PNCC przejmuje jurysdykcję nad wspólnotą z Modlińskiej

45

Skonfliktowana z Kościołem Polskokatolickim wspólnota Tomasza Rybki z ulicy Modlińskiej w Warszawie przeszła pod jurysdykcję Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego w USA i Kanadzie.

Dekret w tej sprawie podpisał 13 stycznia br. zwierzchnik północnoamerykańskiej wspólnoty bp Anthony A. Mikovsky, który wyznaczył jednocześnie ordynariusza diecezji kanadyjskiej, bpa Sylwestra Bigaja, na biskupa zwierzchnika dla PNKK w Polsce, jak od niedawna nazywa się wspólnota ks. Rybki.

komentarze

  • ksawery

    Czemu Pan znów w swoim stylu pisze? przecież ks. Rybka jest księdzem, teraz wreszcie znalazł ordynariusza i tym samym unormował swoją i swojej parafii sytuację – czemu Pan mu w zasadzie ubliża pomijając fakt, ze jako ksiądz stoi na czele parafii?

  • Dario

    Niech Pan złoży donos lub jakiś protest – np. u naczelnego.

  • Starokatolik

    Czy w tym artykule było coś obraźliwego?

    Myślę że jest on napisany w neutralnym stylu, który nie wyraża ani sympatii ani wrogości do PNKK w RP.


    Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczylnili. Mt 24, 40

  • diodymos

    Kolejno, drodzy Tomasz Rybka nie księdzem, przypominam, że został skreślony z
    listy duchownych Kościoła Polskokatolickiego, a żaden biskup do dnia dzisiejszego
    nie przywrócił mu jurysdykcji tak więc wszelkie msze i sakramenty są nieważne!
    Szanowny Panie Dariuszu autorze artykułu chcę zapytać Pana gdzie w dekrecie
    Pierwszego Biskupa PNCC w USA i Kanadzie pada słowo JURYSDYKCJA? Proszę sprawdzić
    dokładnie co jest mowa o objęciu zwierzchnictwem biskupim a nie przyjęciem do
    wspólnoty PNCC wspólnoty Pana Rybki jest to bardzo duża różnica, bowiem idąc tą
    drogą należy przypomnieć, że wspólnota Pana Rybki była pod zwierzchnictwem biskupa
    Baczyńskiego ze słowacji więc idąc tym tropem była parafią należącą do Kościoła
    Starokatolickiego Słowacji a tak jak wiemy nie było. Zgodnie z tym Pana artykuł
    wprowadza czytelników w błąd, który to należy poprawić.

  • Dario

    Dziękuję za wpis. Nie do końca jestem przekonany co do Pańskiego wyjaśnienia. Dekret mówi wyraźnie o ‚episcopal oversight’ wskazując biskupa, który ma sprawować opiekę kanoniczną nad PNKK w Polsce. Jeśli to nie jest jurysdykcja to co nią jest. Nie jestem jednak ekspertem od prawa kanonicznego i z chęcią dam się przekonać/pouczyć.

  • diodymos

    Tak! Właśnie opiekę, w dekrecie mowa o biskupim zwierzchnictwie a nie o przyjęciu
    Wspólnoty do pełnej jedności z Kościołem, co więcej nie ma nawet mowy o tym co
    było między PNCC a Kościołem Polskokatolickim czyli jedności wiary i braterstwie
    Kościołów (dokładnie nie pamiętam jak to było nazywane) tu mamy do czynienia tylko
    z biskupim zwierzchnictwem. Różnica jest choć by taka, że przy pełnej jedności,
    jurysdykcji wspólnota Pana Rybki miała by pełne prawa każdej wspólnoty PNCC jak np
    możliwość wyboru biskupów czy uczestnictwa na zasadzie członka w obradach synodu a
    w wypadku jaki ma teraz miejsce wspólnota Pana Rybki musi liczyć się z
    „narzucaniem” biskupa i o ile będzie brać udział w synodzie Kościoła to na
    zasadzie obserwatora, gościa bez prawa głosu.

  • Dario

    Nadal nie rozumiem, bo podczas wizyty w Polsce bp. Bigaja wspólnie odprawiali mszę (uznanie posługi), a poza tym wspólnota z Modlińskiej używa tej samej nazwy i w kanonie wspomina nazwisko biskupa. Postaram się sprawę wyjaśnić o źródła.

  • diodymos

    W czasie wizyty w Polsce odprawiali też Msze na śląsku w Kościele
    Polskokatolickim ale to nie znaczy, że Kościół Polskokatolicki jest w jurysdykcji
    PNCC, co więcej idąc tym tropem odprawiają msze wedle mszału rzymskiego to jednak
    nie czyni ich kościołem Rzymskokatolickim. A co do wyjaśniania u źródła, tu pojawi
    się problem, bo Pan Rybka nie mówi prawdy, przykładem niech będzie jedna z jego
    grudniowych rozpraw w sądzie, gdzie zapierał się, że jego biskupem jest Bp. Bigaj
    a ten jak widać jest nim dopiero teraz.

  • diodymos

    zapomniałem, że co do imienia biskupa używali go już od kilu lat niestety nie jest
    miarodajne co dzieje się na Modlińskiej i wedle tego nie można wyciągać wniosków

  • Stary Katolik

    Drodzy Bracia
    O ile dobrze pamiętam – wspólnota z ul. Modlińskiej wyrwała się ze struktur Kościoła Polskokatolickiego jeszcze w 1995 r. i już wówczas uważała się za część PNCC w USA. Z uwagi na „dziwne” milczenie ówczesnych władz PNCC w sprawie przyjęcia ich w struktury tego Kościoła (a nawet równie „dziwną” i zastanawiającą niechęć ówczesnego zwierzchnika PNCC bp Nemkovicza (pomimo, że w 1995 r. PNCC przysłał na uroczystości rocznicowe do parafii na ul. Modlińskiej swojego przedstawiciela, bp. A. Rysza) – bodajże w 2006 r. ukonstytuował się już normalnie działający Polski Narodowy Katolicki Kościół w R.P. (obejmujący swoim zasięgiem nie tylko parafię na ul. Modlińskiej, ale – kilka parafii i misji na obszarze całej R.P.), który poprosił biskupa Baczyńskiego z SKS o „opiekę duchową” (polegającą wyłącznie na udzielaniu sakramentów świętych czyli – na tej samej zasadzie, na jakiej niezależne parafie słowackie w USA funkcjonowały pod „duchowym zw.” biskupów PNCC). PNKK w R.P. od kilku lat był pod nieformalnym zwierzchnictwem PNCC w USA, co zostało ostatecznie usankcjonowane 19.10. ub.r., natomiast „formalności” zakończono w styczniu b.r., kiedy to zwierzchnik PNCC w USA i Kanadzie, bp Mikowsky wydał odpowiedni na tę okoliczność uroczysty dekret. Od tego momentu PNKK w R.P. jest pod zwierzchnictwem PNCC, co stawia PNKK w R.P. w zupełnie innych relacjach np. w stos. do innych Kościołów (w tym – do Kościoła Rzymskokatolickiego, z którym PNCC łączą bliskie więzi i wszystko wskazuje na to, że wkrótce te więzi zacieśnią się jeszcze mocniej…).
    Apeluję, Bracia, o trochę pokory w tym co piszecie i o trzymanie się faktów. To, że (podobnie jak mnie) nie łączą Was z konkretnym Kościołem jakiekolwiek więzi, nie zwalnia Was od odpowiedzialności za to co piszecie. Nim coś napiszecie – proszę – poszperajcie wpierw )choćby w internecie), a na pewno więcej się dowiecie, aniżeli jedynie słuchając i powtarzając zasłyszane o konkretnej wspólnocie nieprzychylne plotki…

  • diodymos

    No właśnie najpierw poszukajmy, Drogi Panie, to nie jakieś plotki czy domysły,
    wystarczy z uwagą przeczytać dekret jaki jest na stronie PNKK w RP. Nie można
    mówić o przejęciu jurysdykcji z jeszcze jednego ale bardzo ważnego powodu, w
    dekrecie tym nie ma mowy o włączeniu wspólnoty PNKK w RP w struktury PNCC a mowa
    tylko o biskupim zwierzchnictwie. Co więcej jeśli była by to pełna jurysdykcja
    zgodnie z prawem PNCC ale i zgodnie z prawem Polskim parafie należący do PNKK w
    RP winny być przyjęte do jednej z diecezji PNCC taka sytuacja nie ma miejsca. I
    co jeszcze ważne gdyby PNKK w RP zostało przejęte i wprowadzone w struktury PNCC
    wówczas nie było by w dekrecie podwójnego nazewnictwa kościołów a tylko jeden
    bowiem były by wówczas jednym kościołem a nie dwoma czy trzema. No właśnie mówi
    Pan by poczytać i poszukać w internecie widać, że Pan nie zbyt rzetelnie to
    zrobił bo gdyby tak było zauważył by Pan, że wszelkie parafie będące pod
    jurysdykcją PNCC a będące po za USA i Kanadą mają tego samego biskupa ks. Bp.
    Pepłowskiego i podlegają one jego jurysdykcji. Nie można zatem mówić o
    jurysdykcji i przejęciu PNKK w RP ze względu na to co jest jasno napisane w
    dekrecie a mowa tam o czym mówię jeszcze raz o biskupiej opiece i
    zwierzchnictwie dla PNKK w RP – zupełnie obcego ciała względem PNCC które łączy
    tylko podobna nazwa i szereg wspólnych mianowników ale nie są jednym i nie jest
    PNKK pod jurysdykcją PNCC

