Czy pastor Bonhoeffer posłuchałby ?
- 7 października, 2011
- przeczytasz w 3 minuty
Red. Dariusz Bruncz pod wpływem mojego „Apelu do protestantów: Stańmy przy Polsce!” przedstawił w polemicznym tekście swoje poglądy na temat politycznego zaangażowania chrześcijan. Sam fakt podjęcia takiej dyskusji w środowisku protestanckim jest chwalebny, ponieważ panuje w tej kwestii wielkie pomieszanie pojęć, ignorancja oraz brak jasnego, biblijnego nauczania. Jednakże wnioski red. Bruncza pozostawiają wiele do życzenia. Główną osią zarzutu red. Bruncza jest kwestia opowiedzenia się […]
Red. Dariusz Bruncz pod wpływem mojego „Apelu do protestantów: Stańmy przy Polsce!” przedstawił w polemicznym tekście swoje poglądy na temat politycznego zaangażowania chrześcijan. Sam fakt podjęcia takiej dyskusji w środowisku protestanckim jest chwalebny, ponieważ panuje w tej kwestii wielkie pomieszanie pojęć, ignorancja oraz brak jasnego, biblijnego nauczania. Jednakże wnioski red. Bruncza pozostawiają wiele do życzenia.
Główną osią zarzutu red. Bruncza jest kwestia opowiedzenia się Kościoła za konkretną „opcją polityczną”. Niestety w tekście nie znalazłem definicji tego pojęcia. Czy chodzi np. o podział lewica/prawica, postępactwo/konserwatyzm, socjalizm/kapitalizm, czy też tylko o konkretną partię polityczną? Przyjmę więc w tej krótkiej polemice najbardziej niekorzystne dla mnie znaczenie opcji politycznej: partia polityczna. W przypadku definicji szerszej, zapewne sam red. Bruncz wycofałby się ze swoich twierdzeń po ochłonięciu z emocji, które wywołała u niego lektura mojego Apelu.Red. Bruncz stwierdza autorytatywnie: „Nie jest zadaniem żadnego Kościoła — jeśli chce rzeczywiście pozostać Kościołem — opowiadanie się za jakąkolwiek opcją polityczną”.
Nie wiem, jaka jest podstawa tak brzemiennej w skutki oceny. Na jakiej podstawie red. Bruncz rzuca „ekskomunikę” na Kościoły, które opowiadają się za jakąś opcją polityczną? Byłoby dobrze, gdybym poznał jakiś fragment Biblii, usprawiedliwiający ten nowy dogmat. Sam autorytet redaktora portalu Ekumenizm.pl mi nie wystarcza. Ciekawe, czy według Redaktora amerykańskie Kościoły otwarcie popierające Partię Republikańską już przestały być Kościołami?
Mam wrażenie, że red. Bruncz nie przeczytał mojego Apelu z należną uwagą. Gdy ktoś to zrobi, łatwo zauważy, że moją nadrzędną intencją, nie jest wynik wyborczy jednej z partii, ale troska o ziemską ojczyznę, która znalazła się w wielkim niebezpieczeństwie. Tym zagrożeniom i powadze sytuacji poświęcam większą cześć mojego tekstu. Jeśli red. Bruncz posiada jakieś merytoryczne argumenty przeczące moim ostrzeżeniom, chętnie je poznam. Niestety w jego tekście nie znajduję żadnego. Głos Kościoła nie moze być tylko niewyraźnym „cymbałem brzmiącym”, potrzeba wskazania rozwiązań praktycznych. W obecnej sytuacji jedynym sposobem powstrzymania rzadów jednej partii jest głosowanie na inną. Czy red. Bruncz ma lepszy pomysł?Na koniec sięgnę do przykładu wspaniałego Pastora, który za zaangażowanie polityczne zapłacił najwyższą cenę. Przyszło mu działać w sytuacji politycznej zbliżonej do naszej. W systemie demokratycznym pojawiła się partia, która głosiła pogardę dla swoich przeciwników politycznych, która rozwinęła na masową skalę deprawującą społeczeństwo propagandę, która kontrolowała nastroje społeczne, budując nienawiść i karmiąc w człowieku najniższe instynkty. Ta partia niepowstrzymana zawczasu, doprowadziła do marginalizacji opozycji, terroru i zabójstw politycznych, a w konsekwencji do dyktatury. Pastor Dietrich Bonhoeffer dzięki Bogu nie usłuchał tez artykułowanych dziś przez red. Bruncza…
Paweł Chojecki
Pastor Kościoła Nowego Przymierza w Lublinie Redaktor naczelny miesięcznika „idź POD PRĄD”