Zmarł biskup Jerzy Szotmiller

31 lipca 2011r. w wieku 78 lat, zmarł w Częstochowie, bp em. Jerzy Szotmiller – administrator diecezji krakowsko-częstochowskiej Kościoła Polskokatolickiego w RP, proboszcz parafii katedralnej Matki Boskiej Królowej Apostołów w Częstochowie.

Jerzy Szotmiller został wyświęcony na kapłana 24 lutego 1961 r. Od października 1975 r. do listopada 1976 r. duszpasterzował w diecezji brazylijskiej Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego. 29 lipca 1979 r. w katedrze św. Ducha w Warszawie został konsekrowany na biskupa. W latach 1979 – 1986 pełnił funkcję sufragana diecezji warszawskiej z siedzibą w Częstochowie. 9 czerwca 1986 roku został wprowadzony w urząd ordynariusza diecezji krakowsko-częstochowskiej, którą piastował do momentu śmierci. 29 lipca 2009 roku w kościele – pomniku Biskupa Franciszka Hodura w Libiążu – obchodził 30-lecie święceń biskupich.

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie!

komentarze

  • gosc

    Wieczne odpoczywanie racz mu dac Panie, a swiatlosc wiekuista niechaj mu swieci.


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • gosc

    Człowiek się teraz zastanawia, czy w przypadku nadchodzących wydarzeń, związanych z planami jakie miał PNCC w USA, czy to naturalna śmierć…??

  • ksawery

    to nie był nasz, rzymsko-katolicki biskup, ale zawsze we mnie wzbudzał sympatię i współczucie – do zobaczenia w niebie – jak mam nadzieję!

  • ALBA

    a jakie to „plany miał PNCC w USA”?


    kalwinista-taboryta

  • gosc

    Ten artykul jest pelen tak zasadniczych niescislosci, ze by+bym ostrozny,
    powolujac sie nan. Jego autor ‚sprzedaje´ plotki (np. o ks.dr. Naumczyku rzekomo
    ‚porywajacym’ samolot) jako fakty, miesza ze soba rozne kwestie (co prowadzi do
    np. falszywego obrazu przyczyn, dla ktorych Unia miala problem z przyjeciem bp.
    Pekali w poczet swoich biskupow) i wszystko podlewa ogromna iloscia jadu.


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • ksawery

    prawdopodobnie na Policy rozbili się z winy pilota, o uprowadzeniu autor nie wspomina:)

  • gosc

    Cytuje: ‚W 1969 roku w słynnej katastrofie lotniczej pod Zawoją ginie Naumczyk wraz z żoną i dziećmi. Uciekali do Wiednia’.

    To jest nieomal powtorzenie ‚rewelacji’ RWE z tamtego czasu, ktore podawalo, ze to wlasnie Naumczyk mial probowac uprowadzic samolot i uciec nim do Wiednia. Tylko po co? Naumczyk NIE MIAL ZADNEGO PROBLEMU Z CALKIEM LEGALNYM WYJAZDEM Z KRAJU, na Zachodzie bywal wiec, ile zechcial, i gdyby chcial ‚dac noge’ do Wiednia czy gdziekolwiek, nie czynilby tego samolotem relacji Warszawa-Krakow…


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • gosc

    Ale idzmy dalej. Unia Utrechcka nie byla poinformowana (w kazdym razie nic na to nie wskazuje, poza tym jak niby miala byc w tamtych czasach?) o warunkach w jakich wyswiecono Pekale. To, ze odnosila sie do tych swiecen tak jak sie odnosila nie wynikalo z watpliwosci co do tego czy byly one udzielone dobrowolnie i z wlasciwa intencja, ale z o wiele prostszego powodu – dlatego, ze byly udzielone PRZEZ MARIAWITOW, ktorzy juz wowczas byli poza Unia. Biskup-elekt przyjmujacy swiecenia od biskupa nie bedacego w komunii z UU – to wystarczajacy powod, by Unia miala – co najmniej – ogromny problem z tymi swieceniami. W koncu uznano stan wyzszej koniecznosci ale nalozono takie wlasnie ograniczenia, wynikajace z watpliwosci co do waznosci aktu. Piszacy powinien o tym wiedziec.

    Jesli prawda jest, ze swiecen udzielano ‚pod lufa pistoletu’ to jest to wystarczajacy powod, by je podwazyc nie tylko z punktu widzenia zasad UU ale w ogole, tylko… To trzeba wykazac na podstawie dokumentow, relacji swiadkow (ktorzy np. mogliby poswiadczyc, ze biskupi mariawiccy zlozyli oswiadczenie w tej kwestii). Niestety, do niczego takiego autor sie nie odwoluje. Jego teza jest wiec nie do sprawdzenia (aczkolwiek, przyznaje, ze i mnie nie wydaje sie ona nieprawdopodobna).