  • Stary Katolik

    Jeżeli nie widzi Brat różnicy pomiędzy zwrotem:”opieka duchowa” (co miało miejsce w przypadku prośby PNKK w R.P. o taką „opiekę” bp Baczyńskiego z SKS) a „zwierzchnictwem duchowym” (o którym mowa w dekrecie bp Mikowskiego z PNCC) to ani ja, ani nikt już nie jest w stanie Bratu tej drobnej, ale jakże ważnej różnicy uświadomić…
    Nie wiem, Bracie, jaką funkcję pełnisz w swojej macierzystej wspólnocie religijnej, ale, zaiste musi to być bardzo wpływowa funkcja, skoro jesteś na tyle kompetentną osobą, aby podważać wiarygodność święceń kapłańskich duchownego innego Kościoła. Pomyśl, Bracie, skoro fakt „odebrania” godności kapłańskiej ks. Tomaszowi Rybce (dla przyp.: polskokatolicy „odebrali” mu kapłaństwo w momencie, kiedy ani ks. T. Rybka, ani Wspólnota z ul. Modlińskiej nie byli już pod zwierzchnictwem polskokatolików…) nie jest przeszkodą ani dla bp Bigaja, ani dla zwierzchnika PNCC, bp Mikowsky w odprawianiu wspólnej z nim mszy świętej przy jednym ołtarzu Pańskim (a PNCC w USA do takich spraw podchodzi bardzo poważnie)to dlaczego Brat widzi w pow. problem? To nie Wspólnota z ul. Modlińskiej została usunięta przez polskokatolików spośród polskokatolików, ale – to Wspólnota wcześniej wystąpiła z szeregów tego Kościoła. Jakim więc cudem uważasz Bracie, że obcy Kościół może Ci odbierać jakiekolwiek tytuły, święcenia, funkcje w Twoim Kościele?
    A tak swoją drogą – przy pełnym szacunku dla Kościoła Polskokatolickiego – nie jestem w stanie zrozumieć niektórych jego posunięć, chociażby tego ostatniego dot. uznania za nieważne święceń bp E. Stelmacha udzielonych mu przez bp Szotmillera (www.starokatolickie.cba.pl). Dlatego – podchodź Bracie z rozwagą (i dystansem)do decyzji podejmowanych przez władze różnych wspólnot religijnych…

  • diodymos

    Drogi przyjacielu nie podmarzam ani faktu święceń ani tego że Tomasz Rybka ma
    ważne święcenia, ale znów się mylisz Tomasz Rybka został suspendowany przed
    odejściem parafii z kościoła Polskokatolickiego. znów nie doczytałeś drogi
    przyjacielu a szafujesz wyrokami. Na modlińskiej niech odprawia sobie kto chce i
    ile chce mnie to nie interesuje, nie mam też nic do tej wspólnoty ale chcę tylko
    by czytać ze zrozumieniem dokumentów jakie mamy przed oczami, dla mnie innym
    pytaniem jakie stawiam jest to co z ważnością mszy i sakramentów udzielanych przez
    P. Rybkę od czasu kiedy został skreślony z listy duchownych. Nie ma po za tym
    żądnego dokumentu, że Rybka został przyjęty jako duchowny do jakiejkolwiek
    wspólnoty. Sprawa tej wspólnoty jest bardzo trudna, i nie łatwa, jednak widać
    Twoją przyjacielu stronniczość bo nie rozumiem jaki jest sens i po co w artykule
    na temat PNKK wkładać sprawę ks. Stelmacha z przecież zupełnie innego kościoła?

  • Stary Katolik

    Wejście jakiejkolwiek wspólnoty religijnej w struktury konkretnego innego Kościoła nie jest sprawą łatwą. Musi upłynąć wiele czasu (niekiedy lat, dziesięcioleci), aby sprawę dopełnić do końca. Tak jest w Kościele Rzymskokatolickim (który – swoją drogą – bardziej skłonnym jest do przyjmowania poszczególnych wiernych, aniżeli całych wspólnot) i tak jest w PNCC w USA i Kanadzie. Pierwszym krokiem w takich „przypadkach” jest zawsze prośba o opiekę duchową. Potem – Kościół obejmuje wspólnotę opieką biskupią, aby w końcowym etapie przyjąć daną wspólnotę w swój skład. Takie zasady obowiązują we wszystkich Kościołach. To nie jest wymysł, ale fakty. Masz więc, Bracie rację: w tym przypadku jest to „zwierzchnictwo biskupie” (ale i – o ile dobrze wczytać się w tekst – „zwierzchnictwo kościelne”). Stąd już tylko krok ku pełnej jedności. Jednak – nie masz, Bracie racji twierdząc, że to nie „jurysdykcja”. Owszem – to właśnie „jurysdykcja”… A będąc pod kościelną jurysdykcją – dana Wspólnota może już w pełni czerpać z dobrodziejstw takiego stanu, czego szczerze PNKK w R.P. życzę.

  • Stary Katolik

    O ile dobrze pamiętam – wpierw zaistniał fakt wypowiedzenia posłuszeństwa przez ks. T. Rybkę i parafię na ul. Modlińskiej władzom polskokatolików i – skreślenie ze spisu duchownych polskokatolickich pow. kapłana oraz pow. parafii ze spisu parafii polskokatolickich, nastąpiło w reakcji na pow. wystąpienie i formalne oddanie się do dyspozycji władz PNCC, na nielegalnie zwołanym „dziwnym” (z uwagi na to, że na jego obrady polskokatolicy wpuszczali jedynie umieszczonych na odręcznej liście bp W. Wysoczańskiego) synodzie.
    Masz rację, Bracie. Jestem stronniczy, gdyż prawda jest tylko jedna i zawsze ta sama. Zawsze więc potrzeba być stronnikiem tejże prawdy. A swoją drogą – widzisz Bracie – jaka bezstronność aż „bije” po oczach, kiedy znowu w swoim komentarzu „odbierasz” kolejnemu kapłanowi (w tym wypadku bp Stelmachowi) prawo do mówienia o jego funkcji. Podając tutaj ten konkretny adres strony (www.starokatolicy.cba.pl)- daję Ci Bracie możliwość naocznego przyjrzenia się postępowaniu tego konkretnego Kościoła w stosunku do niepokornych kapłanów. Ks. T. Rybkę (już wówczas nie będącego duchownym tego Kościoła) uznali za osobę świecką, a raptem – przed kilkoma dniami orzekli, że ważnie wyświęcony w tym Kościele biskup – biskupem nie jest… Twierdzisz, że piszę o obcym dla tego wątku Kościele Polskokatolickim. Bracie – a przecież to Ty ciągle powtarzasz twierdzenie o „świeckości” ks. T. Rybki nałożonej na niego przez polskokatolików. Powiedz, Bracie szczerze – uważasz za rzecz niepożądaną ujawnienie kulisów „odebrania” ww. kapłaństwa? Nie masz racji – nie piszę tutaj o żadnej rzeczy bezpodstawnie (zwłaszcza, że sam nie jestem osobiście zainteresowany obroną PNKK w R.P., gdyż moje drogi z tą Wspólnotą rozeszły się ze względów doktrynalnych przed kilkoma laty). Nie trzeba przynależeć do konkretnej wspólnoty, aby być jej stronnikiem czy przeciwnikiem. Wystarczy zapytać swojego rozumu, zajrzeć w serce i – poprosić Stwórcę o światłość…

  • diodymos

    Przyjacielu nie łap mnie za słówka, dla mnie ks. Stelmach może być i prymasem i
    nie zmieni to faktu, że nade wszystko jest księdzem!A co do Tomasza Rybki, to
    najpierw skreślono go z listy duchownych, potem obiecał poprawę i przywrócono go i
    dano parafie w Tolkmicku jednak wobec tego, że nie zastosował się do ustaleń i nie objął parafii powrócono znów do skreślenia z listy duchownych. Pisząc pracę
    miałem wgląd w szereg dokumentów także od Tomasza Rybki! Nie próbuj mnie nawracać
    na siłę! pokazując, że wszystko jest złe, nie wolno tak, jeśli w danym KOściele,
    wspólnocie są ludzie, którzy dzięki niej odnajdują Boga nie wolno mówić, że to
    złe, i mówię to też o wspólnocie z Modlińskiej wiem, że jest tam zapewne wielu
    dobrych ludzi. A strona, którą mi wskazałeś jest kolejnym miejscem nienawiści i
    szkalowania polskokatolików. Pozdrawiam Przemku

  • Stary Katolik

    „(…)jeśli w danym Kościele,
    wspólnocie są ludzie, którzy dzięki niej odnajdują Boga nie wolno mówić, że to
    złe, i mówię to też o wspólnocie z Modlińskiej wiem, że jest tam zapewne wielu
    dobrych ludzi…”
    Dziękuję Bracie w imieniu tej Wspólnoty… i popieram. PAX

  • lysolek

    panie diodymos,,,,bo tak sie twoj nik nazywa ,,mozna domyslac sie ze nie lubisz ks Tomasza bardzo piszac negatywne  rózne rzeczy na jego temat ,szkoda mi cie bardzo..napewno jestes osoba zazdrosna ze taki kaplan jak on kiedys przeciwwstawil sie całemu komunistycznemu kosciolowi polskkatolickiemu.

    ciesze sie z tego zwierzchnictwa bardzo ze PNCC ogarneło parafie dobrego pasterza ,i pamietaj ze koscioł rzymskokatolicki uznaje sakramenty kościoła narodwego a nie POLSKOKATOLICKIEGO .

    To koscioł Narodowy jest najblizej rzymskiego ,,i wiem ze was to boli ze prawda w koncu wyszła na jaw.i wierze ze juz niedlugo wiele osob usłyszy o tym dialogu w polsce tej własnie parafi,,bo pamietajmy ze dialog z kosciolem rzymskokatolickim juz jest w usaA koscioł jest jede

    i niech pan pamieta ze ksiedzem jest sie zawsze  i pamietajmy kochani ze kosciol narodwy w polsce i PNCC  to ten sam koscioł ,a nie polskokatolicki i nigdy nie bedzie .


    gość

  • lysolek

    panie darku   wez kolego doczytaj na te rozne tematy bo sie osmieszasz a z tego co wiem nie lubisz ks tomasza bo jestes nakręcony negatywnie przez innych na niego,szkoda mi ciebie bardzo.

    i raz na zawsze daruj sobie jakie kolwiek naegatywne okreslenia bo ks tomasz nigdy na twoj temat twojego wyznania  niczego złego nie powiedział .


    gość

  • lysolek

    gdyby ks biskup bigaj niebył biskupem ks tomasza to by niebyl a jednak byl nim juz od momentu gdy ich drogi sie zeszły razem by wyjasnic cała sytuacje ktora sie niepodobala polskokatoliką a jest nim oficjalnie na pismie a wtedy pełnił duchowa opiekę .

    zwykle sie znajda jakies owce wszedzie by tylko na kazdym kroku szkodzic ,i słac oszczerstwa wobec innych ,

    zanim zacznienie oczerniac innych nieslusznie spojrzcie na swoje zycie czy jest takie jakie powinno być ,jezeli czujecie sie nie dowartosciowani to wspolczuje wam.

    a pan wysoczański jak kazdy z nas niebedzie zył wiecznie -Pan Bóg go rozliczy za wszytsko to co uczynił wobec ludzi złego .i wszyscy bedą jednoscią


    gość

  • gosc

    Gdy powstawal ruch starokatolicki, jedna z bardzo istotnych trosk przedstawicieli tego ruchu bylo, by ‚nie stawiac oltarza przeciwko oltarzowi’. Jesli tylko sie dalo, starano sie szanowac istniejace jurysdykcje biskupie. To wlasnie dlatego wloscy starokatolicy nie mieli nigdy dotad wlasnego biskup, poniewaz naruszaloby to jurydykcje biskupa Rzymu, zas zwierzchnik niemieckiej wspolnoty starokatolickiej nosi tytul ‚biskupa starokatolikow w Niemczech’ – bez wlasnego ‚terytorium kanonicznego’.

