Magazyn

Psalm 33 — Psalm o prawych i sprawiedliwych



Choć inter­ne­to­wa wyszu­ki­war­ka twier­dzi­ła, że para­fia Mount Hol­ly­wo­od Con­gre­ga­tio­nal UCC jest bar­dzo bli­sko, nie wzią­łem pod uwa­gę, że to Los Ange­les i wszyst­ko jest mniej lub bar­dziej dale­ko. W tę nie­dzie­lę wypa­da­ło świę­to Mar­tin Luther Kin­ga Jr., pasto­ra, przy­wód­cy ruchu praw oby­wa­tel­skich dla kolo­ro­wej lud­no­ści USA, sym­bo­lu tego, co może wia­ra w obro­nie pra­wa i spra­wie­dli­wo­ści.


Czę­sto sły­szy­my o tym, że nasz kon­ty­nent czy naród jest „naro­dem chrze­ści­jań­skim”, a my może­my innych cze­goś tam nauczyć. Dzi­siej­szy Psalm wyzwa nas do ostroż­no­ści w fero­wa­niu takich opi­nii. By być naro­dem chrze­ści­jań­skim, nie wystar­czy mieć kra­ju usia­ne­go kościo­ła­mi, wła­dzy któ­ra lubi się foto­gra­fo­wać w kościo­łach, czy też gazet mają­cych w nagłów­kach przy­miot­ni­ki „kato­lic­ki” albo „ewan­ge­lic­ki.” Ten Psalm, ści­śle zwią­za­ny z następ­nym mówi, że tyl­ko naro­dy, któ­re się boją Pana, któ­re nie uci­ska­ją bied­nych i ubo­gich, nie wyko­rzy­stu­ją nędzy wdów i sie­rot, mogą mówić, że Bóg jest ich bogiem. To kolej­ny frag­ment „Dobrej Księ­gi”, któ­ry przy­po­mi­na nam, że Pan bra­dziej niż o teo­lo­gicz­ny puryzm, trosz­czy się o nasze czy­ny.


Psalm 33 to nie­koń­czą­ce się wezwa­nie do bada­nia nas samych i naszych spo­łe­czeństw: czy jeste­śmy miło­sier­ni dla bliź­nie­go? Czy wyba­cza­my sąsia­dom? Czy z rado­ścią przyj­mu­je­my obce­go w naszej zie­mii? Czy nie uci­ska­my sła­bych i mniej­szo­ści? A gdy już odpo­wie­my sobie na te pyta­nia to mamy obo­wią­zek spoj­rzeć poza nasze gra­ni­ce. Jak może jaki­kol­wiek naród nazy­wać się chrze­ści­jań­skim, gdy na świe­cie są dzie­siąt­ki milio­nów uchodz­ców? Czy woła­my o spra­wie­dli­wość dla tych, któ­rzy o nią wołać nie mogą? Czy napraw­dę czy­ni­my wszyst­ko co w naszej mocy, by zapo­biec kon­flik­tom, woj­nom i ludo­bój­stwom na świe­cie? Czy dopraw­dy nie może­my już nic wię­cej pomóc ofia­rom nędzy, gło­du, AIDS i mala­rii? Jak któ­ry­kol­wiek kon­ty­nent może mówić o sobie, że jest chrze­ści­jań­ski, gdy tysią­ce ludzi na całym świe­cie gni­je w wię­zie­niach z powo­du swo­jej reli­gii, naro­do­wo­ści, poglą­dów poli­tycz­nych, płci czy sek­su­al­no­ści?


Bycie naro­dem chrze­ści­jań­skim, czy życie na takimż kon­ty­nen­cie wyma­ga nie­ustan­nej czuj­no­ści. Nie w sto­sun­ku wobec innych i tro­pie­nia uro­jo­nych spi­sków, ale czuj­no­ści w sto­sun­ku do nas samych. Bóg, któ­ry jest nadzie­ją, wzy­wa nas byśmy nigdy nie usta­wa­li w zabie­ra­niu gło­su w obro­nie naj­słab­szych, by nasza wia­ra nie spro­wa­dza­ła się do dekla­ra­cji albo nagłów­ków, ale do czy­nów. Nawet za cenę naszej nie­wy­go­dy oso­bi­stej i moral­nej, nawet za cenę naszej nie­po­pu­lar­no­ści.


Mount Hol­ly­wo­od UCC nie był kościo­łem „ska­za­nym na suk­ces”. Wybu­do­wa­li go kon­gre­ga­cjo­ni­ści na począt­ku XX wie­ku, ale potem nadze­szła I Woj­na Świa­to­wa, a że wier­ni nigdy nie byli zbyt zamoż­ni, kościół nie pora­żał bogac­twem wystro­ju. Pod­czas II Woj­ny Świa­to­wej para­fia, jako jed­na z nie­licz­nych publicz­nie opo­wie­dzia­ła się prze­ciw­ko zbio­ro­we­mu inter­no­wa­niu Japoń­czy­ków w USA, a potem prze­ciw­ko zrzu­ce­niu bom­by ato­mo­wej na japoń­skie mia­sta. W latah 80-tcyh XX wie­ku jako jed­na z pierw­szych zaaga­żo­wa­ła się w wal­kę z AIDS. Jak wyni­ka­ło z bro­szur­ki para­fial­nej, dziś wal­czy o pra­wa imi­gran­tów i mniej­szo­ści sek­su­al­nych. W naj­bliż­szym sąsiedz­twie poma­ga w utrzy­ma­niu noc­le­gow­ni i jadło­daj­ni dla bez­dom­nych. Jak mi tłu­ma­czył pastor: „Jest zawsze tyle do zro­bie­nia, że nie mamy ser­ca inwe­sto­wa­nia w upięk­sza­nie budyn­ku.


W tam­tą nie­dzie­lę po kaza­niu śpie­wa­li­śmy hymn ruchu praw oby­wa­tel­skich: „We shall over­co­me”. Byli­śmy bia­li, czar­ni, laty­no­si, hetreo i homo­sek­su­ali­ści, mło­dzi i sta­rzy, peł­no­spraw­ni i oso­by z pro­ble­ma­mi psy­chicz­ny­mi, kobie­ty, męż­czy­ni. Trzy­ma­jąc się za ręce śpie­wa­li­śmy ten wiel­ki hymn ruchu praw czło­wie­ka, i nadziei, któ­rą daje wia­ra:


Prze­zwy­cię­ży­my (…), będzie­my szli razem (…), będzie­my wszy­scy wol­ni (…), już się nie boimy (…), nie będzie­my sami (…), prze­zwy­cię­ży­my, w głę­bi moje­go ser­ca, napraw­dę w to wie­rzę, że kie­dyś prze­zwy­cię­ży­my”.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.