Co Benedykt XVI powiedział/myśli o ekumenizmie?
- 2 grudnia, 2010
- przeczytasz w 7 minut
W bijącym rekordy popularności wywiadzie Petera Seewalda z Benedyktem XVI “Światłość świata” (Licht der Welt), papież odnosi się również do zagadnień ekumenicznych. O ile relacje z prawosławiem Benedykt ocenia pozytywnie, o tyle jasno punktuje trudności w dialogu z Kościołami protestanckimi i wyjaśnia, dlaczego nie są one dla Kościoła Rzymskiego „Kościołami we właściwym tego słowa znaczeniu”
Kilka słów o książce
Zanim jednak przejdę do zagadnień ekumenicznych, chciałbym podzielić się kilkoma uwagami odnośnie samej książki. Już na wstępie, prowadzący rozmowę Peter Seewald podkreśla, że papież nie odrzucił, ani nie unikał odpowiedzi na żadne pytanie. Nie ma powodów, aby w to wątpić, tym bardziej, że w swoich wypowiedziach Benedykt XVI nie ucieka przed trudnymi kwestiami jak sprawa seksualnego molestowania nieletnich, kontrowersje związane ze zdjęciem ekskomuniki z biskupów-lefebrystów, czy zagadnienia dotyczące etyki seksualnej. Wszystkie te tematy, a tym bardziej ‘newsy’, które w ciągu ostatnich tygodni nie schodziły z czołówek gazet i programów publicystycznych (‘papież liberalizuje stosunek Kościoła do prezerwatyw’) nie są jednak kluczowymi aspektami tej pasjonującej rozmowy.
Wnikliwa lektura wywiadu uświadamia czytelnikowi, że jest to przede wszystkim rozmowa wiary, w której Benedykt, nie tylko jako Biskup Rzymu, ale również jako pielgrzymujący chrześcijanin odczytuje znaki czasu, zmaga się z wyzwaniami i problemami swojej wspólnoty, ale też dzieli się swoimi przemyśleniami na temat oblicza, perspektyw i niebezpieczeństw wiary chrześcijańskiej w XXI wieku. Lektura „Światłości świata” pomaga bliżej poznać teologa Josepha Ratzingera, zrozumieć tok myślenia i duchowość papieża, wejść w przestrzeń języka, który z jednej strony unika naukowego żargonu, a z drugiej ukazuje bogatą duchowość bez popadania w niezrozumiały mistycyzm – zresztą sam Ratzinger stwierdza: „Nie jestem mistykiem (…) jednak jako papież mam jeszcze więcej powodów do modlitwy i całkowitego zawierzenia się Bogu, gdyż widzę, że prawie wszystko, co musze uczynić, jest czymś, czemu sam nie mogę podołać.” (31)
EKUMENIZM
Zagadnienia ekumeniczne pojawiają się w dziewiątym rozdziale książki. Ekumeniczne akcenty można jednak odnaleźć w innych fragmentach rozmowy. Papież rozpoczyna swoje rozważania nt. ekumenizmu od stwierdzenia: ekumenia jest wielowarstwowa i wielopostaciowa (dosł. ma wiele twarzy). Przywołując ekumeniczne zaangażowanie Pawła VI i Jana Pawła II, Ratzinger podkreśla priorytetowy charakter dialogu z prawosławiem. Nie brakuje autobiograficznych wzmianek, dotyczących kontaktów prof. Josepha Ratzingera z prawosławnymi studentami oraz serdecznych relacji z ekumenicznym patriarchą Konstantynopola Bartolomeuszem I oraz obecnym patriarchą Moskwy i Wszechrusi Cyrylem I., z którym spotkanie uznaje za wielce prawdopodobne.
