W obronie swastyki

Hindusi w Unii Europejskiej planują połączyć siły w walce przeciw prawnemu zakazowi używania symbolu swastyki w Niemczech. Wyznawcy hinduizmu argumentują, że swastyka istnieje od 5 tysięcy lat i nie oni są winni przywłaszczeniu symbolu przez hitlerowców.


Federalna minister sprawiedliwości Niemiec, Brigitte Zyrpries, zapowiedziała na początku roku, że rząd będzie stanowczo egzekwował zakaz używania symboli nazistowskich, w tym swastyki.


Według Ramesha Kallidaia, sekretarza generalnego Hinduistycznego Forum w Wielkiej Brytanii, sprawowanie hinduskiego kultu bez swastyki jest niemożliwe, więc jej zakaz jest aktem dyskryminacji religijnej oraz łamaniem praw człowieka.

komentarze

  • montsegur

    No i poperam tych hinduistów. Zresztą jak mam nie popierać, skoro sam siętym znakiem posługuję? Interesuje mnie natomiast co tutaj oznacza słowo „przywłaszczyć”? Wg Słownika Języka Polskiego

    przywłaszczać «bezprawnie zabrać coś cudzego lub uzurpować sobie prawo do czegoś»
    przywłaszczenie «przestępstwo polegające na bezprawnym rozporządzaniu jak swoją własnością cudzym mieniem ruchomym»

    Oznaczałoby to, że przywłaszcza sobie ten, kto bezprawnie komuś zabiera i udziela sobie wyłączności…

    Rozumiem, że hitlerowcy to mordercy, bandyci, gwałciciele, hołota, zbiry, zwierzęta itd. No, już dobrze… Ale na czym polega „przywłaszczenie” sobie swastyki? Hinduiści w GB mówią (wg powyższej notatki), że znak ten liczy sobie 5 tysięcy lat. To wyjątkowo skromne „oszacowanie”, zupełnie tak, jakby zaczęli oni to liczyć od plus minus początków hinduizmu (to już raczej mogłoby podpadać pod „przywłaszczenie”…). Ale jest on znacznie starszy, niejednokrotnie rysunki naskalne ze swastykami datowane są na 10 tysięcy lat.

    No, ale mniejsza już o to. Buddyzm przejął swastykę. Czy znaczy to, że ją sobie „przywłaszczył”? Na Zachodzie używają jej teozofowie (to co, też „przywłaszczyli”?). Lista takich „złodziei” jest baaardo dłuuuga: od Grecji starożytnej i Rzymu aż po przedwojenną armię polską (też „przywłaszczyła”). Polskie korporacje studenckie też „przywłaszczały” (np „Helionia” w Poznaniu czy „Varsovia” w Warszawie). Ja też „przywłaszczam”…

    To taka moda: jak czegoś używa „brzydki” ruch polityczny, to się nazywa, że „przywłaszcza”, Jak ten ruch jest „ładny”, to choćby zrobił to samo, to wtedy „nie wypada” tak brzydko się wyrażać, że coś sobie „przywłaszczył”. Dlatego jak ktoś posługuje się np wizerunkiem Joanny d’Arc, to jest to normalne. Można więc dla reklamy umieszczać go nawet na opakowaniu serów. Ale jak na swój symbol wybrał go Front Narodowy, to zaraz się zaczęło mówić, że „przywłaszczył”…

    A więc do początku: w jaki sposób sobie hitlerowcy „przywłaszczyli” Hakenkreuz i co to w tym wypadku oznacza?

    Cheers!!!

     

     


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą

    Uwolnić Irvinga, Rudolfa i Zundela!

  • hiakinto

    Oj, Montsegurze… pisząc o hitlerowcach „brzydki”, w sposób tak niepoważny, osłabiasz potępienie ich zbrodni… 


    Jacek

  • hiakinto

    Kiedy Hindusi używają swastyki, nie jest to znak nazistowski tylko hinduski. Powinni mieć prawo go używać. Zastanawiam się tylko, czy nie powinni robić tego w miarę dyskretnie, ze względu na wrażliwość dla historii Europy i możliwość nieporozumień.


