Społeczeństwo

7 tygodni bez — Świadomość grzechu jest początkiem wolności


O poku­cie, jej kry­zy­sie i zna­cze­niu roz­ma­wia­my z ks. Grze­go­rzem Giem­zą, sze­fem Cen­trum Misji i Ewan­ge­li­za­cji Kościo­ła Ewa­n­ge­­li­c­ko-Augs­bu­r­skie­­go w RP, któ­re w Śro­dę Popiel­co­wą (Dzień Poku­ty i Modli­twy) zain­au­gu­ro­wa­ło po raz trze­ci akcję 7 tygo­dni bez. Już po raz trze­ci Cen­trum Misji i Ewan­ge­li­za­cji Kościo­ła Ewa­n­ge­­li­c­ko-Augs­bu­r­skie­­go w RP orga­ni­zu­je wiel­ko­post­ną akcję „7 tygo­dni bez”. Ini­cja­ty­wa jest pomy­słem nie­miec­kich ewan­ge­li­ków – dla­cze­go CME posta­no­wi­ła prze­szcze­pić ją na grunt pol­ski? Ks. Grze­gorz Giem­za: […]


O poku­cie, jej kry­zy­sie i zna­cze­niu roz­ma­wia­my z ks. Grze­go­rzem Giem­zą, sze­fem Cen­trum Misji i Ewan­ge­li­za­cji Kościo­ła Ewan­ge­lic­ko-Augs­bur­skie­go w RP, któ­re w Śro­dę Popiel­co­wą (Dzień Poku­ty i Modli­twy) zain­au­gu­ro­wa­ło po raz trze­ci akcję 7 tygo­dni bez.

Już po raz trze­ci Cen­trum Misji i Ewan­ge­li­za­cji Kościo­ła Ewan­ge­lic­ko-Augs­bur­skie­go w RP orga­ni­zu­je wiel­ko­post­ną akcję „7 tygo­dni bez”. Ini­cja­ty­wa jest pomy­słem nie­miec­kich ewan­ge­li­ków – dla­cze­go CME posta­no­wi­ła prze­szcze­pić ją na grunt pol­ski?

Ks. Grze­gorz Giem­za: Powo­dów było kil­ka. Dwa z nich wyda­ją się być naj­waż­niej­sze. Czas pasyj­ny to bar­dzo istot­ny okres roku litur­gicz­ne­go, a jed­nym z zadań Cen­trum Misji i Ewan­ge­li­za­cji jest poszu­ki­wa­nie metod i środ­ków dotar­cia do współ­cze­sne­go czło­wie­ka. Pomy­śle­li­śmy, że „7 tygo­dni bez” może pomóc w ducho­wym nasta­wie­niu się do prze­ży­wa­nia Wiel­kie­go Tygo­dnia i Wiel­ka­no­cy. Innym waż­nym powo­dem było poszu­ki­wa­nie spo­so­bu wska­za­nia na rok litur­gicz­ny jako waż­ny ele­ment w ducho­wo­ści. Nie bez przy­czy­ny od wie­ków poświę­ca­no aż 40 dni (bez nie­dziel), aby przy­go­to­wać się do prze­ży­wa­nia zmar­twych­wsta­nia. W dobie komer­cja­li­za­cji, świę­ta roku kościel­ne­go tra­cą ducho­wy wymiar, war­to więc wró­cić do źró­deł.

Czy dys­po­nu­ją Pań­stwo infor­ma­cja­mi nt. ska­li popu­lar­no­ści tej ini­cja­ty­wy? Czy włą­cza­ją się do niej rów­nież para­fie nie nale­żą­ce do Kościo­ła Ewan­ge­lic­ko-Augs­bur­skie­go?

W roku 2008 do wspól­nej akcji dołą­czy­ło się, upu­blicz­nia­jąc swo­ją dekla­ra­cję na stro­nie inter­ne­to­wej, ok. 200 osób. Nie mam infor­ma­cji z jakich Kościo­łów są uczest­ni­cy, choć z postów moż­na wyczy­tać, że są to oso­by róż­nych wyznań.

