Kościoły katolickie

Urodziny Prorokini — 150. urodziny św. Marii Franciszki Kozłowskiej


26 i 27 maja br. odby­ły się w Płoc­ku i Feli­cja­no­wie cen­tral­ne uro­czy­sto­ści zwią­za­ne z 150. rocz­ni­cą uro­dzin św. Marii Fran­cisz­ki Kozłow­skiej, mistycz­ki i apo­stoł­ki Dzie­ła Miło­sier­dzia Boże­go. Obja­wie­nia Matecz­ki dały począ­tek rucho­wi odno­wy reli­gij­nej pol­skie­go kato­li­cy­zmu na prze­ło­mie XIX i XX wie­ku, oraz dopro­wa­dzi­ły do wyod­ręb­nie­nia się nie­za­leż­ne­go Kościo­ła maria­wi­tów. W płoc­kich uro­czy­sto­ściach – oprócz wier­nych i duchow­nych maria­wic­kich – uczest­ni­czy­li goście eku­me­nicz­ni. Uro­czy­sto­ści płoc­kie roz­po­czę­ły się […]


26 i 27 maja br. odby­ły się w Płoc­ku i Feli­cja­no­wie cen­tral­ne uro­czy­sto­ści zwią­za­ne z 150. rocz­ni­cą uro­dzin św. Marii Fran­cisz­ki Kozłow­skiej, mistycz­ki i apo­stoł­ki Dzie­ła Miło­sier­dzia Boże­go. Obja­wie­nia Matecz­ki dały począ­tek rucho­wi odno­wy reli­gij­nej pol­skie­go kato­li­cy­zmu na prze­ło­mie XIX i XX wie­ku, oraz dopro­wa­dzi­ły do wyod­ręb­nie­nia się nie­za­leż­ne­go Kościo­ła maria­wi­tów. W płoc­kich uro­czy­sto­ściach – oprócz wier­nych i duchow­nych maria­wic­kich – uczest­ni­czy­li goście eku­me­nicz­ni.

Uro­czy­sto­ści płoc­kie roz­po­czę­ły się 26 maja mszą świę­tą, któ­rej prze­wod­ni­czył bp M. Ludwik Jabłoń­ski, biskup naczel­ny Kościo­ła Sta­ro­ka­to­lic­kie­go Maria­wi­tów, w asy­ście bp. M. Wło­dzi­mie­rza Jawor­skie­go i bp. M. Ber­nar­da Kubic­kie­go, a tak­że kapła­nów z kil­ku­na­stu para­fii. Udział w litur­gii wziął ks. Jerzy Samiec, Biskup Kościo­ła Ewan­ge­lic­ko-Augs­bur­skie­go, a tak­że dele­ga­cje Pol­skie­go Auto­ke­fa­licz­ne­go Kościo­ła Pra­wo­sław­ne­go oraz Kościo­ła Pol­sko­ka­to­lic­kie­go. Zabra­kło przed­sta­wi­cie­la Kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go – krót­ki list z pozdro­wie­nia­mi prze­słał płoc­ki ordy­na­riusz bp Piotr Libe­ra. Do Płoc­ka przy­by­li rów­nież repre­zen­tan­ci władz pań­stwo­wych – Mini­ster­stwa Admi­ni­stra­cji i Cyfry­za­cji oraz woje­wo­dy mazo­wiec­kie­go.

Oko­licz­no­ścio­wą naukę wygło­sił bp M. Ludwik przy­po­mi­na­jąc życie i służ­bę Zało­ży­ciel­ki. Zaape­lo­wał o odno­wę życie ducho­we­go poprzez jesz­cze moc­niej­szą ado­ra­cję Chry­stu­sa Uta­jo­ne­go w Prze­naj­święt­szym Sakra­men­cie.

W sło­wach pozdro­wie­nia bp Jerzy Samiec pod­kre­ślił, że wspól­na modli­twa maria­wi­tów i lute­ra­nów nie jest prze­ja­wem oko­licz­no­ścio­wej kur­tu­azji, a świa­dec­twem wie­lo­let­niej współ­pra­cy w gło­sze­niu Ewan­ge­lii i prak­tycz­nym świa­dec­twie, wyra­ża­ją­cym się we wspól­nym użyt­ko­wa­niu swo­ich świą­tyń przez oby­dwa wyzna­nia. Zwierzch­nik pol­skich lute­ran zakoń­czył swo­je pozdro­wie­nia sło­wa­mi wyję­ty­mi z Obja­wień św. Marii Fran­cisz­ki: Pokój całej zie­mi, jeśli przyj­mie Miło­sier­dzie.

