Wyzwanie katolickości – rozmowa z arcybiskupem Utrechtu Jorisem Vercammenem

9

Czym jest katolickość i jakie wyzwania stoją przed Kościołami Unii Utrechckiej? Jakie są perspektywy jedności i co starokatolicyzm ma do zaproponowania współczesnemu ruchowi ekumenicznemu? Czy biskupi mariawiccy zostaną ponownie przyjęci do Unii Utrechckiej? – na te i inne pytania odpowiada w rozmowie z ekumenizm.pl arcybiskup Utrechtu, zwierzchnik Kościoła Starokatolickiego w Holandii i przewodniczący Międzynarodowej Konferencji Biskupów Starokatolickich Unii Utrechckiej Joris Vercammen.

Kościoły Unii Utrechckiej funkcjonują raczej w krajach zsekularyzowanych. Jak taka mała rodzina kościelna może przebić się ze swoim ambitnym programem w tak zeświecczonym kontekście?

Dla naszych Kościołów i przyszłości istotne są dwie kwestie: zaoferowanie katolickiej jakości w życiu kościelnym, co związane jest z liturgią, duchowością i rozwojem wspólnot parafialnych, a także z dotykaniem aktualnych zagadnień społecznych i etycznych.

Czym jest ‚katolicka jakość’?

Przede wszystkim liturgia i duchowość skoncentrowana na Chrystusie, ale także zaangażowanie w dyskusje istotne dla społeczeństwa. To wszystko jest katolickie, ponieważ katolickość oznacza angażowanie się w relacje. Jeśli ktoś jest naprawdę katolikiem, to oznacza, że w swoim życiu kieruje się zarówno perspektywą nieba, jak i świata. Do tego dochodzi jeszcze otwartość ekumeniczna. Chcemy się angażować na rzecz pogłębienia jedności chrześcijan. Z naszą katolicką jakością mamy do spełnienia szczególną rolę. Jest nas niewielu, ale to akurat o niczym nie przesądza. Postrzegamy się jako wspólnota w ramach większej wspólnoty ekumenicznej, która pracuje nad rozwojem jedności chrześcijan i przybliżaniu jej ludziom.

Z entuzjazmem mówił Ksiądz Arcybiskup o tym, czym jest katolicka jakość, jednak co właściwie oznacza starokatolicyzm? Ów przedrostek „staro” sugeruje zwrócenie ku przeszłości, a przecież ludzie oczekują – przynajmniej większość – że Kościół zwrócony będzie ku przyszłości, a nie przeszłości.

Oczywiście z marketingowo punktu widzenia nazwa jest problemem, jednak w owym pojęciu ‚starokatolicki’ zawarty jest program, który jest nie tyle zwrócony ku przeszłości, co zorientowany na źródło, początek. To zobowiązanie, aby wciąż na nowo stawiać pytanie o to, co stanie się z Kościołem, a konkretnie, czy Kościół znajduje się w zgodzie ze źródłem, a więc Ewangelią Jezusa Chrystusa. Oto właściwe znaczenie tego pojęcia i zasadniczo wymownie silna nazwa, jednak dziś nie jest tak postrzegana i to jest problem, ale myślę, że bardziej problematyczne byłoby znalezienie innej nazwy. Anglikanizm, rzymskokatolicki, luterański – to także są problematyczne nazwy, gdyż nie można być w pełni katolickim, jeśli przynależy się do rzymskiego katolicyzmu. Bycie katolikiem oznacza otwartość wobec innych Kościołów.

Czy nie byłoby zatem lepiej mówić o zreformowanym katolicyzmie?

Ale także pojęcia odnoszące się do reformy nie muszą od razu oznaczać świeżego powiewu.

Ksiądz Arcybiskup pisał swoją rozprawę doktorską na temat rozwoju życia parafialnego i pełnił różne funkcję, w tym proboszcza parafii i wychowawcy dla przyszłych kapłanów. Jak wygląda przyszłość z pastoralnego punktu widzenia, ale także z perspektywy Arcybiskupa Utrechtu i przewodniczącego Konferencji Biskupów Starokatolickich?