    Jesli taka jest jakosc rowniez innych twierdzen zawartych w tym tekscie, to naprawde…


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • mario

    Wiele razy miałem okazję spotkać i rozmawiać z Bp. Szotmillerem. Pewnie nie
    wszyscy wiedzą, ale kilka lat temu poprosił Metropolitę Częstochowskiego Abp.
    Stanisława Nowaka o przyjęcie do Kościoła Rzymskokatolickiego. W ostatnich latach
    ks Biskup bardzo krytycznie wyrażał się o tym, co dzieje się w Kościele
    Polskokatolickim. Jego sprawa była przedłożona do zaopiniowania Konferencji
    Episkopatu Polski, ale śmierć okazała się być szybsza…

  • gosc

    To przyjecie do KRK trwa kilka lat?


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • mario

    Z tego co wiem, chodziło o rozpoznanie motywów, jego sytuacji kanonicznej itp. Nie
    znam bliższych szczegółów.
    Tak na marginesie, to mogę dodać, że Bp. Szotmiller z wielkim sentymentem
    wspominał liturgię trydencką i miał słabość do języka łacińskiego – w końcu przez
    pięć lat w Hosianum przygotowywał się do posługi kapłańskiej w takim rycie.
    Był również bardzo negatywnie nastawiony do różnych tendencji w swoim Kościele i
    do tego, co działo się w Unii Utrechckiej – zwłaszcza do święcenia kobiet i do
    różnych nadużyć liturgicznych i doktrynalnych.

  • gosc

    A moglbym sie dowiedziec jakich to doktrynalnych naduzyc dopuszcza sie Unia zdaniem zmarlego biskupa?


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • mario

    Niestety nie jestem w stanie wyszczególnić zarzutów. Nie było to też nigdy tematem
    dyskusji, a owe zastrzeżenia były formułowane bardzo ogólnie.

  • ksawery

    że Kościół Rzymskokatolicki nie przyjął go w końcu – skoro miał takie pragnienie, nie powinniśmy mu wzbraniać!

  • mario

    Kilka lat temu podczas Mszy Świętej o jedność chrześcijan – w trakcie modlitwy
    wiernych – prosił Boga o nawrócenie Unii Utrechckiej z herezji święcenia kobiet.
    Modlił się również o beatyfikację Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego.

  • mario

    Informacji na temat kulisów całej sprawy nie mogę upubliczniać, ponieważ nie
    zostałem do tego upoważniony. Mogę jednak powiedzieć, że sercem chyba był bliżej
    Kościoła Rzymskiego, niż Narodowego…

  • Dario

    🙂 paradne:)

  • gosc

    Krążyły plotki o przejęciu polskokatolickiej diecezji przez PNCC, a ściślej, to Szotmiller miał poprosić Amerykę, aby ze swoją całą diecezją mógł do nich przystąpić.

  • gosc

    Czy to bylo w czasie tego samego spotkania ekumenicznego, po ktorym zbieral ze stolu resztki dla swojego kotka?


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • gosc

    Jak, niestety, wielu duchownych KPK, ktorych jedynie rozne osobiste zawilosci zagnaly do tego Kosciola.


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • gosc

    Długo w tej heretyckiej unii wytrzymał. Chciał do KRK?? I nie doczekał nawrócenia, cóż wolał umrzeć jako heretycki biskup niż zwykły wierny rzymskokatolicki. Taka jest prawda, że nie wiadomo nawet czy legendarny już bp Szotmiller był kapłanem i czy nie kupił sobie sakry… 🙂

  • gosc

    a nie pieska? 🙂

  • gosc

    Tez sie zastanawiam czy to byl kotek czy piesek… Pusia mial(-a) na imie w kazdym razie…


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • gosc

    A jakaz to herezje zarzucasz starokatolikom?


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • Dario

    Panowie… powagi…..

  • gosc

    Żadnej nie zarzucam. Jakimś trafem moja odpowiedź pojawiła się nie w tym miejscu gdzie trzeba, dotyczyła komentarza:

    01.08.2011 21:56
    Kilka lat temu podczas Mszy Świętej o jedność chrześcijan – w trakcie modlitwy
    wiernych – prosił Boga o nawrócenie Unii Utrechckiej z herezji święcenia kobiet.
    Modlił się również o beatyfikację Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego.

  • gosc

    To bylo NADER powazne…


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • komunard

    nieuczciwy to biskup, który przewodził ludziom w Kościele w wierze, którego sam nie chciał umrzeć.

    Czy jest jakaś szansa na odrodzenie Kościoła Polskokatolickiego? Wszak mógłby skupić tysiące nowych wiernych rozczarowanych nadużyciami hierarchii rzymsko-katolickiej.