    Jacek

  • montsegur

    Wrażliwości? Już nie przesadzajmy… W sklepach możesz kupić brunatne koszule (czarne oraz czerwone zresztą też, tak jak i czarne krawaty…); po Europie (poza nią także) jeżdżą Volkswageny (a kto je swego czasu promował i skąd bierze się ich symbol liter VW w środku koła?); w księgarniach możesz kupić „Mein Kampf” (w niektórych krajach też o to szła walka…); kwitnie kolekcjonerstwo elementów mundurowych z tamtej epoki (a swastyk – i to tych niehinduistacznych – na nich nie brakuje…) itd itp etc usw…

    A zadbano to o „wrażliwości” gdy szło o symbole pięcioramiennej gwiazdy? (nawet z armii w Polsce nie zniknęła – pomimo mordu katyńskiego….), albo czerwieni w ogóle (w latach 70tych w RFN w żurnalach mody kobiecej był taki strój znany pod nazwą „Rote Armee”, a składający się z długich butów, długiego płaszcza i wojskowej czapki ze złotą gwiazdą – wszystko w czerwonym kolorze…za wyjątkiem butów oczywiście, które były czarne…). I też możnaby tak bez końca…

    Ile Twoim zdaniem potrzeba jeszcze lat, aby wreszcie zapanowała pod tym względem normalność? Propaguje się homoseksualizm, nawet żąda się „praw” dla pedofili (którzy mają nawet swoje organizacje w rozmaitych krajach Europy…) oraz legalizuje się niektóre narkotyki, ale akurat swastyka jest „potwornie groźna” i jak ją gdzie pokazać, to „godzi” to w t.zw. „wrażliwości”…Zupełnie tak, jakby ludzi miano za stado baranów. Może masowo gdzie ludzie w Niemczech umierać zaczną ze zgrozy na jej widok, albo odwrotnie: jak gdzie Hindus ją na ulicę wyniesie, to zaraz ciżba się zbierze i pomaszeruje tam, śpiewając „Hakenkreuzlied”? Trochę zdrowego rozsądku by się wreszcie przydało… Nie żyjemy w roku 1945tym, ale w 2007mym.

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą

    Uwolnić Irvinga, Rudolfa i Zundela!

  • montsegur

    Ba, to jakbym nazwał ich swastykę „ładną”, to bym w ten sposób „gloryfikował nazizm”?

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą

    Uwolnić Irvinga, Rudolfa i Zundela!

  • hiakinto

    Jeżeli np. byś napisał, że podoba Ci się gwiazda pitagorejska, dodekaedr i swastyka, to miałoby to charakter czysto estetyczny. Gdybyś natomiast napisał, że lubisz nazistowską swastykę, czarne mundusy SS i „gest zamawiania piwa”, podejrzewałbym, że jesteś sympatykiem nazizmu.


    Jacek

  • montsegur

    A dlaczego „podejrzewałbyś”? Co ma np wygląd jakiegokolwiek znaku do idei, dla której jest on używany? Mnie np bardzo podoba się flaga sowieckiej marynarki wojennej (biała, z niebieskim pasem u spodu i czerwonym sierpem i młotem – to bodaj jedyna z flag sowieckich, o której jestem w stanie powiedzieć, że jest wręcz urocza…).

    Co do symboli i flag hitlerowskich, to moim zdaniem są one o wiele bardziej udane. Np flagę hitlerowską uważam za najlepiej zaprojektowaną flagę w XX wieku. Drugie miejsce dałbym kanadyjskiej, a trzecie izraelskiej. Natomisat „tak w ogóle” to najbardziej podobają mi się flagi: Wielkiej Brytanii, krajów skandynawskich (zwłaszcza norweska), flaga Szwajcarii, Anglii oraz flagi krzyżackie. Mundury SS były niebrzydkie, a co do „gestu zamawiania piwa” (tuszę, że chodzi Ci o Rzymskie pozdrowienie), to też nienajgorsze. Nie żebym się aż zachwycał, ale zliczyć bym już nie umiał tych setek (jeśli nie wręcz tysięcy) razy, gdy sam go użyłem (dla żartu oczywiście, nie „ze śmiertelną powagą”…).

