Ekumenizm w Polsce i na świecie

Niedziela Jubilate — 5. Niedziela po Wielkanocy


“A gdy to mówi­li, On sam sta­nął wśród nich i rzekł im: Pokój wam! Wte­dy zatrwo­ży­li się i peł­ni lęku mnie­ma­li, że widzą ducha. Lecz On rzekł im: Cze­mu jeste­ście zatrwo­że­ni i cze­mu wąt­pli­wo­ści budzą się w waszych ser­cach? Spójrz­cie na ręce moje i nogi moje, że to Ja jestem. Dotknij­cie mnie i popa­trz­cie: Wszak duch nie ma cia­ła ani kości, jak widzi­cie, że Ja mam. A gdy to powie­dział, poka­zał im ręce i nogi. Lecz gdy oni jesz­cze nie wie­rzy­li z rado­ści i dzi­wi­li się, […]


“A gdy to mówi­li, On sam sta­nął wśród nich i rzekł im: Pokój wam! Wte­dy zatrwo­ży­li się i peł­ni lęku mnie­ma­li, że widzą ducha. Lecz On rzekł im: Cze­mu jeste­ście zatrwo­że­ni i cze­mu wąt­pli­wo­ści budzą się w waszych ser­cach? Spójrz­cie na ręce moje i nogi moje, że to Ja jestem. Dotknij­cie mnie i popa­trz­cie: Wszak duch nie ma cia­ła ani kości, jak widzi­cie, że Ja mam. A gdy to powie­dział, poka­zał im ręce i nogi. Lecz gdy oni jesz­cze nie wie­rzy­li z rado­ści i dzi­wi­li się, rzekł im: Macie tu co do jedze­nia? A oni poda­li mu kawa­łek ryby pie­czo­nej i pla­ster mio­du. A On wziął i jadł przy nich. Potem rzekł do nich: To są moje sło­wa, któ­re mówi­łem do was, będąc jesz­cze z wami, że się musi speł­nić wszyst­ko, co jest napi­sa­ne o mnie w zako­nie Moj­że­sza i u pro­ro­ków, i w Psal­mach. Wte­dy otwo­rzył im umy­sły, aby mogli zro­zu­mieć Pisma. I rzekł im: Jest napi­sa­ne, że Chry­stus miał cier­pieć i trze­cie­go dnia zmar­twych­wstać i że, począw­szy od Jero­zo­li­my, w imię jego ma być gło­szo­ne wszyst­kim naro­dom upa­mię­ta­nie dla odpusz­cze­nia grze­chów. Wy jeste­ście świad­ka­mi tego.” Łk 24, 36–48

Ci z was, któ­rzy mnie zna­ją, wie­dzą, że wprost uwiel­biam seria­le kome­dio­we. Jed­nym z nich jest „The Nan­ny” (pol. „Pomoc domo­wa”), któ­ra opo­wia­da o losach pew­nej żydow­skiej nia­ni z Nowe­go Jor­ku – Fran Fine. Nia­nia Fran ma dwa marze­nia: pierw­sze, to wyjść za mąż. Dru­gie – to spo­tkać jej idol­kę, Bar­ba­rę Stre­isand. Nia­nia Fine, marzy o tym od lat i robi, wszyst­ko, by jej marze­nie się speł­ni­ło. W jed­nym z odcin­ków, jej boga­ty pra­co­daw­ca, Pan Shef­field, posta­na­wia ją zabrać na uro­czy­ste przy­ję­cie dobro­czyn­ne. Chcąc jej zaim­po­no­wać wspo­mi­na: „Wie Pani, kto tam będzie? Pre­zy­dent Clin­ton!”. Nia­nia jest pod wra­że­niem: „Pre­zy­dent Bill Cli­notn!” krzy­czy, „On na pew­no zna Bar­ba­rę Stre­isand!”


