Anglikańskie tradycje podbijają Kościół rzymskokatolicki

11

Powstanie Ordynariatów dla wiernych wywodzących się ze Wspólnoty Anglikańskiej zaowocowało przeniesieniem na grunt katolicki wielu elementów tradycji anglikańskiej, które nie miały dotąd bezpośrednich odpowiedników w liturgii innych części Kościoła Katolickiego. Zwłaszcza w Anglii, nabożeństwa sprawowane przez wspólnoty, które należą do Ordynariatu, przyciągają bardzo wielu katolików spoza jego grona.


Wiele z tych celebracji jest związanych z okresem Adwentu i Bożego Narodzenia, które w tradycji anglikańskiej są przeżywane szczególnie uroczyście. Cały okres pomiędzy Bożym Narodzeniem a Objawieniem Pańskim ma specjalny charakter i w tradycji angielskiej nosi nazwę “12 dni” (stąd np. sztuka Szekspira “Twelfth Night” to po polsku “Wieczór Trzech Króli”). Początek Adwentu wiąże się zwykle z uroczystą Procesją Adwentową, zaś tuż przed Bożym Narodzeniem lub bezpośrednio po nim sprawowane jest Nabożeństwo Dziewięciu Czytań. Obejmuje ono proroctwa mesjańskie Starego Testamentu, Ewangelie Dzieciństwa wg Św. Mateusza i Św. Łukasza, a na koniec – prolog Ewangelii Św. Jana. Poszczególne czytania są przeplatane chóralnym śpiewem hymnów i tradycyjnych kolęd. Nabożeństwa te zostały zaplanowane przez niemal wszystkie parafie i wspólnoty z Ordynariatów w Wielkiej Brytanii, USA, Kanadzie i Australii. W Anglii, centralne Nabożeństwo Dziewięciu Czytań, pod przewodnictwem ordynariusza Keitha Newtona, będzie miało szczególnie uroczystą oprawę i weźmie w nim udział wielu wybitnych przedstawicieli miejscowego Kościoła Katolickiego. Na przykład jednym z lektorów będzie Edward Fitzalan-Howard, Książe Norfolk – przedstawiciel rodu, który stał się symbolem kilkusetletniego oporu katolików angielskich wobec prześladowań (i wydał m.in. św. Filipa Howarda, męczennika epoki elżbietańskiej).


Innym nabożeństwem, które zyskuje popularność w parafiach, gdzie sprawują posługę księża z angielskiego Ordynariatu Matki Bożej z Walsingham, jest Nabożeństwo Wieczorne (ang. Evensong) – połączenie Nieszporów i Komplety, zwykle w bogatej oprawie chóralnej, z której słynie tradycja anglikańska.


Teksty nabożeństw anglikańskich zostały oficjalnie zatwierdzone do użytku liturgicznego w Kościele Katolickim z chwilą ukazania się “Modlitewnika Ordynariatu Matki Bożej z Walsingham”. Publikacja ta zawiera również psalmy do odmawiania w Liturgii Godzin w tradycyjnym anglikańskim przekładzie Coverdale’a oraz czytania brewiarzowe na cały rok. Co ciekawe, oprócz tekstów świętych okresu przedreformacyjnego (m.in. św. Augustyn z Canterbury, św. Kolumban) oraz katolickich świętych poreformacyjnych (m.in. św. Edmund Campion), chyba po raz pierwszy w oficjalnym modlitewniku katolickim znalazły się także teksty autorów spoza Kościoła Katolickiego (czyli formalnie protestanckich!), w tym takich luminarzy anglikanizmu jak bp Lancelot Andrewes, John Keble, Edward Pusey, Thomas Stearns Eliot, Eric Mascall oraz abp Arthur Ramsey (zmarły przed 20 laty arcybiskup Canterbury). Nawet teksty znanych konwertytów, jak bł. John Henry Newman, Robert Wilberforce i kard. Manning, pochodzą w dużej mierze z okresu sprzed ich konwersji.