    Co do samej swastyki (bez precyzowania czy nazistowska czy buddyjska czy grecka…), to ja w niej jestem wręcz „zakochany” i to od dzieciństwa (nawet wtedy jeszcze nic nie wiedziałem o żadnych „nazistach” czy „Hitlerze”). Jeszcze dziś pamiętam, jak jako dziecko wydeptałem kiedyś w śniegu potężną swastykę, ale taką, że aż cały dom potrafiłaby zakryć…. Hitlerowska swastyka (bo o nią mnie pytasz) podoba mi się sama w sobie średnio (no, ale w podobnych proporcjach używana jest np także przez Falun Gong, tylko inny ma kolor, tak jak identyczne proporcje miała swastyka korporacji Helionia, ale była złota na granatowym tle – i taka podoba mi się nawet bardziej).

    Mną nie rządzi Hitler, jak mi się coś podoba, to mi się podoba i guzik mnie obchodzi, czy wódz III Rzeszy miał podobny gust czy inny. W jednym się z tym panem wszakże zgadzam: w upodobaniu do muzyki Wagnera… I też mi jej nikt nie wyperswaduje (tak jak mi nie wyperswaduje hakenkreuza) tylko dlatego, że tamtemu panu też się podobała, więc może „nie wypada” się do takiego gustu przyznawać… Może też „nie wypada” przyznaś się do tego, że się np lubi Chopina, bo Goering go też lubił?(tu byłbym czyba”bezpieczny”, bo wolę Wagnera i Czajkowskiego). No i może też w żadnym razie niedobrze  wyrażać publicznie opinii, że hiszpańska „corrida” (walka byków) jest „nieludzka”, bo tak właśnie wyraził się był o niej Joseph Goebbels

    No, a teraz sam zdecyduj jakim ja jestem „sympatykiem nazizmu”…

    A może równoramiennych krzyży też należy zabronić (ale by się w Grecji uśmiali…), bo takie były wymalowane na niemieckich czołgach i samolotach? (a propos: czy chrześcijaństwo nie „przywłaszczyło sobie” przypadkiem znaku krzyża? Nie istniał to taki znak przed Chrystusem, hę?)

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą

    Uwolnić Irvinga, Rudolfa i Zundela!

  • hiakinto

    W społeczeństwie ludzie posługują się znakami. Jeżeli ktoś nosi glany, irokeza i lubi kolor czerwono-czarny, najprawdopodobniej jest punkiem, a jeżeli >>lubi nazistowską swastykę, czarne mundury SS i „gest zamawiania piwa”<<, najprawdopodobniej jest sympatykiem nazizmu. Teoretycznie może to być oczywiście przypadek, podobnie, jak człowiek może przypadkiem udusić się w zamkniętym pokoju, bo wszystkie cząsteczki powietrza zgromadzą się w kącie (jest to teoretycznie możliwe).


    Jacek

  • montsegur

    Tak, istotnie, ludzie posługują się znakami, a te znaki mają różne znaczenia, o czym najwyraźniej zapomniałeś. Swastyka ma tysiące lat historii, a nie dwadzieścia parę. Tak jak krzyż, który ma wiele tysięcy lat historii, a nie jedynie dwa tysiące. Idąc tropem Twojej logiki, jeśli ktoś „lubi krzyże”, to znaczy, że jest dionizyjczykiem. Amerykanie to z kolei zapewne bolszewicy, bo posługują się pięcioramiennymi gwiazdami (albo może sowieccy bolszewicy to bali „Amerykanie”?). Równie dobrze możnaby w ten sposób „dowodzić, że naziści to „hinduiści”, albo że hinduiści to „naziści”. Teozofowie to zatem również „naziści”, podobnie jak Falun Gongowcy… (a może NSDAP to pierwsza „jaczejka” Falun Gong?). Polskie jednostki wojskowe też  musiały być „nazistowskie” (ba, może wręcz „proto-nazistowskie”?), bo swastyki używały i nawet były z niej dumne…

    Społeczeństwa posługują się znakami… Słowami też. Więc jeśli Ci powiem, że podoba mi się arabskie słowo „Allah”, to od razu znaczyć będzie, że jestem „muzułmaninem”? (którym: szyitą czy sunnitą?). „Posługują”  się też wierzeniami. Wierzę w reinkarnację. Więc jestem „buddystą”? Posługują się gestami. Przez ok. 1000 lat to, co nazywasz „gestem zamawiania piwa”, stosowane było przy akompaniamencie słów „Ave Caesar!”. Ale dla Ciebie Hitler „silniejszy” i najważniejszy…

    Ja nie mówię tu o teoretycznej możliwości „zgromadzenia wszystkich cząsteczek powietrza w kącie” pomieszczenia. Ja mówię o realiach. I doprawdy się w tych realiach nie „duszę”… (nie wiem, jak Ty…).

