„Odwaga myślenia” wg posłanki Mateusiak-Pieluchy

25

– Powinniśmy wymagać od ateistów, prawosławnych czy muzułmanów oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować polską Konstytucję i wartości uznawane w Polsce za ważne – napisała po obejrzeniu filmu „Wołyń” posłanka Beata Mateusiak-Pielucha (PiS). Wpis, co zrozumiałe, wywołał lawinę komentarzy.

Posłanka Mateusiak-Pielucha nie należy do grona rozpoznawanych parlamentarzystów. W tłumie PiS ginie, ale teraz to się zmieniło. Wiele wskazuje na to, że wbrew intencjom samej zainteresowanej. Pani poseł obejrzała film „Wołyń” i napisała to, co napisała. Poselski tekst obfitujący w określenia, które przed rokiem mogły (choć nie musiały) uchodzić za jakiś tam przejaw non-konformizmu, dziś są co najwyżej politycznym pustosłowiem – dotyczy to także apelu o „odwagę myślenia”, którego nie posłuchała sama zainteresowana.

Na swojej stronie internetowej poseł Mateusiak-Pielucha tłumaczy, że zależało jej tylko na opisaniu problemu. Jakiego? Zagrożenia. Jakiego zagrożenia? Zagrożenia związanego z ilością pracujących i żyjących w Polsce imigrantów. Dlaczego stwarzają oni niebezpieczeństwo? Tego pani poseł nie wyjaśnia – ani pod względem kulturowym, ani tym bardziej gospodarczym. Czego należy od nich wymagać? „Poszanowania naszych praw i wartości, jak od każdego gościa, który chce przebywać w naszym domu” i zapewnia, że nie ma to związku z żadnym wyznaniem.

Pani poseł rzeczywiście nie pisze o tym, że należałoby deportować polskich ateistów, muzułmanów i prawosławnych, ALE nie wyjaśniając, z jakiego powodu imigranci stanowią zagrożenie, przytacza wątek wyznaniowy, przywołując wyznania i religię, które w Polsce stanowią mniejszość. Odwoływanie się do tych kryteriów jest nie tylko naganne, ale i obrzydliwe. Pani poseł, co warto przypomnieć, jest członkinią parlamentarnego zespołu ds. kontaktów z Rumunią i Kazachstanem – w Rumunii większość stanowią prawosławni, a w Kazachstanie wyznawcy islamu. Jestem ciekaw, czy posłanka swoje refleksje zawdzięcza doświadczeniom z parlamentarnych spotkań, czy niewytłumaczalnej nadgorliwości w działaniach zmierzających do absurdalnego samozaistnienia.

Fala protestów wśród polskich ateistów i chrześcijan niezwiązanych z Kościołem rzymskokatolickim jest zrozumiała, gdyż pod wspomnianymi już ateistami, muzułmanami i prawosławnymi można byłoby podstawić dowolne wyznanie. Pani poseł wydaje się zakładać, że katolicy niejako ex natura uznają porządek prawny RP, ale nawet jeśli uznać, że posłanka niczego takiego nie sugeruje, to wskazywanie na kontekst religijny jest nie tylko oburzające, ale po prostu głupie.

Niezręczność sformułowań pani poseł skonstatował również Piotr Skwieciński, jeden z redaktorów portalu wpolityce.pl, gdzie pierwotnie ukazały się poselskie przemyślenia. Wprawdzie redaktor stara się bronić panią poseł przed skrajnymi interpretacjami felietonu, to jednak sam rozkłada ręce, stwierdzając, że „trudno pojąć, o co dokładnie autorce tekstu chodzi.” No właśnie, o co?

Należy również mocno powiedzieć, że naganne jest nazywanie posłanki, ale przede wszystkim kobiety „faszystowską kurwą”, co wspomina posłanka w komentarzu. Szkoda, że posłanka nie dostrzega również, co wywołało protest i internetowe inicjatywy, w których obywatele Polski zaczynają się za nią wstydzić. Taki ma być owoc poselskiej pracy i nowego patriotyzmu, wstającego z kolan? W każdym cywilizowanym kraju poseł wypowiadający takie opinie, zdania albo niezręczności natychmiast by przeprosił albo podał się do dymisji? Czy Polska jest cywilizowanym krajem wg standardów europejskich? Na to pytanie nie mam jednoznacznej odpowiedzi.