Po litur­gii odby­ła się oko­licz­no­ścio­wa aka­de­mia przy­go­to­wa­na przez war­szaw­skich maria­wi­tów oraz nabo­żeń­stwo majo­we.

Świę­to w Feli­cja­no­wie

Rów­nież Kościół Kato­lic­ki Maria­wi­tów obcho­dził 150. rocz­ni­cę uro­dzin Matecz­ki, a tak­że 70. rocz­ni­cę męczeń­skiej śmier­ci św. Jana M. Micha­ła Kowal­skie­go, pierw­sze­go mini­stra gene­ral­ne­go Zgro­ma­dze­nia Księ­ży Maria­wi­tów i bisku­pa maria­wic­kie­go, a po roz­ła­mie z 1935 roku zwierzch­ni­ka Kościo­ła Kato­lic­kie­go Maria­wi­tów.

Do Feli­cja­no­wa przy­by­li wier­ni z całej Pol­ski i zagra­ni­cy – ponad 300 osób uczest­ni­czy­ło w litur­gii mszy świę­tej na Zesła­nie Ducha Świę­te­go spra­wo­wa­nej przez s. biskup­kę M. Rafa­elę Woiń­ską w asy­ście sióstr bisku­pek M. Beatry­cze Szul­go­wicz oraz s. M. Almy Biał­kow­skiej. W litur­gii uczest­ni­czy­ły kapłan­ki i kapła­ni ludo­wi, a tak­że spo­ra gru­pa maria­wi­tów płoc­kich.

Po mszy odby­ła się pro­ce­sja z Prze­naj­święt­szym Sakra­men­tem wokół klom­bu, gdzie znaj­du­ją się trzy gro­by – s. arcy­ka­płan­ki M. Iza­be­li Wiłuc­kiej Kowal­skiej oraz abp. M. Rafa­ela Woj­cie­chow­skie­go, a tak­że sym­bo­licz­na mogi­ła abp. M. Micha­ła Kowal­skie­go. Rów­nież w Feli­cja­no­wie odby­ła się oko­licz­no­ścio­wa aka­de­mia oraz odpra­wio­no nie­szpo­ry.

+++

Reflek­sje

Udział ewan­ge­li­ka w obcho­dach 150. rocz­ni­cy uro­dzin Matecz­ki nie jest czymś oczy­wi­stym. Wie­lu ewan­ge­li­ków z przy­mru­że­niem oka i nie bez poczu­cia wyż­szo­ści patrzy na maria­wi­tyzm jako coś zupeł­nie egzo­tycz­ne­go, nie­czy­tel­ne­go, a nawet zabo­bon­ne­go. Kil­ka lat temu prze­czy­ta­łem Dzie­ło Wiel­kie­go Miło­sier­dzia, a tak­że kore­spon­den­cję Matecz­ki wyda­ną przez feli­cja­now­skich maria­wi­tów i mimo iż XIX-wiecz­na poboż­ność kato­lic­ka dale­ka jest od ewan­ge­lic­kie­go wyzna­wa­nia wia­ry, mimo iż maria­wi­tyzm – ina­czej niż refor­ma­cja – nie miał glo­bal­ne­go zasię­gu, to jed­nak odna­la­złem w wie­lu frag­men­tach Obja­wień tre­ści prze­peł­nio­ne wiel­ką miło­ścią do Chry­stu­sa, misty­ką, któ­ra jest śmier­tel­nym cio­sem dla wszel­kich prze­ja­wów ludz­kiej hybris, wiel­kim odsło­nię­ciem ludz­kiej sła­bo­ści koniecz­nym dla rato­wa­nia czło­wie­ka.