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą

    Uwolnić Rudolfa i Zundela!

  • hiakinto

    Tak, istotnie, ludzie posługują się znakami, a te znaki mają różne znaczenia, o czym najwyraźniej zapomniałeś. Swastyka ma tysiące lat historii, a nie dwadzieścia parę.

    Czy Montsegurze, jesteś w stanie odpowiedzieć tylko na ostatni wpis, a tego, co napisałem nieco wcześniej już zapomniałeś? Nie zauważyłeś, że broniłem prawa do używania swastyki przez hinduistów? Jeżeli istnieliby jeszcze jacyś Etruskowie, też przyznawałbym im takie prawo.

    Ja nie mówię tu o teoretycznej możliwości „zgromadzenia wszystkich cząsteczek powietrza w kącie” pomieszczenia. Ja mówię o realiach. I doprawdy się w tych realiach nie „duszę”… (nie wiem, jak Ty…).

    Tu już zupełnie mnie nie zrozumiałeś. Pisałem tylko o prawdopodobieństwie.

     


    Jacek

  • hiakinto

    Prawdę mówiąc Tobie przydałoby się trochę zdrowego rozsądku. Piszę, że zastanawiam się, czy nie powinni robić tego w miarę dyskretnie, a więc nie wiem, czy zwracać się do nich z taką prośbą, niezależnie od przyznawanego im przeze mnie prawa do używania tego znaku, a Ty zaperzasz się i energicznie atakujesz tą ewentualność ewentualności…


    Jacek

  • montsegur

    Ależ nie zapomniałem. Tylko dlaczego jedynie prawo hinduistów (względnie Etrusków…)? A ja to „pies”? Ja nic na to nie poradzę, że mi się swastyki podobają. Nawet nie wiem skąd się to u mnie wzięło… No, ale tak już jest i choćby nawet było stu Hitlerów, a nie tylko jeden, to już tak zostanie.

    Przypadek „zgromadzenia wszystkich cząsteczek powietrza w jednym kącie” jest tak „teoretyczny”, że w praktyce niemożliwy. Co zestawione z Twoją opinią o kim najprawdopodobniej są ludzie lubiący określone gesty, symbole i kolor mundurów, daje dość jednoznacznł kwalifikację. Ja już na to nic nie poradzę, że jak ktoś chce popularyzować swój ruch polityczny, to stara się to robić przy pomocy atrakcyjnych gestów, mundurów i flag. Nie sądzisz chyba, że celowo użyłby paskudnych znaków w ohydnych barwach wręcz nie do zniesienia… Ja zresztą też poprzednio stwierdziłem, że są swastyki podobające mi się bardziej niż nazi-socjalistyczna. Dodałem też, że trzecie miejsce przyznałbym fladze izraelskiej. Więc kogo by to ze mnie robiło: Zyda-nazistę? Takiego z długą brodą, długimi pejsami, z jarmułką i w mundurze SS? Pod jedną pachą niosącego Talmud, a pod drugą Mein Kampf?

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą

    Uwolnić Rudolfa i Zundela!