Czy wypowiedź posłanki jest niebezpieczna? Owszem, gdyż jest ona kolejnym kamykiem do budowania atmosfery nieufności wobec inaczej myślących i wierzących, jest budowaniem muru niechęci wobec imigrantów przy jednoczesnym ignorowaniu faktu, że w Europie Zachodniej i Północnej aż roi się od polskich imigrantów, ale oni – jak wiadomo – to w większości katolicy i nie ma się zatem czego bać.

W całym tym zamieszaniu dziwi brak reakcji kierownictwa klubu PiS, prezydenta, który chce być prezydentem wszystkich Polaków, brakuje również reakcji czynników religijnych.

  • Herbert

    Nasze postępowe parafianki dziś wpadły w histerię, że ewangelicy teraz będą musieli podpisać lojalki. „Gorzej niż w stanie wojennym, gorzej niż w stalinizmie!” O czym to świadczy? Chyba raczej o kondycji Kościoła luterańskiego w roku jubileuszowym Reformacji. Żałosne to…

  • Jeśli coś świadczy tutaj o kondycji czegoś to jedynie o intelektualnej kondycji niektórych parlamentarzystów i ludzi ich wybierających/wspierających. Z pewnością innowiercy powinni być wdzięczni pani poseł, że była taka łaskawa i tylko o deportacji mówiła.

  • Herbert

    Uderz w stół, a nożyce się odezwą! Niezależnie od bezsensu głupiej wypowiedzi tej pani, której NIE wspieram, wcale tam nie było mowy o ewangelikach, tylko o „ateistach, prawosławnych czy muzułmanach”. Nam ewangelikom chyba powinno być bliżej do katolików (no i do prawosławnych oczywiście też!) niż do ateistów i muzułmanów!
    Poza tym: Przecież my luteranie „w pełni respektujemy polską Konstytucję i wartości uznawane w Polsce za ważne”!

  • Averroes

    1. Nie jestem ewangelikiem, ale sens wypowiedzi się z grubsza sprowadza do testu lojalności. Fakt, że protestanci nie byli wprost wymienieni nic nie zmienia. Biorąc pod uwagę religijny analfabetyzm naszego społeczeństwa akurat zrobienie z KEA piątej kolumny Niemiec nie byłoby trudne. To absurd? Sytuacja polityczna dzisiaj jest radykalnie odmienna od tej 10 lat temu. Za 10 lat wszystko jest możliwe. Tendencja jest jasna: wprowadzamy do akceptowalnego dyskursu społecznego idee, które jeszcze niedawno były na zupełnym marginesie.
    2. „Nam ewangelikom chyba powinno być bliżej do katolików (..) niż do ateistów” Teologiczno-metafizycznie na pewno tak. Ale lwia część polskich ateistów to osoby, które odeszły z KK, zostały przez Kościół skrzywdzone etc etc. Często to bardziej niezagospodarowani chrześcijanie niż ateiści. W tym sensie, KEA akurat nie jest tak od nich daleko. Szkoda, że nie potrafi bardziej do nich wyjść.

  • Herbert

    Krotko mowiac, chodzi wam o dopuszczenie aborcji, slubow homoseksualistow, ordynacji kobiet, nieuznawanie prawdziwego cialo i krwi w komunii itd.- aby tylko moc zadowolic tych biednych „niezagospodarowanych” (??) chrzescijan (?)”, tak?

  • Averroes

    Wow, teraz nawet rozumiem czemu KEA ma takie trudności! Nie zapominajmy, że źródłem degeneracji w Europe była legalizacja rozwodów. W zasadzie to już wypowiedzenie posłuszeństwa papieżowi było pierwszym krokiem.

  • Herbert

    Kolega jest katolikiem? A moze wlasnie „niezagospodarowanym chrzescijaninem”?
    Akurat nie do papieza chca wrocic staroluteranie, tylko do Biblii. Zreszta temu obecnemu Franciszkowi lepiej nie ufac, bo on chcialby polaczyc wszystkie religie: https://www.youtube.com/watch?v=GYQ15bpnzQE&t=6s
    Zeby za symbol chrzescijanstwa wybral chociaz krzyz, a nie plastykowa laleczke. Skandal.
    A czy degeneracja Europy to tylko sprawa rozwodow, to nie jestem pewny – zob. jak u prawoslawnych.

