Opinie

Abp Ryś kardynałem – zapowiedź wielu zmian w polskim katolicyzmie


Decy­zja papie­ża Fran­cisz­ka o mia­no­wa­niu metro­po­li­ty łódz­kie­go abpa Grze­go­rza Rysia kar­dy­na­łem Kościo­ła rzym­skie­go nie jest abso­lut­nie nie­spo­dzie­wa­na. A jed­nak – sko­ro sta­ła się fak­tem – posia­da poten­cjał mogą­cy roz­sa­dzić ska­mie­li­ny w pol­skim kato­li­cy­zmie lub przy­naj­mniej nie­co udroż­nić to, co wyda­wa­ło się przy­blo­ko­wa­ne prze­ko­na­niem, że wła­ści­wie nie trze­ba nic zmie­niać, a o sta­tus quo nale­ży dbać jak o naj­bar­dziej dro­go­cen­ną refor­mę.



O tym, że abp Grze­gorz Ryś może zostać kar­dy­na­łem mówio­no w krę­gach kościel­nych trzy, dwa lata temu, rok temu. Nawet jeśli już wie­lu zapo­mnia­ło o tym, to papież Fran­ci­szek dziś o tym wszyst­kim przy­po­mniał, ogła­sza­jąc swo­ją decy­zję. Od daw­na powta­rza­no, że co naj­mniej od koń­ców­ki rzą­dów Bene­dyk­ta XVI zain­te­re­so­wa­niem w Rzy­mie Kościo­łem w Pol­sce było nie­wiel­kie, co by nie powie­dzieć żad­ne. Pola­cy dosta­li bowiem swo­je­go upra­gnio­ne­go świe­te­go, a kusto­sze pamię­ci pole­ro­wa­li obraz sta­bil­no­ści na roz­huś­ta­nym morzu zeświec­czo­nej Euro­py.

Rzym bar­dziej z nie­po­ko­jem spo­glą­dał i wła­ści­wie wciąż patrzy niczym Oko Sau­ro­na na nie­miec­ki kato­li­cyzm. A tutaj… żad­nej nomi­na­cji dla kon­ser­wa­tyw­nych bisku­pów w Niem­czech, a dla metro­po­li­ty – powiedz­my sobie szcze­rze – nie­zbyt zna­czą­cej metro­po­lii w środ­ku Pol­ski kape­lusz kar­dy­nal­ski.

Decy­zję Fran­cisz­ka moż­na inter­pre­to­wać jako chęć więk­sze­go zain­te­re­so­wa­nia Rzy­mu Pol­ską, ale prze­cież zupeł­nie tak być nie musi, bo o wie­le bar­dziej czy­tel­ne uza­sad­nie­nie mia­ło­by cha­rak­ter ogól­no­ko­ściel­ny: oto scho­ro­wa­ny papież, któ­ry na róż­ne spo­so­by zabez­pie­cza swo­je dzie­dzic­two za życia pró­bu­je kie­ro­wać decy­zja­mi kolej­ne­go kon­kla­we.

Kar­dy­nal­ska nomi­na­cja dla abpa Grze­go­rza Rysia to z pew­no­ścią wiel­ki pre­stiż dla Archi­die­ce­zji Łódz­kiej, o któ­rej zaczę­ło być gło­śno wpierw za spra­wą abpa Mar­ka Jędra­szew­skie­go, a póź­niej po okre­sie „Nie­wo­li Babi­loń­skiej” dzię­ki abp. Grze­go­rzo­wi Rysio­wi.

O ile pro­ble­my i wyzwa­nia archi­die­ce­zji nie znik­ną z powo­du kape­lu­sza kar­dy­nal­skie­go to w sfe­rze sym­bo­licz­nej jest to histo­rycz­na wia­do­mość. Oto naj­młod­szych pol­skich kar­dy­na­łów zwią­za­nych jest z Łodzią – papie­ski jał­muż­nik Kon­rad Kra­jew­ski i od teraz metro­po­li­ta łódz­ki pocho­dzą­cy z Kra­ko­wa, któ­ry – brzmi to już jak histo­ria z daw­nej epo­ki – był tra­dy­cyj­nie metro­po­lią kar­dy­nal­ską, ale i tak z pur­pu­rą czy bez pozo­sta­je jed­ną z naj­waż­niej­szych pol­skich die­ce­zji rzym­sko­ka­to­lic­kich.

Fakt, że syn archi­die­ce­zji kra­kow­skiej, były pod­wład­ny abpa Mar­ka Jędra­szew­skie­go, obec­ne­go metro­po­li­ty kra­kow­skie­go, zosta­je kar­dy­na­łem, a woj­ty­liań­ski Kra­ków nie ma jesz­cze swo­je­go kar­dy­na­ła dużo mówi nie tyl­ko o pon­ty­fi­ka­cie, ale i o pol­skim Koście­le. Jesz­cze, bo nie milk­ną spe­ku­la­cje, że kape­lusz kar­dy­nal­ski dla abpa Grze­go­rza Rysia może ozna­czać przy­go­to­wa­nie do kolej­nych zadań… czy to w archi­die­ce­zji kra­kow­skiej, war­szaw­skiej czy może… w Waty­ka­nie.

