- 25 lipca, 2025
- przeczytasz w 7 minut
Atak izraleskiej armii na kościół rzymskokatolicki w Gazie, bombardowanie chrześcijańskich szpitali w regionie, dramatyczny kryzys humanitarny w Gazie czy debata na temat apartheidu to tylko niektóre obrazy konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Igrzyska śmierci, apartheid i kościelny spór o Izrael
Atak izraleskiej armii na kościół rzymskokatolicki w Gazie, bombardowanie chrześcijańskich szpitali w regionie, dramatyczny kryzys humanitarny w Gazie czy debata na temat apartheidu to tylko niektóre obrazy konfliktu na Bliskim Wschodzie.
- Nasze szpitale są bombardowane, zapasy sprzętu medycznego na wyczerpaniu, a przerażający system dystrybucji pożywienia można przyrównać do dystopijnego filmu Igrzyska Śmierci (oryg. Igrzyska Głodu), gdy otwierane są raz dziennie trzy punkty wydawania żywności dla dwóch mlionów ludzi – mówił episkopalny arcybiskup Jerozolimy Hosam Naoum podczas Synodu Generalnego Kościoła Anglii, który zebrał się w Yorku.
To nie jedyny apel tego i wielu innych hierarchów w związku z katastrofalną sytuacją w strefie Gazy – narastającą przemocą, opłakaną sytuacją ludności cywilnej i trwającymi walkami, w których giną niewinne ofiary.
Po ataku rakietowym na jedyny w strefie Gazy kościół rzymskokatolicki parokrotnie głos zabrał papież Leon XIV, potępiając poczynania Izraela i domagając się natychmiastowego wstrzymania ognia. Zginęły trzy osoby, a Izrael wyraził ubolewanie. Wśród ofiar i poszkodowanych byli też chrześcijanie prawosławni. Po zbombardowaniu świątyni, kościół w geście solidarności odwiedzili patriarchowie różnych wyznań i obrządków.
Ta współpraca na co dzień nie zawsze układa się wzorowo, ale tym razem cierpienie zjednoczyło podzielonych chrześcijan, którzy w Palestynie stanowią zaledwie procent ludności. Reprezentują oni cztery wielkie tradycje, wewnętrznie zróżnicowane. Warto w tym kontekście zerknąć na syntetyczny opis przygotowany przez katolicki portal The Pillar.
Duchowni w regionie wydali szereg oświadczeń, apelujących do Izraela, aby ten zaprzestał niszczenia świętych miejsc i przestał zabijać cywili. — Zauważamy intensyfikujący się trend systematycznych i celowych ataków przeciwko chrześcijańskim obywatelom w Taybey, w większości chrześcijańskiej osadzie na Zachodnim Brzegu – napisali w wydanym 14 lipca br. oświadczeniu patriarchowie i inni zwierzchnicy lokalnych Kościołów różnych wyznań – katolickich (w tym unickich), prawosławnych, orientalnych i protestanckich (głównie anglikanie i luteranie).
Hierarchowie wspomnieli radykalnych, izraelskich osadników, którzy celowo podpalili chrześcijański cmentarz i pochodzący z V wieku kościół św. Jerzego.
Jasne stanowisko duchownych chrześcijańskich z regionu nie oznacza, że globalne chrześcijaństwo jest jednomyślne w sprawie konfliktu na Bliskim Wschodzie, nawet jeśli wspólnym mianownikiem jest różnie artykułowany sprzeciw wobec spirali przemocy i nieadekwatnych działań Izraela w walce z islamskim terroryzmem i fundamentalizmem.
Już odmienne narracje w chrześcijańskim świecie pokazują, jak dogłębnie i mocno ocena tego złożonego konfliktu dzieli nie tylko Zachód, ale i chrześcijan. Podczas gdy jedni domagają się nazwania Izraela państwem terrorystycznym i apelują o możliwie radykalny sprzeciw wobec działań armii (IDF) w regionie, inni podkreślają prawo Izraela do obrony, które z kolei określane jest mianem zaprogramowanego ludobójstwa.
Apartheid czy nie?
Odsłoną, nawet jeśli w dużej mierze wirtualno-dyskusyjną, jest niedawne oświadczenie Centralnego Komitetu Światowej Rady Kościołów (ŚRK) z 25 czerwca 2025 roku, które stwierdza m.in.:
„Uznajemy jasne rozróżnienie między żydowskim narodem, naszym rodzeństwem w wierze, a czynami rządu Izraela, oraz potwierdzamy, że ŚRK mocno sprzeciwia się każdej formie rasizmu, włączając antysemityzm antyarabski rasizm i islamofobię (…) Jednak niewyobrażalne cierpienie zadawane ludności Gazy, oraz eskalująca się przemoc i ucisk na Zachodnim Brzegu oraz w Jerozolimie przynaglają globalną społeczność Kościołów, aby mówić z jasnością, nagłą potrzebą oraz zobowiązaniem wobec zasad sprawiedliwości zgodnie z prawem międzynarodowym i etyką.”
Jednak największe emocje wzbudziły inne słowa ŚRK, w których największa organizacja ekumeniczna na świecie jasno stwierdziła, że „odrzuca system apartheidu narzucony przez Izrael ludności palestyńskiej z pogwałceniem prawa międzynarodowego i moralnego sumienia.”
Na takie sformułowanie naciskały Kościoły Bliskiego Wschodu, choć nie tylko, a dodatkowego ładunku tym słowom dodaje fakt, że kierownicze gremium ŚRK obradowało w Johannesburgu, największym mieście RPA, gdzie apartheid był częścią państwowej racji stanu (1948–1994). Oświadczenie chwali działania RPA, które skarży Izrael przed międzynarodowymi trybunałami i domaga się nie tylko wstrzymania dostaw broni dla Izraela, ale też sankcji i wycofania się z inwestowanie w Izraelu.