Do czasu zatwierdzenia ostatecznych tekstów liturgicznych przez miedzydykasterialną komisję watykańską Traditione Anglicanes, Ordynariaty korzystają z opracowanej w latach osiemdziesiątych w Stanach Zjednoczonych wersji anglikańskiej rytu rzymskiego, opartej na poddanym katolickiej korekcie “Modlitewniku Powszechnym” autorstwa abp. Cranmera. Mogą też swobodnie korzystać z formy zwyczajnej i nadzwyczajnej rytu rzymskiego. Co ciekawe, o ile w Ordynariacie amerykańskim tradycja “Modlitewnika Powszechnego” jest bardzo żywa, o tyle w Anglii większość księży, którzy przeszli do Ordynariatu, korzystała w czasach anglikańskich po prostu z Mszału Rzymskiego i dopiero teraz – już wewnątrz Kościoła Katolickiego – wtórnie odkrywa bogactwo swojej własnej tradycji liturgicznej. Postępuje to z pewnymi oporami, ale władze angielskiego Ordynariatu nieustannie zachęcają swoich księży, żeby częściej korzystali z “rytu anglikańskiego”. Ordynariatowe msze święte – także w zwyczajnym rycie rzymskim – są generalnie sprawowane ad orientum, z dużą pieczołowitością i w bardzo tradycyjnej oprawie muzycznej, co przyciąga wielu katolików spoza Ordynariatów.


W Anglii, Ordynariat wpisał się już na stałe w krajobraz ekumeniczny. Stale wzrasta liczba jego członków (w tym roku blisko o 50%), ale nie jest to jakaś lawina konwersji, a raczej stały, równomierny strumień. Dowodem normalizacji może być także to, że w piątek, 7 grudnia, ordynariusz Newton weźmie udział w Nieszporach sprawowanych wspólnie z abp. Canterbury, który przyjął zaproszenie do Katedry Westminsterskiej.

komentarze

  • gosc

    Garsc uwag do, poza tym swietnego, tekstu, za ktory kazdy milosnik anglikanizmu
    moze byc wdzieczny:

    1. Zmarly przed 20 laty arcybiskup Canterbury, Ramsey, uzywal swego drugiego
    imienia, Michael i jako taki jest znany w historii Kosciola. Z kolei Mascall
    uzywal dwoch imion: Eric Lionel.
    2. Anglikanskie formy liturgiczne ciesza sie w Kosciele powszechnym coraz
    wieksza popularnoscia od wielu lat i trudno wiazac to jedynie ze zjawiskiem
    ordynariatow. Najpiekniejsze evensongi w Amsterdamie sa organizowane przez
    rzymskokatolicka parafie pw. sw. Mikolaja (tuz przy dwrccu; warto zajsc przy
    sposobnosci). Pierwszy evensong, w ktorym bralem udzial osobiscie, mial miejsce
    w kosciele reformowanym i byl prowadzony przez reformowanego duchownego (tego
    wyznania byla tez wiekszosc chorzystow).
    3. Tradycja ’12 dni’ nie jest tylko angielska tradycja. Jej obecnosc mozna
    stwierdzic wszedzie tam, gdzie siegnela kolonizacja (lub misja) celtycka. Co
    ciekawe, rowniez wsrod Slowian. Dwa lata temu sluchalem wielogodzinnej swietnej
    audycji na temat polskiej obyczajowosci zwiazanej z ’12 swietymi dniami i
    nocami’ w… Radiu Maryja. Wypowiadajaca sie w niej etnograf nawolywala do
    odswiezenia tej tradycji w Polsce.


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • Dario

    Nie zmieniając swojego stanowiska ws. ordynariatów jako wrogiego przejęcia tradycji, dopatruje się w tym (w jakiejś mierze) nie tylko pozytywnego uznania anglikańskiej tradycji, ale w dalszym kroku wyrazu dobrej niekonsekwencji. Jeśli liturgia jest przekaźnikiem treści wiary (lex orandi…), to Kościół rzymski przyswajając elementy anglikanizmu u siebie, wskazuje jednocześnie poza siebie – tym większe znaczenie nabierają słowa zawarte w kanonie mszy św. rzymskokatolickiej „i doprowadź nas do pełnej jedności”, ergo Kościół Rzymski podobnie jak inne wspólnoty tej jedności potrzebuje i nie jest superKościołem, który ma już wszystkiego, co sprawiałoby, że można by o nim powiedzieć, że jest prawdziwie katolicki, bo nie jest. Katolickość jest darem, a nie paragrafem związanym z jakimkolwiek urzędem, choć urząd może jest wymiarem katolickości.