    Czy są w tym Kościele jakieś nurty oddolne?

  • gosc

    Moglby, ale jakos nie moze…

    Z ruchami oddolnymi generalnie nie jest w polskim chrzescijanstwie najlepiej. Wierni czesto preferuja trzymanie sie ksiezej sutanny (czy togi) w obawie, ze zostana posadzeni o sekciarstwo itp. rzeczy. KPK nie jest tutaj zadnym wyjatkiem, dodatkowo zas boryka sie ze skutkami wielu bledow i zaniedban w przeszlosci.

    Osobiscie jestem zdania, ze ten Kosciol nie ma ‚pomyslu na samego siebie’, na to czym byc powinien, jaka powinna byc jego tozsamosc, jakie poslannictwo. Niektorym sie wydaje, ze wystarczy dopuszczac do oltarza rozwodnikow i porzucic celibat, by stac sie alternatywa dla Rzymu, inni w ogole zadna alternatywa byc nie chca; licza raczej na jak najszybszy (i na jak najkorzystniejszych warunkach dla nich samych) powrot ‚na lono’. Przykro to pisac, ale nie moge sie oprzec wrazeniu, ze tak to naprawde wyglada.

    Moim skromnym zdaniem wieksza szanse na odegranie roli alternatywy dla rozczarowanych (bylych) rzymskokatolikow maja mariawici, ale TO TEZ JEDYNIE SZANSA I TO TAKA, KTOREJ POKI CO RACZEJ NIE WYKORZYSTUJA. By te role spelnic konieczna jest przede wszystkim krytyczna autorefleksja i gotowosc do zmian, a przede wszystkim do podjecia otwartego dialogu z otoczeniem, zajecia sie pytaniami, ktore rzeczywiscie draza wspolczesnych ludzi, a nie (tylko) pytaniami sprzed stu lat.

    Zasadniczo jednak trzeba stwierdzic, ze polski starokatolicyzm (lub to co za takowy uchodzi/chce uchodzic) jest kompletnie nieprzygotowany do odegrania jakiejkolwiek pozytywnej roli w obecnych – bez watpienia trudnych i skomplikowanych, ale rowniez bardzo ciekawych i skadinad obiecujacych – czasach. Niestety, biskupi, kaplani i swieccy przespali szanse, ktore przyniosl ze soba okres przemian ustrojowych, otwarcie na swiat etc. To samo zreszta odnosi sie w duzym stopniu do polskiego prawoslawia, a mutatis mutandis rowniez do ewangelicyzmu. Okopywanie sie na z gory upatrzonych pozycjach, asekuranctwo, lek przed dialogiem, ciagle przerzucanie sie od bezmyslnego wzorowania sie na KRK do – rowniez bezmyslnego – podgryzania go. Kto tu jeszcze mysli o poszukujacych i ich problemach i pytaniach?


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • Emet

    „tysiące nowych wiernych rozczarowanych nadużyciami”

    Och, biedactwa, ci rozczarowani. Myślałem że katolikiem się jest (poza byciem z rozpędu tzn. z urodzenia) z powodów teologicznych,np. z tego powodu że się wierzy w prymat biskupa Rzymu, jego nieomylność w kwestiach wiary i moralności itd., co odróżnia katolika od starokatolika (+ parę niuansów). Oraz – że się nim być przestaje gdy przestaje się w to wierzyć i dochodzi do innych teologicznych wniosków. A tu nagle okazuje się że „byt określa świadomość” i rozczarowane nieznanymi dotąd nadużyciami tysiące ruszą pochodem do czystego jak łza bpa Wysoczańskiego i jego narodzonej w latach 50. z morskiej piany dziewiczej moralnie społeczności.

    Ruchy odśrodkowe? Była parafia ks. Rybki, ale już poza KPK. No i do śmierci bpa Szotmillera – ciche dążenie niektórych księży i kleryków KPK by to raczej on udzielał sakramentów „biskupich”, bo w przeciwieństwie do bpa Wysoczańskiego mniej było wątpliwości co do jego sakry. Mało kto jednak głośno o tym mówił, bo księży wyświęconych w KPK (a nie zbiegłych z KRK z nader nieteologicznych powodów) można chyba policzyć na palcach, a przecież żeby wystąpić przeciw nadużyciom, trzeba mieć biblijną „swobodę mowy”.