    Oczywiscie zasada niepokrywania sie jurysdykcji jest w praktyce szalenie trudna do wdrozenia i wlasciwie nigdzie nie udalo sie jej wdrozyc w 100%. Wazne jest jednak, gdy biskup otacza swoja posluga/nadzorem (co, rzeczywiscie, NIE JEST TOZSAME Z PRZYJECIEM POD JURYSDYKCJE) jakas wspolnote dzialajaca na terenie diecezji innego biskupa, wazne jest, by podkreslic, ze jest to SYTUACJA NADZWYCZAJNA, prowizoryczna, a nie rozwiazanie ostateczne.

    PNCC i KPK sa polaczone wiezami, ktorych – o ile mi wiadomo – dotychczas oficjalnie nie zerwano. Jednym z wyrazow tej sytuacji bylo respektowanie faktu, ze to biskupi KPK sa zwierzchnikami polskokatolikow w Polsce. Byc moze jest wyrazem roztropnej troski ze strony Scranton, iz PNCC te zasade lamie, byc moze chodzi tu o – jak najlepiej pojety – interes czlonkow wspolnoty nazywajacej sie PNKK w RP. Moze byc jednak rowniez i tak, ze jest to zwykla ‚partyzantka’ tworzonej obecnie Unii Scrantonskiej wobec Unii Utrechckiej. Obydwie Unie powoluja sie na to samo dziedzictwo i uwazaja sie za pelnoprawne jego spadkobierczynie. Pewnie nie rozstrzygniemy tutaj ani sporu o to, ktora z nich ma do niego wieksze prawo (a moze obie?), ani nie ustalimy ponad wszelka watpliwosc jakie intencje kieruja decydentami (tak jak nie udalo sie to w stosunku do ‚Anglicanorum coetibus’ – dla jednych bedzie to przyklad ekumenii, dla drugich prozelityzmu).

    Jednakze w swietle tego, co napisalem powyzej brakuje mi w komunikacie PNCC jednej rzeczy: jasnego wyrazenia intencji, by obecny stan byl stanem prowizorycznym, wynikajacym z koniecznosci i dalszego poszukiwania nowych, lepszych rozwiazan, w wyniku ktorych rzeczywiscie moglibysmy liczyc na to, ze nie powstanie ‚oltarz przeciwko oltarzowi’. Zwlaszcza od wspolnoty, ktora probuje przedstawic siebie sama w roli ‚straznika swietego ognia’ pierwotnych wartosci, ktore kierowaly tworcami starokatolicyzmu, mozna tego oczekiwac. A wlasciwie wiecej: WYMAGAC…


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • Stary Katolik

    Żadne umowy (pisane czy – niepisane)nie mogą powstrzymywać Kościoła w prowadzeniu misji. Nie należy mylić prozelityzmu (dosłownego – przeciągania na swoją stronę)z normalnym prowadzeniem misji kościelnej (jest wiele „obszarów” do zagospodarowania, „obszarów”, na które nie zapuszczają się kapłani żadnego z Kościołów…)… W dzisiejszych (tak „zsekularyzowanych”)czasach twierdzenie, że Kościół, który zaczyna głosić na jakimś terenie Ewangelię, uprawia prozelityzm, gdyż na ten teren wcześniej wszedł już (i „zajął go”) inny Kościół jest co najmniej błędne… Myśląc w ten sposób – np. w naszym rodzimym kraju należałoby zakazać działania np. Kościołowi Prawosławnemu (na jakichś 50% obecnych terenów jego działania), gdyż przecież to rosyjscy okupanci dbali w swoim zaborze w sposób szczególny o rozkwit tegoż Kościoła w Polsce, więc budowano cerkwie, osiedlali się najemnicy, no – jednym słowem – sprawa rozwoju prawosławia na terenach okupowanych była sprawą priorytetową). Również Kościoły ewangelickie musiałyby opuścić nasz kraj, bo – pierwszy wszak był Kościół Rzymskokatolicki (nie piszę – „katolicki”, gdyż to określenie błędnie przez samą hierarchę rzymskokatolicką przyporządkowywane było jedynie temu Kościołowi, a w zasadzie – pod tym „szyldem” mogą się podpisać WSZYSTKIE Kościoły czerpiące z doktryn katolickich (że nie powiem już: WSZYSTKIE KOŚCIOŁY… Przecież: „KATOLICKI znaczy Powszechny”). No i w końcu dotarłem do momentu takiego, że i właściwie Kościół Rzymskokatolicki również powinien opuścić nasz kraj, gdyż wcześniej na tych terenach działał Kościół Katolicki obrządku słowiańskiego (co KRK jakoś „dziwnie” przemilcza organizując coroczne obchody cyrylometodiańskie. A przecież Apostołowie Słowian nie nie nawracali naszych przodków na rzymskokatolicyzm (co hierarchia rzymskokatolicka niestety wmawia wiernym), a raczej na katolicyzm obrządku słowiańskiego. Z tym, że – oczywiście był to obrządek całkowicie podporządkowany rzymskiemu papieżowi, a Cyryl i Metody prowadzili tutaj misje,budowali świątynie, zakładali biskupstwa w imieniu tegoż papieża. W zasadzie – mówiąc o katolickich korzeniach naszego chrześcijaństwa – nie mówi się nieprawdy, bo przecież Kościół słowiańskokatolicki również był Kościołem papieskim. jednak – Błędem i kłamstwem jest utrzymywanie, że ów „Kościół Katolicki” to jedynie Kościół rzymskokatolicki. Jest to poważne kłamstwo. Niestety w naszym kraju funkcjonuje ono jako „pewnik” od X/XI wieku, kiedy będący pod wpływem rzymskokatolickiej hierarchii niemieckiej nasi „rodzimi” rzymskokatoliccy biskupi skrzętnie wymazywali wszelkie ślady świadczące o istnieniu przed nimi na terenie dzisiejszej Polski w pełni zorganizowanych diecezji katolickich obrządku słowiańskiego. Niestety owo „zacieranie śladów” oznaczało nie tylko tworzenie „na siłę” nowej kościelnej administracji, ale również – wyburzanie katolickich świątyń (przykład – Sandomierz, siedziba ostatniego biskupa słowiańskokatolickiego)i niszczenie wszelkich śladów istnienia tego obrządku. Posunięto się do najbardziej radykalnej metody – już raz ochrzczeni w Kościele słowiańskim katolicy (dla przypomnienia: podległym rzymskiemu papieżowi)byli chrzczeni ponownie w Kościele rzymskokatolickim. Stała się tym sposobem wielka krzywda i niesprawiedliwość – Polsce został narzucony obcy, niemiecki obrządek rzymskokatolicki. Naszym naprawdę rodzimym, pierwszym obrządkiem chrześcijańskim jest właśnie katolicyzm obrządku słowiańskiego…
    Nie oznacza to jednak, że dzisiaj należy ponownie „na siłę” wracać do tamtego obrządku. Minęło 11 wieków. Kościół rzymskokatolicki „wrósł” już na tyle w nasz kraj, że teraz to on jest utożsamiany z tym co polskie, narodowe… Smutne te fakty, ale prawdziwe. I – właściwie – już po sprawie”. Nie ma już powrotu do tego co było. W tym obrządku wychowały się setki pokoleń i to rzeczywiście jest już NASZ obrządek. Nie ma powrotu do przeszłości. Jednak – o tej przeszłości należy mówić i pamiętać, bo ona buduje naszą tożsamość narodową. Tak się stało, że (może wbrew pierwotnym zamiarom niemieckiej katolickiej hierarchii) Kościół rzymskokatolicki zapuścił korzenie, a „pijąc naszą polską wodę – stał się POLSKIM Kościołem rzymskokatolickim. Chwała mu za to.
    Ale – wracając do zasadniczego tematu – nigdy nie można mówić, że jakiś teren jest „przyporządkowany” jakiemuś Kościołowi. NIGDY… Wiem, że piszący te słowa miał na myśli raczej sytuację, kiedy na teren działania Kościoła Polskokatolickiego wchodzi Polski Narodowy Katolicki Kościół w USA, Kanadzie i Polsce. Cała rzecz jednak polega na tym, że w tym konkretnym przypadku – PNKK nie wchodzi na obcy teren – to Kościół Polskokatolicki, jako obcy twór, utworzony w 1951 r. przez zbuntowanych księży działających z nadania państwowego, bolszewickiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego)nielegalnie zawładnął 128 parafiami PNKK,które Państwo komunistyczne dało temu nowemu Kościołowi wraz z całym majątkiem i wiernymi PNKK w zarząd. Dla „niewtajemniczonych”: konflikt nie polega na tym (co chciałaby nam wmówić polskokatolicka hierarchia (nielegalnie powołane w 1995 r na równie nielegalnym synodzie tzw. „kolegium biskupów” (a ściślej – bp W. Wysoczański ze swoim pijarem), że PNKK chce zabrać biednemu Kościołowi Polskokatolickiemu jego majątek. Otóż cała sprawa nie na tym polega. To wmawia od lat wiernym Kościoła Polskokatolickiego ich hierarchia w kościołach, ale głównie poprzez swoją „tubę propagandową” tj. – bezpłatnie dostarczane do wiernych pismo „Rodzina”, w którym idea powrotu polskokatolików do Kościoła Narodowego od zawsze jest opluwana i mieszana z błotem, gdzie od zawsze uprawiana jest propaganda nienawiści do tej idei (po wcześniejszym zamordowaniu zwierzchnika PNKK w Polsce, bp J. Padewskiego i zaaresztowaniu niepokornych narodowokatolickich księży, „odłączając” w 1951 r. PNKK od macierzy i tworząc Kościół Polskokatolicki, ówczesne „naczalstwo” tego Kościoła o PNKK w USA mówiło jako o „Kościele imperialistów amerykańskich”…). Niestety – w Kościele Polskokatolickim panuje jeszcze „duch komunizmu”. Przez lata ten Kościół, jako całkowicie podporządkowany komunistycznemu Państwu był opluwany przez rzymskokatolików, więc teraz, na sama myśl o powrocie do Kościoła Narodowego… , mającego unormowane, bliskie stosunki z Kościołem rzymskokatolickim, idącego ku pełnej z tym Kościołem jedności, „cierpnie im skóra na plecach…” Prawda jest bardzo prozaiczna… To biskup Wiktor Wysoczański, zwierzchnik Kościoła Polskokatolickiego jest główną przeszkodą stojącą na drodze ku powrotowi całego Kościoła Polskokatolickiego do macierzystego i – KATOLICKIEGO Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego. Biskup W. Wysoczański otrzymał od PNCC „propozycję nie do odrzucenia” natychmiastowego przejścia na emeryturę, aby Kościół Polskokatolicki mógł bez „zgrzytów” wrócić do Kościoła-Matki. Niestety – z propozycji nie skorzystał, co więcej – rozpoczął wojnę ze wszystkimi, którzy tego powrotu pragną. Zakończę bardzo banalnie: jak nie wiadomo o co chodzi – chodzi o kasę…”. Brutalna prawda, ale prawda…
    Szczere „Szczęść Boże” zarówno polskokatolikom jak i Katolikom narodowym w drodze ku pełnej jedności dla dobra Boga i Polski…