Powinniśmy znów mówić o katolickiej jakości także na płaszczyźnie parafialnej. Istotne są żywe relacje i świadectwo, jakie chrześcijanie będą składać w relacjach z innymi. To niezwykle istotne w życiu parafialnym. Ważna jest również katecheza, która w dzisiejszych czasach posiada jeszcze większe znaczenie. Szczególnie w krajach zeświecczonych mamy coraz więcej i lepiej wykształconych ludzi, którzy potrzebują czegoś więcej niż dotychczasowych i dyżurnych odpowiedzi. Ponadto jakość liturgii otwiera nowy świat i powinna składać świadectwo o głębokiej, duchowej katolickości. Zupełnie nie chodzi o ideologiczną liturgię.

Co ma Ksiądz Arcybiskup na myśli, mówiąc o ‚ideologicznej liturgii’?

Chodzi mi o zrytualizowana liturgię, w której nie ma zbyt wiele miejsca dla treści. Świętowanie liturgii oznacza przeżywanie Bożego misterium. Liturgia musi wzywać i motywować, aby wsłuchać się w to misterium, stąd tak istotna jest jakość liturgii, jej odniesienie do współczesności i odpowiednie kształcenie.

Jakie jest największe wyzwanie dla Unii Utrechckiej 125 lat po jej powstaniu?

Myślę, że utrzymanie otwartości w szerokim świecie i w ruchu ekumenicznym, ale przede wszystkim duchowy wzrost naszych parafii. Małe parafie narażone są na niebezpieczeństwo stopienia się ze światem zewnętrznym, mimo iż powstaje wrażenie, że mają w sumie wszystko, czego im trzeba.

Typowe problemy starokatolickie..?

To wyzwanie, aby pozostać w pełni katolikami i nie podporządkowywać się duchowi czasów tak, aby nasza tożsamość była widoczna. A tożsamość oznacza również podejmowanie kwestii związanych z aktualną sytuacją człowieka. Nie możemy mówić, że wraz z powstaniem Unii Utrechckiej wszystko zostało załatwione. Mamy określone powołanie, dzięki któremu możemy wnieść swój wkład w rozwój ruchu ekumenicznego.

Już kilkakrotnie wspomniał Ksiądz Arcybiskup ekumenię. Czym jest dla Księdza Arcybiskupa widzialna jedność w sytuacji kiedy istnieją różne modele owej widzialnej jedności?

Jedność jest zawsze widzialną jednością w przeciwnym razie nie jest żadną jednością. Jednak zadaniem ekumenii jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, czym właściwie jest widzialna jedność i to w różnych kontekstach. Różnorodność między Kościołami nie jest problemem co do zasady, ponieważ wyrażona jest tym kreatywność Ducha. Musimy poszukiwać dróg, aby tą jedność zorganizować w widoczny sposób.

Pod czy z papieżem?

Biskup Rzymu mógłby posiadać honorowe przewodnictwo pośród Kościołów chrześcijańskich, dlaczegóż by nie? Zawsze to powtarzaliśmy.

Zatem wyklucza Ksiądz Arcybiskup możliwość ekumenii powrotu?

Jesteśmy częścią zachodniego Kościoła i mamy szczególną relację z papieżem jako patriarchą Zachodu. Należy do Kościoła, do którego również należy papież. Nie chodzi bynajmniej o ekumenię powrotu, ale o nasze miejsce w światowej, katolickiej wspólnocie kościelnej. Innym pytaniem jest to, jaką rolę widzimy dla siebie w tej rodzinie kościelnej.

A jak praktycznie wygląda współpraca między Arcybiskupem Utrechtu a (rzymskokatolickim) Arcybiskupem w Utrechcie?

To że mamy w jednym mieście dwóch arcybiskupów stanowi pewną anomalię. Kiedyś przyjdzie czas na rozwiązanie tego problemu, ponieważ tak nie może być. Być może będziemy mogli rozwiązać tę kwestię za 200, 300 lat, a może znacznie wcześniej. Do tego czasu należy jednak przyjąć do wiadomości, że my – starokatolicy – jesteśmy tutaj i mamy swój konstruktywny wkład. Nie chodzi przecież o osoby, które za wszelką cenę chcą być arcybiskupem, ale chodzi tylko i wyłącznie o Kościół lokalny, który jest niestety podzielony. Jeśli tego nie rozwiążemy, to nie jesteśmy poważnymi chrześcijanami.

Jest Ksiądz Arcybiskup jednym z inicjatorów dialogu między starokatolikami a Kościołem rzymskokatolickim. W dokumencie „Kościół i Wspólnota Kościelna” opisane są zarówno podobieństwa, jak i różnice. Czy nie jest tak, że tekst cementuje obecną sytuację i nie ma już rzeczywistego pola manewru dla dalszego dialogu?