Benedykt z uznaniem odniósł się do obecnych relacji między Kościołem rzymskokatolickim a prawosławiem, stwierdzając, że „znów naprawdę dostrzegamy się w naszej wewnętrznej i duchowej bliskości, przy wszystkich różnicach, jakie nawarstwiły się w ciągu stuleci, a także poprzez podziały na tle kulturowym, które na różny sposób nas warunkują.” (112) W tej samej wypowiedzi papież podkreśla, że ta bliskość nie jest „taktycznym, politycznym postępem, ale zbliżaniem się w wewnętrznym zwróceniu się ku sobie.” Niemniej jednak zapytany o ocenę bp. Gerharda Ludwiga Müllera (ordynariusz diecezji Ratyzbony, odpowiedzialny w niemieckim episkopacie za kontakty ekumeniczne – przyp. D. B.), że jedność między prawosławiem a katolicyzmem jest już w 97% urzeczywistniona, papież nieco dyplomatycznie stwierdza: „Nie byłbym taki odważny jak bp Müller, twierdząc, że brakuje nam jeszcze tylko trzech procentów. Istnieją przede wszystkim ogromne historyczne i kulturowe różnice. Poza kwestiami dogmatycznymi należy uczynić jeszcze kilka gestów serca. Bóg musi nad nami popracować.” (114)
Primus inter pares – nie do końca katolickie?
Zapytany, czy Benedykt XVI przebuduje papiestwo, aby mogło ono lepiej służyć jedności chrześcijan, papież stwierdził, że konieczne jest wpierw doprecyzowanie, że formuła „pierwszy wśród równych” nie jest do końca tą formułą, dotyczącą papiestwa, która wyrażałby katolickie stanowisko. „Papież jest pierwszym i ma specyficzne funkcje i zadania. W tym sensie nie wszyscy są równi. ‘Pierwszy wśród równych’ – tę formułę prawosławie zaakceptowałoby bez problemów, gdyż uznaje, że Biskup Rzymu jest ‘Protos’, pierwszym, co stwierdza już Sobór Nicejski. Pozostaje jednak pytanie: czy ma specyficzne funkcje czy nie?” (114) – stwierdza Benedykt, podkreślając jednocześnie, że wprawdzie jedność z papieżem nie jest elementem konstytutywnym dla tego, aby mógł zaistnieć Kościół partykularny, to jednak „brak komunii z papieżem stanowi wewnętrzny brak w Kościele partykularnym, gdyż Kościół ten zorientowany jest na przynależność do całości, stąd brak wspólnoty z papieżem stanowi (…) pewien brak w strukturze tej komórki życia.” (oryg. Lebenszelle, 114)
Mówiąc jednak o akceptowanej przez innych chrześcijan możliwości sprawowania urzędu papieża, Benedykt XVI wyraził opinię, że już teraz zaobserwować można sytuację, w której Biskup Rzymu może być lub jest rzecznikiem całego chrześcijaństwa, chociażby z samej pozycji, jaką w ciągu historii uzyskał Biskup Rzymu: „Jest to ważny ekumeniczny czynnik, który zewnętrznie przedstawia nigdy do końca nieutraconą, wewnętrzną jedność chrześcijaństwa.” (116).
Jedność z protestantami daleko poza horyzontem
W pytaniu, dotyczącym relacji z Kościołami protestanckimi Peter Seewald, przytacza opinie rzymskokatolickich biskupów (nie wspominając o jakich chodzi), że część protestanckich Kościołów porzuca pod naciskiem współczesności wiele elementów swojej tradycji. I tak w latach 70. Kościoły protestanckie miały posiadać bardziej socjalistyczny charakter, następnie skoncentrowały się na ekologii, a dzisiaj na feminizmie, podczas gdy dialog z Rzymem prowadzą z zamiarem protestantyzacji Kościoła katolickiego. Odpowiadając na tak zadane pytanie, Benedykt XVI zaznaczył ogromne zróżnicowanie protestantyzmu w wymiarze konfesyjnym, ale również narodowym. Przypomniał, że błogosławienie związków homoseksualnych oraz ordynowanie kobiet oddaliło od siebie katolików i protestantów, oraz utrudniło prowadzenie rozmów.