Pamię­taj­my, że kolej­ny rok to czas tek­to­nicz­nych zmian w pol­skim epi­sko­pa­cie. To koniecz­ność obsa­dze­nia nowych die­ce­zji, ale i wybo­ru nowych władz epi­sko­pa­tu w zupeł­nie innej Pol­sce niż jesz­cze parę lat temu i z pew­no­ścią Pol­sce w zde­cy­do­wa­nie bar­dziej spo­la­ry­zo­wa­nej rze­czy­wi­sto­ści bez wzglę­du na to, kto jesie­nią wygra wybo­ry par­la­men­tar­ne.

Scep­tycz­nie pod­cho­dzę do komen­ta­rzy, suge­ru­ją­cych, że abp Grze­gorz Ryś w Kon­fe­ren­cji Epi­sko­pa­tu Pol­ski jest wiel­kim out­si­de­rem, nie­zro­zu­mia­nym przez kon­ser­wa­tyw­ną więk­szość. Taki opis wyda­wał­by się zbyt naiw­ny, co nie zmie­nia posta­ci rze­czy, że w wie­lu kwe­stiach – nie tyl­ko w war­stwie języ­ko­wej, roz­kła­da­nia akcen­tów i kla­sy bisku­po­wa­nia – abp Ryś wyróż­nia się na tle tego, co zazwy­czaj koja­rzo­ne jest w Pol­sce z epi­sko­pa­tem: męczą­cym folk­lo­ry­stycz­no-koron­ko­wym maje­sta­tem w poli­tycz­nej panier­ce.

Nie­mniej, abp Ryś wyróż­nia się jesz­cze czymś innym – nie tyl­ko zaan­ga­żo­wa­niem eku­me­nicz­nym, któ­re zasad­ni­czo mało kogo inte­re­su­je, a już w szcze­gól­no­ści więk­szość bisku­pów czy kapła­nów rzym­sko­ka­to­lic­kich w Pol­sce, ale innym typem dusz­pa­ster­stwa i wizją zaan­ga­żo­wa­nia Kościo­ła w prze­strzeń publicz­ną. War­to pamię­tać, że to jeden z nie­wie­lu pol­skich hie­rar­chów, jeśli nie jedy­ny, któ­ry nie pła­kał­by zanad­to nad powro­tem kate­chez do salek para­fial­nych.

Kar­dy­nał-nomi­nat Grze­gorz Ryś nie jest mesja­szem pol­skie­go kato­li­cy­zmu ze snów lewi­cu­ją­ce­go czy tzw. otwar­te­go kato­li­cy­zmu. To hie­rar­cha kon­ser­wa­tyw­ny, ale inne­go typu, któ­ry nie tyl­ko spraw­nie i ponad­to dys­kret­nie poru­sza się po kory­ta­rzach Kurii Rzym­skiej, ale też ktoś, kto tak­że i tutaj potra­fi ugrać swo­je. Nie cho­dzi abso­lut­nie o jakieś spek­ta­ku­lar­ne par­ty­ku­la­ry­zmy czy inte­re­sy, ale reali­za­cję pew­nej wizji kato­li­cy­zmu czy sze­rzej chrze­ści­jań­stwa w Pol­sce, urze­czy­wist­nie­nia cze­goś, cze­go nie uda­ło się wszyst­kim pro­mi­nent­nym hie­rar­chom wspie­ra­nym osten­ta­cyj­nie przez obóz wła­dzy i przy­kle­jo­ną do nie­go pra­sę.

Czy kard. Grze­gorz Ryś będzie nowym lide­rem pol­skie­go kato­li­cy­zmu? Wąt­pli­we choć nie­wy­klu­czo­ne — wyda­je się, że cza­sy takich posta­ci o sil­nym i sta­bil­nym auto­ry­te­cie skoń­czy­ły się na legen­dzie kard. Ste­fa­na Wyszyń­skie­go. Kar­dy­nał Ryś jesz­cze moc­niej — czy to mu się podo­ba czy nie – będzie jed­nak tą mniej draż­nią­cą twa­rzą pol­skie­go kato­li­cy­zmu dla coraz bar­dziej seku­lar­ne­go spo­łe­czeń­stwa. Ten sam kar­dy­nał-nomi­nat będzie jesz­cze bar­dziej draż­nią­cą twa­rzą Kościo­ła hie­rar­chicz­ne­go dla tych śro­do­wisk kato­lic­kich, któ­re świat postrze­ga­ją przez pry­zmat zagro­żeń, upad­ku i demo­nów.

Jed­no jest pew­ne: kar­dy­nał Grze­gorz Ryś to nie tyle zapo­wiedź nie­uchron­nej wio­sny w pol­skim kato­li­cy­zmie, a bar­dziej sygnał dużych zmian, któ­re nadej­dą i tych, któ­re już się doko­nu­ją, nie zawsze dostrze­gal­nych.

Kar­dy­na­ło­wi-nomi­na­to­wi nie wypa­da nie pogra­tu­lo­wać! Wszyst­kie­go dobre­go, tak, na nowej dro­dze życia.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.