Kościoły katolickie

Co Benedykt XVI powiedział/myśli o ekumenizmie?


W biją­cym rekor­dy popu­lar­no­ści wywia­dzie Pete­ra Seewal­da z Bene­dyk­tem XVI “Świa­tłość świa­ta” (Licht der Welt), papież odno­si się rów­nież do zagad­nień eku­me­nicz­nych. O ile rela­cje z pra­wo­sła­wiem Bene­dykt oce­nia pozy­tyw­nie, o tyle jasno punk­tu­je trud­no­ści w dia­lo­gu z Kościo­ła­mi pro­te­stanc­ki­mi i wyja­śnia, dla­cze­go nie są one dla Kościo­ła Rzym­skie­go „Kościo­ła­mi we wła­ści­wym tego sło­wa zna­cze­niu”


Kil­ka słów o książ­ce

Zanim jed­nak przej­dę do zagad­nień eku­me­nicz­nych, chciał­bym podzie­lić się kil­ko­ma uwa­ga­mi odno­śnie samej książ­ki. Już na wstę­pie, pro­wa­dzą­cy roz­mo­wę Peter Seewald pod­kre­śla, że papież nie odrzu­cił, ani nie uni­kał odpo­wie­dzi na żad­ne pyta­nie. Nie ma powo­dów, aby w to wąt­pić, tym bar­dziej, że w swo­ich wypo­wie­dziach Bene­dykt XVI nie ucie­ka przed trud­ny­mi kwe­stia­mi jak spra­wa sek­su­al­ne­go mole­sto­wa­nia nie­let­nich, kon­tro­wer­sje zwią­za­ne ze zdję­ciem eks­ko­mu­ni­ki z bisku­pów-lefe­bry­stów, czy zagad­nie­nia doty­czą­ce ety­ki sek­su­al­nej. Wszyst­kie te tema­ty, a tym bar­dziej ‘new­sy’, któ­re w cią­gu ostat­nich tygo­dni nie scho­dzi­ły z czo­łó­wek gazet i pro­gra­mów publi­cy­stycz­nych (‘papież libe­ra­li­zu­je sto­su­nek Kościo­ła do pre­zer­wa­tyw’) nie są jed­nak klu­czo­wy­mi aspek­ta­mi tej pasjo­nu­ją­cej roz­mo­wy.

Wni­kli­wa lek­tu­ra wywia­du uświa­da­mia czy­tel­ni­ko­wi, że jest to przede wszyst­kim roz­mo­wa wia­ry, w któ­rej Bene­dykt, nie tyl­ko jako Biskup Rzy­mu, ale rów­nież jako piel­grzy­mu­ją­cy chrze­ści­ja­nin odczy­tu­je zna­ki cza­su, zma­ga się z wyzwa­nia­mi i pro­ble­ma­mi swo­jej wspól­no­ty, ale też dzie­li się swo­imi prze­my­śle­nia­mi na temat obli­cza, per­spek­tyw i nie­bez­pie­czeństw wia­ry chrze­ści­jań­skiej w XXI wie­ku. Lek­tu­ra „Świa­tło­ści świa­ta” poma­ga bli­żej poznać teo­lo­ga Jose­pha Rat­zin­ge­ra, zro­zu­mieć tok myśle­nia i ducho­wość papie­ża, wejść w prze­strzeń języ­ka, któ­ry z jed­nej stro­ny uni­ka nauko­we­go żar­go­nu, a z dru­giej uka­zu­je boga­tą ducho­wość bez popa­da­nia w nie­zro­zu­mia­ły misty­cyzm – zresz­tą sam Rat­zin­ger stwier­dza: „Nie jestem misty­kiem (…) jed­nak jako papież mam jesz­cze wię­cej powo­dów do modli­twy i cał­ko­wi­te­go zawie­rze­nia się Bogu, gdyż widzę, że pra­wie wszyst­ko, co musze uczy­nić, jest czymś, cze­mu sam nie mogę podo­łać.” (31)