  • Averroes

    Moja wypowiedź miała charakter ironiczny. Ludzie odchodzą z Kościoła Katolickiego z wielu powodów. Zwracam uwagę, że gdyby każda osoba wkurzona/rozczarowana/skrzywdzona przez KK przeszła do KEA, zamiast trafiać do „limbo” na obrzeżach katolicyzmu, to już dawno bylibyście drugim wyznaniem w Polsce. Tak się nie dzieje. I Pana kpiące wypowiedzi wskazują, że nawet nie istnieje poczucie potrzeby misji wobec tych osób. Wręcz chętnie pan ich stygmatyzuje jako „ateistów”. Co jest niesłychaną ironią biorąc pod uwagę, że należy Pan do wyznania, które powstało na gruncie sprzeciwu wobec patologii Kościoła.

  • Herbert

    „nawet nie istnieje poczucie potrzeby misji wobec tych osób”???
    Moze oficjalny, „postepowy” KEA nie widzi takiej potrzeby. Niestety, nie raz prosilismy pastora o ewangelizacje – nie tylko dla wlasnego zboru (tez by sie przydala!), ale dla miasta. Niech bedzie nawet w starym stylu, tzw. „namiotowym” jak u baptystow, wszystko jedno – ale niestety my konserwatysci jestesmy osamotnieni we wlasnym Kosciele…

  • Averroes

    A Pan znowu swoje. Moja wypowiedź była bezpośrednią odpowiedzią na Pana uwagę, że „Nam ewangelikom chyba powinno być bliżej do katolików (..) niż do ateistów”. „Ateista” w Polsce to z reguły osoba z takiej lub innej przyczyna wypchnięta poza KK, który bywa nierzadko dosyć okrutną instytucją. Pani poseł, łącząc powierzchowny katolicyzm z nacjonalizmem sugerowała otwartą dyskryminację tych osób. A Pan na to, że nie ma co przesadzać a Wam to i tak bliżej do Katolików niż do ateistów. Czyli bliżej Panu do osób które chcą używać aparatu państwa do utrwalenia połączenia KK z polskością, niż z osobami przez Kościół skrzywdzonymi (przecież 2/3 tych przypadków to rozwody). Brawo, zamiast zwalać na pastora, może niech się Pan zastanowi na ile Pan sam wychodzi do ludzi, których KK skutecznie do religii zniechęcił.

  • Herbert

    Teologicznie jest mi blizej – nie organizacyjnie! I prosze nie myslec, ze mi nie zalezy na „zagubionych” – mam takich nawet w rodzinie…
    A przy okazji: jakiego wyznania jest Pan?

  • Cleo

    „Ateista w Polsce to z reguły osoba z takiej lub innej przyczyny wypchnięta poza KK, który bywa nierzadko dosyć okrutną instytucją…”
    To Koscioł Katolicki jest przyczyną dla której ludzie w Polsce stają się ateistami …..? Wyjątkowo subiektywna i dosyć naiwna geneza ateizmu …. Znam wielu ateistów i racjonalistów, którzy od urodzenia bądź od matury w Kościele nigdy nie byli. A poza tym odejście z KK nie musi być równoznaczne z odejściem od Wiary!

  • Averroes

    @disqus_aKQOTm2kyR:disqus „To Koscioł Katolicki jest przyczyną dla której ludzie w Polsce stają się ateistami …..?” 1) W pełni zgadzam się z ks. Halikiem w tej kwestii. Stwierdził on kiedyś, że nigdy nie widział, żeby ktoś odszedł z Kościoła po lekturze takiego czy innego filozofa. Ale widział wielu, którzy odeszli z powodu księży. 2) Tak prywatnie, to ja nie wierzę w istnienie ateistów. Widzę natomiast wielu ludzi, którzy odrzucają pewne sposoby myślenia o Bogu w swoim gniewie przeciw religii. Kategoria „ateisty” w swoim radykalizmie może im dać pewne poczucie wspólnoty i bezpieczeństwa. Ale żeby nie wierzyć w Boga, trzeba go najpierw zdefiniować. A tu już zaczynają się schody.

