Ekumenizm w Polsce i na świecie

XII. Niedziela po Trójcy Świętej — Bóg, sędzia i cierpliwa wdowa


“Powie­dział im też podo­bień­stwo o tym, że powin­ni zawsze się modlić i nie usta­wać, mówiąc: Był w jed­nym mie­ście pewien sędzia, któ­ry Boga się nie bał, a z czło­wie­kiem się nie liczył. Była też w owym mie­ście pew­na wdo­wa, któ­ra go nacho­dzi­ła i mówi­ła: Weź mię w obro­nę przed moim prze­ciw­ni­kiem. I przez dłu­gi czas nie chciał. Potem zaś powie­dział sobie: Cho­ciaż i Boga się nie boję ani z czło­wie­kiem się nie liczę, jed­nak ponie­waż naprzy­krza mi się […]


“Powie­dział im też podo­bień­stwo o tym, że powin­ni zawsze się modlić i nie usta­wać, mówiąc: Był w jed­nym mie­ście pewien sędzia, któ­ry Boga się nie bał, a z czło­wie­kiem się nie liczył. Była też w owym mie­ście pew­na wdo­wa, któ­ra go nacho­dzi­ła i mówi­ła: Weź mię w obro­nę przed moim prze­ciw­ni­kiem. I przez dłu­gi czas nie chciał. Potem zaś powie­dział sobie: Cho­ciaż i Boga się nie boję ani z czło­wie­kiem się nie liczę, jed­nak ponie­waż naprzy­krza mi się ta wdo­wa, wezmę ją w obro­nę, by w koń­cu nie przy­szła i nie ude­rzy­ła mnie w twarz. I rzekł Pan: Słu­chaj­cie, co ten nie­spra­wie­dli­wy sędzia powia­da! A czyż­by Bóg nie wziął w obro­nę swo­ich wybra­nych, któ­rzy woła­ją do nie­go we dnie i w nocy, cho­ciaż zwle­ka w ich spra­wie? Powia­dam wam, że szyb­ko weź­mie ich w obro­nę. Tyl­ko czy Syn Czło­wie­czy znaj­dzie wia­rę na zie­mi, gdy przyj­dzie?” Łk 18, 1–8.

Jest taka pio­sen­ka Tiny Tur­ner, któ­rej refren brzmi: ‘what you get is what you see — and nothing else to it” co moż­na prze­tłu­ma­czyć jako „Dosta­jesz to, co widzisz. I nie ma nic ponad­to” i tak mniej wię­cej instynk­tow­nie trak­tu­je­my dzi­siej­szy opis z Ewan­ge­lii.

To przy­po­wieść o modli­twie. Mamy sędzie­go, postać dość nie­czu­łą i zimną.I mamy kobie­tę, któ­ra dzień w dzień przy­cho­dzi na rynek, gdzie wymie­rza się spra­wie­dli­wość i dzień w dzień, do znu­dze­nia krzy­czy do sędzie­go „daj mi spra­wie­dli­wość”. Ten, w koń­cu znu­dzo­ny jej natar­czy­wo­ścią, „bo prze­cież może mi w koń­cu dać w twarz” wyda­je wyrok na jej korzyść. Tak oto wytrwa­łość i namol­ność, nie bój­my się tego sło­wa, tej kobie­ty dopro­wa­dzi do tego, iż spra­wie­dli­wo­ści sta­nie się zadość. Tak też ma być z naszą modli­twą.

Jeśli będzie­my wystar­cza­ją­co cier­pli­wi, by nie powie­dzieć namol­ni, jeśli co noc, co dzień będzie­my się modlić do Boga, o to samo, to on, zmę­czo­ny naszy­mi woła­nia­mi w koń­cu nas wysłu­cha. Wytrwa­łość w modli­twie ma być nagro­dzo­na. „What you get is what you see.” Świat pro­stych war­to­ści. No wła­śnie. Tyl­ko z wła­sne­go doświad­cze­nia wie­my, że wca­le wytrwa­łość naszych modlitw nie jest gwa­ran­cją suk­ce­su. Co wię­cej, z wła­sne­go doświad­cze­nia wie­my, że cza­sa­mi jest wprost prze­ciw­nie.

W „Przy­go­dach Huc­kle­ber­ry Finn’a” ten opi­su­je sytu­ację wprost prze­ciw­ną. „Pani Wat­son, powie­dzia­ła mi, by się modlić codzien­nie, i cokol­wiek, o co popro­szę będzie mi dane. Ale to nie była praw­da. Spró­bo­wa­łem raz. Dosta­łem węd­kę, ale bez haczy­ków. Ona była prze­cież do nicze­go bez haczy­ków! Pró­bo­wa­łem potem się modlić o haczy­ki trzy albo czte­ry razy, ale jakoś to prze­sta­ło dzia­łać.” I Huc­kel­be­ry prze­stał się modlić w ogó­le. Więc może coś źle odczy­tu­je­my w tej dzi­siej­szej przy­po­wie­ści? Może dla wła­snej wygo­dy poprze­sta­wia­li­śmy role? A może w swo­jej opo­wie­ści Jezus chce byśmy dostrze­gli cos wię­cej. On wca­le nie mówi, że Bóg jest jak ten sędzia, wręcz prze­ciw­nie, mówi, że Bóg jest zupeł­nie inny! Gdzie jest, zatem Bóg i gdzie jeste­śmy my w tej przy­po­wie­ści? A może to my jeste­śmy jak ten sędzia? Pośród zamę­tu nasze­go szyb­kie­go życia w XXI wie­ku, pomię­dzy Igrzy­ska­mi, wybo­ra­mi, woj­ną w Ira­ku, prze­kształ­ce­nia­mi, pra­cą, urlo­pem i inny­mi podob­ny­mi rze­cza­mi, jeste­śmy sędzią, któ­ry Boga i ludzi się nie boi. Bo gdy­by­śmy się bali, to by nie było na świe­cie gło­du, wojen i nie­na­wi­ści.