Z tym więk­szym zdzi­wie­niem wczy­ta­łem się w rela­cje teo­lo­gów ewan­ge­lic­kich, któ­rzy „na gorą­co” komen­to­wa­li roz­wój idei maria­wic­kich, a w szcze­gól­no­ści sło­wa pasto­ra Artu­ra Rho­de­go, pierw­sze­go ewan­ge­lic­kie­go duchow­ne­go, któ­ry spo­tkał się z Zało­ży­ciel­ką i odbył z nią wie­lo­go­dzin­ne roz­mo­wy. Wspo­mi­na­jąc  Matecz­kę i jej mistycz­ne prze­ży­cia ks. Rho­de pisał: „Ja nazy­wam Ją Pro­ro­ki­nią, ponie­waż Jej obja­wie­nia, albo powiedz­my wewnętrz­ne prze­ży­cia., sto­ją dokład­nie na tym samym pozio­mie co i pro­ro­ków Sta­re­go Testa­men­tu. Są to obja­wie­nia czy­sto ducho­we­go, poję­cio­we­go rodza­ju: słów Jezu­sa może Ona nie sły­szeć, ale Jezus prze­ma­wia do niej w Niej samej, w for­mie wewnętrz­ne­go rze­czy­wi­ste­go sta­wa­nia się Jego woli (…) Maria Fran­cisz­ka prze­ży­ła mękę Jezu­sa czy­sto ducho­wo. O współ­udzia­le cia­ła nie było mowy; zakosz­to­wa­ła do głę­bi ducho­wej ponie­wier­ki Jego czci; to wszyst­ko było dla Niej wzo­rem, gdy sama pod­czas prze­śla­do­wań musia­ła ucier­pieć w duszy, gdy ponie­wie­ra­no Jej dobrą sła­wę. Maria Fran­cisz­ka prze­ży­ła zaślu­bi­ny z Jezu­sem jako wewnętrz­ne doświad­cze­nie zesła­ne bez Jej przy­czy­nie­nia się; czy­sto ducho­we, w rodza­ju tego jakie­go doświad­czył Paweł Apo­stoł, gdy mówił ‘żyję już nie jam tyl­ko Chry­stus żyje we mnie’ lub w rodza­ju unio misti­ca naszej ewan­ge­lic­kiej nauki, w któ­rej jest mowa i naj­wyż­szym stop­niu doświad­cze­nia ewan­ge­licz­ne­go ucznia Pań­skie­go.”

Pozy­tyw­nie o św. Marii Fran­cisz­ce, choć nie bez wąt­pli­wo­ści wobec nie­któ­rych ele­men­tów nauki i prak­ty­ki maria­wic­kiej, wypo­wia­da­li się inni duchow­ni ewan­ge­lic­cy, w tym zna­ny ks. August Loth czy ks. Adolf Rond­tha­ler.

Z pew­no­ścią Matecz­ka jest i pozo­sta­nie kon­tro­wer­syj­ną posta­cią i chy­ba źle by się sta­ło, gdy­by jej postać uto­nę­ła w morzu prze­sło­dzo­nej hagio­gra­fii czy recy­to­wa­nych bez pamię­ci peanów tudzież wier­szy­ków. Życie M. Fran­cisz­ki, jej dzia­łal­ność ekle­zjal­na to wszyst­ko inne niż świę­ty spo­kój. Była kobie­tą, któ­ra mia­ła odwa­gę „sta­nąć przed kró­la­mi” i skła­dać świa­dec­two, sza­nu­jąc auto­ry­te­ty nie bała się upo­mi­nać o więk­szy auto­ry­tet Tego, któ­ry powie­rzył Jej Dzie­ło Wiel­kie­go Miło­sier­dzia. Była kobie­tą pokor­ną, ale i zde­ter­mi­no­wa­ną, szcze­gól­nie wobec sióstr i bra­ci maria­wi­tów, aby nie porzu­ca­li Dzie­ła w chwi­lach naj­bar­dziej bru­tal­nych prze­śla­do­wań i nie poprze­sta­wa­li na próż­nej satys­fak­cji bez­dź­więcz­ne­go sta­tus quo, gdy maria­wi­tyzm na dobre zako­rze­nił się w Pol­sce. Jej listy, sło­wa, a przede wszyst­kim całe życie poka­za­ło, że była misjo­nar­ką Boże­go Miło­sier­dzia, że misja, gło­sze­nie Chry­stu­sa i roz­sze­rza­nie Jego czci było naczel­nym, jeśli nie jedy­nym celem jej życia. Nie żąda­ła przy­wi­le­jów dla sie­bie, ani chwa­ły – ocze­ki­wa­ła ducho­we­go zry­wu i kon­kret­ne­go dzia­ła­nia. Moc­no kar­ci­ła ducho­wą ospa­łość i byle­ja­kość, życie pozba­wio­ne pasji dla Chry­stu­sa i roz­wo­ju Kościo­ła, próż­ność kapła­nów i sióstr, pusty for­ma­lizm i kościół­ko­wa­tą uprzej­mość, pil­no­wa­ła, by Kościół nie zarósł paję­czy­ną mara­zmu i zado­wo­le­nia z same­go sie­bie. Taki obraz Zało­ży­ciel­ki wyła­nia się nie tyl­ko z Dzie­ła Miło­sier­dzia Boże­go, opo­wie­ści samych maria­wi­tów, ale i świa­dectw nie maria­wi­tów na prze­strze­ni lat. Jak jest teraz?