  • gosc

    I tu trzeba powiedziec, ze sprawa nie jest taka prosta jak ja niektorzy (przede wszystkim ks. Rybka a takze IPN) ‚maluja’. To, ze KPK nie powstal w wyniku naturalnie przebiegajacej autokefalizacji, jest jasne. Nie ma tu co sie ‚czarowac’. Byl to proces sterowany, a za sterem stali PRL-owscy urzednicy d/s wyznan. Czy to znaczy, ze nalezy mowic o ‚kradziezy’ czy ‚przywlaszczeniu’ sobie czegokolwiek?

    1. Jesli sie przyjrzec temu jak przebiegaly autokefalizacje Cerkwi Prawoslawnych, to bardzo czesto mialy one miejsce wbrew woli dotychczasowej metropolii pod duzym wplywem wladz panstwowych. Czy oznacza to, ze nalezy je przekreslic? Podobnie Kosciol Anglii – uniezaleznil sie od Rzymu nie tylko pod wplywem ale w atmosferze terroru Henryka VIII.

    2. I to jest zgola wazniejsze: Scranton UZNALO autokefalie swego bylego krajowego odgalezienia. Co wiecej bylo przez DZIESIECIOLECIA jego wiernym rzecznikiem i adwokatem w Unii Utrechckiej. Gdyby np. nie pozytywna opinia wlasnie z USA NIGDY NIE DOSZLOBY DO WYSWIECENIA BP RODEGO, ani w koncu nie przyjetoby do MKBS biskupa Pekali’. Inni biskupi UU godzili sie na to wlasnie dlatego, ze Scranton bylo za tym. Czynienie dzis tak, jakby PNCC i KPK byly przez ten caly czas jakimis przeciwnikami skazanymi jedynie okoliczosciami na zawieszenie broni i wspolzycie, TO JEST DOPIERO FALSZOWANIE HISTORII. Podobnie jak falszowaniem historii jest niezwracanie uwagi na to, ze ‚dzielny bojownik z Modlinskiej’ ks. Tomasz Rybka, byl ‚przybocznym’ jednego z najbardziej sluzalczych wobec wladz PRL biskupow polskokatolickich, bp. Tadeusza Majewskiego. Cala swoja pozycje w Kosciele zawdzieczal protekcji kogos, kto z kolei sam wszystko zawdzieczal poparciu wladz komunistycznych…

    Zgadzam sie z tym, ze pojecie ‚terytorium kanonicznego’ w dzisiejszych czasach ‚globalnej wioski’ jest pojeciem koniecznym do skorygowania. To jednak nie zmienia tego, co napisalem powyzej. Problem ‚pokrywajacych sie jurysdykcji’ jest – wlasnie dla starokatolika! – ogromnym problemem, poniewaz cale starokatolickie spojrzenie na Kosciol opiera sie wlasnie na Kosciele lokalnym. Jesli zgodzimy sie na pokrywajace sie jurysdykcje jako stan ‚normalny’, nie bedzie zadnego powodu, by nie zgodzic sie na ‚uniwersalna jurysdykcje papieza’, ktorej sie sprzeciwiamy przede wszystkim wlasnie dlatego, ze stanowi ona nieuzasadniona ingerencje w kompetencje lokalnego biskupa. O tym trzeba po prostu pamietac, aczkolwiek bez watpienia pamietac rowniez (i przede wszystkim) o tym, ze ZADNA ZASADA NIE POWINNA SIE OBRACAC ANI BYC OBRACANA PRZECIWKO LUDZIOM, KTORYM POWINNA WLASNIE SLUZYC. Dlatego wlasnie obok siebie funkcjonuja jednak rozne Koscioly lokalne tej samej tradycji, jezeli istnieja ku temu uzasadnione (historyczne, kulturalne czy duszpasterskie) powody. Jednakze starokatolicy starali sie zawsze WSPIERAC INICJATYWY EWANGELIZACYJNE, DIAKONIJNE I INNE Kosciola juz na danym terenie istniejacego, z ktorym byli w komunii eklezjalnej, a nie ‚pchac sie’ tam sami. Cale to porownanie z istnieniem obok siebie Kosciolow prawoslawnych, katolickich (roznych rodzin) oraz protestanckich jest o tyle chybione, ze sa to wlasnie ROZNE RODZINY WYZNANIOWE, ktorych zazwyczaj NIE LACZA ZE SOBA WIEZY PELNEJ KOMUNII EKLEZJALNEJ jak to jest w wypadku KPK i PNCC. Kto nie dostrzega tej ‚subtelnej roznicy’, jest troche na bakier ze starokatolicka eklezjologia, a tak sie sklada, ze to wlasnie eklezjologia jest podstawowym wyznacznikiem starokatolickiej tozsamosci.

    Raz jeszcze: moga istniec uzasadnione powody, dla ktorych Kosciol decyduje sie zaistniec na tym samym terenie, na ktorym dziala juz wspolnota, z ktora znajduje sie w pelnej komunii eklezjalnej. Zauwazmy np., ze w Warszawie jest chocby kapelania anglikanska, pomimo, ze jest tam rowniez parafia polskokatolicka. Po prostu rzeczywistosci, skomplikowanej tak jak ona jest, nie da sie nigdy sila ‚upchac’ w utarte schematy. Jednak powinnismy sobie zdawac przynajmniej sprawe z tego, ze nie jest to taka sytuacja, do jakiej powinnismy dazyc. Raczej pewna anomalia, nawet jesli w danym momencie zarazem najlepsze rozwiazanie ze wszystkich mozliwych. I takiego wlasnie podejscia oczekiwalbym rowniez od PNCC…


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • Stary Katolik

    I tu trzeba powiedziec, ze sprawa nie jest taka prosta jak ja niektorzy (przede wszystkim ks. Rybka a takze IPN) ‚maluja’. To, ze KPK nie powstal w wyniku naturalnie przebiegajacej autokefalizacji, jest jasne. Nie ma tu co sie ‚czarowac’. Byl to proces sterowany, a za sterem stali PRL-owscy urzednicy d/s wyznan. Czy to znaczy, ze nalezy mowic o ‚kradziezy’ czy ‚przywlaszczeniu’ sobie czegokolwiek?

    1. Jesli sie przyjrzec temu jak przebiegaly autokefalizacje Cerkwi Prawoslawnych, to bardzo czesto mialy one miejsce wbrew woli dotychczasowej metropolii pod duzym wplywem wladz panstwowych. Czy oznacza to, ze nalezy je przekreslic? Podobnie Kosciol Anglii – uniezaleznil sie od Rzymu nie tylko pod wplywem ale w atmosferze terroru Henryka VIII.

    2. I to jest zgola wazniejsze: Scranton UZNALO autokefalie swego bylego krajowego odgalezienia. Co wiecej bylo przez DZIESIECIOLECIA jego wiernym rzecznikiem i adwokatem w Unii Utrechckiej. Gdyby np. nie pozytywna opinia wlasnie z USA NIGDY NIE DOSZLOBY DO WYSWIECENIA BP RODEGO, ani w koncu nie przyjetoby do MKBS biskupa Pekali’. Inni biskupi UU godzili sie na to wlasnie dlatego, ze Scranton bylo za tym. Czynienie dzis tak, jakby PNCC i KPK byly przez ten caly czas jakimis przeciwnikami skazanymi jedynie okoliczosciami na zawieszenie broni i wspolzycie, TO JEST DOPIERO FALSZOWANIE HISTORII. Podobnie jak falszowaniem historii jest niezwracanie uwagi na to, ze ‚dzielny bojownik z Modlinskiej’ ks. Tomasz Rybka, byl ‚przybocznym’ jednego z najbardziej sluzalczych wobec wladz PRL biskupow polskokatolickich, bp. Tadeusza Majewskiego. Cala swoja pozycje w Kosciele zawdzieczal protekcji kogos, kto z kolei sam wszystko zawdzieczal poparciu wladz komunistycznych…

    Zgadzam sie z tym, ze pojecie ‚terytorium kanonicznego’ w dzisiejszych czasach ‚globalnej wioski’ jest pojeciem koniecznym do skorygowania. To jednak nie zmienia tego, co napisalem powyzej. Problem ‚pokrywajacych sie jurysdykcji’ jest – wlasnie dla starokatolika! – ogromnym problemem, poniewaz cale starokatolickie spojrzenie na Kosciol opiera sie wlasnie na Kosciele lokalnym. Jesli zgodzimy sie na pokrywajace sie jurysdykcje jako stan ‚normalny’, nie bedzie zadnego powodu, by nie zgodzic sie na ‚uniwersalna jurysdykcje papieza’, ktorej sie sprzeciwiamy przede wszystkim wlasnie dlatego, ze stanowi ona nieuzasadniona ingerencje w kompetencje lokalnego biskupa. O tym trzeba po prostu pamietac, aczkolwiek bez watpienia pamietac rowniez (i przede wszystkim) o tym, ze ZADNA ZASADA NIE POWINNA SIE OBRACAC ANI BYC OBRACANA PRZECIWKO LUDZIOM, KTORYM POWINNA WLASNIE SLUZYC. Dlatego wlasnie obok siebie funkcjonuja jednak rozne Koscioly lokalne tej samej tradycji, jezeli istnieja ku temu uzasadnione (historyczne, kulturalne czy duszpasterskie) powody. Jednakze starokatolicy starali sie zawsze WSPIERAC INICJATYWY EWANGELIZACYJNE, DIAKONIJNE I INNE Kosciola juz na danym terenie istniejacego, z ktorym byli w komunii eklezjalnej, a nie ‚pchac sie’ tam sami. Cale to porownanie z istnieniem obok siebie Kosciolow prawoslawnych, katolickich (roznych rodzin) oraz protestanckich jest o tyle chybione, ze sa to wlasnie ROZNE RODZINY WYZNANIOWE, ktorych zazwyczaj NIE LACZA ZE SOBA WIEZY PELNEJ KOMUNII EKLEZJALNEJ jak to jest w wypadku KPK i PNCC. Kto nie dostrzega tej ‚subtelnej roznicy’, jest troche na bakier ze starokatolicka eklezjologia, a tak sie sklada, ze to wlasnie eklezjologia jest podstawowym wyznacznikiem starokatolickiej tozsamosci.

