Kościoły katolickie

Lefebryści — bardziej jak luteranie czy jak starokatolicy?


Brac­two Kapłań­skie św. Piu­sa X zamie­rza wyświę­cić czte­rech nowych bisku­pów, powta­rza­jąc tym samym wyda­rze­nia z 1988 roku. Nie jest to jedy­na histo­rycz­na matry­ca zna­na z (nie)dawnych dzie­jów Kościo­ła.


1 lip­ca br. Brac­two Kapłań­skie św. Piu­sa X (FSSPX) ma zamiar kon­se­kro­wać w Écône czte­rech nowych bisku­pów – podob­nie jak w 1988 roku bez zgo­dy papie­ża. Prze­ło­żo­ny brac­twa ks. Davi­de Paglia­ra­ni prze­ko­nu­je, że celem świę­ceń jest zacho­wa­nie cha­ry­zma­tu, pole­ga­ją­ce­go na służ­bie „wobec dusz i Kościo­ła” w nie­spo­ty­ka­nym dotąd kry­zy­sie wia­ry oraz umoż­li­wie­nie wier­nym dostę­pu do Mszy Wszech­cza­sów.

Przed­sta­wi­cie­le brac­twa zaprze­cza­ją, iż celem świę­ceń jest two­rze­nie alter­na­tyw­nej struk­tu­ry kościel­nej czy rosz­cze­nie sobie praw do jurys­dyk­cji. Prze­ko­nu­ją, że wszel­kie ich dzia­ła­nia wyni­ka­ją ze szcze­re­go pra­gnie­nia służ­by Kościo­ło­wi rzym­sko­ka­to­lic­kie­mu. Zupeł­nie ina­czej spra­wę widzi Waty­kan. Nie raz i nie dwa wyso­cy przed­sta­wi­cie­le Kurii Rzym­skiej prze­strze­ga­li, że kon­se­kra­cje bisku­pów będą ozna­cza­ły jed­no: eks­ko­mu­ni­kę przyj­mu­ją­cych świę­ce­nia i tych, któ­rzy je będą udzie­lać. Ostat­nio przy­po­mniał o tym tak­że w spon­ta­nicz­nej wypo­wie­dzi papież Leon, wyra­ża­jąc nadzie­ję, że brac­two zacią­gnie hamu­lec ręcz­ny i kon­se­kra­cje zosta­ną wstrzy­ma­ne.

Z powo­du zaawan­so­wa­ne­go wie­ku bisku­pów brac­twa koniecz­na była fun­da­men­tal­na decy­zja kie­run­ko­wa: czy struk­tu­ra FSSPX chce pojed­na­nia z Rzy­mem i funk­cjo­no­wa­nia w struk­tu­rach Kościo­ła rzym­skie­go (podob­ni jak Brac­two Kapłań­skie św. Piotra/petryści) czy też chce cze­goś zupeł­nie inne­go.

Dotych­cza­so­wy, nie­ure­gu­lo­wa­ny i będą­cy spo­rem kato­lic­kich komen­ta­to­rów sta­tus kano­nicz­ny brac­twa był na rękę każ­dej ze stron, choć w róż­nym stop­niu.

Brac­two mogło dalej funk­cjo­no­wać w kościel­nej prze­strze­ni pra­wie-niczy­jej. Mogło budo­wać i roz­bu­do­wy­wać swo­ją toż­sa­mość, a poprzez fasa­do­we kon­ty­nu­owa­nie dia­lo­gu z Rzy­mem insce­ni­zo­wać się jako kato­lic­ka opcja czę­ścio­wo legi­ty­mi­zo­wa­na przez Rzym.