    @disqus_KaFy9Wr6Bg:disqus Uczęszczam na mszę w parafii rzymskokatolickiej, ale nie podzielam w wielu sprawach teologii KK i nie mogę uczestniczyć w sakramentach. Chodziłbym może do protestantów, ale w miasteczku w którym mieszkam (Francja), liturgia w lokalnych kościołach protestanckich jest niestety okropna. Poza tym Kościół francuski jest bardzo różny od polskiego tak więc nie czuję się źle.

  • Muszę przyznać że niektórzy posłowie PiS daja dużo pociechy wszyskim tym którzy szukają elementów „autorytaryzmu” w nowych władzach. Rozpętano burzę nad wypowiedzią posłanki, której ani nie znam, ani tym bardziej na nią nie głosowałem. Mylnie się zakłada, że poglądy posłów, tych szeregowych mają jakiekolwiek znaczenie. Otóż nie. Jednak rozumiem celowość nagłośniania takich fantasmagorii. Na obecną konstytucję to nie wiem czy sam chciałbym przysięgać, ale niewątpliwie nie jest to akt wart dzielenia naszego społeczeństwa na konfesyjne obozy. Otóż Polska jest ojczyzną tylko na ziemi i nie widzę potrzeby aby mieszać niebo w jej doczesne problemy.

  • innowiercy powinni być wdzięczni pani posłance za to ze poraz kolejny udowodniła że katolicy nie broni przed intelektualną niemocą. Myślę jednak, że akurat na potwierdzenie tej tezy przykładów nie zabraknie.

  • procent ludzi którzy odchodzą z danego wyznania po przeprowadzeniu mozolnego procesu sprawdzania swoich przekonan i konfrotowania go z oficjalnym nauczeniem wspólnoty jest najpewniej niewielki. Wszędzie największa liczba apostazji jest wynikiem osobistego rozczarowania dawną wspólnotą. Oczywiście nie zawsze wina leży po stronie wspólnoty, ale zawsze winna ona pamiętać o zaginionej owieczce i starać się o nią.

  • jeśli zniechęćił Kk to prędzej czy później zniechęci każdy inny. Otóż winą kościoła często jest zaniedbanie w wychowaniu swoich wiernych. Jak pojawi się niemoralny ksiądz to zamiast poczuć w sobie powołanie ewangeliczne go sanacji sytuacji, często słychać biadolenie i kompletną apatię. Nie znam katolika który nie miałby obiekcji wobec różnych poczynań kleru, ale znam wielu, dla których katolicka pobożność jest całkowitym wypełnieniem ich potrzeb duchowych.

    To nie ten wątek, ale można to oddać za pomocą pewnego obrazu, gdzie czystą wodę pije się z nie do końca czystego naczynia. Wolę zaryzykować że naczynie jest brudne, niż cieszyć sie że naczynie jest czyste ale gasić pranienie skażoną wodą.

  • Averroes

    „jeśli zniechęćił Kk to prędzej czy później zniechęci każdy inny.” To stwierdzenie jest wymówką przerzucającą odpowiedzialność za odejście z Kościoła na osobę, ignorując odpowiedzialność wspólnoty. Nie podobało Ci się w naszym kościele, to znaczy nigdzie Ci się nie spodoba. To z Tobą jest coś nie tak, nie z nami. Taka postawa w zasadzie blokuje jakąkolwiek możliwości refleksji i próby głębokiej naprawy wspólnoty. I prowadzi do ślepoty w sprawach patologii. Widzieliśmy to w KK tyle razy…

    „znam wielu, dla których katolicką pobożność jest całkowitym wypełnieniem ich potrzeb duchowych” Kiedy na rynku jest jeden produkt, nie wiesz, że możesz chcieć innego. 30 lat temu tak samo bez wątpienia myślano w Ameryce Południowej. Dzisiaj, w wyniku masowych konwersji, 1/4 jej mieszkańców to protestanci. Bo nagle się okazało, że można. U nas KK utożsamia religię jako całość, nie ma nic poza. Dlatego odejście z KK wiąże się często z „ateizacją” a nie z konwersją. To mój zarzut wobec KEA et consortes.

  • Cleo

    „….ale niestety my konserwatysci jestesmy osamotnieni we wlasnym Kosciele…”
    „Dobrze, że to napisałeś Herbercie. Ja też w naszym ewangelickim (jeszcze luterańskim) kościele czuję się osamotniona …. A bp Hintz w rozmowie w radiu Tok Fm mówił już zupełnie otwarcie o zmianie nazwy naszego KEA na po prostu: Koscioł Ewangelicki. Czyli tak jak w Niemczech ……..
    To tylko tak, a propos „Odwagi myślenia…..” czyli tytułu artykułu.