    Raz jeszcze: moga istniec uzasadnione powody, dla ktorych Kosciol decyduje sie zaistniec na tym samym terenie, na ktorym dziala juz wspolnota, z ktora znajduje sie w pelnej komunii eklezjalnej. Zauwazmy np., ze w Warszawie jest chocby kapelania anglikanska, pomimo, ze jest tam rowniez parafia polskokatolicka. Po prostu rzeczywistosci, skomplikowanej tak jak ona jest, nie da sie nigdy sila ‚upchac’ w utarte schematy. Jednak powinnismy sobie zdawac przynajmniej sprawe z tego, ze nie jest to taka sytuacja, do jakiej powinnismy dazyc. Raczej pewna anomalia, nawet jesli w danym momencie zarazem najlepsze rozwiazanie ze wszystkich mozliwych. I takiego wlasnie podejscia oczekiwalbym rowniez od PNCC…

    Bracie…Posługujesz się ostrymi stwierdzeniami typu „fałszowanie historii” zupełnie nieadekwatnymi do omawianej przez Ciebie sprawy. Już przez czysty szacunek dla Twojej Bracie osoby pominąłem w którymś Twoim poprzednim komentarzu stwierdzenie, że Ty Bracie znasz lepiej fakty z 1995 r. (temat sekularyzacji), gdyż – pisał Brat na ten temat pracę… Drogi Bracie – Ty opisywałeś na podst. dokumentów polskokatolickich, a ja w tamtym czasie – czynnie uczestniczyłem w tych „zajściach” osobiście. Nadal Bracie uważasz, że „sprawę” znasz lepiej? (…)
    Racja – ks. Tomasz Rybka był do roku 1995. „przybocznym (…)biskupa T.R. Majewskiego” czyli – prefektem WSD Kościoła Polskokatolickiego. Należy jednak postawić sobie pytanie czy jedynie (jak To Bracie sugerujesz) dzięki „koneksjom” (pochodzeniu z rodziny kapłańskiej)czy raczej z prostego powodu, że w ówczesnym KPK nie było w tamtym czasie na tyle błyskotliwego , a jednocześnie światłego młodego kapłana (ks. T. Rybka został zawezwany przez władze swojego Kościoła do powrotu do kraju i służby prefekta WSD oraz wykładowcy na ChAT w Warszawie (z tej ostatniej propozycji zresztą władze KPK nie wiedzieć czemu wycofały się tuż przed objęciem przez niego funkcji wykładowcy…)wprost ze studiów teologicznych, które odbywał na uniwersytecie w Szwajcarii)? A swoją drogą – bp. T.R. Majewski poza swoją (fakt!) obrzydliwą czasami służalczością wobec władz PRL (pamiętam doskonale jego transmitowane w TVP „msze dziękczynne” w kolejne rocznice manifestu PKWN czy nawoływanie do głosowania w wyborach do reżimowego sejmu) był bodaj jedynym w późnym PRL-u biskupem dążącym do powrotu Kościoła Polskokatolickiego do struktur PNCC w USA i Kanadzie (co przerwał „pucz” bp W. Wysoczańskiego, który prawdopodobnie właśnie dlatego został w 1993 r. „wyciągnięty z szuflady” urzędu ds. wyznań z „dziwnym” poświadczeniem wyboru na biskupa na synodzie, którego uczestnicy takiego faktu wyboru do dzisiaj nie mogą sobie przypomnieć…), aby proces ten zahamować i odsunąć bp T.R. Majewskiego od władzy w Kościele). Zachodzi więc pytanie – czy działania biskupa T.R. Majewskiego (oficjalne popieranie reżimu)nie były czasami „przykrywką” dla właściwych jego działań dla dobra całego PNKK(?) Nikt nie zdoła na to pytanie już odpowiedzieć. Niestety biskup T.R. Majewski „zdał” już z tego sprawę przed Stwórcą…
    Bracie… No…nie przesadzajmy już z tym posądzaniem IPN o stronniczość, bo dojdziemy w końcu do absurdalnego stwierdzenia („promowanego” przez grono „umoczonych” w PRL-u), że – skoro wszystko jest tak zakłamane, to wszystko jest kłamstwem i nie ma siły, aby dojść do jakiejkolwiek prawdy… Dzisiejsza młodzież ma na to takie świetne określenie… Otóż, Bracie… NIE „ŚCIEMNIAJMY”… Dokument może wprawdzie kłamać, ale – bez przesady… Większa ilość dokumentów wskazująca na taki, a nie inny przebieg wydarzeń raczej skłania mnie do twierdzenia,że było tak, a nie inaczej… Przykładem niech tutaj będą owe słynne już „teczki Macierewicza”. Na sto teczek oskarżających parlamentarzystów o współpracę z SB tylko w stosunku do jednej sądy miały później wątpliwość czy rzeczywiście dany człowiek był świadomym współpracownikiem „służb”… Jeśli więc IPN twierdzi, że Kościół Polskokatolicki powstał nie tylko z inspiracji, ale przy pełnym zaangażowaniu państwowych służb specjalnych w celu zniszczenia polskiej diecezji Polskiego Narodowego Katolickiego Kościoła, a w dalszym etapie – w celu niszczenia Kościoła Rzymskokatolickiego – jestem skłonny wierzyć raczej IPN niż poszczególnym polskokatolickim kapłanom zakładającym, że była to zaplanowana przez sam PNKK operacja całego PNKK w celu oderwania się od PNKK w USA… Bądźmy poważni Bracie… Zgodzę się w jednym – rzeczywiście – cała sytuacja może nie była aż tak klarowna. Tak jak i w każdym Kościele, tak i w polskim PNKK były różne „trędy”, czasami moze zbytnio wygórowane sprawy ambicjonalne, może niekiedy wzajemne niezrozumienie między kapłanami a biskupem zwierzchnim. Zgoda – była część narodowego duchowieństwa, które zarzucało bp Padewskiemu np., że wojnę spędził poza Polską i powrócił do kraju już po jej zakończeniu, (a przez to za mało „siedzi” w polskich sprawach) no ale – bez przesady – raczej nie może to być „zarzutem”, że za zbytnią nieugiętość w stosunku do władz okupacyjnych został zaaresztowany przez gestapo, a potem osadzony w obozie koncentracyjnym, skąd, jako obywatelowi USA udało mu się kanałami dyplomatycznymi wydostać. Mówmy wprost – część zbuntowanych narodowych księży (mówiąc dzisiejszym językiem)wykorzystała sprzyjającą koniunkturę na krytykę władz kościelnych i postanowiła okazję wykorzystać do własnych prywatnych celów ambicjonalnych, co było bardzo na rękę ówczesnym zarządzającym naszym krajem bolszewickim namiestnikom. Umówmy się jednak, że potępiając tamten zaistniały fakt jawnej zdrady Kościoła (PNKK) i kolaboracji buntowników-zdrajców z radzieckimi okupantami mówimy ściśle o tamtym fakcie i o tamtych ludziach. Nie należy bowiem całej sprawy Kościoła Polskokatolickiego generalizować. Bowiem – po oficjalnym „przejęciu” PNKK przez Kościół Polskokatolicki nadal pozostała w tym Kościele cześć gorliwych wiernych oraz dobrych, zaangażowanych niejednokrotnie w walkę o wolną Polskę kapłanów. Może i na początku mieli jeszcze jakieś złudzenia w stosunku do nowo zaistniałej sytuacji w jakiej znaleźli się wbrew swojej woli, ale – w końcu jednak ostatecznie, z czasem – za swoim przyzwoleniem… Bolesny dla nich moment nastąpił bardzo szybko, a właściwie natychmiast, kiedy nowo utworzonemu w 1951 r. Kościołowi Polskokatolickiemu władze państwowe „dały” zwierzchnika, sekularyzowanego przez Kościół Rzymskokatolicki jawnego ateistę… Faktem jest, że nie do końca jest zrozumiała sytuacja, w której PNCC zbyt łatwo jakby „zapomniało” o swojej obecności w „starym kraju” i pozwoliło na całkowite podporządkowanie własnych kapłanów i wiernych obcym (polskokatolickim)strukturom kościelnym. Tutaj został popełniony poważny błąd, za który PNCC pewnie płaci do dzisiaj swego rodzaju nieufnością swoich byłych, oddanych pod polskokatolicki „zarząd”, wiernych w kraju. Wygląda jednak na to, że obecne władze PNCC w USA i Kanadzie poważnie podchodzą do tematu powrotu swoich struktur do Polski, skoro Rada Kościoła PNCC wyznaczyła biskupa dla polskich parafii PNKK w R.P.(bazującego ściśle na tradycji Kościoła Narodowego i – obecnie legitymującego się jego zwierzchnictwem biskupim, a zapewne w niedalekiej przyszłości całkowitym wejściem w struktury PNCC). PNKK w R.P. tym samym zapewne jest traktowany przez PNCC w USA i Kanadzie jako „zaczątek” odradzanej polskiej misji PNCC w Polsce. Wydaje mi się, że „sprawy zaszły już za daleko” i – tego procesu nic już nie zatrzyma. A Kościół Polskokatolicki chcąc, nie chcąc – musi się pogodzić ze stopniowym (być może rozłożonym w czasie) procesem przechodzenia będących obecnie pod jego zarządem dawnych parafii PNKK do Kościoła-Matki do…PNKK. W tej sytuacji tak naprawdę jedynym honorowym, najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby „danie wolnej ręki” obecnym polskokatolickim parafiom przez władze zwierzchnie tego Kościoła. To byłoby najrozsądniejsze rozwiązanie. Bo – uczciwie rzecz ujmując – jak by nie patrzeć, jednak Kościół Polskokatolicki (pomimo swoich niechlubnych „początków”) jednak realnie istnieje. Jest w Polsce realna potrzeba istnienia takiego Kościoła. Był nawet czas, kiedy rzeczywiście chciał on zaistnieć jako rzeczywisty Kościół starokatolicki (czasy „wczesnego” bp W. Wysoczańskiego, do połowy roku 1995). Jak się wydaje – na taki Kościół, czerpiący z tradycji starokatolickich, a jednocześnie ściśle nasz, rodzimy, polski – jest w naszym kraju mocne zapotrzebowanie. I w takiej sytuacji – już po przejściu części dawnych parafii PNKK do PNCC – obydwa Kościoły, tj. polskokatolicki i PNKK mogłyby w Polsce współistnieć , a nawet – zapewne byłyby to dwa Kościoły ściśle ze sobą współdziałające. Jednak, aby to mogło zaistnieć potrzeba, aby władze Kościoła Polskokatolickiego wreszcie oprzytomniały i wprowadziły w swoim Kościele wolność wyboru, również wolność do wyboru zwierzchnictwa kościelnego. Im szybciej to nastąpi – tym straty po stronie polskokatolików będą mniejsze i – tym lepsze ten Kościół będzie miał „wejście” w przyszłość. Szczerze życzę władzom Kościoła Polskokatolickiego rozwagi i mądrości. Można wszak się mylić, ale nie można w nieskończoność trwać w błędzie, bo to ani nie przynosi chwały, ani nie wiedzie dokądkolwiek…