  • gosc

    Zastanawiam sie czy tak rzeczywiscie jest jak piszesz o tym ‚byciu katolikiem’. Mnie z kolei wydawalo sie, ze centrum katolickiej tozsamosci stanowi nie tyle doktryna co PRAKTYKA SAKRAMENTALNA, a przede wszystkim Sakrament Eucharystii. Doktryna, choc bez watpienia wazna, jest wobec praktyki wtorna i odgrywa role sluzebna. Model, ktory Ty lansujesz (pomijajac juz nawet ten ‚drobiazg’, ze troche Ci sie chyba myli teologia z doktryna), jawi mi sie jako szalenie przeintelektualizowany, jakis taki teoretyczny, i, szczerze mowiac, bardziej przywodzi mi na mysl podejscie protestanta epoki ortodoksji, anizeli katolika…

    Ironia pod adresem rozczarowanych czlonkow KRK wydaje mi sie chocby z tego powodu nie na miejscu, ze przeciez ‚nie ma wiary bez uczynkow’ i ‚po owocach poznacie ich’. Czyz to nie sa kryteria lansowane przez Nowy Testament? Nie spekulacje doktrynalne ale wlasnie one… Nie twierdza, ze mamy tu do czynienia z jakims sylogizmem, ktory kazdy musi zaakceptowac, ale osobiscie ani troche mnie nie dziwi, ze sa ludzie, ktorzy na podstawie tego, co obserwuja w KRK dochodza do wniosku, ze proponowany przezen model bycia Kosciolem po prostu nie dziala, ze problemy tkwia o wiele glebiej anizeli jedynie w sferze dyscyplinarnej, ze znajduja sie w samym centrum rzymskiej koscielnosci. Osobiscie nikogo do takich wnioskow nie namawiam ani nie przekonuje i generalnie uwazam, ze nierzymskokatolicy powinni zachowac jak najdalej idaca powsciagliwosc wobec problemow KRK i nie starac sie na tym ogniu piec wlasnej ‚pieczeni’. Jednak nie ulega watpliwosci, ze rosnie grono ludzi, ktorym nie wystarczaja obietnice powierzchownym reform, ktorzy chca innego podejscia do tego czym jest Kosciol. Ci ludzie nie musza od razu przechodzic na pozycje protestanckie. Starokatolicyzm, anglikanizm czy jakas forma oddolnego ‚chrzescijanstwa bazowego’, zainspirowana wspolnotami powstajacymi w przeszlosci w Ameryce Pld. i Europie Zach., moglaby byc dla nich lepsza alternatywa. Tylko w tym celu nalezaloby sie rzeczywiscie obudzic, zakasac rekawy i wziac do roboty…


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • Emet

    Jasne, Praduszu, pod warunkiem że mówimy o kościele praduszokatolickim albo emetokatolickim. Jakiekolwiek by nie były Twoje szlachetne poglądy na to czym KRK (i jakikolwiek inny) wg Ciebie jest lub nie jest, warto uwzględniać przede wszystkim to, co dane wyznanie mówi o sobie. A wyznacznikiem bycia w KRK jest „wiara w to co Bóg objawił, a co Kościół do wierzenia podaje” plus passusy o „katolickim posłuszeństwie Biskupowi Rzymu”, dogmaty itd. Możesz to nazywać ortodoksją lub inaczej, ale takie niestety są fakty. Praktyka sakramentalna jest i w KRK, i w KPK, i w PAKP, i KEA, i ile jeszcze istnieje wyznań. Tym, co odróżnia katolika od niekatolika – w sensie katechizmowym ale i kanonicznym – jest nie tylko uznawanie zwierzchnictwa Rzymu, ale i akceptacja wszystkich katolickich dogmatów, w tym dogmatu o nieomylności i prymacie jurysdykcyjnym.

    Wiem że to niemodne w epoce „Jezusciękochaalleluja”, „nieważnewcobylebyświerzył” i niedouczonych księży zastępujących Wielki Piątek obchodami rocznicy 2 kwietnia… Możesz jednak święcić niedzielę i zarzekać się że jesteś adwentystą dnia siódmego, możesz codzień modlić się na różańcu (a w razie zguby do św. Antoniego) i mówić że jesteś świadkiem Jehowy – ale nie zmienia to faktów.

    Żeby było jasne – trudno by mi było pozostać w organizacji, która uprawia kult fragmentów zwłok, a cudzołożnika i pedofila nazywa ustami swego szefa „wzorem dla młodzieży”. Ale gdybym NAPRAWDĘ wierzył że właśnie tam Bóg ulokował swoje ziemskie przedstawicielstwo,to byłoby mi jeszcze trudniej. Mógłbym oczywiście tę wiarę stracić, ale z drugiej strony – czy takie nadużycia to dopiero wiek XX/XXI? Toż już Luter zbierał szczękę z podłogi przyjechawszy do Rzymu!

  • gosc

    Malo mnie obchodza mody i hasla, wlasnych Kosciolow tez nie zamierzam zakladac. To, co napisalem, wynioslem przede wszystkim z PRAKTYKI: z rozmow z ludzmi, ktorzy do KRK naleza i uwazaja go za swoj Kosciol, nawet jesli nie zgadzaja sie z tym czy innym punktem jego nauczania.