To my, wiel­cy, mocar­ni sędzio­wie, mocar­ni decy­den­ci, zacho­wu­je­my się tak jak gdy­by Boga nie było, a ludzie się dla nas w ogó­le nie liczy­li. W ska­li macro i micro. I co dzień, wied­nie lub bez­wied­nie mówi­my, „cho­ciaż Boga się nie boje i ludzi mam za nic”. Tak, ten sędzia to każ­dy z nas. A zatem Bóg jest tutaj tą cier­pli­wą wdo­wą. Przy­cho­dzi do nas cią­gle, co dnia, bez znie­chę­ce­nia i bez ustan­ku. I mówi „Oddaj mi spra­wie­dli­wość”. Codzien­nie obser­wu­je nas, gdy wyda­je­my wyro­ki, podej­mu­je­my decy­zje, patrzy na nas i z tym samym upo­rem, wzy­wa nas do opa­mię­ta­nia. Za każ­dym razem, gdy idzie­my na dro­gę obłu­dy i ego­izmu woła dono­śnie „DAJ MI SRAWIEDLIOWŚĆ”. Przy­znaj przede mną, ale co waż­niej­sze przed samym sobą, że jestem i że nie bie­rzesz mnie w obro­nę. Za każ­dym razem, gdy widzi­my gło­du­ją­cych ludzi, wypę­dzo­nych, prze­śla­do­wa­nych i samot­nych Bóg woła z nimi „ DAJCIE MI SPRAWIEDLIWOŚĆ!!” by zacy­to­wać inny frag­ment pisma „U drzwi Two­ich sto­ję i koła­czę.” My jako sędzia — decy­dent, Bóg jako cier­pli­wa wdo­wa, woła­ją­ca i pro­szą­ca o uzna­nie.

No dobrze, ale dzi­siej­szy tekst jest o modli­twie, więc cóż ten tekst mówi nam o modli­twie. Sędzia nie jest oso­bą reli­gij­ną „ Boga się nie boję” mówi i trud­no przy­pusz­czać w związ­ku z tym by, co nie­dzie­le cho­dził do kościo­ła. Ale jed­nak Boga dostrze­ga. Tyl­ko, kie­dy? Jego sło­wa, są w pewien spo­sób szo­ku­ją­co szcze­re: „cho­ciaż Boga się nie boje i ludzi mam za nic, to wezmę ją w obro­nę, bo może mi przy­ło­żyć w twarz”. Nie jest to kwie­ci­sty język, do jakie­go przy­wy­kli­śmy w modli­twach. Przy­znam się, że mam sam pro­ble­my z tą modli­twa. Król Klau­diusz z Szek­spi­row­skie­go „Ham­le­ta”, skar­żył się, iż nie może się modlić: „ Moje sło­wa wzla­tu­ją, lecz myśli na zie­mi pozo­sta­ją. Sło­wa bez myśli nigdy nie­ba nie osią­ga­ją”. I ja mam ten sam pro­blem; szcze­rze wypo­wia­dam może ze dwa zda­nia, a potem, myśli przy mnie pozo­sta­ją. Szcze­re jest tyl­ko kil­ka pierw­szych zdań. Bar­dzo pro­stych. Ale jak Jezus wie­lo­krot­nie pod­kre­ślał, nie o kwie­ci­stość modli­twy cho­dzi, ale o jej SZCZEROŚĆ.

Sędzia jest szcze­ry do bólu, ale wła­śnie wte­dy dostrze­ga ist­nie­nie Boga. On nie modli się for­muł­ka­mi, po łaci­nie czy według angli­kań­skie­go “Book of Com­mon Pray­er” — mówi praw­dę pro­sto z mostu, i wte­dy dostrze­ga Boga — cier­pli­we­go jak wdo­wa. I tak modli­twa, ta świa­do­mość zmie­nia go. I świat wokół nie­go. Lewis pisał kie­dyś: “Nasza modli­twa nie zmie­nia Boga. Ona zmie­nia nas. A kie­dy my się zmie­nia­my, zmie­nia­my innych i przez to cały świat.” A zatem bądź­my w modli­twach bru­tal­nie szcze­rzy i pro­ści. Bo cza­sa­mi, “Nie potra­fię się dzi­siaj modlić Boże” jest dużo bar­dziej szcze­re niż dłu­ga i kwie­ci­sta modli­twa. Bo tyl­ko wte­dy dostrze­że­my Boga — cier­pli­wą wdo­wę, woła­ją­ca nas codzien­nie, bez ustan­ku “DAJ MI SPRAWIEDLIWOŚĆ.” I wraz z dostrze­że­niem go, zmie­ni­my sie­bie i świat by speł­ni­ły się sło­wa innej modli­twy “Bądź wola Two­ja, jako w nie­bie tak i na zie­mi.” Daj nam Cie­bie dostrzec O Panie Wie­ków. AMEN.

Kaza­nie wygło­szo­ne 29.08.2004 przez auto­ra pod­czas nabo­żeń­stwa w koście­le ewan­ge­lic­ko — refor­mo­wa­nym w Łodzi.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.