EKUMENIZM

Zagad­nie­nia eku­me­nicz­ne poja­wia­ją się w dzie­wią­tym roz­dzia­le książ­ki. Eku­me­nicz­ne akcen­ty moż­na jed­nak odna­leźć w innych frag­men­tach roz­mo­wy. Papież roz­po­czy­na swo­je roz­wa­ża­nia nt. eku­me­ni­zmu od stwier­dze­nia: eku­me­nia jest wie­lo­war­stwo­wa i wie­lo­po­sta­cio­wa (dosł. ma wie­le twa­rzy). Przy­wo­łu­jąc eku­me­nicz­ne zaan­ga­żo­wa­nie Paw­ła VI i Jana Paw­ła II, Rat­zin­ger pod­kre­śla prio­ry­te­to­wy cha­rak­ter dia­lo­gu z pra­wo­sła­wiem. Nie bra­ku­je auto­bio­gra­ficz­nych wzmia­nek, doty­czą­cych kon­tak­tów prof. Jose­pha Rat­zin­ge­ra z pra­wo­sław­ny­mi stu­den­ta­mi oraz ser­decz­nych rela­cji z eku­me­nicz­nym patriar­chą Kon­stan­ty­no­po­la Bar­to­lo­me­uszem I oraz obec­nym patriar­chą Moskwy i Wszech­ru­si Cyry­lem I., z któ­rym spo­tka­nie uzna­je za wiel­ce praw­do­po­dob­ne.

Bene­dykt z uzna­niem odniósł się do obec­nych rela­cji mię­dzy Kościo­łem rzym­sko­ka­to­lic­kim a pra­wo­sła­wiem, stwier­dza­jąc, że „znów napraw­dę dostrze­ga­my się w naszej wewnętrz­nej i ducho­wej bli­sko­ści, przy wszyst­kich róż­ni­cach, jakie nawar­stwi­ły się w cią­gu stu­le­ci, a tak­że poprzez podzia­ły na tle kul­tu­ro­wym, któ­re na róż­ny spo­sób nas warun­ku­ją.” (112) W tej samej wypo­wie­dzi papież pod­kre­śla, że ta bli­skość nie jest „tak­tycz­nym, poli­tycz­nym postę­pem, ale zbli­ża­niem się w wewnętrz­nym zwró­ce­niu się ku sobie.” Nie­mniej jed­nak zapy­ta­ny o oce­nę bp. Ger­har­da Ludwi­ga Mül­le­ra (ordy­na­riusz die­ce­zji Raty­zbo­ny, odpo­wie­dzial­ny w nie­miec­kim epi­sko­pa­cie za kon­tak­ty eku­me­nicz­ne – przyp. D. B.), że jed­ność mię­dzy pra­wo­sła­wiem a kato­li­cy­zmem jest już w 97% urze­czy­wist­nio­na, papież nie­co dyplo­ma­tycz­nie stwier­dza: „Nie był­bym taki odważ­ny jak bp Mül­ler, twier­dząc, że bra­ku­je nam jesz­cze tyl­ko trzech pro­cen­tów. Ist­nie­ją przede wszyst­kim ogrom­ne histo­rycz­ne i kul­tu­ro­we róż­ni­ce. Poza kwe­stia­mi dogma­tycz­ny­mi nale­ży uczy­nić jesz­cze kil­ka gestów ser­ca. Bóg musi nad nami popra­co­wać.” (114)

Pri­mus inter pares – nie do koń­ca kato­lic­kie?

Zapy­ta­ny, czy Bene­dykt XVI prze­bu­du­je papie­stwo, aby mogło ono lepiej słu­żyć jed­no­ści chrze­ści­jan, papież stwier­dził, że koniecz­ne jest wpierw dopre­cy­zo­wa­nie, że for­mu­ła „pierw­szy wśród rów­nych” nie jest do koń­ca tą for­mu­łą, doty­czą­cą papie­stwa, któ­ra wyra­żał­by kato­lic­kie sta­no­wi­sko. „Papież jest pierw­szym i ma spe­cy­ficz­ne funk­cje i zada­nia. W tym sen­sie nie wszy­scy są rów­ni. ‘Pierw­szy wśród rów­nych’ – tę for­mu­łę pra­wo­sła­wie zaak­cep­to­wa­ło­by bez pro­ble­mów, gdyż uzna­je, że Biskup Rzy­mu jest ‘Pro­tos’, pierw­szym, co stwier­dza już Sobór Nicej­ski. Pozo­sta­je jed­nak pyta­nie: czy ma spe­cy­ficz­ne funk­cje czy nie?” (114) – stwier­dza Bene­dykt, pod­kre­śla­jąc jed­no­cze­śnie, że wpraw­dzie jed­ność z papie­żem nie jest ele­men­tem kon­sty­tu­tyw­nym dla tego, aby mógł zaist­nieć Kościół par­ty­ku­lar­ny, to jed­nak „brak komu­nii z papie­żem sta­no­wi wewnętrz­ny brak w Koście­le par­ty­ku­lar­nym, gdyż Kościół ten zorien­to­wa­ny jest na przy­na­leż­ność do cało­ści, stąd brak wspól­no­ty z papie­żem sta­no­wi (…) pewien brak w struk­tu­rze tej komór­ki życia.” (oryg. Leben­szel­le, 114)

