Kościoły protestanckie

Bądźcie wyrozumiali dla “ekswangelikałów”


Kościo­ły ewan­ge­li­kal­ne róż­ne­go typu od kil­ku lat pod­bi­ja­ją świat, zmie­nia­ją kra­jo­braz kościel­ny i zdo­by­wa­ją salo­ny poli­tycz­ne. Jed­no­cze­śnie słab­ną Kościo­ły pro­te­stanc­kie głów­ne­go nur­tu, któ­re nie­gdyś nada­wa­ły ton życiu spo­łecz­no-poli­tycz­ne­mu.


O tym, że ewan­ge­li­ka­lizm rośnie w siłę nie trze­ba niko­go prze­ko­ny­wać. Doty­czy to nie tyl­ko USA, ale rów­nież Ame­ry­ki Połu­dnio­wej, Afry­ki, Azji, a nawet w Euro­pie zauwa­żal­ne są wpły­wy ruchów i Kościo­łów ewan­ge­li­kal­nych. Nie­co uprasz­cza­jąc: łączy je bibli­cyzm, rygo­ryzm moral­ny, pochwa­ła patriar­cha­li­zmu i nie­jed­no­krot­nie skraj­nie pra­wi­co­wa agen­da poli­tycz­na, ale jest to nie­peł­na część obra­zu, o czym za chwi­lę.

Kościo­ły ewan­ge­li­kal­ne rekru­tu­ją swo­ich wyznaw­ców naj­czę­ściej z innych wyznań, głów­nie z tra­dy­cyj­nych Kościo­łów pro­te­stanc­kich (angli­ka­nie, lute­ra­nie, refor­mo­wa­ni, meto­dy­ści i in.), ale jesz­cze moc­niej z Kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go, a w kra­jach zdo­mi­no­wa­nych przez pra­wo­sła­wie wła­śnie z lokal­nych Kościo­łów tra­dy­cji wschod­niej.

Kon­fe­syj­ne wędrów­ki są głów­nym rezer­wu­arem kadro­wym Kościo­łów ewan­ge­li­kal­nych, a wspo­mnia­ne Kościo­ły pro­te­stanc­kie głów­ne­go nur­tu są natu­ral­nym „śro­do­wi­skiem łow­nym”, a to z powo­du wspól­nych fun­da­men­tów histo­rycz­nych, teo­lo­gicz­nych, a co za tym idzie tak­że języ­ko­wych i litur­gicz­nych. Dru­gim zaso­bem kadro­wym są oso­by indy­fe­rent­ne reli­gij­nie, któ­re pozna­ją chrze­ści­jań­stwo dzię­ki inten­syw­nej pra­cy misyj­nej Kościo­łów ewan­ge­li­kal­nych, choć nie muszą się tam na sta­łe zado­mo­wić.

Kro­plów­ka dla kona­ją­ce­go?

Czy to jed­nak ozna­cza, że tra­dy­cyj­ne Kościo­ły pro­te­stanc­kie ska­za­ne są na wymar­cie, a podej­mo­wa­ne dzia­ła­nia to jedy­nie poda­wa­nie kro­plów­ki pacjen­to­wi w sta­nie ter­mi­nal­nym? Nie­ko­niecz­nie.

Przy­czyn dra­ma­tycz­ne­go spad­ku licz­by wier­nych w Kościo­łach pro­te­stanc­kich jest wie­le – ina­czej sytu­acja wyglą­da w Ame­ry­ce Połu­dnio­wej, Pół­noc­nej, a jesz­cze ina­czej w Euro­pie, gdzie w takich kra­jach jak Wiel­ka Bry­ta­nia, Niem­cy czy Szwe­cja, Kościo­ły pro­te­stanc­kie, a kon­kret­nie ewan­ge­lic­kie czy angli­kań­skie, wyra­sta­ją z dłu­giej tra­dy­cji zespa­wa­nia Kościo­ła i pań­stwa. I choć te wię­zi są znacz­nie słab­sze niż jesz­cze parę dekad temu to jed­nak dzie­dzic­two tro­nu i ołta­rza wciąż rezo­nu­je. Do tego docho­dzą inne czyn­ni­ki natu­ry demo­gra­ficz­nej i ide­owej, choć nie tyl­ko.

Bez wąt­pie­nia tra­dy­cyj­nym Kościo­łom pro­te­stanc­kim uby­wa wier­nym, a ewan­ge­li­ka­lym przy­by­wa. Być może jest to zja­wi­sko sta­łe, a być może pewien etap w histo­rii Kościo­ła roz­pi­sa­ny na dłuż­szy lub krót­szy czas.