Z kolei Rzym pro­wa­dząc dia­log z lefe­bry­sta­mi demon­stro­wał chęć dia­lo­gu, poka­zu­jąc jed­no­cze­śnie do wewnątrz i na zewnątrz, iż nie będzie ustępstw co do uzna­nia posta­no­wień Sobo­ru Waty­kań­skie­go II. Zabaw­ne były przy tym poja­wia­ją­ce się ze śro­do­wisk brac­twa komen­ta­rze, że oto Rzy­mo­wi bra­ku­je empa­tii i sta­wia na prze­for­so­wa­nie swo­jej decy­zji, a nie dia­log – oczy­wi­ście taki, jakie­go pra­gnę­ło­by brac­two.

Wyda­je się, że sprzecz­ne sygna­ły wysy­ła­ne przez Rzym w odnie­sie­niu do Mszy try­denc­kiej począw­szy od pon­ty­fi­ka­tu Jana Paw­ła II, utwier­dzi­ły lefe­bry­stów w ich dzia­ła­niu. Abs­tra­hu­jąc od ide­olo­gi­za­cji mszy try­denc­kiej i uczy­nie­nia z niej zbroj­ne­go ramie­nia anty­so­bo­ro­we­go reflek­su (Vati­ca­num II), wyda­je się, że kon­se­kwent­na reali­za­cja poli­ty­ki papie­ża Bene­dyk­ta XVI w kwe­stii mszy try­denc­kiej prę­dzej czy póź­niej dopro­wa­dzi­ła­by do stop­nio­we­go osła­bie­nia, a być może wykrwa­wie­nia rebe­lii FSSPX. Być może, ale tego już się nigdy nie dowie­my.

Dla­cze­go? Wszyst­kie zna­ki na nie­bie i na zie­mi wska­zu­ją, że lefe­bry­ści ani przez moment nie byli zain­te­re­so­wa­ni, mówiąc języ­kiem eko­no­mii, kom­plek­so­wym dealem z Waty­ka­nem, a gra­li na czas i dąży­li zasad­ni­czo nie tyle do utrzy­ma­nia sta­tus quo, co do zabe­to­no­wa­nia podzia­łu i stwo­rze­nia para­lel­ne­go Kościo­ła i to nie na wzór gno­styc­ko-pie­ty­stycz­ny ecc­le­sio­la in ecc­le­siae (kościół­ka w Koście­le), ale cze­goś zgo­ła nie­za­leż­ne­go.

Zupeł­nie nie powin­no to dzi­wić ze wzglę­dów teo­lo­gicz­nych, struk­tu­ral­nych, ide­owych i finan­so­wych. Brac­two jest dobrze funk­cjo­nu­ją­cą insty­tu­cją o jasnych ide­olo­gicz­no-teo­lo­gicz­nych ramach, moc­no zako­rze­nio­ną w realiach spo­łecz­nych wie­lu kra­jów i bynaj­mniej nie cier­pią­cym na brak zain­te­re­so­wa­nia.

Dzia­ła­nia FSSPX do złu­dze­nia przy­po­mi­na­ją mecha­ni­zmy podzia­łów w histo­rii Kościo­ła. W nie­któ­rych przy­pad­kach trud­no o wska­za­nie kon­kret­nej daty powsta­nia nowej rodzi­ny wyzna­nio­wej (np. Kościo­ły lute­rań­skie wyro­słe z XVI-wiecz­nej Refor­ma­cji), a w innych moż­na to okre­ślić cał­kiem dokład­nie (kla­sycz­ne Kościo­ły sta­ro­ka­to­lic­kie czy Kościół Maria­wi­tów).

Przed­kła­da­my wyzna­nie wia­ry – jak lute­ra­nie…

Dzia­ła­nia lefe­bry­stów wpi­su­ją się zarów­no w refor­ma­cyj­ne, jak i sta­ro­ka­to­lic­kie pro­ce­sy kon­fe­sjo­na­li­za­cji zaadop­to­wa­ne do spe­cy­fi­ki brac­twa.