Tyle jeśli cho­dzi o Nia­nię Fine. Dzi­siej­szy tekst z Ewan­ge­lii praw­dę mówiąc, nie­wie­le się róż­ni od tej histo­rii. Apo­sto­ło­wie są prze­ję­ci, cze­ka­ją na Jezu­sa, a gdy Ten się uka­zu­je, zno­wu z mie­sza­ni­ną stra­chu, podzi­wu i nie­do­wie­rza­nia cze­ka­ją na kolej­ny znak, na kolej­ny cud. I w odpo­wie­dzi na ich ocze­ki­wa­nia Jezus pyta ich: „Czy macie coś do jedze­nia?”


Szcze­rze rzecz bio­rąc, trud­no im się dzi­wić. Apo­sto­ło­wie byli, i być może też i my sami jeste­śmy na reli­gij­nym haju od dłuż­sze­go cza­su. Zaczę­ło się od Nie­dzie­li Pal­mo­wej, następ­nie był Wie­li Czwar­tek, potem Wiel­ki Pią­tek, Nie­dzie­la Wiel­ka­noc­na z pustym gro­bem, uka­za­nie się apo­sto­łom w dro­dze do Emaus, wresz­cie tydzień temu uka­zał się w słyn­nej sce­nie Toma­szo­wie. Zatem gdy zno­wu poka­zu­je się uczniom, jest zupeł­nie natu­ral­ne, że ci ocze­ku­ją od Jezu­sa kolej­ne­go cudu, kolej­ne­go zna­ku.


I w odpo­wie­dzi na ich ocze­ki­wa­nia, Jezus pyta ich: „Czy macie coś do jedze­nia.”


Gdy byłem małych chłop­cem, cho­dzi­łem co nie­dzie­la do kościo­ła z moim Tatą. Pamię­tam, że kie­dyś zapy­ta­łem go czy rze­czy­wi­ście musi­my cho­dzić co nie­dzie­lę do kościo­ła? Spo­dzie­wa­łem się, że mi odpo­wie „Tak, bo jeste­śmy kato­li­ka­mi”, ale nie do koń­ca. Mój Tata powie­dział mi wte­dy, że do kościo­ła cho­dzi­my nie tyl­ko z reli­gij­ne­go obo­wiąz­ku, albo przy­zwy­cza­je­nia, ale po to, by prze­ży­wać pro­kla­ma­cję Bożej miło­ści do świa­ta co tydzień i by następ­nie tą miło­ścią żyć w nad­cho­dzą­cym tygo­dniu.


Gdy Jezus w dzi­siej­szej Ewan­ge­lii je ze swo­imi ucznia­mi, to nie jest to tyl­ko prze­ką­ska z kole­ga­mi. Nie jest to też sym­bo­licz­na pamiąt­ka Wiel­kie­go Czwart­ku. Jak wyraź­nie mówi, robi to by wypeł­ni­ły się pro­roc­twa, obiet­ni­ce i by boża miłość, miło­sier­dzie i odpusz­cze­nie grze­chów było gło­szo­ne na całym świe­cie. Znów przy­po­mi­na nam, że Boży Syn nie tyl­ko umarł na krzy­żu, ale też powstał z gro­bu w nie­dziel­ny pora­nek. A zro­bił to, byśmy my mogli gło­sić, że nie zawsze wszyst­ko jest tak pro­ste jak się innym wyda­je.


Ale dla­cze­go, pyta­my, bo może­my zapy­tać, dla­cze­go Jezus nie uczy­nił nowe­go cudu, nowe­go zna­ku, raz jesz­cze. W koń­cu robił to tyle raz, cóż szko­dzi­ło mu zro­bić to raz jesz­cze? Być może odpo­wie­dzią jest stwier­dze­nie, że Jezus nie jest Dawi­dem Cop­per­fiel­dem. Jego prze­sła­nie nie jest uza­leż­nio­ne od nie­ustan­ne­go robie­nia cudów. A dzi­siej­sza Ewan­ge­lia ma nas nauczyć, że mamy żyć nie spek­ta­ku­lar­nie, a wier­nie.