Nie zmie­nia to fak­tu, że nowych wier­nych, choć nie­po­rów­ny­wal­nie mniej, zdo­by­wa­ją tak­że tra­dy­cyj­ne Kościo­ły pro­te­stanc­kie wła­ści­wie we wszyst­kich sze­ro­ko­ściach geo­gra­ficz­nych, tak­że w USA, gdzie reli­gij­na mozai­ka jest szcze­gól­nie odczu­wal­na.

Odej­ście od ewan­ge­li­ka­li­zmu – czy­li eks­wan­ge­li­kal­si

W mar­co­wym wyda­niu ponad 140-let­nie­go cza­so­pi­sma The Chri­stian Cen­tu­ry, repre­zen­tu­ją­ce­go sze­ro­kie spek­trum tra­dy­cyj­ne­go pro­te­stan­ty­zmu w USA, uka­zał się tekst Michel­le Van Loon, przez lata zwią­za­nej z Kościo­ła­mi ewa­ge­li­kal­ny­mi. Van Loon odna­la­zła swój ducho­wy dom w Koście­le epi­sko­pal­nym (angli­kań­skim). Już na wstę­pie opi­sa­ła to, w jaki spo­sób ewan­ge­li­ka­ło­wie postrze­ga­ją Kościo­ły głów­ne­go nur­tu: ‘nie znaj­dziesz tam nic inne­go poza roz­my­tą wia­rą’.

I rze­czy­wi­ście, jed­nym z głów­nych zarzu­tów Kościo­łów ewa­ge­li­kal­nych w sto­sun­ku do star­szych Kościo­łów wyro­słych z XVI-wiecz­nej Refo­ma­cji jest “argu­ment” o roz­cień­cze­niu sub­stan­cji wia­ry, maria­żu ze świa­tem złym, duchem cza­sów zamiast z Duchem Świę­tym czy po pro­stu refor­ma­cyj­ne­go pół­pro­duk­tu (“nie dokoń­czy­li Refor­ma­cji, zatrzy­ma­li się”).

Wśród lita­nii zarzu­tów znaj­du­je się też “sucha, powta­rzal­na litur­gia”, “lewac­ka men­tal­ność” czy “nie­po­waż­ne trak­to­wa­nie Pisma”, a nawet brak żywej rela­cji z Jezu­sem. Van Loon uka­zu­je zde­rze­nie este­tycz­ne, a wręcz psy­cho-soma­tycz­ne z angli­ka­ni­zmem (naj­wy­raź­niej wyso­kie­go nur­tu) —  z jed­nej stro­ny klęcz­ni­ki, witra­że i kadzi­dło “wypa­la­ją­ce płu­ca”, a z dru­giej prze­strze­nie modli­twy urzą­dza­ne ad hoc w maga­zy­nach czy innych budyn­kach uży­tecz­no­ści publi­czej.

Van Loon przy­ta­cza wyni­ki badań Public Reli­gion Rese­arch Insti­tu­te, według któ­rych 1/5 osób odcho­dzą­cych z tra­dy­cyj­nych Kościo­łów pro­te­stanc­kich lądu­je poza spek­trum zor­ga­ni­zo­wa­ne­go chrze­ści­jań­stwa. Jed­no­cze­śnie tyl­ko 3% Ame­ry­ka­nów, któ­ra wcze­śniej wycho­wy­wa­na była w róż­nych Kościo­łach, dekla­ru­je obec­nie przy­na­leż­ność do trad­cy­cyj­nych lub nie­ewan­ge­li­kal­nych Kościo­łów pro­te­stanc­kich.

Dla tych 3% Kościół epi­sko­pal­ny czy lute­rań­ski (ELCA) jest “uciecz­ką od ewan­ge­li­ka­li­zmu”, a kon­kret­nie przed tzw. ewan­ge­lią suk­ce­su i inny­mi nad­uży­cia­mi natu­ry ducho­wej, co, oczy­wi­ście, nie ozna­cza, że i w tych Kościo­łach takie zja­wi­ska nie mają miej­sca. – Ewan­ge­li­kal­na toż­sa­mość bywa zako­rze­nio­na w nar­ra­cji nawró­ce­nia wg sche­ma­tu ‘kie­dyś byłam zagu­bio­na, a teraz zosta­łam odna­le­zio­na. To może być pro­ble­ma­tycz­ne dla ludzi, któ­rzy uuro­dzi­li się w ewan­ge­li­kal­nych rodzi­nach i nie mogą wska­zać na kry­tycz­ny moment w swo­im życiu, w któ­rym roz­po­cze­ła się ich podróż wia­ry – wyja­śnia Van Loon. – To może pro­wa­dzić do dez­orien­ta­cji, czy aby na pew­no jestem naro­dzo­na na nowo. Tym­cza­sem w Kościo­łach głów­ne­go nur­tu spo­kta­łam ludzi, któ­rzy byli ochrzcze­ni w wie­ku nie­mow­lę­cym i nie mają pro­ble­mu z tym, że nie potra­fią wska­zać ducho­we­go punk­tu zwrot­ne­go w swo­im zyciu – pod­su­mo­wu­je.