***

Feli­cja­nów

Z oka­zji uro­dzin Matecz­ki i zain­spi­ro­wa­ny tek­stem bra­ci maria­wi­tów z eku­me­nicz­ne­go zgro­ma­dze­nia, posta­no­wi­łem świę­to Zesła­nia Ducha Świę­te­go spę­dzić z maria­wi­ta­mi feli­cja­now­ski­mi – kil­ku z nich pozna­łem w Dłu­giej Kościel­nej i w War­sza­wie. Wresz­cie uda­ło mi się odwie­dzić Feli­cja­nów owia­ny w nie­któ­rych śro­do­wi­skach, w tym i maria­wic­kich, ‘sła­wą’ her­me­tycz­nej, nie­co zdzi­wa­cza­łej i wymie­ra­ją
cej wspól­no­ty. Sły­sza­łem też inne gło­sy ze stro­ny mło­dych maria­wi­tów z Kościo­ła Sta­ro­ka­to­lic­kie­go Maria­wi­tów, któ­rzy ina­czej niż star­sze poko­le­nie z podzi­wem i sza­cun­kiem odno­si­li się do służ­by feli­cja­now­skich sióstr.

Poje­cha­łem i doświad­czy­łem ducho­wej przy­go­dy. Zoba­czy­łem tłu­my ludzi, w tym napraw­dę bar­dzo wie­lu mło­dych, zoba­czy­łem dopra­co­wa­ne do ostat­nie­go szcze­gó­łu, wypiesz­czo­ne z wiel­ką tro­ską budyn­ki klasz­tor­ne, pamiąt­ki wiel­kiej histo­rii, ale przede wszyst­kim zoba­czy­łem żywy Kościół, modlą­cy się Zbór, któ­ry wpraw­dzie ina­czej wyra­ża swo­je uwiel­bie­nie dla Chry­stu­sa, a jed­nak potra­fi swo­im prze­ję­ciem i auten­tycz­ną świa­do­mo­ścią chwi­li ado­ra­cji ująć tych sto­ją­cych nie­co z boku. Litur­gia spra­wo­wa­na przez sio­stry biskup­ki była namasz­czo­na, jed­nak nie było to namasz­cze­nie spod zna­ku kle­ry­kal­nej auto­in­sce­ni­za­cji, nie był to teatr, ale praw­dzi­wa ado­ra­cja wypo­wie­dzia­na i wyśpie­wa­na w modli­twie. Szcze­gól­ną chwi­lą była śpie­wa­na przez sio­strę biskup­kę i cały maria­wic­ki zbór pre­fa­cja i Sło­wa Usta­no­wie­nia.

Nie jestem w sta­nie prze­nik­nąć do serc tych chrze­ści­jan, nie mogę zwe­ry­fi­ko­wać ich ducho­we­go życia, ani nicze­go udo­wod­nić nie­mniej jed­nak mia­łem świa­do­mość spo­tka­nia z wiel­ką świę­to­ścią, któ­rej źró­dłem jest Chry­stus, usły­sza­łem poli­fo­nię Ducha Świę­te­go, a gesty i sło­wa przy­po­mnia­ły mi jed­ną z naj­bar­dziej zna­nych ewan­ge­lic­kich pie­śni nie bez powo­du śpie­wa­nej nie­raz przed litur­gią Sakra­men­tu Ołta­rza: „Pan Bóg jest obec­ny! Pokłon Mu oddaj­my, kor­nie Jego wysła­wiaj­my! Wpo­śród nas Wszech­świę­ty! Ser­ca zamilk­nij­cie, czo­łem wszy­scy przed Nim bij­cie! Kto Go zna, w ser­cu ma, nie­chaj doń się zbli­ży, przed Nim się uni­ży.” (ŚE 307,1)

Po wizy­cie w Feli­cja­no­wie jestem spo­koj­ny o przy­szłość Kościo­ła Kato­lic­kie­go Maria­wi­tów. To Kościół Jezu­sa Chry­stu­sa, któ­re­mu nie brak odwa­gi, któ­ry z pew­no­ścią nie jest pozba­wio­ny wad, pro­ble­mów i wyzwań, ale z pew­no­ścią jest to Kościół żyją­cy, a nie umie­ra­ją­cy. To impo­nu­ją­ce jak tak mała spo­łecz­ność potra­fi zro­bić tak wie­le, potra­fi zachwy­cić tych dużo więk­szych od sie­bie i tak od sie­bie innych.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.