Jed­na z aneg­dot o świę­tej Tere­sie z Avi­la wspo­mi­na, że pew­ne­go razu przy­szła do niej mło­da zakon­ni­ca. Popro­si­ła ją, by wyzna­czy­ła jej pra­cę, zada­nie, przez któ­re udo­wod­ni­ła­by swo­ją wiel­ką wia­rę i odda­nie Chry­stu­so­wi. Tere­sa mia­ła się uśmiech­nąć, po czym poda­ła mło­dej zakon­ni­cy szczot­kę i powie­dzia­ła: „Zamieć pod­ło­gę w refek­ta­rzu.” Aneg­do­ta ta, jeże­li praw­dzi­wa, mówi nam, że Tere­sa z Avi­la dosko­na­le rozu­mia­ła isto­tę chrze­ści­jań­stwa. Mamy gło­sić Zmar­twych­wsta­nie Pana nie tyl­ko w nie­dzie­le w kościo­łach na nabo­żeń­stwach, ale przede wszyst­kim w naszym codzien­nym życiu. W naszym wier­nym życiu, nawet, jeśli spro­wa­dza się ono do zamia­ta­nia pod­ło­gi.


Tak oczy­wi­ście, Apo­sto­ło­wie widzie­li cuda od Nie­dzie­li Pal­mo­wej i uczest­ni­czy­li w cudach, jakie nastą­pi­ły potem. Jed­nak ich życie nie skoń­czy­ło się na podzi­wia­niu ich w małym zamknię­tym poko­iku w Jero­zo­li­mie. Ich póź­niej­sze życie było wier­nym prze­ży­wa­niem Ewan­ge­lii i puste­go gro­bu z Wiel­ka­noc­ne­go Poran­ka.


I my ich wzo­rem musi­my odna­leźć każ­dy dla sie­bie, co to zna­czy życie wier­nie. Ja nie mam odpo­wie­dzi dla was wszyst­kich. Wiem nato­miast tyle, że Bóg powo­łu­je was: leka­rzy, praw­ni­ków, nauczy­cie­li, sprzą­ta­czy, stu­den­tów i rodzi­ców do naśla­do­wa­nia go i do życia wier­nie Ewan­ge­lii. I że to nasze życie wier­ne Ewan­ge­lii ozna­cza bycie miło­sier­nym, prze­ba­cza­ją­cym, i peł­nym miło­ści.


I być może, zatem, sło­wa Jezu­sa „Czy macie coś do jedze­nia” nie są przy­pad­ko­we. Być może Jezus kie­ru­je naszą uwa­gę na Wie­cze­rzę Pań­ską. Gdy bowiem jeste­śmy zmę­cze­ni, gdy mamy już dość robie­nia tego co robi­my, Jezus zapra­sza nas byśmy usie­dli z nim i z nim jedli. W Komu­nii może­my odna­leźć odno­wę, oraz radość i rewo­lu­cyj­ność puste­go gro­bu w Wiel­ka­noc. A potem, orzeź­wie­ni i pocie­sze­ni jeste­śmy znów wysła­ni do tego zła­ma­ne­go i umie­ra­ją­ce­go świa­ta, by gło­sić w nim naszym wier­nym życiem, nowi­nę, że grób był pusty.


I gdy nasi sąsie­dzi spy­ta­ją nas, dla­cze­go żyje­my, tak jak żyje­my, dla­cze­go zamia­ta­my pod­ło­gę tak jak zamia­ta­my, wte­dy może­my im odpo­wie­dzieć:


Albo­wiem po swo­jej śmier­ci na krzy­żu.


Po poko­na­niu śmier­ci i zmar­twych­wsta­niu,


Nasz Pan Jezus Chry­stus kochał nas tak bar­dzo,


Że przy­szedł do nas z powro­tem i usiadł i jadł ze swo­imi ucznia­mi,


I robi to samo z nami do dziś.


To wła­śnie uczy­nił Pan,


I to jest wspa­nia­łe w naszych oczach!


W imię Ojca i Syna i Ducha Świę­te­go.


Amen.


***

Kaza­nie to zosta­ło wygło­szo­ne przez auto­ra po angiel­sku w dniu 30 kwiet­nia 2006 roku w Angiel­skim Koście­le Refor­mo­wa­nym w Amster­da­mie
Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.