  • montsegur

    Nie, to nie tak: ja się nie zaperzam. Co najwyżej robię sobie „jaja”, a towarzyszy temu conieco śmiechu. I to oczywiście nie z Ciebie, ale z tej „poprawności” unikania swastyk. Napisałeś nieco wyżej, że lubiący swastykę mogą być podejrzani o pewne sympatie polityczne (niesympatyczne sympatie). Rozumiem doskonale taki punkt widzenia, on ma swoją logikę, ale jest jednak błędny.
    A teraz już zupełnie na poważnie (choć dlaej z uśmiechem) powiem Ci, co myślę o stosowaniu swastyk:
    Jeżeli ktoś smaruje ten znak na macewie czy synagodze, to jasne, że w ten sposób nie pragnie on „promować dialogu judaistyczno-hinduistycznego”, lecz motywy ma zgoła odmienne. I dlatego publiczne posługiwanie się tym symbolem utrwala pogląd (całkowicie mylny), że „swastykanci” to naziści. Przyznaję, że jest w tym nasza własna wina również. Miażdżąca większość z nas jest nieśmiała w używaniu tego znaku, a nawet tchórzliwa (pewnie jeszcze niedługo zaczną ci ludzie przepraszać za to, że w ogóle żyją…). Tymczasem należy postępować wręcz na odwrót: demonstrować swastykę znacznie częściej. Nie chodzi o jakikolwiek „ekshibicjonizm”, ale o otwartość. Gdy tych swastyk publicznie pokaże się dużo, to te nazistowskie w porównaniu do nich zaczną „znikać”. Wtedy i „opinni publicznej” otworzą się wreszcie oczy, bo ujrzy ona wreszcie właściwe proporcje. Tak już jest, że ludzie „odkrywają” to, co są w stanie widzieć. A że my się swastyką nie posługujemy za często, a neo-nazis to robią, więc i w opinii utrwala się na (stanowczo zbyt) długo stereotyp, że jak kto ze swastyką do ludzi, to Nazi i antyżyd.

    Ot i cała „tajemnica” owej „wrażliwości”, Nie byłoby jej, gdyby swastyka nie była celowo unikana. Dlatego uważam, że czas najwyższy rozerwać to błędne i uwłaczające ludzkiemu umysłowi „koło”, w którym rozmaici ludzie raz po raz „odkrywają”, że „tak się jakoś „dziwnie” składa, że jak kto lubi i używa swastyki, to jakoś głównie nazista, choć się tu i ówdzie rozmaici „obrońcy” tego znaku biorą, a nie widzą rzeczywistości”. Widzimy, widzimy…

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą

    Uwolnić Rudolfa i Zundela!

  • Barnaba

    Myślę że trochę tu sobie sam odpowiedziałeś na kwestię, jaką poruszałeś wcześniej : cóż znaczy „przywłaszczenie”.
    Otóż myślę że przywłaszczenie polega między innymi na tym że identyfikacja narodowych socjalistów ze swastyką jest tak silna, iż używanie tego znaku powoduje automatyczne zaszeregowanie do zwolenników nazizmu (nad czym tak ubolewasz).
    Inna rzecz że przyjęcie swastyki (i to hinduskiej) nie było przypadkowe…


    pozdrawiam
    Marek
    http://www.analizy.biz/marek1962

  • montsegur

    Ale naziści nigdy nie twierdzili, że tylko im wolno jej używać. Swastyka została zidentyfikowana przez nich z aryjskością (i o tym pisał Hitler w „Mein Kampf” wprost). A o tym dlaczego ta swastyka jest utożsamiana dzisiaj z nazistami, pisałem poniżej. Identyfikacja bolszewików z pięcioramienną gwiazdą (której też oni sami przecież nie wymyślili…) nie przeszkadza nam dzisiaj tolerować np takiej samej gwiazdy esperantystów (tyle, że zielonej…).

    Sądzę, że prędzej czy później każdy sobie będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, czy fakt identyfikacji nazistów ze swastyką jest równoznaczny z utożsamianiem się najróżniejszych „swastykantów” z nazizmem. Odpowiedź na to pytanie jest chyba jasna… No, więc jakie to jeszcze „działa” można wytoczyć przeciw swastyce?

     Ta cała „afera” z zakazami swastyk czy „moralnym potępianiem” jest tak samo „uzasadniona” jak nie tak dawno temu utożsamianie architektury nawiązującej do klasycyzmu z faszyzmem i nazizmem. Kiedyś się musiałem uśmiać, gdy zażartował sobie z tego architekt i autor Leon Krier (Zyd zresztą, jeśli to kogo interesuje): „Hitler kochał architekturą klasyczną; Hitler był tyranem; Stąd też architektura klasyczna jest architekturą tyrańską”

    Narysował on też karykaturę pt „Trybunał Norymberski architektury”, na której przedstawił kolunę klasyczną wiszącą na szubienicy.