    Nie podwazam znaczenia katechizmow ani ksiag prawa kanonicznego, ale jednak nie one tworza Kosciol lecz ludziem, a ci rzadko kiedy daja sie opisac i zdyscyplinowac za pomoca utartych formulek. To jeden aspekt sprawy, istnieje rowniez inny.

    Ten inny aspekt, to zagadnienie ‚hierarchii prawd’, ktore poruszaja chocby niektore dokumenty II Soboru Watykanskiego. Nie wszystko, co ‚Kosciol do wierzenia podaje’, ma te sama wage, nie wszystko w rownym stopniu wyznacza istote (rzymsko-)katolickiej tozsamosci. Co wiecej, w plataninie praw, zasad i regul bardzo latwo jest zagubic to, o co wlasciwie chodzi.

    Wskazalem na Eucharystie ze wzgledu na jej ‚kosciolotworczy’ charakter. Oczywiscie, ze rowniez inne denominacje maja swoje zycie sakramentalne, jednak trudno zaprzeczyc, ze w wiekszosci denominacji protestanckich (znow: w praktyce, bowiem z doktrynalnego punktu widzenia moze to wygladac inaczej) zajmuje one w duchowosci wiernych inne miejsce niz w Kosciolach szeroko pojetego nurtu katolickiego (lacznie z prawoslawiem). Objawia sie to zarowno w teologii sakramentalnej jak i w czestotliwosci nabozenstw komunijnych i przywiazywanej don wadze. Niedaleko mam np. pewna niemiecka parafie ewangelicka, do ktorej czasami chadzam na nabozenstwo. Zazwyczaj staram sie wybierac nabozenstwa komunijne. Pewnej niedzieli znalazlem sie tam w przekonaniu, ze bede mogl przystapic do Stolu Panskiego. Gdy usiadlem w lawce i rozejrzalem sie, zauwazylem jednak, ze na oltarzu nie widac kielicha i pateny. W pewnym momencie zapytalem przechadzajacej sie miedzy rzedami lawek pani pastor czy – wbrew informacji na stronie internetowej – nie bedzie dzis Wieczerzy Panskiej. Odpowiedz zapamietalem bardzo dobrze: ‚A nie, dzisiaj jednak nie. Wie Pan, mamy chrzest trojki dzieci i doszlismy do wniosku, ze nabozenstwo trwaloby zbyt dlugo, gdybysmy obchodzili jeszcze Komunie’. Czegos takiego trudno sobie wyobrazic w Kosciele tradycji katolickiej. Pomijam tu – celowo! – kwestie na ile jest to zgodne z doktryna i teologia reformacji (w tym wypadku trudno powiedziec ktorej, bo wspolnota ma wyraznie charakter unijny, z takiegoz Kosciola krajowego wywodza sie tez pastorostwo) i czy mozliwe jest, na gruncie tej samej doktryny i teologii, inne podejscie (jest mozliwe i rowniez tego doswiadczylem, np. u luteranskich benedyktynow w Werningshausen). Rzecz w tym raczej, ze w odbiorze (subiektywnym – rzecz jasna – ale zarazem uksztaltowanym pod wplywem wielowiekowej tradycji) wiekszosci protestantow ‚nabozenstwo Slowa’ jest pelnym, niejako samowystarczalnym, nabozenstwem (nawet jesli klasyczna liturgia luteranska bez Komunii wyraznie sprawia wrazenie okrojonej). Dla wiekszosci swiadomych katolikow nie zastapi ono jednak nigdy Mszy sw.


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • gosc

    Poza tym zapominasz, jak mi sie zdaje, ze w wiekszosci wypadkow nie dokonujemy sami wyboru wyznania lecz rodzimy sie w nim i stopniowo zdobywamy wiedze na jego temat. Rowniez wiedze na temat naduzyc jakich sie dana wspolnota dopuscila. Kazdy obchodzi sie z tym bagazem na swoj sposob. Sa naduzycia ale sa tez w koncu zawsze wspaniali ludzie, ktorzy swoim przykladem swiadcza o wiernosci duchowi Ewangelii Chrystusowej. Widzimy wiele nagannych rzeczy, ale jednak jakos w tym kontekscie spotykamy Boga. Niektorym takie rozwazania wystarczaja i za kazdym razem wynik ‚wychodzi na+’, dla innych nadchodzi jednak w pewnym momencie jakis punkt zwrotny. I tu klania sie psychologia. Ow punkt zwrotny, owa ‚kropla przepelniajaca dzban’ nie musi byc – sama w sobie – obdarzona jakims niesmaowitym ciezarem gatunkowym. To moze byc nawet cos – obiektywnie rzecz ujmujac – stosunkowo blahego, co jednak dotknelo dana osobe w szczegolny sposob. Mozna miec wiedze o dziesiatkach skrzywdzonych dzieci, ale los tego jednego konkretnego moze nami wstrzasnac tak bardzo, ze powiemy – wlasnie w tym a nie innym momencie – ze nie chcemy miec nic wspolnego z instytucja w ramach ktorej ta krzywda miala miejsce. Tak wlasnie dziala ludzka psychika i to czyni ja taka fascynujaco nieprzewidywalna.


