta przebranego za kardynała, bo przecież to „druga osoba po papieżu” i jest poza podejrzeniami.

  • gosc

    kilka slow z regulaminu do Atimeresa: – W komentarzach nie wolno zamieszczać:

    • personalnych odniesień do innych dyskutantów oraz autora komentowanego artykułu,
    • wulgaryzmów oraz słów i zwrotów użytych w celu obrażenia lub poniżenia innego kościoła lub jego członków…

    Jezeli jestes rzeczywiscie ksiedzem – jak niektorzy komentujacy w taki sposob Cie nazywaja – to przypuszczam, ze za ten post: „Brak wykształcenia z religioznawstwa na poziomie podstawówki!” naleza sie jakies przeprosiny…

  • Sophie

    Pracownicy lotniska mają obowiązek zapewnić bezpieczeństwo pasażerom. Kontrola jest tylko środkiem a nie celem.

    Przypuśćmy, że leci pan z Warszawy do Krakowa. Ma pan bilet i kartę płatniczą. Zapomniał pan dowodu osobistego i nie ma pan paszportu. Powinni pana wpuścić czy nie? Przepisy mówią, że pasażer ma się wylegitymować dokumentem tożsamości. To jest przykład jak to się mówi – z życia wzięty. Ciekawa jestem czy wie pan co się stało z tym pasażerem.

  • macli

    Karta kredytowa nie jest dokumentem stwierdzającym tożsamość.

    Poza tym dzisiaj pojawiły się nowe okoliczności tego przeszukania. Okazało się bowiem, że kardynał Glemp nie może przechodzić przez bramkę (z powodów zdrowotnych) i został przeszukany ręcznym wykrywaczem metalu. Jest to normalna procedura, a z informacji ze źródeł kościelnych wynika, że jest tak traktowany zawsze i na każdym lotnisku.

    Z nowych okoliczności wynika też, że za całą sprawą stoi PiS. To członek tej partii za pośrednictwem wojewody nakazał zwolnienie tego pracownika (lotnisko jest zarządzane przez przedsiębiorstwo państwowe).

    Przy okazji ta historia to pierwszorzędny materiał na wygrany proces zakończony odszkodowaniem lub przywróceniem do pracy. Zachowanie dyrekcji lotniska – niczym z Kafki: jeśli pracownik przeszuka pasażera – zostaje wyrzucony (zapewne wypowiedzenie umowy o pracę), jeśli nie przeszuka – zwolnienie dyscyplinarne (niedopełnienie podstawowych obowiązków pracowniczych) i kto wie czy nie prokurator (art. 164 kk).

  • Sophie

    Drogi panie Macieju, byłam świadkiem jak obsługa lotniska wpuściła jednak pasażera bez dowodu tożsamości – czy uważa pan, że osoba, która podjęła taką decyzję powinna zostać zwolniona? Wg mnie oceniła stopień prawdopobieństwa zagrożenia i uznała, że go nie ma. I to jest rozsądne. Twierdzę, że osoba z lotniska w Szczecinie nie wykazała się zdrowym rozsądkiem co może podważać jej kompetencje.

  • macli

    Kontrola tożsamości ma tylko drugorzędne znaczenie dla bezpieczeństwa pasażerów. Chodzi tu głównie o sprawdzenie czy dana osoba może posługiwać się biletem oraz o dopisanie jej do listy pasażerów.

    Kontrola bezpieczeństwa to coś zupełnie innego. Dlaczego zwolniony pracownik postąpił rozsądnie opisałem powyżej i to zdanie podtrzymuje.

    Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę, że pracownikowi ochrony lotniska nie przysługuje prawo do oceniania zagrożenia. Jego zadaniem jest sprawdzenie każdego pasażera, również dziecka, 90-letniej staruszki i kardynała.

  • Sophie

    Szanowny Panie, jeżeli tak samo rygorystycznie pracownik lotniska będzie sprawdzał niemowlaki i staruszki jak i osoby mogące faktycznie stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa to jestem przekonana, że nasze bezpieczeństwo na tym mocno ucierpi. Jako – niestety – częsty bywalec portów lotniczych, paradujący boso w te i wewte między bramkami twierdzę, że niektórym pracownikom ochrony sprawia przyjemność upokarzanie pasażerów a jednocześnie nie są w stanie wykryć wszystkich niebezpiecznych teoretycznie narzędzi, które jakiś roztargniony pasażer wiezie ze sobą i znajduje już po odbytym szczęśliwie locie.

  • Atimeres

    Przypuszczam że ci urzędnicy wiedzą, kogo nie powinni kontrolować. A jak nie wiedzą…

  • macli

    Pani Doroto, czy ja mogę na te procedury coś poradzić, że tak mnie Pani przekonuje?Pracowałem co prawda kilka lat temu dla linii lotniczych ale nie zajmowałem się procedurami dla ochrony, przysięgam.

    Co do drugiej części Pani wypowiedzi, to cóż – pracownicy ochrony to tylko ludzie i bywają różni. Jednak jak wspominałem wyżej, mają pewne obowiązki i nie sądzę, żeby w najbliższym czasie poluzowano zasady kontroli pasażerów, bo tendencja jest raczej w stronę przeciwną.

  • apostazja

    Czekamy na cywilizowane panstwo prawa gdzie nie bedzie zadnych swietych krow.