  • gosc

    Ja pisalem jakas prace na temat ‚sekularyzacji’ z 1995 r.? Chyba mnie z kims mylisz. Nie pisalem zadnej pracy na ten temat i nie sadze, bym kiedykolwiek twierdzil, ze bylo inaczej.

    Jesli chodzi o moj punkt widzenia, to nie jest on punktem widzenia KPK. Mam do tej wspolnoty bardzo krytyczny stosunek. Opieram sie na dokumentach dostepnych w Utrechcie. I dlatego raz jeszcze podkreslam: to tylko dzieki pozytywnej opinii z Ameryki abp Rinkel zgodzil sie na swiecenia biskupie Rodego. Rinkel wiedzial na temat biskupa-elekta bardzo malo, ale wystarczajaco duzo, by wlasnie do Scranton – jako najlepiej zorientowanego w sytuacji niezaleznego osrodka – skierowac pytanie o to, co w tej kwestii zrobic. Opinia byla pozytywna. Po wymuszonym odejsciu bp. Rodego ponownie zwierzchnikiem Kosciola zostal bp Pekala i – znow – jedynie pozytywnej opinii ze Scranton mozna zawdzieczac, ze – wbrew swemu pierwotnemu stanowisku – MKBS przyjelo go tym razem do swego grona. Jesli to byl blad – OK – ale w takim razie trzeba powiedziec, ze PNCC dosc dlugo w tym bledzie wytrwal, bo przez caly okres PRL. Dzialacze – zwiazanej z PNCC – ‚Spojni’  w czasie pobytow w PRL otrzymywali wysokie odznaczenia i byli stawiani za wzor jako ‚wzorowi polonusi’. Ja nikomu nie odbieram prawa do zmiany zdania, ale w takim razie trzeba rowniez uporzadkowac na nowo stosunki z KPK.

    Co do studiow w Szwajcarii, pozwol, ze zmilcze. Wiem o jaki program edukacyjny chodzi, znam i na co dzien wspolpracuje z ludzmi, ktorzy studiowali z ks. Rybka i owczesnego dziekana wydzialu, prof. Ursa von Arxa; znam ich opinie o nim. Nie czynmy z tej sprawy argumentu w przetargu, bo doprawdy nie ma z czego!

    A co do wolnosci wiernych oraz parafii KPK. W Polsce jest zagwarantowana konstytucyjnie wolnosc sumienia i wyznania. Jesli wierni KPK czuja sie bardziej ‚w domu’ w PNKK, to – jak sadze – predzej czy pozniej do niego przejda.


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • Stary Katolik

    Bracie „Pradusz” – proszę o wybaczenie… Ot…starość nie radość… Zdawało mi się, że jest jakaś „ciągłość myślowa” pomiędzy Bratem a „Diodymosem”. Ot – jedynie zdawało się, stąd ta pomyłka…
    A swoją drogą – bardzo ciekawa sprawa czy Kościół Polskokatolicki powróci kiedyś rzeczywiście do zarzuconej w 1995 r.idei Kościoła starokatolickiego. Pamiętam, że chodziły wówczas nawet „słuchy” o zmianie nazwy Kościoła na Polski Kościół Starokatolicki. Podobno to Kościół Rzymskokatolicki żądał zmiany tej nazwy, stawiając to jako warunek do dalszych rozmów nt. normalizacji wzajemnych stosunków… Ks. T. Wójtowicz (ówczesny dziekan parafii katedralnej KPK i „prawa ręka” bp W. Wysoczańskiego)zwykł był wówczas nawet mawiać:”Jeśli Kościół Polskokatolicki ma upaść to upadnie, a jeśli ma przetrwać dzięki zmianie nazwy – trzeba pomyśleć…”

  • gosc

    Sadze, ze nie w zmianie nazwy sprawa. Koscioly starokatolickie nosza rozne nazwy, np. szwajcarski nazywa sie ‚chrzescijanskokatolicki’, a wlasciwa (mozna powiedziec ‚konstytucyjna’ nazwa) ‚matki wszystkich Kosciolow starokatolickich’ – Kosciola Utrechtu i Haarlemu – brzmi: Kosciol Rzymskokatolicki Kleru Starobiskupiego w Holandii (na co dzien uzywa sie – i owszem – nazwy ‚Kosciol starokatolicki’). Historycznie nazwa ‚starokatolicyzm’ wiaze sie walsciwie tylko z jedna z trzech ‚fal starokatolicyzmu’ (jak to nazywal s.p. ks. Edward Balakier): ‚fala’ druga, ktora wylonila sie z protestu przeciwko uchwalom Vaticanum I. Poniewaz jednak byla to bardzo silna ‚fala’, ktora oznaczala cos w rodzaju ‚nowych narodzin’ calego nurtu, rowniez nazwa sie upowszechnila.

    Osobiscie jestem zdania, ze nazwanie KPK obecnie ‚Kosciolem starokatolickim’ byloby czyms bardzo ‚na wyrost’; tak bardzo, ze ktos moglby to wrecz potraktowac jako ‚mydlenie oczu’. Zaczac nalezaloby raczej od przemyslenia calej koncepcji tego Kosciola i jego misji oraz znalezienie sposobow na wdrozenie tych przemyslen w zycie. KPK przez bardzo dlugie lata, bedac czlonkiem Unii Utrechckiej, raczej sie od starokatolickich standardow koscielnych oddalal, anizeli do nich przyblizal i to pomimo tego, ze np. o bp. Rodem mozna powiedziec rozne rzeczy, ale na pewno nie to, ze nie wiedzial o co ‚biega’w starokatolicyzmie; to byl czlowiek o rownie mocnym intelekcie co slabym charakterze… W wypadku Pekali i Majewskiego osobiscie zrzucilbym to na karb totalnej niewiedzy i braku zainteresowania. No i oczywiscie ‚interes’ – bedac maksymalnie podobny do KRK, KPK mogl ‚hurtowo’ przejmowac cale rzymskokatolickie parafie i duchowienstwo…

    Rozmawialem z ks. bp. Wiktorem Wysoczanskim na ten temat kilkakrotnie i za kazdym razem odnosilem wrazenie (rowniez po 1995 r.), ze jest to nie tylko czlowiek, ktory starokatolicyzm zna, ale rowniez ktos, komu zalezy na tym, by KPK stawal sie rzeczywiscie starokatolickim Kosciolem. Oczywiscie, sytuacja skomplikowala sie po tym, gdy PNCC opuscil Unie Utrechcka. To umiescilo KPK w pewnym szpagacie: miedzy Utrechtem i Scranton. Sytuacja majaca skadinad wiele precedensow w historii Kosciola, ale przez to nie mniej trudna. Rzecz jednak nie w deklaracjach, tylko w czynach, a raczej w ich braku… Dla mnie jakims wrecz symbolem tego starokatolicyzmu w wydaniu polskokatolickim byl poprzedni Kongres Starokatolicki we Fryburgu Bryzgowijskim. Caly czas obecni byli chyba tylko ks. bp Wiktor i ks. Jerzy Bajorek. Dwaj inni kaplani przyjechali doslownie na jeden dzien – de facto po ‚kase’ na inwestycje w swoich parafiach. Nie zostali nawet na Mszy Swietej Unii Utrechckiej, ktora miala wowczas szczegolny charakter, bowiem byla sprawowana pod wspolnym przewodnictwem arcybiskupow Utrechtu i Canterbury (z okazji jubileuszu pelnej komunii eklezjalnej miedzy starokatolikami i anglikanami). Podobno nie mieli czasu… O sposobie w jaki jeden z nich odpowiadal na pare (w sumie bardzo prostych, by nie powiedziec – nieco prymitywnych) teologicznych pytan, ktore mu zadali partnerzy ze Szwajcarii w trakcie rozmow o tej wyzej wzmiankowanej ‚kasie’, juz nawet nie wspomne. Jako tlumacz staralem sie jeszcze cos z tego zrobic, ale ‚material wyjsciowy’ byl tak mizerny, ze i skutek nie mogl byc wiele lepszy…