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • xpictianoc

    to jest trudny temat, z jednej strony takie przechodzenie, odchodzenie wynika z religijnej indyferencji, zaniedbać w katechezie i wielu innych czynników.
    Bycie świadomym katolikiem oznacza uznanie prawd głoszonych przez Kk za te które utożsamiamy z prawdą przez Boga objawioną, ale nie może to być jedynie suche, czysto intelektualne przeżycie.

    Bycie katolikiem imho oznacza także uznanie przeżycia sakramentalnego i duchowego w Kk za najwłaściwsze i w pełnie realizujące osobistą drogę do uświęcenia. Zatem nie może to być czysto fideistyczne przeżycie „mrówek”, „motylków” które przenikają ciało na słowa kapłana czy brzmienie chóru.

    Jako katolik zatem jestem nim dlatego iż w swoim niedoskonałym poznaniem doszedłem do bardzo osobistej refleksji na temat prawd przez Kk głoszonych przy czym z praktyki sakramentalnej i drogi duchowej jaką realizuję w Kk doznaję spokoju ducha i radości.

    Taka „dywersyfikacja” pozwoli uodpornić się na różne zewnętrzne perturbację.

    wracając do problemu wątku: „intra muros peccatur et extra”, jeśli się tą zasadę dobrze zrozumie przestanie się deifikować grzeszne eklezjalne struktury a zacznie dostrzegać się to co w Kościele jest święte i niepokalane.


    OHRABRI SE, BRIGU TI SVU ON MOŽE PONIJETI
    I SUZU ĆE SVAKU TVOJ BOG S LICA OBRISATI.

  • gosc

    Mysle, ze akurat z indyferencji nie wtnika. Z indyferencji ludzie odchodza o
    pozostaja ‚niezrzeszeni’.Do poszukiwania wlasnego miejsca w nowej wspolnocie
    konieczne jest zaangazowanie. Konwertyci sa rzadko indyferentni, raczej wrecz
    przeciwnie.

    Z kolei owa wlasna refleksja tez moze podazac w rozne strony. Jednych prowadzi do
    internalizacji tego, co glosi Kosciol ich urodzenia (i wowczas staje sie on
    naprawde ich Kosciolem), drugich do zakwestionowania. I wtedy zaczyna sie droga
    poszukiwan nowej spolecznosci – czesto dluga, zmudna i poplatana.


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • wujek_dobra_rada

    Ks. Rybka probowal, mial wielkie plany, ale PNKK z USA nie sypnal groszem bo go nie ma i nic z tego nie wyszlo.
    Mialo byc seminarium, nie ma.
    Miaby byc nowe parafie, nie ma.
    Mialy byc swiecenia, nie ma.
    Zostal tylko dom opieki w sprawie ktorego glosno bylo w telewizji w kontekscie podobnym do Marka Nowaka i tyle.

  • wujek_dobra_rada

    Pozytywne jest przejscie pod jurysdykcje PNKK w USA.
    Wczesniej byli pod bp Baczynskim ze Slowacji.
    Troche z przymusu, bo kto im zostawal w Polsce.
    Mowiono ze mysleli o pojsciu do kordzikowcow ale w pore oprzytomnieli
    wiedzac jak tam jest.

  • wujek_dobra_rada

    Pozatym jak tu budowac jak nie ma kasy.
    U Polskokatolikow jest roznie.
    Niektore parafie maja bo wynajmuja nieruchomosci, wiekszosc jednak nie ma.
    U kordzikowcow nie ma nic poza przychodami ze swiecen.
    U ks. Rybki nie jest wesolo, ale jest dom opieki i grunt ktory jednak w ksiegach wieczystych jest na KPK wiec nie da sie ruszyc.
    Nie wiem wiele o sytuacji Mariawitow.