To kluczowe elementy antyizraelskiego ruchu BDS (skrót od: bojkot, deinwestycje i sankcje) obecnego pod różnymi postaciami także w wielu Kościołach chrześcijańskich, w tym w luterańskim Kościele Szwecji czy w paru Kościołach prezbiteriańskich w USA, które oficjalnie wspierają etykietowanie produktów pochodzących z żydowskich osad na Zachodnim Brzegu.
Użycie słowa apartheid wzbudziło sprzeciw reprezentantów części Kościołów ewangelickich. Szczególnie intensywna debata przetoczyła się w niemieckojęzycznej prasie, tym bardziej, że członkiem Komitetu Centralnego ŚRK jest były przewodniczący Rady Ewangelickiego Kościoła Niemiec bp Heinrich Bedford-Strohm. Ten przyznał, że sam nie użyłby tego terminu i ma z nim problem (choć głosował za przyjęciem oświadczenia, które przeszło jednomyślnie), a i większość niemieckich biskupów ewangelickich odcięła się od stanowiska ŚRK.
Na Bedforda-Strohma wylał się ogień krytyki w prasie kościelnej i świeckiej.
– Pojęcie apartheidu jest absolutnie nieodpowiednie i osłabia pozycję ŚRK jako pomostu w dialogach religinhych i politycznego aktora. Rada osłabiła się tym oświadczeniem – powiedział jeden z najbadziej znanych teologów ewangelickich prof. Ulrich Körtner. W podobnym duchu stanowisko zajęli m.in. reprezentanci Kościołów z Szwajcarii i Austrii.
Teolog, podobnie jak wielu innych krytyków stanowiska podkreśla, że ŚRK ani słowem nie odniosła się do działań Hamasu czy Iranu, które dążą do zagłady państwa Izrael. – Żądanie prawa powrotu dla wszystkich Palestyńczyków jest politycznie iluzoryczne i uniemożlwia potencjalne rozwiązania – dodał Körtner. W tym głosie nie jest odosobniony, ale też nie jest to jedyny pogląd, dotyczący rozwiązania trwającego dziesięciolecia konfliktu izraelsko-palestyńskiego.
Kompleksowy problem
Spodziewanie ostre słowa krytyki popłynęły od środowisk żydowskich — Organizacja skupiająca ponad 350 główni protestanckich Kościołów włącza się w chór tych, którzy intonują jedną antyizraelską pieśń za jedną. Coraz głośniej, coraz wścieklej, coraz bardziej obsesyjnie – skomentował David Neumann z Jüdische Allgemeine.
W Niemczech problem jest o tyle kompleksowy, gdyż obejmuje nie tylko zagadniena historyczne i ich konsekwencje (odpowiedzalność za holokaust), ale i niesie ze sobą wyzwania w aktualnej polityce migracyjnej, będącej areną walk politycznych w wielu krajach, w tym także w Polsce.
Z jednej strony słychać głos emerytowanego biskupa Hansa-Jürgena Abromeita, który mówi o “nadidentyfikacji Niemiec z Izraelem” i zarzuca swojemu Kościołowi (EKD), że milczy ws. łamania praw człowieka przez Izrael, wspierając odklejoną od rzeczywistości retorykę rozwiązania dwupaństwowego. — Kościół pozostawia palestyńskich chrześcijan na pastwę losu – konkluduje bp Abromeit, który przez lata zajmował się relacjami chrześcijańsko-żydowskimi i odbywał wikariat w Jerozolimie. Z drugiej strony media coraz częściej donoszą o aktach antysemickiego wandalizmu i przemocy, które dotykają także parafie ewangelickie.
W Langenau lokalna parafia ewangelicka św. Marcina została zaatakowana przez propalestyńskich demonstrantów po tym jak podczas nabożeństwa proboszcz parafii potępił terrorystyczny zamach Hamasu na Izrael z października 2023 r. Od tego czasu zarówno rodzina księdza, jak i budynki parafialne stały się celem ataków różnych bojówek. Biskup Kościoła Krajowego Wirtembergii Ernst-Wilhelm Gohl zapowiedział działania prawne.
O wzroście nastrojów antysemickich w kontekście informują serwisy chrześcijańskie z różnych krajów, w tym nie tylko w Niemczech, ale też w Wielkiej Brytanii.
Jeszcze innym obszarem ścierania się emocji wokół konfliktu izraelsko-palestyńskiego jest amerykański protestantyzm, o tyle istotny, gdyż to on odwzorowuje w pewien sposób napięcia polityczne i ideologiczne w kluczowym dla konfliktu mocarstwie. O ile większość Amerykanów zdecydowanie stoi po stronie Izraela to w obszarze chrześcijaństwa ewangelikalnego przewaga głosów bezwarunkowo wspierających Izrael jest dużo większa niż wśród Kościołów protestanckich głównego nurtu, które albo bardziej niuansują aspekty konfliktu albo otwartcie (patrzy wyżej) wspierają propalestyńską narrację.
Toczący się konflikt – niestety, nic nie wskazuje na to, aby miał się w jakiejkolwiek perspektywie czasowej zakończyć – to, obok podejścia do migracji, innych kwestii moralno-etycznych, kolejna płaszczyzna różnic między chrześcijanami różnych wyznań.
Nie zmienia to jednak podstawowego faktu, że chrześcijanie nie tylko są bezpośrednimi ofiarami tego konfliktu, ale też stoją na pierwszej linii frontu pomocowego poprzez Kościoły i ich instytucje humanitarne. Dodatkowo, konflikt ten jest nieustającym wyzwaniem dla relacji chrześcijańsko-żydowskim na wielu płaszczyznach, nie tylko teologicznej.