    Tak jak przez dziesiątki lat unikano w pracowniach architektonicznych wzorów klasycznych, choć architekci oczywiście nie mieli wiele przeciw klasycyzmowi, ot – też się bali, bo polityką narobiła fokcji, w którą wielu ludzi uwierzyło (w propagandzie nie liczy się to czy coś jest prawdą, ale to, czy ludzie wierzą, że to prawda), tak też sam kiedyś bądziesz „chichrał” z tych dziesiejszych „argumentów” przeciw swastyce. Są idiotyczne, bezpodstawne, są jedną wielką fikcją i picem na wodę. Nie są warte nawet „funta kłaków”. A welu ludzi wybiera życie tą fikcją. To tak jak za moich studenckich czasów: mało kto wierzył w socjalizm, ale nawet w rozmowach prywatnych cząsto ludzie mówili, że socjalizm nie jest taki zły (i to do ludzi, którzy o tym socjalizmie myśleli tak samo źle, jak oni sami!). Ludzie bali się… fikcji!

    No i teraz też postępują niektórzy jak ci, których wyśmiał Leon Krier: „Hitler kochał swastykę; Hitler był tyranem; stąd też…”

    Nic dodać, nic ująć… Może tylko to, że Hitler (tak jak i Mussolini) wybrał klasycyzm też nieprzypadkowo. No i niby co miałoby z tego wynikać?

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą

    Uwolnić Rudolfa i Zundela!

  • hiakinto

    Jak zwykle nie do końca sie rozumiemy. Mi chodzi o to, żeby w razie czego rozpoznać niebezpieczeństwo dla spoleczeństwa. Nic mi do czyichkolwiek gustów czysto estetycznych. Jeżeli jednak ktoś posługuje się znakami używanymi w historii przez organizację zbrodniczą, wolę przyglądać mu się uważniej, żeby później „nie obudzić się z ręką w nocniku”.


    Jacek

  • montsegur

    W takim razie rozsądniej byłoby stosować zakaz ewidentnie nazistowskiej wersji symbolu niż po prostu swastyki. Chociaż i tu miałbym wątpliwości. Bowiem „z ręką w nocniku” ludzie budzą się nie wtedy, gdy ktoś użył jakiegoś symbolu, ale wtedy, gdy sytuacja jest napięta np z powodów gospodarczych czy zagrożenia (wewnątrznego lub zewnątrznego). Niemcy mieli już „rękę w nocniku” zanim powstała NSDAP i zanim zaprojektowała swoją flagę. jeżeli obawia się ktoś „odrodzenia nazizmu”, to on może się odrodzić i bez swastyki. Bez brunatnych koszul również. W bodajże 1934 roku w Wiedniu wydano zakaz noszenia nazistowskich brunatnych koszul. To naziści odpowiedzieli „happeningiem” podczas którego paradowali po mieście… bez koszul, ale za to ze swoimi krawatami na gołych karkach i opaskami na gołych ramionach. Zakaz im nie zaszkodził… Raczej przeciwnie…

    Cheers!!!


    „Stationary Traveller” – wzbogacasz się, pozostając sobą

    Uwolnić Rudolfa i Zundela!

  • liszka

    montsegur mądrze prawi. Swastyka jest bardzo starym znakiem religijnym, anie ideologicznym. To, że ktoś uzył ten symbol w polityce samo w sobie jest jego profanacją. Kojarzenie tego znaku ze zbrodnicza ideologia nie mającą nic wspólnego z prawdziwym znaczeniem swastyki jest w moim odczuciu profanacją symbolu religijnego. Jeśli ktoś chce walczyć z ideologią faszystowską, niech z nią walczy, a święte symbole zostawi w spokoju. Przypominam, że pod znakiem krzyża wystepowali Krzyżacy, Ku Klux Klan, inkwizycja, uzywają go wszakże też sataniści. Zamiast tropić symbole, warto zając się prawdziwymi zachowaniami. Od swastyki nikt jeszcze nie umarł, od ideologii owszem.

    Z jednym sie wszakże zgadzam – nalezy zakazać używania znaku swastyki do celów POLITYCZNYCH.