Przy­po­mnij­my, że w ramach ostat­nich roz­mów z Waty­ka­nem, brac­two przed­ło­ży­ło w maju 2026 roku papie­żo­wi Leono­wi XIV „kato­lic­kie wyzna­nie wia­ry”, w któ­rym odpo­wie­dzial­ność za roz­łam przy­pi­su­je fak­tycz­nie Sto­li­cy Apo­stol­skiej. Kato­lic­ki publi­cy­sta i pisarz Geo­r­ge Weigel, któ­re­mu trud­no przy­pi­sać lewi­cu­ją­cych ten­den­cji, napi­sał w komen­ta­rzu dla First Things (‘Kie­row­nic­two SSPX prze­ciw­ko Pismu i Tra­dy­cji’), że dekla­ra­cja brac­twa jest wła­ści­wie świa­dec­twem tego, że brac­two negu­je to, co rze­ko­mo chce bro­nić.

To zde­cy­do­wa­nie ostrzej­sza posta­wa „nego­cja­cyj­na” niż ta, któ­rą nie­speł­na 500 lat temu (!), a kon­kret­nie w 1530 roku, przed­sta­wi­li cesa­rzo­wi Karo­lo­wi V i sze­ro­ko rozu­mia­ne­mu papie­stwu zwo­len­ni­cy refor­ma­cji lute­rań­skiej pod­czas Sej­mu Rze­szy w Augs­bur­gu.

Autor i sygna­ta­riu­sze Wyzna­nia augs­bur­skie­go (CA) zawar­li w tek­ście mnó­stwo ele­men­tów łączą­cych, wska­zu­jąc, że w nie­któ­rych kwe­stiach (choć­by porząd­ki litur­gicz­ne) nie wszy­scy muszą mieć jed­na­ko­we zda­nie. Nie bez powo­du w kato­lic­kiej lite­ra­tu­rze teo­lo­gicz­nej zasta­na­wia­no się, czy CA jest doku­men­tem kato­lic­kim czy eku­me­nicz­nym i dla­te­go też obcho­dy w 2030 roku będą mia­ły cha­rak­ter eku­me­nicz­ny, co zapo­wia­dał już papież Fran­ci­szek. Tutaj kosa tra­fi­ła na kamień – spo­tka­ły się dwie nie­prze­jed­na­ne stro­ny, przy czym jed­na z nich mądrzej­sza jest o nauki wycią­gnię­te z dłu­giej histo­rii dia­lo­gów eku­me­nicz­nych.

Co wię­cej, mimo ostrej, czę­sto bez­względ­nej i jak na dzi­siej­sze cza­sy nie­smacz­nej pole­mi­ki ks. Mar­ci­na Lutra z papie­stwem (ono nie było, zresz­tą, dłuż­ne w uprzej­mo­ściach), ani Luter ani teo­lo­dzy ewan­ge­lic­cy nigdy nie pod­wa­ża­li waż­no­ści sakra­men­tów w Koście­le rzym­skim, w tym przede wszyst­kim Eucha­ry­stii. Pyta­nie, czy to samo moż­na powie­dzieć o sto­sun­ku lefe­bry­stów wobec zre­for­mo­wa­nej po Sobo­rze Waty­kań­skim II mszy w Koście­le rzym­skim. Chy­ba nie…

Lefe­bry­ści dys­po­nu­jąc znacz­nie bar­dziej skon­so­li­do­wa­nym obo­zem niż „pro­te­stan­ci” w XVI wie­ku, wyraź­nie prą do eska­la­cji i usa­mo­dziel­nie­nia, zapew­nia­jąc jed­no­cze­śnie o swo­jej wier­no­ści wobec Bisku­pa Rzy­mu. Tyle papier. Dowo­dem tego miał być for­mal­ny zabieg przed­ło­że­nia Leono­wi XIV nazwisk kan­dy­da­tów do świę­ceń bisku­pich.

War­to na mar­gi­ne­sie dodać, że rów­nież w okre­sie refor­ma­cji w eks­tra­or­dy­na­ryj­nych for­mach wpro­wa­dza­no w urząd bisku­pów lub ich „asy­mi­lo­wa­no”, celem zagwa­ran­to­wa­nia gło­sze­nia prze­sła­nia Ewan­ge­lii.