Autor­ka wska­zu­je na zna­cze­nie Eucha­ry­stii. W jej poprzed­nich wspól­no­tach Sakra­ment Wie­cze­rzy Pań­skiej był zale­d­wie przy­pi­sem do nie­dziel­ne­go nabo­żeń­stwa, naj­czę­ściej raz w mie­sią­cu. Van Loon mówi, że jej przej­ście z ewan­ge­li­ka­li­zmu do tra­dy­cyj­ne­go pro­te­stan­ty­zmu było peł­ne dziw­nych momen­tów (wręcz czka­wek), a to mię­dzy inny­mi dla­te­go, że nowe sio­stry i bra­cia w zbo­rze zakła­da­li nie tyl­ko zna­jo­mość kościel­ne­go slan­gu, ale i zwy­cza­jów.

Jak postę­po­wać z eks­a­mi?

To skło­ni­ło Van Loon do udzie­le­niu kil­ku wska­zó­wek na łamach The Chri­stian Cen­tu­ry pod adre­sem duchow­nych i wier­nych Kościo­łów tra­dy­cyj­nych wobec byłych ewangelikalsów/ewangelikałów, a więc eks­wan­ge­li­kal­sów:

  1. Ludzie przy­cho­dzą z wła­sną histo­rią. Jeśli przy­cho­dzą to zna­czy, że poszu­ku­ją nowe­go star­tu, cze­goś im bra­ku­je, być może przy­cho­dzą z wąt­pli­wo­ścia­mi, poobi­ja­ni, roz­ża­le­ni, mają za sobą lub prze­ży­wa­ją ducho­wą trau­mę, do któ­rej trze­ba w nale­ży­ty spo­sób podejść. Dusz­pa­ster­stwo!
  2. Ewan­ge­li­ka­lizm nie jest mono­li­tem, tak samo jak Kościo­ły pro­te­stanc­kie głów­ne­go nur­tu. Zasię­gnij infor­ma­cji na temat wspól­no­ty, z któ­rej przy­cho­dzi nowa oso­ba. To dzia­ła­nie pozwo­li tak­że odświe­żyć wie­dzę na temat wia­ry Two­je­go wła­sne­go Kościo­ła (szcze­gól­nie kwe­stia sakra­men­tów).
  3. Trze­ba być cier­pli­wym – ludzie przy­cho­dzą z róż­nych tra­dy­cji, w któ­rych to, co oczy­wi­ste dla nas, może być nie­ja­sne dla nich, jak choć­by kwe­stie zwią­za­ne ze świę­ta­mi (kalen­darz litur­gicz­ny) czy porząd­kiem nabo­żeństw.
  4. Gościn­ność uzdra­wia. Bądź­cie otwar­ci wobec tych, któ­rzy mogli wła­śnie stra­cić kon­takt z dotych­cza­so­wą wspól­no­tą i bra­ku­je im wię­zi spo­łecz­nych, chrze­ści­jań­skiej wspól­no­ty.

Zagad­nie­nie eks­wan­ge­li­ka­łów doty­czy tak­że rze­czy­wi­sto­ści Kościo­łów pro­te­stanc­kich w Pol­sce.

Naj­więk­szym z nich jest Kościół Ewan­ge­lic­ko-Augs­bur­ski, tra­dy­cyj­ny Kościół pro­te­stanc­ki, któ­ry rów­nież jest wewnętrz­nie zróż­ni­co­wa­ny zarów­no co do poboż­no­ści, jak i litur­gii. I choć w nie­któ­rych para­fiach więk­szość zbo­row­ni­ków sta­no­wią już kon­wer­ty­ci z kato­li­cy­zmu (szcze­gól­nie duże aglo­me­ra­cje) to jed­nak w nie­któ­rych para­fiach pie­lę­gnu­ją­cych bar­dziej tra­dy­cyj­ne życie litur­gicz­ne poja­wia­ją się oso­by, któ­re wła­śnie wyszły lub roz­wa­ża­ją wyj­ście z Kościo­łów ewan­ge­li­kal­nych róż­ne­go typu. Są to oso­by poszu­ku­ją­ce „zbi­lan­so­wa­nej die­ty reli­gij­nej” – refor­ma­cyj­ne­go, chry­sto­cen­trycz­ne­go prze­ka­zu w połą­cze­niu z litur­gicz­nym zado­mo­wie­niem i porząd­kiem.

Podob­ne zja­wi­ska, choć w innej ska­li, moż­na zaob­ser­wo­wać tak­że w Koście­le refor­mo­wa­nym czy meto­dy­stycz­nym w Pol­sce.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.