Opinie

Kłamstwo


W ostat­ni week­end obej­rza­łam film „Kłam­stwo” opo­wia­da­ją­cy histo­rię pro­ce­su sądo­we­go toczą­ce­go się pomię­dzy Davi­dem Irvin­giem a Debo­rą Lip­stadt. Irving, zna­ny angiel­ski nega­cjo­ni­sta oskar­żył Lip­stadt o znie­sła­wie­nie. Pole­ga­ło ono na zarzu­ce­niu mu sze­rze­nia tzw. „kłam­stwa oświę­cim­skie­go” zarów­no w publi­ka­cji książ­ko­wej jej autor­stwa, jak i oso­bi­ście. 


Nie chcę w tym momen­cie kon­cen­tro­wać się na zja­wi­sku nega­cjo­ni­zmu, któ­re zasłu­gu­je wyłącz­nie na jed­ną oce­nę, czy też dosko­na­le opo­wie­dzia­nej i zagra­nej histo­rii same­go pro­ce­su. Co inne­go w tym momen­cie wyda­je się war­te pod­nie­sie­nia. Mia­no­wi­ce, sędzia, ogła­sza­jąc wyrok, nie tyl­ko orze­ka o tym, czy prze­słan­ki znie­sła­wie­nia zosta­ły speł­nio­ne, ale też odno­si się do spo­so­bu upra­wia­nia nauki. Rze­tel­no­ści przed­sta­wia­nia fak­tu, ich kry­tycz­ne­go wery­fi­ko­wa­nia, bądź też ich nagi­na­nia do z góry przy­ję­tej tezy. Te ostat­nie dzia­ła­nie zosta­ło wprost nazwa­ne kłam­stwem.

Takie podej­ście do fak­tów wyda­je się być zna­jo­me, praw­da? Przez ostat­nie kil­ka­na­ście mie­się­cy mamy do czy­nie­nia z maso­wą eks­plo­zją post­fak­tów i nagi­na­nia rze­czy­wi­sto­ści zgod­nie z jedy­na słusz­ną wizją „jed­no­li­tej Pol­ski kato­lic­kiej”. Czy­nią to publi­cy­ści, naukow­cy, nawet nie­któ­rzy hie­rar­cho­wie. Niczym innym są prze­cież wypo­wie­dzi prof. Dudziak, autor­ki pod­sta­wy pro­gra­mo­wej wycho­wa­nia do życia w rodzi­nie, dr. Pau­la Came­ro­na, czy ostat­nie dzia­ła­nia Komi­sji ds. Pety­cji, któ­ra wpro­wa­dzi­ła w obieg praw­ny pro­jekt zaostrze­nia usta­wy abor­cyj­nej autor­stwa Pol­skiej Fede­ra­cji Ruchów Obro­ny Życia w spo­sób suge­ru­ją­cy obcho­dze­nie prze­pi­sów o pro­jek­tach oby­wa­tel­skich.

Oczy­wi­ście takie prak­ty­ki mają oni swo­ich zwo­len­ni­ków, jed­nak prze­ciw­ni­cy zysku­ją jedy­nie kolej­ny argu­ment dla anty­kle­ry­kal­nych fili­pik. Tru­izmem był­by stwier­dze­nie, że dzia­ła­nia podej­mo­wa­ne przez samo­zwań­czych obroń­ców Kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go nie słu­żą niko­mu i nicze­mu. Więk­szość kato­lic­kie­go tyl­ko z nazwy spo­łe­czeń­stwa moc­no dystan­su­je się do naucza­nia Kościo­ła, cze­go dowo­dzą ostat­nie bada­nia CBOS. Nie­mal 70 proc. respon­do­wa­nych (10 proc. wię­cej niż wię­cej niż 10 lat temu) jest bowiem zda­nia, że oce­na tego co dobre i złe powin­na nale­żeć do same­go czło­wie­ka. Jest to zasta­na­wia­ją­co wyso­ki odse­tek, jeśli weź­mie­my pod uwa­gę 40 proc. domi­ni­can­tes. Kościół zda­je się być na te wyni­ki obo­jęt­ny.

Naj­więk­szym prze­gra­nym wyda­je się być Kościół insty­tu­cjo­nal­ny, któ­ry tra­ci twarz i auto­ry­tet, któ­re­go jedy­ną odpo­wie­dzią zda­je się być syn­drom „twier­dzy oblę­żo­nej”. Trend ten potwier­dza w swo­im ingre­so­wym — a więc nie­ja­ko pro­gra­mo­wym — abp Jędra­szew­ski mówiąc o przy­wią­za­niu naro­du do reli­gii ( w domy­śle kato­lic­kiej, w związ­ku z odwo­ła­nia­mi do kró­lo­wej w oso­bie Marii), cze­mu fak­ty zda­ją się prze­czyć. Powszech­nie sta­wia­ny znak rów­no­ści mię­dzy Pola­kiem i kato­li­kiem wyda­je się być zakli­na­niem rze­czy­wi­sto­ści. Cena takich prak­tyk jest wyso­ka — pole­ga bowiem na utra­cie wia­ry­god­no­ści, któ­rej odzy­ska­nie będzie trwa­ło lata, jeśli w ogó­le kie­dy­kol­wiek nastą­pi.


Gale­ria
Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.