    Sam noszę na piersi krzyżyk niespodziany – czyli swastykę. Jest to njapowszechniej występujacy na SŁowiańszczyźnie znak pochodzący z religii SŁowian, która jest moją religią. Moje osobiste poglady są bardziej lewackie czy liberlne niż prawicowe, zaś do Hitlera nie żywie najmniejszej sympatii. Swastyka w religii słowiańskiej jest kreacyjną energią prapoczątku, jasnością, życiem, dobrem, bogactwem, BOGIEM. Można ja spotkać na naczyniach glinianych z wczesnego średniowiecza, licznie jej odmiany występują na pisankach ludowych, motywach hafciarskich, ciesielskich itp. motywach zdobniczych. Jest to również nasz, rodzimy, słowiański symbol. Dośc licznie wystepuje na Podhalu – mozna takie oglądać np w schronisku Murowaniec w Tatrach. Pewnie nie wielu z Was wie, ale w pewnym okresie swastyka była symbolem… Chrystusa! Jako niosąca światło, życie, dobro, szczęście – dziś można ją znaleźć jako motyw w wielu kosciołach – np. na zwieńczeniu portalu kosciła Jezuitów w Krakowie, na chrzcielnicy w kościele w Starym Żmigrodzie, na posadzce jednego z kosciołów w Przemyślu – na prawde jest tego mnóstwo i nie znam wszystkich miejsc (przy okazji byłbym wdzięczny za informacje). Symbol ten wpleciony jest w bardzo wiele architektonicznych motywów zdobniczych, praktycznie w kązdym mieście można je znaleźć i nie maja one nic wspólnego z jakąś chora ideologią czy Hitlerem. Wystepują w niektórych herbach szlacheckich, znajdują się na denarze Mieszka I, są nierozerwalnie związane z nasza kulturą – a to, że ludzie lepiej znaja Hitlera niż własna kulturę najlepiej o nich nie świadczy. Sam z resztą Hitler wybierając symbol oparł sie o znaki garncarskie znalezione gdzieś nad Odrą – paradoksalnie prawdopodobnie wyroby słowiańskie (!). Wówczas sądzono, że swastyka charakterystyczna jest tylko dla ludów indoeuropejskich i w ogóle nie występuje u Źydów, co było powodem wybrania takiego symbolu przez Hitlera. Najśmieszniejsze, że później okazało się, iż taki symbol znaleziono również w kulturze żydowskiej.

    I w ten oto sposób, z powodu swojej pobożnosci i głębokiej wiary w dobroczynność i moc ochronną pochodzaca od tego znaku być może kiedys zostane dotkliwie obity przez domorosłych „strażników pokoju”, podczas gdy obok przejdzie nietknięta grupa ludzi wykrzykujaca faszystowskie hasła, ale ze znakiem krzyża w sztandarze. Póki co jednak nie miałem tego typu sytuacji, widać moja wiara pokładana w prawdziwą siłę tego znaku połączona ze szczerością intencji chroni mnie przed ludzką głupotą.

    Raz zatem jeszcze powtórzę – zakazać używania swastyki do celów ideologicznych, święty symbol pozostawić religiom! Uzyciem tego znaku przez Hitlera i współczesnych nazioli jestem o wiele bardziej zniesmaczony niż Wy.

    Pozdrawiam

  • liszka

    Ijeszcze jedno. Najwiekszą pożywką dla róznej maści „nazioli” jest właśnie robienie wokół swastyki takiego halo i nadawanie jej znaczenia symbolu faszyzmu. Jaki to NS chciałby uzywać znaku światła, dobra, szczęścia, w dotaku znanego i używanego na całym świecie poza Australią jedynie (wyklucza to więc element rasizmu). Sami dajecie pożywkę przygłupom. Czemu człowiek agresywny wstawia pomiedzy słowa wyraz „k…wa” a nie np. „kwiatek”? Bo wyraz „kwiatek” nie jest „groźny”, nie jest tabu, może go mówic każdy, podczas, gdy mówiąc publiczne „k…wa” osobnik zwraca na siebie uwage dając podświadomie znaki: „uwaga, jstem silny, agresywny, nie stosuje sie do norm, mogę przywalić jakby co, uważaj!”.

    Ale co ja gadam, niektórym sie wydaje, że jak czegoś zakazą, to problem zniknie, jednak okazuje się, że zamiast zniknąc rodzi nowe problemy.