  • Dario

    W 100% podpisuje się pod tym co mówi Pradusz. Rzadko to się dzieje, wiec postanowilem napisac:)

  • gosc

    Doprawdy nie wiem czy dzialania ks. Tomasza Rybki da sie opisac jako ´tendencja oddolna’. Ludzie maja krotka pamiec. Dzisiaj widza przed soba tego, ktory rzucil wyzwanie koscielnej nomenklaturze, ale nie pamietaja, ze ks. Rybka sam od najmlodszych lat do tejze nomenklatury nalezal: jako sekretarz biskupa Majewskiego i nie mial najmniejszych problemow, by das sie niesc tej nomenklaturowej ‚fali’, dopoki JEGO niosla. Gdy, wraz z odsunieciem pryncypala, przestala, zaczal sie od niej odcinac. Dla mnie nie ma ta jednak nic wspolnego z zadna ‚oddolnoscia’. To jest klasyczna ‚wojna na gorze’, nawet jesli ks. Rybka, ktory jest swietnym socjotechnikiem (to taki eufemizm), potrafi przedstawic ja jako opowiedzenie sie po stronie parafialnych ‚dolow  itd.


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • komunard

    W nawiązaniu do Pradusza.

    Obawiam się, że nie byłoby większego szczęścia dla ks. Rybki niż zniszczenie Kościoła Polskokatolickiego.

    Zresztą ks. Rybka niewiele ma wspólnego z jakimkolwiek starokatolicyzmem – w jego kościele wisi portret JP 2. Co to ma wspólnego ze starokatolicyzmem?

  • xpictianoc

    to o starokatolicyzmie decyduje obecność lub brak portretu bł. Jana Pawła II? No ciekawych rzeczy się tu dowiaduję. Ja mam w domu portret patriarchy Bartłomieja I, czy to podważa mój katolicyzm???


    OHRABRI SE, BRIGU TI SVU ON MOŽE PONIJETI
    I SUZU ĆE SVAKU TVOJ BOG S LICA OBRISATI.

  • KaroRelacja

    Moi Drodzy byłem swego czasu na praktykach na Modlińskiej przez półtora roku i muszę jednak wyjaśnić parę spraw. Co do walki ks. Rybki z Polskokatolickim Kościołem to faktycznie takowa istniała. Nie widzę w tym nic złego gdyż przede wszystkim wojna ideologiczna. Jej celem było poprawienie wizerunku Wspólnoty i powrót do korzeni. Co z tego ze Wysoczański jest biskupem jak wątpliwa jest jego sukcesja apostolska? Co z tego że ma parafie jak co jakiś czas sprzedawał niektóre? Co z tego że liczebność wiernych sięga 15 tys. jak nie znają nawet postaci Franciszka Hodura i Józefa Padewkiego, ani hymnu PNKK. Nie zapominajmy że Kościół Polskokatolicki to sztucznie utworzony twór, wiadomo przez kogo i w jakim celu. Pragnienia powrotu do korzeni nigdy nie powinny być tępione bez względu na to kto im przewodniczy.


    KaroRelacja

  • komunard

    Na czym niby miałaby polegać rzekomej sztuczność Kościoła Polskokatolickiego?

    Że nie chce być kierowany z USA? A dlaczegóż miałby być kierowany przez Amerykanów?

    Że opowiadał się za hasłami sprawiedliwości społecznej i przeciw kapitalizmowi? To tak jakby za Ewangelią.

    Dlaczegóż o rzekomej sztuczności Kościoła Polskokatolickiego miałby rozstrzygać jakiś ksiądz Rybka?

    Toć to płotka wobec całkiem dużej wspólnoty kościelnej.

  • Inquisitor

    Ile razy diecezja warszawsko-praska przestrzegała już przed „parafią z modlińskiej”? A bo to zapraszali nieświadome zakonniczki na uroczystości żeby podkreślić jak blisko KRK są, a to bo używają Mszału Rzymskiego dla diecezji polskich, a to bo były exkleryk-akolita wystawiał swoim tytułem zaświadczenia z kursów przedmałżeńskich…

    Byli tam już klerycy, diakoni… pustki.
    Był czas kiedy starszy ksiadz Rybka otrzymał tytuł „prałata” od syna…
    Był biskup ze Słowacji, teraz liczą na Amerykę… ale jak widać Ameryka nie ma jakichś wiekszych chęci pchać się w ten konflikt.

    No i znów oszukuje się rzymskokatolickich wiernych (m.in. pensjonariuszy domu opieki społecznej), że kościół jest katolicki, że jest w jedności z Rzymem itd.

    Po co te tablice pośmiertne poświęcone Janowi Pawłowi II, po co Jego obrazy – z drugiej strony w KRK panuje już nowy Papież więc tam czas jakby się zatrzymał.

    Kiedyś starałem się pozbierać informacje na temat owej wspólnotki:

    http://maleficarum.cba.pl/index.php/2011/06/199/


    http://www.maleficarum.cba.pl

  • Inquisitor

    Zresztą podobna sytuacja ma miejsce we Wrocławiu… dopiero kilka lat temu KRK „wywalczył” żeby kościół Marii Magdaleny posiadał tablicę informującą, że jest to katedra kościoła polskokatolickiego. Choć jeżeli do kościoła wejdzie przeciętny „Kowalski” czy „Kowalska” to i tak myśli, że uczestniczy w obrzędach Kościoła Rzymskiego, bowiem tamtejsi księża używają Mszału Rzymskiego.