Mówiąc jed­nak o akcep­to­wa­nej przez innych chrze­ści­jan moż­li­wo­ści spra­wo­wa­nia urzę­du papie­ża, Bene­dykt XVI wyra­ził opi­nię, że już teraz zaob­ser­wo­wać moż­na sytu­ację, w któ­rej Biskup Rzy­mu może być lub jest rzecz­ni­kiem całe­go chrze­ści­jań­stwa, cho­ciaż­by z samej pozy­cji, jaką w cią­gu histo­rii uzy­skał Biskup Rzy­mu: „Jest to waż­ny eku­me­nicz­ny czyn­nik, któ­ry zewnętrz­nie przed­sta­wia nigdy do koń­ca nie­utra­co­ną, wewnętrz­ną jed­ność chrze­ści­jań­stwa.” (116).

Jed­ność z pro­te­stan­ta­mi dale­ko poza hory­zon­tem

W pyta­niu, doty­czą­cym rela­cji z Kościo­ła­mi pro­te­stanc­ki­mi Peter Seewald, przy­ta­cza opi­nie rzym­sko­ka­to­lic­kich bisku­pów (nie wspo­mi­na­jąc o jakich cho­dzi), że część pro­te­stanc­kich Kościo­łów porzu­ca pod naci­skiem współ­cze­sno­ści wie­le ele­men­tów swo­jej tra­dy­cji. I tak w latach 70. Kościo­ły pro­te­stanc­kie mia­ły posia­dać bar­dziej socja­li­stycz­ny cha­rak­ter, następ­nie skon­cen­tro­wa­ły się na eko­lo­gii, a dzi­siaj na femi­ni­zmie, pod­czas gdy dia­log z Rzy­mem pro­wa­dzą z zamia­rem pro­te­stan­ty­za­cji Kościo­ła kato­lic­kie­go. Odpo­wia­da­jąc na tak zada­ne pyta­nie, Bene­dykt XVI zazna­czył ogrom­ne zróż­ni­co­wa­nie pro­te­stan­ty­zmu w wymia­rze kon­fe­syj­nym, ale rów­nież naro­do­wym. Przy­po­mniał, że bło­go­sła­wie­nie związ­ków homo­sek­su­al­nych oraz ordy­no­wa­nie kobiet odda­li­ło od sie­bie kato­li­ków i pro­te­stan­tów, oraz utrud­ni­ło pro­wa­dze­nie roz­mów.

Według papie­ża, chrze­ści­ja­nie róż­nych wyznań powin­ni zna­leźć wspól­ną pod­sta­wę oraz muszą odna­leźć wspól­ny głos w kwe­stiach naj­istot­niej­szych oraz wspól­nie skła­dać świa­dec­two o Chry­stu­sie jako żywym Bogu. Jed­nak – w oce­nie Bene­dyk­ta – peł­nej jed­no­ści nie będzie moż­na w prze­wi­dy­wal­nym cza­sie urze­czy­wist­nić, jed­nak chrze­ści­ja­nie powin­ni zro­bić wszyst­ko, aby skła­dać świa­dec­two o praw­dzie w tym świe­cie.

Kościo­ły czy wspól­no­ty kościel­ne?

Czy papież napraw­dę nie uwa­ża pro­te­stan­tów za Kościół i w odróż­nie­niu do Kościo­łów wschod­nich, okre­śla Kościo­ły pro­te­stanc­kie tyl­ko jako ‘wspól­no­ty kościel­ne’? Odpo­wiedź Bene­dyk­ta nie jest zaska­ku­ją­ca, nie zawie­ra żad­ne­go prze­ło­mu. Papież tłu­ma­czy jed­nak sta­no­wi­sko Kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go w spo­sób dość nie­spo­ty­ka­ny, wyra­ża­ją­cy sza­cu­nek dla inne­go typu ekle­zjal­no­ści i samo­zro­zu­mie­nia Kościo­łów wyro­słych z Refor­ma­cji.