  • Karl Barth który katolikiem bynajmniej nie był powiedział „peccatur intra muros et extra”. Sentencję tę można rozumieć na wiele sposobów, jednym z nich jest przekonanie, że nie ma wspólnoty idealnej w rozumieniu zbioru jednostek bezgrzesznych.

    Wiara to nie orientacja polityczna, czy kibicowanie jakiemuś zespołowi sportowemu. Najważniejszym etapem jest formowanie, poprzez edukacje religijną. Tam gdzie jej brak, dochodzi do większej liczby apostazji. Edukacja religijna to nie tylko uczenie teologii, ba, to tak naprawdę teologia rozumiana nie jako rozważania dogmatyczne ale życie Bożym słowem (Teos, logos).

    Ameryka Południowa nie była do końca zchrystianizowana. To bardzo trudny teren misyjny. Protestanci wypełnili nie tyle przestrzeń rozczarowanych kościołem katolickim, bo przejeli ludzi często katolikami będącymi formalnie, lecz bez jakiejkolwiek formacji religijnej.

    Protestanci nie mają w Polsce żyznych pastwisk z kilku przyczyn. W granicach katolicyzmu w Polsce są wspólnoty, które realizują bardzo różne zapotrzebowania duchowe od neokatechumenatu, odnowy w Duchu sw, środowisk oazowych, grup tradycjonalistycznych czy pobożności związanej ze środowiskami Radio Maryja jak koła żywego różańca,czy inne jak KIK, Akcja Katolicka itd.

    Czytałem opracowania z Brazylii, teraz niestety źródła nie podam, które pokazywało, że protestanci w Brazylii po okresie „gorącym” zaczynają interesować sie katolicyzmem z jego warstwą liturgiczną. Bardzo podobne zjawisko ma miejsce w USA i np. prawosławiem, które przyciąga protestantów.

  • Averroes

    „nie ma wspólnoty idealnej w rozumieniu zbioru jednostek bezgrzesznych” Nie ma wspólnoty bezgrzesznej, ale są lepsze i gorsze. W końcu jak Pan sam słusznie zauważa, jeśli teologia jest „rozumiana nie jako rozważania dogmatyczne ale życie Bożym słowem”, patologie Kościoła odzwierciedlają brak Słowa Bożego w danej wspólnocie. Taka wspólnotę można naprawiać, ale czasami lepiej odejść bo grzech jest toksyczny.

    „Wiara to nie orientacja polityczna”. Przecież Pan wie, że katolicyzm jest niezwykle silnie związany z tożsamością narodowa, i w coraz większym stopniu z orientacją polityczną. Jesteśmy katolikami bo jesteśmy Polakami. Jestem szczerze przekonany, że to właśnie to jest przyczyną siły polskiego katolicyzmu. Ta „konflacja” tożsamości religijnej, narodowej i politycznej, a nie zadna dojrzalosc wiary.

    „Protestanci wypełnili nie tyle przestrzeń rozczarowanych kościołem katolickim, bo przejęli ludzi często katolikami będącymi formalnie, lecz bez jakiejkolwiek formacji religijnej.” Szanuję Pana zdanie. Ale nie sposób mi nie odnieść wrażenia, że to jest dokładnie to o czym mówiłem wcześniej: przerzucanie odpowiedzialności. Odchodzisz od Kościoła bo nie byłej dosyć wyedukowany, co najwyżej Kościół zaniedbał udzielanie lekcji. Ale koniec końców to Twój brak wiedzy był problemem. To pozycja paternalistyczna i protekcjonalna, w której nie ma miejsce na introspekcję i naprawę wspólnoty. Co więcej, dobre „wykształcenie religijne” nic nie gwarantuje. Cytowany przez Pana Karl Barth był bez wątpienia wybitną postacią, a mimo to wiarę katolicką uważał za błędną.

  • Nie do końca wiem o co panu chodzi. Kościół katolicki to setki tysięci księży, zakonnic, zakonników, świeckich itd. Mam całą tę wspólnota obecniac przez pryzmat jednostek? Absurd. Brałem udział w życiu parafialnym w miejscach gdzie katolicy są mega mniejszością, stanowiącą promile i oczywiście wyglądał kosciół tam inaczej niz u nas gdzie katolikami jest ogromna większość.