Bez wzglę­du na to, czy Refor­ma­cję oce­ni­my jako dzia­ła­nie Ducha Świę­te­go, histo­rycz­ną koniecz­ność wpi­sa­ną w pro­ces dzie­jo­wy czy jako krnąbr­ną rewo­lu­cję scho­ro­wa­ne­go mni­cha z nie­roz­wi­kła­ny­mi pro­ble­ma­mi z cza­sów dzie­ciń­stwa, to matry­ce postę­po­wań są dość podob­ne. Nie tyl­ko zresz­tą CA, ale i póź­niej­sze tek­sty Refor­ma­cji, już bar­dziej pole­micz­ne jak choć­by Arty­ku­ły szmal­kaldz­kie z 1536 roku, poka­zu­ją jak zbież­ne i podob­ne są pro­ce­sy dzie­jo­we.

… i jak sta­ro­ka­to­li­cy

Jed­nak nie tyl­ko aspek­ty pro­te­stanc­kie widocz­ne są w dzia­ła­niach FSSPX.

Nie bez powo­du teo­lo­dzy rzym­sko­ka­to­lic­cy obsza­ru nie­miec­ko­ję­zycz­ne­go czę­ściej mówią nie tyle o powtór­ce z Refor­ma­cji, co z XIX wie­ku. Wów­czas wyod­ręb­ni­ły się lokal­ne Kościo­ły sta­ro­ka­to­lic­kie. Oczy­wi­ście, wpierw był pre­qu­el w posta­ci Kościo­ła nider­landz­kie­go, ale posta­no­wie­nia nigdy nie­za­koń­czo­ne­go Sobo­ru Waty­kań­skie­go I, wywo­ła­ły, może nie tąp­nię­cie, ale z pew­no­ścią pro­ces, któ­ry trwa do dziś.

Wów­czas i teraz argu­men­tem był powrót do źró­deł, tyle że ina­czej inter­pre­to­wa­nych. Ponad­to, podob­nie jak w przy­pad­ku refor­ma­cji, poja­wi­ła się kwe­stia auto­ry­te­tu i posłu­szeń­stwa. Na koń­cu pro­ce­su doszło do kolej­nej, jak naj­bar­dziej natu­ral­nej w życiu Kościo­ła sytu­acji, a więc wyod­ręb­nie­nia się nie­za­leż­nej rodzi­ny wyzna­nio­wej. Zaczę­ła ona iść swo­ją dro­gą, coraz bar­dziej odróż­nia­jąc się od „matecz­ni­ka”, zacho­wu­jąc jed­na­ko­woż istot­ne ele­men­ty pier­wot­nej toż­sa­mo­ści.

Lefe­bry­ści dzia­ła­ją w tym wymia­rze na wzór i podo­bień­stwo sta­ro­ka­to­li­ków, tyl­ko że w dru­gą, ide­ową stro­nę. Inne uwa­run­ko­wa­nia i róż­ni­ce, oczy­wi­ście, są zauwa­żal­ne – sta­ro­ka­to­li­cy nie mie­li pie­nię­dzy, nie cie­szy­li się popar­ciem władz pań­stwo­wych (czę­sto odwrot­nie) i nie mie­li sil­ne­go zaple­cza spo­łecz­no-poli­tycz­ne­go, co poka­zu­ją przy­kła­dy ze Szwaj­ca­rii czy Pol­ski (spra­wa maria­wic­ka).

Angli­ka­nizm nie dla kato­li­ków

Powrót lefe­bry­stów do peł­nej jed­no­ści z Rzy­mem był­by mało korzyst­ny dla oby­dwu stron – ozna­czał­by on angli­ka­ni­za­cję Kościo­ła Rzym­skie­go, wewnętrz­ne roz­dar­cie, któ­re uru­cho­mi­ło­by nie­prze­wi­dy­wal­ną reak­cję łań­cu­cho­wą.