I tak Bene­dykt przy­po­mi­na, że wyra­że­nie „wspól­no­ta kościel­na” jest ter­mi­nem Sobo­ru Waty­kań­skie­go II: „Kościół we wła­ści­wym sen­sie jest w naszym rozu­mie­niu tam, gdzie ist­nie­je urząd bisku­pa w sakra­men­tal­nej suk­ce­sji apo­sto­łów, a tym samym Eucha­ry­stia jest sakra­men­tem spra­wo­wa­nym przez bisku­pa i kapła­na. Tam, gdzie te warun­ki nie są speł­nio­ne, roz­po­czy­na się inny typ, nowy spo­sób rozu­mie­nia Kościo­ła, któ­re pod­czas Sobo­ru Waty­kań­skie­go II opi­sa­li­śmy sło­wem ‘wspól­no­ta kościel­na’. Ma ono poka­zać, że są (Kościo­ły pro­te­stanc­kie – przyp. DB) na inny spo­sób Kościo­łem.” (120)

W tym momen­cie Rat­zin­ger cha­rak­te­ry­zu­jąc Kościo­ły refor­ma­cyj­ne stwier­dza, że nie są one, co same pod­kre­śla­ją, w taki sam spo­sób Kościo­łem, jak „Kościo­ły wiel­kiej sta­ro­żyt­nej Tra­dy­cji”, ale „wyra­sta­ją z nowe­go rozu­mie­nia, zgod­nie z któ­rym Kościół nie zawie­ra się w insty­tu­cji, a w dyna­mi­ce Sło­wa, któ­re zgro­ma­dza ludzi i czy­ni z nich zbór (Geme­in­de). W tym zna­cze­niu ter­mi­no­lo­gia ta jest pró­bą pozy­tyw­ne­go wyra­że­nia tego, co szcze­gól­ne w pro­te­stanc­kim chrze­ści­jań­stwie.” (120/1)

+++

Jak już zosta­ło powie­dzia­ne, sło­wa papie­ża nie są prze­ło­mo­we, ani też nie zwia­stu­ją eku­me­nicz­nej wio­sny, któ­rą tak wie­lu wypa­tru­je. Wypo­wie­dzi Rat­zin­ge­ra, doty­czą­ce eku­me­ni­zmu nie są rów­nież bez zna­cze­nia: sygna­li­zu­ją nie tyle postęp, co moż­li­wość nie­co innej, bar­dziej inklu­zyj­nej her­me­neu­ty­ki w odnie­sie­niu do Kościo­łów ewan­ge­lic­kich, czy pro­te­stanc­kich sze­rzej.

Dla ewan­ge­lic­kie­go czytelnika/słuchacza słów papie­ża jasne jest jed­nak, że wypo­wiedź Bene­dyk­ta XVI czy jaki­kol­wiek dekret Kon­gre­ga­cji Nauki Wia­ry tudzież inne sło­wa wypo­wie­dzia­ne w prze­strze­ni Magi­ste­rium Kościo­ła Rzym­skie­go w żaden spo­sób nie zmie­nia­ją pro­ste­go fak­tu, że Kościo­ły ewan­ge­lic­kie nie potrze­bu­ją jakie­go­kol­wiek zewnętrz­ne­go uzna­nia przez kogo- lub cokol­wiek do tego, aby być w peł­ni Kościo­łem wła­śnie mię­dzy inny­mi dla­te­go, że ina­czej (jeśli nie zupeł­nie ina­czej) sta­wia­ją akcen­ty ‘kościel­no­ści’. Nie ma w tym stwier­dze­niu żad­ne­go trium­fa­li­zmu – jest to stwier­dze­nie, któ­re wyni­ka z wyzna­wa­nej wia­ry, co oczy­wi­ście nie wyklu­cza, ale wręcz zakła­da poszu­ki­wa­nie wszyst­kich moż­li­wych spo­so­bów, przy­bli­ża­ją­cych ten dzień (jeśli ma on w ogó­le nastą­pić), w któ­rym rzym­scy kato­li­cy i lute­ra­nie (i nie tyl­ko) będą uczest­ni­ka­mi jed­nej Eucha­ry­stii, nie tyl­ko w wymia­rze kosmicz­nym, ale w tym jak naj­bar­dziej widzial­nym.

Bene­dikt XVI: Licht der Welt. Der Papst, die Kir­che und die Zeichen der Zeit. Ein Gespräch mit Peter Seewald, Her­der Ver­lag, Fre­iburg im Bre­is­gau 2010, s. 256.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.