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • Stary Katolik

    Rzeczywiście – zewnętrzna „forma” w KPK przerosła już chyba nawet takąż „formę” w KRK. Wchodząc do polskokatolickiej świątyni człowiek ma wrażenie, że wchodzi do wiejskiego kościółka sprzed 100 lat, tak wszystko „upstrzone”… Tak, wiem nie chodziło w poprzednim komentarzu o tę „formę”, ale o założenia starokatolicyzmu. Jednak – jak by nie patrzeć – przeciętny wierny KPK (jak zresztą pewnie i wierny KRK) niewiele wie o doktrynach starokatolickich… Ale to już wina samych kapłanów KPK. A powód jest prozaiczny. Otóż – jakieś 80% z nich to byli księża KRK, więc na teren swoich obecnych parafii KPK przenoszą całą zapamiętaną obrzędowość z KRK, często jeszcze z „okładką”… Gościłem kiedyś w kościele KPK w Studziankach Pancernych. Zaraz po wejściu do środka uderza człowieka „różność” jednego z bocznych ołtarzy (różność polegająca na dosłownej „surowości” zarówno „formy”, jak i „klimatu”. Okazuje się, że ów boczny ołtarz podarowali tej parafii wierni Kościoła Chrześcijańskokatolickiego ze Szwajcarii. Muszę przyznać – aż dosłownie „czuje się” ową surowość… Taki jest starokatolicyzm – bardziej „surowy”, mniej ozdobny, mniej obrzędowy, kultowy. Omal, omal nie udało się wprowadzić starokatolicyzmu do KPK bp W. Wysoczańskiemu… No, ale – nie udało się właśnie… Osobiście myślę sobie, że ten właśnie powyższy fakt jest jego największą życiową porażką, a to czy przejdzie dziesięć czy dwadzieścia parafii KPK do PNKK – nie jest już dla niego problemem religijnym, a raczej…finansowym… Smutna prawda, ale prawda…
    A swoja drogą – jeszcze jeden „obrazek rodzajowy” stanu naszego polskiego starokatolicyzmu. Rok 1995. Konstancin. Siedziba biskupa Wysoczańskiego. Konferencja (już nie pamiętam tematu), na którą zostali zaproszeni również przedstawiciele innych polskich Kościołów starokatolickich. Nie zapomnę min większości z nas tam siedzących, kiedy głos zabierał przedstawiciel Chrześcijańskokatolickiego Kościoła Szwajcarii. Siedzieliśmy z otwartymi ustami chłonąc to, co tłumaczył nam z jego wykładu (z języka niemieckiego)właśnie ks. Tomasz Rybka. Podobnie jak innym słuchaczom niestety niewiele było mi dane rozmawiać bezpośrednio z ks. prof., a to z uwagi na prosty fakt mojej ówczesnej bardzo słabej znajomości jęz. niemieckiego… Co jednak rzucało się w oczy? Otóż nasi polscy starokatolicy bardziej niż na wykład profesora czekali na…biesiadę mającą miejsce po konferencji… Tacy jesteśmy. Myślę, że ciężka będzie sprawa z tym wprowadzaniem nas w starokatolicyzm. Trzeba by w tę ideę włożyć naprawdę całe samozaparcie całego Kościoła. A Kościół niestety obrósł „w piórka”, niestety… Każdemu to jest… nie po drodze… Koniec „obrazka rodzajowego”…

  • gosc

    Z ta ‚surowoscia’ u zachodnich starokatolikow to tez jednak roznie bywa. Zwlaszcza tutaj w Holandii, gdzie ostalo sie jeszcze kilka kaplic i kosciolow z XVII/XVIII w., niektore wnetrza sa bardzo bogate:

    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/ec/Oudkatholieke_Kerk_Oudewater_01.JPG/260px-Oudkatholieke_Kerk_Oudewater_01.JPG

    http://www.hans-montanus.nl/plaatjes/OKKDelft-interieur.jpg

    http://www.dagvandehaagsegeschiedenis.nl/cache/40.png

    Gdy mowi sie o zachodnim starokatolicyzmie, czesto mysli sie wylacznie o krajach niemieckojezycznych, gdzie rzeczywiscie panuje spora surowosc architektoniczna. W Holandii jest ona znacznie mniejsza. Roznica polega chyba na czyms innym – na pochodzeniu spolecznym wiekszosci wiernych. Zachodni starokatolicyzm nigdy nie byl ruchem masowym. Sa to stosunkowo male wspolnoty o cokolwiek elitarnym charakterze. Wielu tutejszych starokatolikow to potomkowie zamoznego mieszczanstwa, inteligencja. To rowniez rzutuje na ich smak architektoniczny. Polskokatolicy (podobnie jak mariawici zreszta) pochodza bardzo czesto ‚z ludu’. I to tez ma wplyw na to w jaki sposob przystrajaja swoje swiatynie. Niestety, trzeba przyznac, ze sporo w nich kiczu – zywcem przeniesionego z polskiej tradycji ludowo-katolickiej XIX w. (PNCC to zreszta tez dotyczy). Tutaj unaocznia sie ta ogromna roznica socjologiczna pomiedzy ‚3 fala’ (w sklad ktorej wchodza ‚narodowcy’/polskokatolicy i rowniez mariawici) a ‚2’ i ‚1 fala’. ‚Dogmaty’ I Soboru Watykanskiego oprotestowali przede wszystkimi ludzie wyksztalceni, swiatli, swiadomi (co w tym czasie zreszta wiazalo sie rowniez czesto z pewnym statusem majatkowym). Do Kosciolow Utrechtu i Haarlemu nalezeli co prawda przedstawiciele roznych warstw spolecznych, ale z czasem ostali sie rowniez przede wszystkim czlonkowie warstwy inteligenckiej, mieszczanstwa i zamozniejszego chlopstwa (ktorego status spoleczny w Holandii jest porownywalny raczej z polskim ziemianstwem). Po prostu utrzymanie Kosciola w diasporze, w warunkach wrogosci (albo przynajmniej niezyczliwej obojetnosci) protestanckiej wiekszosci spoleczenstwa oraz bez jakiegokolwiek wsparcia z zewnatrz, wymagalo sporej swiadomosci, determinacji a takze – co tu ukrywac – srodkow finansowych. No i te roznice po prostu widac.

    Z drugiej strony jednak nalezy dodac jeszcze cos: starokatolicyzm jest otwarty na rozne koncepcje teologiczne, rozne typy duchowosci i rowniez rozne estetyki. OD POLSKOKATOLIKOW NIKT NIE OCZEKUJE KOPIOWANIA WZORCOW Z ZACHODU. Biorac pod uwaga ich liczebnosc, to oni mogliby wlasnie wywierac spory wplyw na rodzine starokatolicka. Gdyby chcieli, gdyby rzeczywiscie poczuli sie starokatolikami…


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • Stary Katolik

    „(…)OD POLSKOKATOLIKOW NIKT NIE OCZEKUJE KOPIOWANIA WZORCOW Z ZACHODU. Biorac pod uwaga ich liczebnosc, to oni mogliby wlasnie wywierac spory wplyw na rodzine starokatolicka. Gdyby chcieli, gdyby rzeczywiscie poczuli sie starokatolikami…”

    AMEN

  • x. Damian

    Zastanawia mnie dlaczego Pan Dariusz pisze o „wspólnocie Tomasza Rybki” a potem nazywa tę wspólnotę „ks. Rybki”?

     

    Święty Paweł pisze:

    „Czyż nie jestem wolny? Czy nie jestem apostołem? Czyż nie widziałem Jezusa, Pana naszego? Czyż nie jesteście moim dziełem w Chrystusie? Jeżeli nawet nie jestem apostołem dla innych, dla was na pewno nim jestem. Albowiem wy jesteście pieczęcią mego apostołowania w Panu. Oto moja obrona wobec tych, którzy mnie potępiają.”

    (1 Kor 9:1-3)

     

    Jeśli zatem dla państwa polskiego ta wspólnota jest Polskim Narodowym Katolickim Kościołem w RP (KOŚCIOŁEM), bo gdzie biskup, tam jest Kościół. Dla PNCC w USA i Kanadzie „Tomasz Rybka” jak pisze autor jest księdzem Tomaszem Rybką, to ja nic a nic nie rozumiem.

     

    Pewnie gdyby ten ksiądz Tomasz Rybka zwrócił się do arcybiskupa Hozera o przyjęcie tej „wspólnoty” do Świętego Kościoła Katolickiego w RP, to pewnie też byłby księdzem, a może i proboszczem dla tej „wspólnoty”? Kto wie?

     

     

     

    Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone.

    (Łk 6:37)

     

     

    ———————–

     

    „Ostende nobis, Domine, misericordiam tuam.“

  • diodymos

    Szanowny Panie, Nie mogę powiedzieć, że nie lubię ks. Rybki, nie mogę też
    powiedzieć, że go lubię, przyznam bardzo otwarcie, że co do jego osoby mam
    bardzo mieszane uczucia, ale te nie wpływają na moją ocenę stanu rzeczy, na mój
    osąd sprawy wpływa umiejętność czytania ze zrozumieniem czego wielu forumowiczom
    brakuje. Nie rozumiem o co miał bym być zazdrosny jak Pan twierdzi, może to
    zwyczajny mechanizm projekcji, sam Pan o coś jest zazdrosny, pozostawiam to bez
    komentarza. Znów jak widać brak i Panu umiejętności czytania ze zrozumieniem
    albo zwyczajnie powtarza Pan co mówi ks. Rybka, który mówi to co jest mu wygodne
    (sam o tym kiedyś się przekonałem) Proszę przeczytać dekret uważnie i ze
    zrozumieniem PNKK w RP nie jest tym samym co PNCC jak już wspominałem ku temu
    PNKK musiało by być włączone do Kościoła PNCC i przyjęte do jednej z diecezji to
    nie ma miejsca! mowa o opiece biskupiej i zwierzchnictwie a nie o przejęciu
    jurysdykcji przez PNCC nad PNKK jeśli się mylę to proszę wskazać odpowiedni
    dokument, który mówi o jurysdykcji i włączeniu parafii PNKK w RP w poczet
    parafii należących do PNCC a tym samym wskazanie do jakiej diecezji należą
    parafie ks. Rybki (przypominam, że opieka i zwierzchnictwo to nie włączenie do
    kościoła czy diecezji) tak wiec Pana twierdzenie o uznawaniu odtąd sakramentów
    udzielanych na Modlińskiej jest zbyt daleko idącym rozważaniem co więcej i o tym
    trzeba pamiętać żaden udzielany sakrament na Modlińskiej nie jest respektowany
    przez jakikolwiek kościół zrzeszony w PRE. tu nawet nie ma mowy jak w przypadku
    przywołanego przez Pana Kościoła Polskokatolickiego o jedności chrztu! (jeśli
    się mylę znów proszę o wskazanie odpowiednich dokumentów dotyczących
    respektowania sakramentów udzielanych na Modlińskiej przez Kościół
    Rzymskokatolicki bądź PRE) kolejny raz udowadnia Pan swe wybiorcze czytanie
    bowiem w jednym z postów wypowiadałem się już na temat kapłaństwa Tomasza Rybki
    nie musi mnie Pan uświadamiać, że księdzem jest się zawsze (choć znów jak widać
    nie zbyt orientuje się Pan w temacie widocznie instytut seminaryjny na
    Modlińskiej nie wykształcił Pana w pełni w tej sprawie) Muszę Pana rozczarować
    mówi Pan o tym że już niedługo usłyszymy o dialogu itd… Szanowny Panie my
    nader często słyszymy o PNKK w RP ale niestety tylko w komunikatach kolejnych
    diecezji ostrzegających przed tą wspólnotą. I co ważne PNKK i PNCC niestety
    wbrew Pana słowa nie są tym samym Kościołem na co wskazuje fakt mówiący tylko o
    zwierzchnictwie bp. Bigaja a nie o włączeniu parafii i Kościoła w poczet PNCC.
    jeśli się mylę kolejny raz proszę o wskazanie odpowiedniego dokumentu
    potwierdzającego włączenie do PNCC co więcej gdyby PNKK w RP było jednym
    kościołem z PNCC wówczas na stronie MSW na liście kościołów i związków
    wyznaniowych winno figurować nazwisko albo bp. Bigaja albo Pierwszego Biskupa
    a te zmiany nie miały miejsca. Jest jeszcze kilka innych powodów by wskazać, że
    wspomniane są oddzielnymi kościołami ale Pan i tak by nie przyznał racji choć by
    i zostało opublikowane oświadczenie Pierwszego Biskupa na ten temat.