O ile angli­ka­nizm bez więk­szych pro­ble­mów wytrzy­mu­je wewnętrz­ne roze­dr­ga­nie, a schi­zmy prze­cho­dzi jak sezo­no­wą gry­pę, nie tra­cąc nic ze swo­jej wital­no­ści i roz­dziel­nie łącząc sprzecz­ne cza­sem ele­men­ty, o tyle dla kato­li­cy­zmu od cza­sów oby­dwu Sobo­rów Waty­kań­skich taki model był­by dość trud­ny do zaim­ple­men­to­wa­nia i ozna­czał­by nie­po­li­czal­ną infla­cję kry­zy­sów. Tym bar­dziej wol­ta lefe­bry­stów nie musi i nie ozna­cza jakiejś onto­lo­gicz­nej tra­ge­dii dla kato­lic­kie­go sys­te­mu i moż­na ją rozu­mieć w kate­go­rii kry­sta­li­za­cji, jakiejś for­my rein­ter­pre­ta­cji (kolej­nej!) kato­li­cy­zmu i … same­go brac­twa, któ­re dla wła­snych inte­re­sów fety­szy­zu­je baj­ko­wą nie­zmien­ność, a z Tra­dy­cji czy­ni totem.

Co się teraz sta­nie? Sce­na­riusz jest dość łatwy do prze­wi­dze­nia. Póki co, jest czas eska­la­cji i poru­sze­nia powro­tem tego, co znów tak nie­od­le­głe.

Rok 1988 roze­gra się na nowo, a pre­lu­dium już pod koniec czerw­ca w Niem­czech, gdy w semi­na­rium duchow­nym FSSPX w Zaitz­ko­fen mają być udzie­lo­ne świę­ce­nia kapłań­skie. Lokal­ny i jak na warun­ki nie­miec­kie kon­ser­wa­tyw­ny biskup raty­zboń­ski Rudolf Voder­hol­zer zaka­zał zgod­nie z pra­wem kano­nicz­nym udzie­la­nia świę­ceń. Brac­two grzecz­nie zakaz zigno­ru­je, a kolo­ry­tu do całej spra­wy doda­je fakt, że rek­to­rem semi­na­rium jest ks. Pas­cal Schre­iber, jeden z czte­rech kan­dy­da­tów FSSPX do sakry bisku­piej.

Nie od 1 lip­ca br. lefe­bry­ści sta­ną się nie­za­leż­nym wyzna­niem chrze­ści­jań­skim z wła­sną hie­rar­chią i bisku­pa­mi waga­bun­da­mi. Są nimi od daw­na, sym­bo­licz­nie od 1988 r. Prę­dzej czy póź­niej ta nie­za­leż­ność nabie­rze jesz­cze więk­sze­go roz­pę­du i Waty­kan w taki czy inny spo­sób uzna fak­ty doko­na­ne – czy to poprzez powo­ła­nie kolej­nej komi­sji dia­lo­gu lub komi­sji „do spraw”, a może nawet włą­cze­nia kon­tak­tów z Kościo­łem lefe­bry­stów pod para­sol Papie­skiej Dyka­ste­rii ds. Popie­ra­nia Jed­no­ści Chrze­ści­jan.

W oddzie­le­niu się od Kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go lefe­bry­ści powta­rza­ją pro­ce­sy kon­fe­sjo­twór­cze typo­we dla Kościo­łów refor­ma­cyj­nych i sta­ro­ka­to­lic­kich.

W zależ­no­ści od pro­we­nien­cji obser­wa­to­ra moż­na nad tym ubo­le­wać lub uśmie­chać się z umiar­ko­wa­ną sym­pa­tią.


Na zdj. kościół mino­ry­tów w Wied­niu, znaj­du­ją­cy się pod jurys­dyk­cją FSSPX

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.