  • gosc

    Tez tak uwazam…


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • Defender

    „ergo Kościół Rzymski (…) nie ma już wszystkiego, co sprawiałoby, że można by o nim powiedzieć, że jest prawdziwie katolicki, bo nie jest”

    W logice klasycznej, błąd non sequitur. Tak jak Kościołowi nie brakowało nic, żeby o nim powiedzieć, że jest prawdziwie katolicki, nim pojawiły się formy związane z kultem Bożego Miłosierdzia czy nim rozpowszechnił się Różaniec, a nawet nim sformułowano Credo nicejskie, tak też – w sensie konstytutywnym – nie brakuje mu nic teraz. Co nie zmienia faktu, że oczywiście każdy kolejny chrześcijanin, który zaczyna być z nim w jedności, a zwłaszcza jeżeli jest to grupa chrześcijan z ukształtowanymi skarbami liturgicznymi, które może wnieść „w posagu”, przyczynia się do ubogacenia Kościoła.

  • gosc

    Jezeli mi niczego nie brakuje, jak mozna mnie ‚ubogacic’? Poza tym, skad
    zalozenie, ze Kosciolowi ‚niczego nie brakowalo’? A jesli racje maja Ci, ktorzy
    twierdza, ze katolickosc jest raczej kategoria eschatologiczna (jak np. Tomas
    Halik)?


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • Defender

    Co do drugiego pytania, to jak zwykle kwestia fundamentalnych różnic w eklezjologii.

    ******

    Co do pierwszego pytania, to z grubsza analogia może być taka: rodzina z czworgiem dzieci jest w pełni ukonstytuowaną rodziną, a przecież gdy urodzi się piąte, zostaje ubogacona. Czy jak było czworo dzieci, to nie była rodziną? Oczywiście była. A nawet – ciągnąc tę analogię (która naturalnie, jak każda analogia, przystaje do Kościoła jedynie w ograniczonym zakresie, ale tym niemniej dobrze ilustruje pewną prawidłowość) – jeżeli jedno dziecko pokłóci się z rodzicami i ucieknie z domu, to też pozostanie w pełni rodziną.
    Innymi słowy, są cechy konstytutywne i niekonstytutywne Kościoła. Kościół Katolicki pozostaje Kościołem w pełni (tj. w pełni katolickim) pomimo tego, że oczywiście jest uboższy o tych, którzy nie pozostają z nim w pełnej jedności, i o to, co mogą wnieść.

  • gosc

    Czesto pisze Pan o ‚fundamentalnych roznicach’. Moze warto w tej sytuacji przypomniec, ze to, co za chwile wkleje wyszlo spod piora katolickiego teologa, honorowego pralata Jego Swiatobliwosci, ktory – z tego co wiem – nie mial dotychczas jakichs szczegolnych problemow z dykasteria, ktora Jego Swiatobliwosc zarzadzal, zanim stal sie Jego Swiatobliwoscia. A coz pisze Monseigneur Halik?

    ‚Przez katolickość” rozumiem powołanie Kościoła do powszechności, uniwersalności, która oczywiście jest związana z radykalną otwartością Kościoła na pełnię Bożego Objawienia i obejmuje także otwartymi ramionami – poprzez Ducha Świętego – ludzi wszystkich języków, ras, narodów i kultur. „Katolickość” należy do istotnych cech, o których Kościół mówi w swoim Wyznaniu Wiary – łącząc ją z jednością, świętością i apostolskością. Rzecz jasna, trzeba tutaj dopowiedzieć, że ta powszechność Kościoła – podobnie jak inne komplementarne jego cechy: jedność, świętość i apostolskość (jako wierność apostolskiemu nauczaniu i kontynuacja apostolskiej służby) – jest rzeczywistością o charakterze eschatologicznym. Wszystkie te cechy należą do wnętrza Kościoła, do jego istoty, jako zarodek, jako dar i zadanie – jako wydarzenie, które w swojej pełni ukaże się i osiągnie tę pełnię w eschatologicznej perspektywie – na końcu wieków.’