    Prosze się zastanowić, czy mąż odejdzie od żony dlatego że jednego dnia ta nie ma humoru lub że zrobiła zły obiad? Wiara która jest pewną formą miłości jest naprawdę odporna na niedoskonałości ludzkiej natury. Mam nagle stac sie ateista bo? Bo ksiądz ma romans z jakaś kobietą, albo że ma dziecko na boku? Czy że skasował kogoś za chrzest lub upił się spowodował wypadek? Bez wątpienia są to sytuacje smutne, ale jednocześnie znam księży którzy maja jedna parę spotni, koszulę i 7 dni w tygodniu po kilkanaście godzin pracują przy niepełnosprawnych, pomagają biednym itd. Chciałbym aby tych pierwszych nie było, tylko że na tym świecie to nie realne.

    Edukacja religija to dojżałość w rozumieniu swojej wiary. Oczywiście, że jeśli ktoś sie nie modli, nie stara sie pielęgnować ogrodu swojej duszy to bedzie się oddalał od Boga i zawsze znajdzie jakieś sensowne uzasadnienie. Wiara jak miłość jest wyzwaniem to realizacji, a nie raz na zawsze danym prezententem.

    Pan mówi w Ewangeli, w przyposieściach m.in o talentach, że trzeba nieustannie pracować nad sobą.

  • Herbert

    „Oczywiście, że jeśli ktoś się nie modli, nie stara się pielęgnować ogrodu swojej duszy to będzie się oddalał od Boga i zawsze znajdzie jakieś sensowne uzasadnienie.”
    „Wiara która jest pewną formą miłości jest naprawdę odporna na niedoskonałości ludzkiej natury.”
    BRAWO!

  • Averroes

    „czy mąż odejdzie od żony dlatego że jednego dnia ta nie ma humoru” Oczywiście, że nie. Natomiast jeśli żona molestowałaby ich wspólne dziecko, to powinien brać z dzieckiem nogi za pas! To samo dotyczy Koscioła.

    „Mam nagle stać się ateistą bo? Bo ksiądz ma romans z jakaś kobietą, albo że ma dziecko na boku?”. W żadnym wypadku. Natomiast jeśli pojawia się przekonanie, że cała wspólnota jest przesiąknięta zgnilizną i fakt, że ksiądz ma romans na nikim nie robi wrażenia, a na poziomie instytucji jest całkowicie ignorowany, pojawia się pytanie czy na pewno w tej wspólnocie działa Duch Święty. Mówię tu o wspólnocie na różnych poziomach, ale przede wszystkim lokalnym.

    „Oczywiście, że jeśli ktoś się nie modli, nie stara się pielęgnować ogrodu swojej duszy to będzie się oddalał od Boga i zawsze znajdzie jakieś sensowne uzasadnienie.” I znowu, robi Pan po raz trzeci to samo. Przerzuca Pan odpowiedzialność na osobę która od Kościoła odchodzi. Z tej perspektywy Kościół jest zawsze zwolniony z odpowiedzialności i jego błędy się tylko utrwalają. I do tego insynuuje Pan, że taka osoba odchodzi bo się nie modli (chociaż Pan nie wie). Przecież tysiące osób dokonują konwersji właśnie dzięki sile modlitwy i lekturze Pisma! W tym do Kościoła katolickiego. To właśnie modlitwa może stać się fundamentem dla męstwa, które może doprowadzić do porzucenia starej i przystąpienia do nowej zdrowszej wspólnoty.

  • Piotr Kirklewski

    Posłanka mówi dokładnie to co myśli jej elektorat. Ja również mam problem z muzułmańską emigracją, moim zdaniem lewica, która nie była w stnaie wprowadzić rewolucji komunistycznej przy użyciu pałki i propagandy, ponieważ nie da się jej przeprowadzić na Chrześcijańskim społeczeństwie opartym o logocentryzm, próbóje podmienić społeczeństwo na muzułmańskie, gdzie prawda nie ma znaczenia, znaczenie ma WŁADZA. Ten kto ją sprawuje, zawsze ma rację. Rewolucja komunistyczna może być przeprowadzona tylko na masach które nie myślą, lecz wykonują. My tacy nie jesteśmy więc trzeba nas zastąpić.