Magazyn

Reforma Kosciola — spojrzenie stronnicze — polemiki ciąg dalszy


Z wiel­kim zain­te­re­so­wa­niem prze­czy­ta­łem arty­kuł p. Ter­li­kow­skie­go pt. “Osą­dzo­na Łódź Pio­tor­wa”. Z zain­te­re­so­wa­niem, ale i z rosną­cym roz­draż­nie­niem. Ale od począt­ku. Zga­dzam się z auto­rem, że kościół rzym­sko­ka­to­lic­ki, podob­nie jak każ­dy inny ma pra­wo regu­lo­wać swo­je dogma­ty, ustrój etc. w taki spo­sób, w jaki uzna za sto­sow­ny. Uwa­żam jed­nak za nie­tra­fio­ne przy­kła­dy porów­ny­wa­nia kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go „ naj­dy­na­micz­niej (obok wspól­not zie­lo­no­świąt­ko­wych) roz­wi­ja­ją­cych się wyzna­niem chrze­ści­jań­skim” z inny­mi w domy­śle, mniej dyna­micz­ny­mi pro­te­stan­ta­mi. Dla­cze­go?


 


Peł­ne czy puste kościo­ły?


W Holan­dii, gdzie miesz­kam, od lat sześć­dzie­sią­tych XX wie­ku sys­te­ma­tycz­nie male­je licz­ba ewan­ge­li­ków refor­mo­wa­nych, nie­gdyś sta­no­wią­cych gros miesz­kań­ców kra­ju. Dziś trzy naj­więk­sze kościo­ły refor­mo­wa­ne sta­no­wią nie­co ponad 22% spo­łe­czeń­stwa, choć pół wie­ku temu udział ten kształ­to­wał się na pozio­mie 60% popu­la­cji.


Wspo­mnia­ne trzy kościo­ły nale­żą do „awan­gar­dy” libe­ral­nych refor­mo­wa­nych: ordy­nu­ją kobie­ty pasto­rów od lat 20-tych XX wie­ku, bło­go­sła­wią związ­ki homo­sek­su­al­ne etc.


Kie­dyś w pro­gra­mie „Fron­da” byłem świad­kiem dość nie­wy­bred­nych dow­ci­pów na te tema­ty. Kościo­ło­wi refor­mo­wa­ne­mu wró­żo­no szyb­kie wymar­cie.


Przyj­rzyj­my się zatem dru­giej stro­nie meda­lu. Mamy zatem kon­ser­wa­tyw­ny i „nie­zmien­ny” kościół rzym­sko-kato­lic­ki. Jak się przed­sta­wia jego sytu­acja? Otóż wca­le nie­wie­le lepiej. W pra­wie milio­no­wym Amster­da­mie na Mszę do kato­lic­kiej kate­dry przy­cho­dzi aż…100 osób, w innych kościo­łach od lat nie ma tłu­mów, któ­re miej­sco­wi księ­ża defi­niu­ją jako ponad 50 osób.


Raport die­ce­zji w Roter­da­mie podał, iż w cią­gu ostat­nich dzie­się­ciu lat tyl­ko w jej obrę­bie zamknię­to 35 kościo­łów i wyre­je­stro­wa­ło się z kościo­ła ponad 100 tysię­cy osób. Krzy­wa wystą­pień z kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go zaczy­na w dość podej­rza­ny spo­sób przy­po­mi­nać krzy­wą wystą­pień refor­mo­wa­nych sprzed 30 lat.


Jed­no­cze­śnie od lat 70-tych ogól­na licz­ba powo­łań kapłań­skich, zakon­nych (tak­że żeń­skich) razem wzię­tych nie prze­kra­cza 10 rocz­nie – w ska­li kra­ju, któ­ry liczy ponad 15 milio­nów miesz­kań­ców.


Zja­wi­sko to nie jest ogra­ni­czo­ne tyl­ko do Holan­dii, ale tak­że do całej „zachod­niej” czę­ści kościo­ła z wyjąt­kiem USA, ale o tym poni­żej.


