Metodyści – konserwatywne votum UMC ws. LGBT

0

W St. Louis (USA) zakończyła się nadzwyczajna Konferencja Generalna Zjednoczonego Kościoła Metodystycznego (UMC), do którego należy ok. 12,6 mln. wiernych na świecie, w tym Kościół metodystyczny w Polsce. Głównym powodem zwołania konferencji była konieczność głosowań ws. polityki UMC wobec osób homoseksualnych. Większością głosów Konferencja opowiedziała się za konserwatywnym rozwiązaniem.


Konwencje Generalne UMC odbywają się co cztery lata. Ostatnią zorganizowano w 2016 roku w Portland, jednak sprawy związane z LGBT stały się na tyle pilne, że zdecydowano się na zwołanie nadzwyczajnego spotkania z udziałem delegatów z całego świata. Polskę reprezentował superintendent naczelny Kościoła metodystycznego ks. Andrzej Malicki.

Przekonanie, że UMC stoi na krawędzi rozłamu było właściwie wspólnym przekonaniem tradycjonalistów, jak i zwolenników liberalizacji zasad obowiązujących w UMC. Księga Dyscypliny definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, nie pozwalając na ordynowanie osób homoseksualnych, ani tym bardziej na udzielanie ślubów parom jednopłciowym. Związki homoseksualne uznaje jako niezgodne z biblijnym nauczaniem.

W USA, gdzie UMC jest trzecim wyznaniem chrześcijańskim i drugim wyznaniem protestanckim w kraju z łączną liczną ok. 7 mln. wiernych, praktyka wygląda inaczej. Niektóre konferencje ordynują lesbijki i gejów na pastorów i błogosławią małżeństwa jednopłciowe. Więcej, na czele jednej z konferencji stoi od 2016 roku bp Karen Olivieto, która zawarła związek małżeński z inną kobietą, będącą diakonisą w Kościele metodystycznym.

Jednak Amerykanie to nie cały metodyzm, choć stanowią największą grupę narodowościową i potęgę finansową – do struktur UMC powstałych 40 lat temu, należą również Kościoły metodystyczne z Afryki. Spośród 864 delegatów aż 43% stanowili metodyści z Afryki wspierani przez środowiska ewangelikalne w łonie UMC z USA i Europy.

Zwolennicy bardziej inkluzywnego podejścia ponieśli dwukrotną porażkę. Serię głosowań poprzedziły wspólne modlitwy, świadectwa delegatów popierających i krytykujących liberalizację przepisów. W minionym roku Rada Biskupów UMC przyjęła podczas spotkania w Zurychu kompromisowe, jak się wówczas wydawało, rozwiązanie – tzw. Plan Jednego Kościoła (One Church Plan), zgodnie z którym każda konferencja (charakterystyczna dla metodystycznego ustroju regionalna konferencja obejmująca jeden kraj lub kilka) sama będzie określać swoją politykę wobec LGBT. Jednocześnie One Church Plan zakładał, że nikt nie może być zmuszany do prowadzenia ceremonii ślubnych dla osób LGBT, jeśli jest to niezgodne z jego/jej sumieniem. 53% delegatów odrzuciło One Church Plan. Podobny los spotkał raport mniejszości, tzw. Plan Prosty (Simple Plan), który optował za wykreśleniem z Księgi Dyscypliny wszystkich stwierdzeń dyskryminujących osoby LGBT w Kościele.

Większość delegatów nie tylko nie zliberalizowała stanowiska UMC, ale też zaostrzyła niektóre przepisy, obiecując egzekwowanie zasad i uproszczenie procedur dla tych zborów lub konferencji, które będą chciały opuścić UMC. Komentatorzy amerykańskich gazet i portali internetowych zwracają uwagę, że zwolennicy Tradycyjnego Planu (Traditional Plan) lepiej byli przygotowani do przeprowadzenia swoich wniosków licząc szable, podczas gdy zwolennicy One Church Plan „chodzili po i mówili jedynie o tolerancji, miłości i wierze”.

Efektem gorącej debaty i płomiennych wystąpień różnych stanowisk było głosowanie, w którym 56% delegatów zagłosowało za przyjęciem Traditional Plan, który potwierdza nauczanie UMC w kwestii małżeństw jednopłciowych i zakazuje ordynacji gejów i lesbijek. Zgodnie z przepisami, jeśli pastor – co nie jest wcale rzadką praktyką – będzie przewodniczyć ceremonii ślubnej LGBT powinien zostać natychmiast suspendowany i wysłany/a na roczny, niepłatny urlop. Drugie wykroczenie oznacza dyscyplinarne usunięcie z Kościoła.

Przyjęcie Traditional Plan oznacza, że lokalne konferencję będą mogły, a nawet powinny wszcząć procesy dyscyplinarne wobec swoich duchownych – niektóre z takiej możliwości zapewne skorzystają, ale raczej niemożliwe jest rozpoczęcie lawinowych procesów, biorąc pod uwagę fakt, że dotychczas obowiązujące zasady nie były przestrzegane, a wiele konferencji i parafii od lat praktykuje otwartość wobec środowisk LGBT.

Bardziej prawdopodobny wydaje się rozłam w UMC, choć – znów – trudno powiedzieć, w którym kierunku mógłby on pójść. Jeśli miałaby powstać nowa denominacja metodystyczna to będzie najbardziej liberalnym wyznaniem protestanckim w USA. Możliwe, że poszczególne konferencje lub parafie zdecydują się na opuszczenie UMC i zawarcie jakiejś formy unii z innymi Kościołami, w których od kilku lat błogosławi się małżeństwa jednopłciowe, a duchowni nie muszą ukrywać swojej orientacji seksualnej – chodzi o Kościół Episkopalny USA, Ewangelicko-Luterański Kościół w Ameryce (ELCA) oraz Prezbiteriański Kościół w USA. Zresztą sam UMC to efekt unii różnych Kościołów, które – o ironio – połączyły się w St. Louis, gdzie obradowała Generalna Konferencja i gdzie prawdopodobnie przypieczętowany został podział denominacji, która w nazwie ma słowo „Zjednoczony”.

Po głosowaniach triumfują konserwatyści, którzy przekonują, że mają za sobą nie tylko Boga i Pismo Święte, ale i większą liczbę wiernych. Głosy z plenum wyraźnie pokazały, że konserwatyści wygrali dzięki afrykańskim, filipińskim i europejskim głosom. Wiele jednak wskazuje na to, że triumf może być przedwczesny.

Nie wiadomo, jak na decyzję Konferencji zareagują lokalne konferencje w USA i poza nimi, jaka będzie reakcja głównych ośrodków teologicznych odpowiedzialnych za kształcenie duchownych i w jaki sposób realizowane będą postanowienia.

Pewne jest, że w przyszłym roku odbędzie się kolejna Konwencja Generalna, tyle że planowa. Wtedy dopiero okaże się, jak silny lub jak słaby jest UMC.


>> Zdjęcia z Generalnej Konferencji w St. Louis


galeria