    ‚Zarodek’, ‚dar’, ‚zadanie’. Cos, co jest Kosciolowi dane, ale jednoczesnie zadane. A wiec ma ow Kosciol ‚wszystko’? Bez watpienia, ma pelnie darow, po to jednak, by je zrealizowac, potrzebuje innych, bo to lezy w samej istocie katolickosci-powszechnosci. Tak dlugo, jak dlugo ktokolwiek pozostaje poza jej obrebem, tak dlugo jak dlugo jest ona katolickoscia okaleczona, tak dlugo, jak dlugo nie ma ‚jednej owczarni’ i ‚jednego Pasterza’, pozostaje ona ‚zadanym darem’, do wypelnienia ktorego potrzebujemy siebie wzajemnie. Dokonal Pan porownania z rodzina. Wydaje mi sie, ze rodzina, ktora naprawde PRAGNIE (wiecej) dzieci, nie uzna sie za ‚w pelni ukonstytuowana’, dopoki to pragnienie sie nie spelni. Oczywiscie, w sensie formalnym nia jest i zmiana ilosci potomstwa niczego tu nie zmieni. Dla mnie jednak mieszanie sfery desire ze sfera formalna powoduje tutaj bardzo nieprzyjemny zgrzyt. Zastanawiam sie natomiast, co przewaza w swiadomosci katolikow…


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • Defender

    Ale dostrzega pan, że to co pan mówi odbiega (tj. jest „miększe”) od tezy postawionej przez pana Dariusza? Pod tym, co pan napisał, w zasadzie mógłbym się w większości podpisać – co nawet mnie trochę zdumiewa 😉
    „Co przewaza w swiadomosci katolikow”, nie wiem. Ja mam stale przed oczami to, ile traci Kościół Katolicki z powodu braku pełnej widzialnej jedności z wielkimi grupami chrześcijan.
    Nawiasem mówiąc, jak obserwuję niekatolicki chrzest trynitarny, to mam pełną bolesną świadomość tego, że przez określony czas to ochrzczone dziecko będzie w pełnej jedności z Kościołem Katolickim, czyli – pozostając członkiem swojej wspólnoty chrześcijańskiej – będzie jednocześnie w pełni katolikiem (nie w sensie roszczenia sobie do niego praw przez Kościół Katolicki, ale w pozytywnym, jednościowym sensie), a dopiero z czasem ta jedność zostanie utracona.

  • gosc

    Moze rzeczywiscie jest ‚mieksze’, ale czy ‚odbiega’? Dla mnie Kosciol Rzymski jest
    jedna z wielu galezi Kosciola Powszechnego, ktorego jednosc jest okaleczona i
    niezrealizowana. I w te jednosc wstepuje dziecko, o ktorym Pan mowi i w niej
    pozostaje – ‚az do skonczenia swiata’, ktore, jak mamy nadzieje, bedzie koncem
    podzialow.


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • Dario

    Amen!

  • Mt69-13

    Oto jak dobrze i jak miło,

    gdy bracia mieszkają razem;

    jest to jak wyborny olejek na głowie,
    który spływa na brodę,
    (brodę Aarona, który spływa

    na brzeg jego szaty)
    jak rosa Hermonu, która spada
    na górę Syjon:
    bo tam udziela
    Pan błogosławieństwa,
    życia na wieki.

    **************

    Maranatha!
    Przyjdź Jezu Panie!
    Niech przeminie ten świat
    Niech przeminą jego sprawy
    I niech już wreszcie nastanie Twoje Królestwo!


    Duchu Święty który oświecasz serca i umysły nasze
    dodaj nam ochoty i zdolności aby to pisanie
    stało się dla nas z pożytkiem doczesnym i wiecznym.Amen