W Anglii pomi­mo szum­nie opi­sy­wa­nych przez pol­ską pra­sę kon­wer­sji angli­ka­nów na kato­li­cyzm, licz­ba tych ostat­nich sys­te­ma­tycz­nie spa­da, pod­czas gdy spa­dek angli­ka­ni­zmu jest w ostat­nich latach mini­mal­ny. Zni­ka­ją­cy wier­ni Gdy kil­ka lat temu papież Jan Paweł II odwie­dzał Bra­zy­lię i kra­je Ame­ry­ki Połu­dnio­wej, pol­ska pra­sa opi­sy­wa­ła peł­ne entu­zja­mu przy­ję­cie od kato­lic­kich mas w tam­tym rejo­nie świa­ta.


Jed­nak w prze­ci­wień­stwie do zachod­nich mediów, nawet nie zająk­nę­ła się, iż za kil­ka­dzie­siąt lat, masy te mogą wypa­ro­wać. Ame­ry­ka Połu­dnio­wa jest bowiem rejo­nem, gdzie kato­li­cyzm tra­ci rocz­nie milio­ny wier­nych. W samej Bra­zy­lii, naj­więk­szym kra­ju kato­lic­kim na Świe­cie, licz­ba pro­te­stan­tów prze­kro­czy­ła 20 milio­nów i sza­cu­je się, że jeśli tem­po ich przy­ro­stu utrzy­ma się, za 20 lat Bra­zy­lia będzie kra­jem w więk­szo­ści pro­te­stanc­kim.


Sal­wa­dor i Gwa­te­ma­la, gdzie w cią­gu ostat­nich 30 lat pro­te­stan­tyzm urósł z wiel­ko­ści pro­mi­la do ok. 30% miesz­kań­ców, świad­czy o tym jak bar­dzo kato­li­cyzm jest zagro­żo­ny przez owe „wspól­no­ty ekle­zjal­ne”, jak to rado­śnie skla­sy­fi­ko­wał pro­te­stan­tów kar­dy­nał Rat­zin­ger.


W tym całym dość sza­rym obra­zie jest jeden wyją­tek: USA. Tutaj bowiem licz­ba kato­li­ków w cią­gu ostat­nich 40 lat podwo­iła się. A zatem wszyst­ko w porząd­ku? Nie­zu­peł­nie. Przy­rost ten był spo­wo­do­wa­ny głów­nie imi­gra­cją z Ame­ry­ki Łaciń­skiej. Jed­nak jak wyka­za­ły ostat­nie bada­nia, coraz mniej imi­gran­tów po przy­by­ciu pozo­sta­je „na łonie” lecz odcho­dzi do innych kościo­łów.


Libe­ral­ni angli­ka­nie, pre­zbi­te­ria­nie i lute­ra­nie, posia­da­ją rosną­ce w tem­pie artyt­me­tycz­nym para­fie hisz­pań­sko i por­tu­gal­sko­ję­zycz­ne. I choć rze­czy­wi­ście część para­fii wspo­mnia­nych kościo­łów prze­cho­dzi na kato­li­cyzm lub pra­wo­sła­wie, to ruch w odwrot­ną stro­nę jest nie mniej­szy: tyl­ko naj­li­be­ral­niej­szy Zjed­no­czo­ny Kościół Chry­tu­sa przy­jął w cią­gu ostat­nie­go roku ponad kil­ka­na­ście para­fii rzym­sko-kato­lic­kich.


I tak moż­na by w nie­skoń­czo­ność… Co zro­bić? Nie cho­dzi o to, by pocie­szać się mówiąc, że u innych jest gorzej. Abs­tra­hu­jąc od dość wątłych pod­staw do takiej argu­men­ta­cji, nie jest ona zbyt chrze­ści­jań­ska. Rację ma chy­ba p. Bruncz piszą­cy, iż powo­dem pusto­sze­ją­cych kościo­łów wszyt­kich wyznań, jest nasz nie­zro­zu­mia­ły i archa­icz­ny język, gdy mówi­my o reli­gii do ludzi doby inter­ne­tu. I cho­dzi tu zarów­no o lute­rań­skich Szwe­dów, gdy mówią o „afir­ma­cji” i „inklu­zyw­no­ści”, jak i nie­miec­kie­go kar­dy­na­ła piszą­ce­go o „wspól­no­tach ekle­zjal­nych”.


Przy­po­wieść o bel­ce i źdźble w oku jest cią­gle aktu­al­na. Prze­stań­my je sobie na siłę wyj­mo­wać i spójrz­my lepiej kry­tycz­nie w lustro.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.