Według papieża, chrześcijanie różnych wyznań powinni znaleźć wspólną podstawę oraz muszą odnaleźć wspólny głos w kwestiach najistotniejszych oraz wspólnie składać świadectwo o Chrystusie jako żywym Bogu. Jednak – w ocenie Benedykta – pełnej jedności nie będzie można w przewidywalnym czasie urzeczywistnić, jednak chrześcijanie powinni zrobić wszystko, aby składać świadectwo o prawdzie w tym świecie.
Kościoły czy wspólnoty kościelne?
Czy papież naprawdę nie uważa protestantów za Kościół i w odróżnieniu do Kościołów wschodnich, określa Kościoły protestanckie tylko jako ‘wspólnoty kościelne’? Odpowiedź Benedykta nie jest zaskakująca, nie zawiera żadnego przełomu. Papież tłumaczy jednak stanowisko Kościoła rzymskokatolickiego w sposób dość niespotykany, wyrażający szacunek dla innego typu eklezjalności i samozrozumienia Kościołów wyrosłych z Reformacji.
I tak Benedykt przypomina, że wyrażenie „wspólnota kościelna” jest terminem Soboru Watykańskiego II: „Kościół we właściwym sensie jest w naszym rozumieniu tam, gdzie istnieje urząd biskupa w sakramentalnej sukcesji apostołów, a tym samym Eucharystia jest sakramentem sprawowanym przez biskupa i kapłana. Tam, gdzie te warunki nie są spełnione, rozpoczyna się inny typ, nowy sposób rozumienia Kościoła, które podczas Soboru Watykańskiego II opisaliśmy słowem ‘wspólnota kościelna’. Ma ono pokazać, że są (Kościoły protestanckie – przyp. DB) na inny sposób Kościołem.” (120)
W tym momencie Ratzinger charakteryzując Kościoły reformacyjne stwierdza, że nie są one, co same podkreślają, w taki sam sposób Kościołem, jak „Kościoły wielkiej starożytnej Tradycji”, ale „wyrastają z nowego rozumienia, zgodnie z którym Kościół nie zawiera się w instytucji, a w dynamice Słowa, które zgromadza ludzi i czyni z nich zbór (Gemeinde). W tym znaczeniu terminologia ta jest próbą pozytywnego wyrażenia tego, co szczególne w protestanckim chrześcijaństwie.” (120/1)
+++
Jak już zostało powiedziane, słowa papieża nie są przełomowe, ani też nie zwiastują ekumenicznej wiosny, którą tak wielu wypatruje. Wypowiedzi Ratzingera, dotyczące ekumenizmu nie są również bez znaczenia: sygnalizują nie tyle postęp, co możliwość nieco innej, bardziej inkluzyjnej hermeneutyki w odniesieniu do Kościołów ewangelickich, czy protestanckich szerzej.
Dla ewangelickiego czytelnika/słuchacza słów papieża jasne jest jednak, że wypowiedź Benedykta XVI czy jakikolwiek dekret Kongregacji Nauki Wiary tudzież inne słowa wypowiedziane w przestrzeni Magisterium Kościoła Rzymskiego w żaden sposób nie zmieniają prostego faktu, że Kościoły ewangelickie nie potrzebują jakiegokolwiek zewnętrznego uznania przez kogo- lub cokolwiek do tego, aby być w pełni Kościołem właśnie między innymi dlatego, że inaczej (jeśli nie zupełnie inaczej) stawiają akcenty ‘kościelności’. Nie ma w tym stwierdzeniu żadnego triumfalizmu – jest to stwierdzenie, które wynika z wyznawanej wiary, co oczywiście nie wyklucza, ale wręcz zakłada poszukiwanie wszystkich możliwych sposobów, przybliżających ten dzień (jeśli ma on w ogóle nastąpić), w którym rzymscy katolicy i luteranie (i nie tylko) będą uczestnikami jednej Eucharystii, nie tylko w wymiarze kosmicznym, ale w tym jak najbardziej widzialnym.
Benedikt XVI: Licht der Welt. Der Papst, die Kirche und die Zeichen der Zeit. Ein Gespräch mit Peter Seewald, Herder Verlag, Freiburg im Breisgau 2010, s. 256.