  • Sophie

    Twierdzę, proszę pana, że przy tej ilości pasażerów jaka sie codziennie przewala po lotniskach żadne zaostrzenie bez rozsądnych ludzi nie pomoże w niczym. A jeżeli pracownicy ochrony będą tak samo traktować wszystkich a nie wyłapywać tych mogących  stanowić zagrożenie to zapewniam, że im czasu na rzeczywiście niebezpiecznych nie starczy.

    Poza tym ja pracuję w prywatnej firmie a nawet korporacji i moim marzeniem jest móc zwalniać pracowników wykazujących rażący brak rozsądku:) 

  • apostazja

    Powinni po biblijnemu tez zwolnic ich cale rodziny z pracy do trzeciego pokolenia.

  • gosc

    Pani Doroto,,
    Pani taka pro-pisowska, taka pro-solidarnosciowa a chcialaby Pani wyrzucac ludzi z pracy od razu. tak jak pisalam w oficjalnym komentarzu-bez nagany, bez upomnienia, bez zawieszenia czasowego w obowiazkach.

    Gdziez ten solidaryzm spoleczny?


    Pójdź na wybory, zanim przyjdą po Ciebie 🙂

  • abuj

    Teja: Kard. Glemp nie został – wbrew insynuacjom tuytejszych katolików – poddany kontroli osobistej (rewizji) . Nie przeszedł przez bramkę elektromagnetyczną – zdaje się, że z powodów kardiologicznych (może taka bramka szkodzi na rozrusznik?). W związku z tym poddał się, zgdonie z procerdurą przewidzianą przez wszystkich, badaniu przy pomocy ręcznego wykrywacza metalu, którym pracownik porusza w pewnej odległości  od ciała. Nie ma w tym nic uwłaczającego dla osoby.

    Powtórzę jednak, że pracownik ochrony powinien znać prymasa z twarzy i „znaleźć się”.

    Toż powinien się znaleźć prymas – ponownie zapewniając zarząd portu o nieodczuwania przez niego dyskomfortu z powodu dokonania rutynalnej kontroli w trybie zachowującym godność nawet najbardziej wyczulonej osoby.

    Faktycznie ma rację jeden z dyskutantow, że prymas powinien wyraziściej się określić w kwestii ni9ezwalniania pracownika ochrony i jego szefa. To co, szef miał robić szkozlenia z rozpoznawania przez wykidajłów episkopatu polskiego?!


    Чтобы сказать, чтоб’ не зал&

  • Sophie

    Od razu? Rażący brak rozsądku daje się zauważyc znacznie wcześniej, a kropla czasem przelewa czarę. Przypuszczam – mając do czynienia często z ochroną na lotniskach – że ci dwaj zwolnieni mieli zwyczaj pokazywać arogancko swoją władzę Bogu Ducha winnym pasażerom. Dopiero szczęśliwy – dla mniej znaczących pasażerów – traf umieścił na ich drodze prymasa i się przejechali. Trzeba by dopytać innych świadków jak się panowie zachowywali zawsze. Zasady bezpieczeństwa są stosowane w całej Europie ale na naszych krajówkach to często nie są to zasady bezpieczeństwa ale szykany.

    Myślę, że tych panów spokojnie zatrudni jakiś szpital, zeby nie wpuszczali pacjentów w cięzkim stanie. Wczoraj był opisywany pewien incydent z udziałem ochroniarzy, którzy napadli na faceta przywożącege do szpitala żonę z krwotokiem.

  • macli

    Chyba trochę przedwcześnie osądza Pani tych zwolnionych.

    Z informacji z kręgów kościelnych wynika, że prymas nie został jakoś niewłaściwie potraktowany, a raczej standardowo – dokładnie tak, jak ZAWSZE jest kontrolowany na wszystkich lotniskach.

  • Sophie

    A wie Pan, to zależy co się czyta. W Rzepie podali, że ksiądz Puzewicz skarżył się na zachowanie tych dwóch zwolnionych twierdząc, że byli chamscy w stosunku do innych pasażerów również.

    Jako osoba przyszukiwana wykrywaczem metalu uważam, że narusza to godność osobistą. Rozumiem jednak, że mogę w oczach co niektórych wyglądać na osobę, która przy pomocy pilnika do paznokci jest w stanie zastraszyć pilota ale co do schorowanego prymasa takie podejrzenie jest bez sensu.

    Swoją drogą proszę mi powiedzieć jak to jest że obmacuje się ludzi w poszukiwaniu pilnika do paznokci i nie wolno nam dla dziecka wziąć wody mineralnej kupionej w sklepie po normalnej cenie (można w końcu sprawdzić prosto czy to woda czy nie) a jednocześnie każdy jeden może sobie kupić w sklepie wolnocłowym szklaną butelkę z alkoholem i spokojnie ją wnieść do samolotu. Jak dla mnie taką szklaną butelką (jezeli się ją obtłucze) można więcej zdziałać niz pilnikiem do paznokci.

  • gosc

    Chcecie zobaczyc jak wygladaja prawdziwe kontrole podroznych…? Zapraszam na poklady samolotow EL-AL…

  • BAGOR

    no, bez przesadyzmu 😀

  • slawo

    I nie ma, że boli. Albo ustalamy jakieś prawo, a później je przestrzegamy, albo nie. Ale to takie polskie: tak, jest prawo, owszem, ale żony wujka ciotki szwagra babci, Xiędza Kardynała i pana Ziutka z kotłowni już nie dotyczy, bo to „swoi”. Żałosne…