  • polskokatolik

    Niech p Rybka żyje sobie jak żył tylko jedno pytanie widział ktoś p Rybkę na nabożeństwach ekumenicznych w tym lub ubiegłym roku?

  • lysolek

    powiedzmy sobie szczerze ,DIALOG Z KOSCIOłEM NARODOWYM W USA I KANADZIE Z KOSCIOłEM RZYMSKOKATOLICKIM JUZ TRWA ,,i wierze w to ze w tym roku sie rozpocznie równiez w Polsce z Episkopatem Polskim bo tak bedzie ,a co maja do tego Polskokatolicy którzy maja dialog tylko dzieki tej jakiejs grupie Efata na czele z ta pania cała Danusia. Dopóki POLSKKATOLICY RZADZA  W EKUMENI TO NIEPOZWOLA NA TO BY NARODWCY BYLI Z NIMI,,BO WTEDY BY PRZEGRALI SWOJA ZASRANA DUME,A wiemy ze juz przegrali.(ale te wojny niebyly potrzebne z ich strony)PROSZE zasiegnąc informacji od ks biskupów warszawskich którzy informuja ze gdyby z pragi odszedł ks abp Leszek to juz Kosciól Narodwy był by w tej całej wspolnocie Kosciola. Rzymskokatolickiego.pamietajmy ze sa ludzie którzy nakrecenia przez innych tak jak ks Matuszewski szanowny zle kiedys sie wyrazał na temat koscioła Narodwego.

     


    gość

  • diodymos

    No bardzo to piękne, ale czy może Pan wskazać na konkretny dokument świadczący o
    włączeniu PNKK w RP do PNCC? – KONKRETNY DOKUMENT o tym świadczący! I proszę nie mówić, że zwierzchnictwo Ks. Bp, Bigaja to sprawiła bo to zupełnie inna bajka.
    Ponadto ma Pan typowo „rybkowy” system myślenia, tam gdzie nie ma PNKK w RP nie ma
    go dlatego, że załatwili to polskokatolicy. a co do biskupów warszawskich niech
    Pan mi przypomni ile to razy diecezje warszawskie i inne diecezje kierowały do
    wiernych komunikaty ostrzegający przed PNKK i nie mówie tu li tylko o piśmie ks.
    Matulewicza. Szanowny Panie ostrzeżenia diecezji jakie były kierowane do wiernych
    nie znakiem ekumenizmu!

  • lysolek

    komunikat jak wiadomo ostrzegajacy dał sam ks matusiewicz ,,i teraz jest mu na pewno nie raz zle ze tak uczynil ,(zreszta pozalem go i nie moge powiedziec nic dobrego na jego temat,-od ludzi z jakimi ma doczynienia w kolo na codzien w pracy,,,prosze sie na pana miejscu doczytac na kazdy tamt kosciola narodowegoa nie tylko pokazuwac ciagle złe strony na jakie pan sie zdecydował do Ks tomasza Rybki…

    prosze pana niemam myslenia ks tomasza ,-mam swoje ,,,a jezeli chodzi o pismo to jest informacja o zwiarzchnictwie i to powino na ten moment panu wystrczyc ,,a nie szkalowac ,,widocznie ma pan wielki uraz do ks tomasza,wspolczuje


    gość

  • lysolek

    a te ostrzezenia od diecezji to nie byla nagonka na samo PNKK tylko prosze pamietac ze byl tam pewnem czlowiek ,ktory podrobil pieczatke domu samarytanin,a zwał sie pan ADAM Czubak,,prosze tylko  o jedno by uwazac na niego,z informacji zaciagnietych od ludzi ktorzy go obecie ma sprawy w prokuraturze podrobienia dokumentów ,napewno to niebyl czlowiek o zdrowych zmysłach -ale mysle jedno ze juz nie bedzie szkodził nikomu,,bo z tego co wiadomo,po opuszczeniu wspolnoty PNKK zaczał swoja dzialnosc jako ksiadz i nawet podszywal sie pod kosciol rzymskokatolicki


    gość

  • diodymos

    czyli zadawanie pytań jest szkalowaniem… no bardzo ciekawa teoria. Co do
    komunikatów mówię też o komunikacie wydanym przez Arch. Warszawską, o oświadczeniu
    kurii Krakowskiej a też i o komunikacie na dominikańskiej stronie zajmującej się
    walką z sektami. czemu by ks. Mateuszowi miało by być żle? mówił prawdę a prawda
    jest jedna, zresztą ostatnio właśnie od niego dowiedziałem się kilku ciekawostek z
    MOdlińskiej bowiem w tym kościele jest kret… Mam do Pana prośbę proszę pisać ze
    zrozumieniem, proszę wybaczyć ale ten bełkot jest wysoce niezrozumiały. Właśnie
    pismo mówi o zwierzchnictwie i tylko o tym proszę w słowa Pierwszego Biskupa nie
    wkładać słów i własnych przemyśleń. Pozdrawiam Sieradz.

  • lysolek

    niech nawet prosze pana bedzie zwierzchnictwo ,,ale to poczatek wszytskiego dobra jakie wyniknie w pozniejszym czasie ,,,a teraz najlepiej milczec ,,bo jak sie pan czepnie slowa ,,to az sie rzygac chce …niech bedzie pan zadowolony wewnetrznie ,ale dobrym czlowiekiem to chyba nie jestes ,,a trzymaj dalej z panem matuszewskim to daleko zajdziesz ,widocznie jestescie z jednej branzy a onim seminarium diecezji warszawsko proaskiej i klerycy moga mówic sporo


    gość

  • lysolek

    niech nawet prosze pana bedzie zwierzchnictwo ,,ale to poczatek wszytskiego dobra jakie wyniknie w pozniejszym czasie ,,,a teraz najlepiej milczec ,,bo jak sie pan czepnie slowa ,,to az sie rzygac chce …niech bedzie pan zadowolony wewnetrznie ,ale dobrym czlowiekiem to chyba nie jestes ,,a trzymaj dalej z panem matuszewskim to daleko zajdziesz ,widocznie jestescie z jednej branzy a onim seminarium diecezji warszawsko proaskiej i klerycy moga mówic sporo


    gość

  • diodymos

    Widzę, że jest Pan wyjątkowo kulturalny… czy tego właśnie uczy T.R w swym
    instytucie seminaryjnym do, którego pan tak dzielnie uczęszcza??? Czy jestem
    dobrym człowiekiem nie Panu to oceniać, bowiem dla Pana dobrym jest tylko ten,
    kto ślepo zgadza się z Pana guru… a każdy kto myśli inaczej jest właśnie złym
    człowiekiem, typowo Rybkokatolicki sposób myślenia. Nadto nie przypominam sobie
    byśmy byli na TY??? Co do Ks. Matuszewskiego to ja z nim nie muszę trzymać, że z
    nim rozmawiałem no cóż… rozmawiałem z wieloma osobami ale się z nimi nie
    utożsamiam, natomiast jeśli Pan utożsamia się z każdym z kim Pan rozmawia to wie
    Pan trzeba się udać do odpowiedniego specjalisty. A co do jednej branży to myli
    mnie Pan z Panem Tomaszem R – pańskim guru który to jawnie mówi, że interesuje
    się oboma rodzajami ludzi czyli tak M jak i K nie jest to w odwrotności do Pana
    pusty zarzut wystarczy wejść tu by to potwierdzić
    http://www.facebook.com/profile.php?id=100002822307207
    co ciekawe jeszcze niecałe 2 tyg. temu miał tam napisane, że jest w Kościele
    Polskokatolickim mam printy owej informacji.

  • lysolek

    panskim  guru to jest chyba szatan,,,,)))) heheh,,albo okularki na nosie ,a pozatym czlowieku naprawde nie lubisz ks tomasza ,,,widocznie ci za skóre zaszedł,,,,szkoda ,,ale na dyskusje z panem kto ma racje nie ma sensu bo to i tak nie zmnini,w pana zyciu a prosze wierzyc dla mnie sobie moze pan mniec nawet wewnetrzen zadowolnie ze swojego postapowania.


    gość

  • lysolek

    zanim oczernisz druga osobe na tym formum,pomysl drogi panie czy ty jestes fer wobec siebie i innych


    gość

  • lysolek

    pan dario jest widocznie nie dowartosciowym protestantem,,,albo cos tam takiego u niego w  tej katedrze ,,,jak bym tak wygladał jak on to bym sie pod ziemie spalil,,,,stad całą nagonka jego a kosciol narodowy i ks tomasza,,,chlopaku daruj sobie ,bo zycie cie z tego zła jeszcze pozadnie doswiadczy,

     


    gość

  • lysolek

    niestety musze pana zmartwić ale do istytutu nie uczeszczam ,ale mam prosbe niech pan sobie juz daruje te ataki na kosciól narodowy,bo to zle o panu swiadczy,panie diodymos


    gość