Rola papieża to część szerszego zagadnienia, czym jest Kościół uniwersalny i w jaki sposób powstaje. Tutaj są oczywiście różnice, które łączą nas jednak z anglikanami i prawosławnymi. Nad tym, czy jest jedność musimy się wciąż wspólnie zastanowić. Także Kościół rzymskokatolicki walczy o jedność, podobnie jak prawosławie i anglikanie. Żadna z tych tradycji nie ma łatwego rozwiązania dla problemu jedności. Należałoby o wiele bardziej postawić pytanie, jak możemy doprowadzić do tego, aby ludzie z różnych zakątków świata mieli ze sobą głębokie duchowe relacje. To wszystko potrzebuje czasu i musi zostać przedyskutowane i cieszę się, że o tym rozmawiamy. W kwestii dogmatów maryjnych należy stwierdzić, że również w teologii rzymskokatolickiej istnieje wiele nurtów i nie znajdujemy się w tej samej sytuacji co w XIX wieku. Z kolei sprawa święceń kapłańskich dla kobiet nie jest dla nas kwestią dogmatyczną, co oczywiście neguje Kościół rzymskokatolicki. Musimy dopiero rozpocząć dyskusję, jaki charakter ma to zagadnienie dla obydwu naszych Kościołów i dlaczego. W 1996 roku jako biskupi starokatoliccy podjęliśmy decyzję, że święcenia kapłańskie dla kobiet są kwestią dyscypliny kościelnej i każdy Kościół lokalny może zdecydować sam za siebie. Oczywiście były opinie wśród biskupów, że naszą decyzją rozczarujemy niektórych naszych partnerów ekumenicznych, jednak była to decyzja zgodna z naszym sumieniem i jako taka została przyjęta przez Kościół rzymskokatolicka i zaakceptowana jako nasza decyzja.

W jaki sposób zmaga się Ksiądz Arcybiskup z tak kontrowersyjnymi tematami jak homoseksualizm? Dla wielu Kościołów jest to poważna przeszkoda dla rozwoju i pogłębiania ekumenii.

Powiedziałem wcześniej, że bycie katolikiem oznacza nawiązywanie relacji. Jeśli nasze rządy głosują nad poszczególnymi ustawami, które dotyczą małżeństw lub partnerstw jednopłciowych, to nie możemy udawać, że nic się nie dzieje lub tylko przyjmować fakty do wiadomości, ale powinniśmy podejmować te tematy i się nimi na poważnie zajmować. Nie oznacza to jednak, że ze wszystkim musimy się zgadzać, co zostaje postanowione. Oczywiście społeczeństwo, parlamenty zmieniły swoją definicję małżeństwa i my także respektujemy związki homoseksualne, nie nazywając ich jednak małżeństwami. W żadnym z naszych Kościołów nie błogosławimy małżeństw homoseksualnych, ale błogosławimy w niektórych przyjaźń i relacje kochających się ludzi, którzy chcą być sobie wierni. Pytanie, jak dzisiaj definiujemy rodzinę jest otwarte, co oznacza, że nasza kultura wciąż jeszcze nie poradziła sobie z tymi kwestiami. Nie możemy jako Kościół powiedzieć, że my poradziliśmy sobie z tymi sprawami raz na zawsze.

Jak wygląda aktualna sytuacja, dotycząca ponownego przyjęcia Kościoła Starokatolickiego Mariawitów do Unii Utrechckiej? Czy Unia Utrechcka potrzebuje mariawitów albo mariawici Unii Utrechckiej?

Jeśli możemy wykonać krok naprzód na drodze do jedności chrześcijan, to koniecznie powinniśmy to uczynić. Dlatego też cieszymy się, że biskupi mariawiccy wypowiedzieli swoją intencję wejścia do Unii Utrechckiej. Jednak w przypadku tak ważnego kroku chodzi o to, aby stał za nim cały Kościół, stąd cieszę się, że mariawici przygotowują teraz posiedzenie Synodu, co też bardzo doceniamy. Mam nadzieję, że w międzyczasie – zanim decyzję podejmą mariawickie gremia – wzrastać będzie nasza przyjaźń i solidarność. Podczas swojej wizyty w Polsce 15 sierpnia br. mogłem odczuć wspaniałą więź i byłem pod wrażeniem pobożności ludu mariawickiego.