    Z tego co mi wiadomo katedra polskokatolicka warszawska używa swojego mszału i tak powinno być w każdej parafii tego Koscioła. Dlaczego tak nie jest?

    Dlaczego jest tak, że kiedy zbliża się Wszystkich Świętych na cmentarzach wrocławskich można znaleźć księży tegoż Kościoła zbierających pieniądze na msze zaduszne bez informacji, że jest to inna wspólnota?


    http://www.maleficarum.cba.pl

  • gosc

    Troche chyba przesadzasz z ta ´ideologia´, ´korzeniami, nie mowiac juz o sukcesji apostolskiej ks. bp. Wiktora. W czyich oczach jest ona  ´watpliwa´?


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • KaroRelacja

    Powtarzanie ciągle tego samego jest strasznie nudne. Większość tych co tu komentuje zdaje się mieć info z przed paru lat. Niech zamiast podawać stronę www zgodnie z którą niema różnicy między Polskokatolikami PNKK i Starokatolikami w RP sami zerkną na stronę tych kościołów, a wszystko stanie się jasne. http://pnkk.pl/. Co do przeszłości Polskokatolików to sprawa jest prosta wspólnota ta powstała na zdelegalizowanych zgliszczach diecezji PNKK w RP wraz ze śmiercią męczeńską biskupa Józefa Padewskiego. Przykładów kościelnych ewenementów jest więcej choćby Katolicki Kościół Patriotyczny w Chinach czy Reformowany Kościół Katolicki Wenezueli https://www.ekumenizm.pl/content/article/20080706235212973.htm czy teraz widać różnicę?


    KaroRelacja

  • KaroRelacja

    Powtarzanie ciągle tego samego jest strasznie nudne. Większość tych co tu komentuje zdaje się mieć info z przed paru lat. Niech zamiast podawać stronę www zgodnie z którą niema różnicy między Polskokatolikami PNKK i Starokatolikami w RP sami zerkną na stronę tych kościołów, a wszystko stanie się jasne. http://pnkk.pl/. Co do przeszłości Polskokatolików to sprawa jest prosta wspólnota ta powstała na zdelegalizowanych zgliszczach diecezji PNKK w RP wraz ze śmiercią męczeńską biskupa Józefa Padewskiego. Przykładów kościelnych ewenementów jest więcej choćby Katolicki Kościół Patriotyczny w Chinach czy Reformowany Kościół Katolicki Wenezueli https://www.ekumenizm.pl/content/article/20080706235212973.htm czy teraz widać różnicę?


    KaroRelacja

  • gosc

    Wow…


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • komunard

    czy można prosić o jakieś konkrety związane ze wspomnianymi zgliszczami?

    Osobiście rzekomy wielki opór przeciwko niezależności K P-k uważam za bajkę ale chętnie posłucham o konkretach przeciw tej tezie.

  • Inquisitor

    Nie wiem czy pytanie było skierowane do mnie.
    A jeżeli do mnie to nie zrozumiełem, bo o żadnych zgliszczach nigdzie nie wspominałem a jedynie o praktykach, które istnieją w owych wspólnotach.


    http://maleficarum.cba.pl

  • komunard

    pytanie było do Karo-redakcji

  • KaroRelacja

    Kościół Polski Narodowy Katolicki działający przed wojną na terenie kraju został zdelegalizowany po śmierci biskupa Józefa Padewskiego w 1951. Majątek Kościoła został przejęty przez ówczesne władze komunistyczne. Od tej pory w szeregach kapłaństwa narodowego zaczęli pojawiać się duszpasterze będący na usługach partii. Dla ułatwienia im pracy zmieniono nawet nazwę kościoła, tak aby nadal kojarzony był pozytywnie, ale jednak bez powiązania z PNCC stąd nazwa „Kościół Polskokatolicki”. To właśnie do tych okoliczności odnosi się określenie „zgliszcza” jakie użyłem w swojej wypowiedzi.


    KaroRelacja

  • ramona13

    Takich „proszących”, jest wielu…….. Znam ich wszystkich. Wśród nich jest nawet „Infuat” KB

  • ramona13

    bo to jest biznes…….a co do używania ksiąg. W katedrze warszawskiej jest proboszczem ksiądz wyświęcony w KPK a we Wrocłąwiu sam „BISKUP”S. pochodzi z KRK, pozostali to melanż, więc robią wszystko aby „zmylić przeciwnika”