- 27 marca, 2026
- przeczytasz w 3 minuty
W 2024 roku Towarzystwo Biblijne w Wielkiej Brytanii opublikowało wyniki badań, które wskazywały na „ciche odrodzenie” religijne w kraju wśród pokolenia Z. Organizacja poinformowała, że ze względu na błędy raport został zdjęty ze strony internetowej.
Ciche odrodzenie — jest czy nie ma?
W 2024 roku Towarzystwo Biblijne w Wielkiej Brytanii opublikowało wyniki badań, które wskazywały na „ciche odrodzenie” religijne w kraju wśród pokolenia Z. Organizacja poinformowała, że ze względu na błędy raport został zdjęty ze strony internetowej.
Raport na zlecenie Towarzystwa przeprowadził YouGov, międzynarodowa firma badawcza z siedzibą w Londynie. Badania realizowane były w latach 2018 – 2024, obejmując tym samym dramatyczny dla Kościołów okres pandemii Covid-19. Wyniki wskazywały, że w grupie wiekowej od 18. do 24. roku życia znacznie wzrosły praktyki religijne, w niektórych miejscach aż do 16%.
Krytycznie do wyników YouGov podchodziły inne instytuty badawcze i okazało się, że zastrzeżenia są uzasadnione. YouGov tłumaczy swój błąd tym, że nie przyłożono wystarczającej staranności przy eliminowaniu danych, które mogłyby zafałszować końcowy obraz raportu. – Bierzemy za to pełną odpowiedzialność – napisał Stephan Shakespeare, dyrektor wykonawczy YouGov, podkreślając, że Towarzystwo Biblijne nie ponosi żadnej winy za zaistniałą sytuację i dostarczało materiały badawcze wysokiej jakości.
Ciche odrodzenie?
Temat „cichego odrodzenia” (ang. quite revival), szczególnie popularny w mocno zsekularyzowanych krajach Europy Zachodniej oraz Ameryki Północnej, nie jest aż tak jednoznaczna. Także w samej Anglii, nawet jeśli YouGov przyznaje się do pomyłki, a lokalne organizacje świeckich humanistów zaprzeczają, że w kraju miało miejsce jakiekolwiek odrodzenie religijne, to jednak wiele wyznań chrześcijańskich, a konkretnie lokalne społeczności odnotowują wzrost zainteresowania praktykami religijnymi – dotyczy to szczególnie Kościołów ewangelikalnych oraz Kościoła rzymskokatolickiego na Wyspach.
W samej archidiecezji Westminster do Kościoła rzymskokatolickiego zostanie przyjętych w Wielkanoc ok. 500 osób – to wzrost o 25% z rokiem poprzednim. To rekordowe dane od 2011 roku. W podobnej sytuacji jest rzymskokatolicka archidiecezja Southwark, również obejmująca Londyn. Wśród nowych katolików będą nie tylko konwertyci z innych wyznań chrześcijańskich, ale też osoby nieochrzczone.
Również w niektórych diecezjach anglikańskich widać ożywienie, szczególnie przy katedrach, gdzie odnotowano wzrost uczestnictwa w nabożeństwach niedzielnych, ale też w parafiach reprezentujących różne nurty duchowości anglikańskiej – od anglo-katolickich po ewangelikalne.
Podobne dane spływają z diecezji rzymskokatolickich czy niektórych Kościołów protestanckich z Francji czy z USA, o czym informuje La Figaro (plus 21 tys.) albo New York Times. Ten ostatni dziennik mówi wręcz o fali konwersji w wielu amerykańskich diecezjach, których biskupi nie ukrywają zaskoczenia i chcą wiedzieć, co się właściwie dzieje – czy to moment chwilowy, czy może tendencja stała. Nie inaczej jest wśród Kościołów prawosławnych w USA, o czym również pisał NYT, w których napływ konwertytów, szczególnie mężczyzn w wieku młodym i średnim, jest spory. Zjawisko łączone jest nie tylko z treściami religijnymi, ale i odpowiedzią na tzw. kryzys męskości i renesans konserwatywnych postaw społecznych.
Oczywiście, optymistyczne dane “cichego odrodzenia” nie unieważniają i nie rekompensują innych danych, dotyczących cichego odchodzenia od Kościołów. Chodzi nie tylko o demografię, ale i świadome odchodzenie od Kościołów, niekoniecznie z jednego do drugiego, ale najczęściej donikąd.
Dotyczy to także krajów, które raportują o spektakularnych liczbach konwertytów w Wielkanoc, gdyż zarówno w USA czy na Wyspach wciąż są likwidowane bądź łączone parafie, zamykane i sprzedawane kościoły. W tej rzeczywistości najlepiej zdają się odnajdywać Kościoły typu ewangelikalnego, niekoniecznie przywiązane do budynków, struktur i szyldów.
Czas pokaże, czy “ciche odrodzenie” to coś więcej niż statystyczne drgnięcia tudzież publicystyczny “renesansik”.
Ważnym aspektem w narracji “cichego odrodzenia” jest też zawłaszczenie pojęcia przez ekstremizmy religijne — zarówno protestanckie, jak i rzymskokatolickie, popularyzujące chrześcijański nacjonalizm i używające przesłania chrześcijańskiego do walki z ideologicznymi przeciwnikami, nie tylko na gruncie religijnym, ale i politycznym.