Nie­ba­wem zakoń­czy się przed­po­ście i wej­dzie­my w Czas Pasyj­ny, któ­re­go celem jest roz­wa­ża­nie męki i śmier­ci Jezu­sa Chry­stu­sa. Jed­nym z głów­nych moty­wów Cza­su Pasyj­ne­go oraz akcji „7 tygo­dni bez” jest poku­ta. Tym­cza­sem róż­ne Kościo­ły w Euro­pie Zachod­niej, Ame­ry­ce Pół­noc­nej i Austra­lii odno­to­wu­ją zna­czą­cy brak zain­te­re­so­wa­nia poku­tą, mówie­niem o grze­chu – licz­ba osób przy­stę­pu­ją­cych do spo­wie­dzi w Koście­le rzym­sko­ka­to­lic­kim spa­da, a i Kościo­ły wyro­słe z Refor­ma­cji, któ­rej pierw­szym tema­tem była wła­śnie poku­ta, czę­sto waha­ją się mówić o grze­chu i poku­cie, o czym świad­czy zanik prak­ty­ki pokut­nej w Kościo­łach zachod­nich. Czy akcja „7 tygo­dni bez” może coś zmie­nić?

No cóż, cza­sy obec­ne raczej zachę­ca­ją do tłu­ma­cze­nia wszyst­kie­go pozy­tyw­nie, a poku­ta koja­rzy się bez­względ­nie nega­tyw­nie. Myśle­nie o poku­cie, to myśle­nie o pono­sze­niu kary, a kto chce pono­sić karę? Pomi­mo tego, że mówie­nie o poku­cie nie jest popu­lar­ne, to jed­nak jest to pierw­sze naucza­nie Jezu­sa w ewan­ge­liach (por. Mar 1,15). Może wyni­ka to z bra­ku zro­zu­mie­nia, o co Jezu­so­wi cho­dzi, gdy wzy­wa do poku­ty. Gdy spoj­rzy­my na róż­ne tłu­ma­cze­nia grec­kie­go sło­wa meta­no­ia, któ­re znaj­du­je­my we wspo­mnia­nym frag­men­cie zauwa­ży­my, że na prze­strze­ni wie­ków było ono róż­nie tłu­ma­czo­ne. W naj­star­szych prze­kła­dach (Biblia Gdań­ska, Biblia Wuj­ka), zgod­nie z Wul­ga­tą, znaj­du­je­my tu sło­wo „poku­ta”, w Biblii War­szaw­skiej znaj­dzie­my „upa­mię­ta­niu”, a w Biblii Tysiąc­le­cia wyra­że­nie „nawra­caj­cie się”.

Poku­ta, upa­mię­ta­nie i nawró­ce­nie – trzy poję­cia czę­sto prze­ciw­sta­wia­ne sobie, wyra­ża­ją to, jak na prze­strze­ni wie­ków język pró­bu­je w zro­zu­mia­ły spo­sób opi­sać Bożą inge­ren­cję i prze­mia­nę czło­wie­ka. Ana­li­zu­jąc grec­kie sło­wo meta­no­ia, któ­re skła­da się z dwóch wyra­zów: meta – któ­ry okre­śla tak­że przej­ście i nous – umysł, docho­dzi­my do obra­zu „zmia­ny myśle­nia” – nowe­go czło­wie­ka, stwo­rzo­ne­go w Chry­stu­sie. Jak rodzi się ten nowy czło­wiek? Od świa­do­mo­ści kim się jest i zro­zu­mie­nia swo­jej bez­sil­no­ści wobec grze­chu. Wal­czy­my z nim, ale cią­gle upa­da­my, a kon­se­kwen­cją grze­chu jest śmierć. Taka świa­do­mość pro­wa­dzi do żalu i woła­nia o Bożą pomoc. Nie jeste­śmy jed­nak pozo­sta­wie­ni sami sobie. Chry­stus (jedy­ny bez­grzesz­ny) umie­ra zamiast nas i przez Jego rany jeste­śmy ule­cze­ni – zba­wie­ni. Żal wywo­łu­je poczu­cie winy i koniecz­ność zmia­ny kie­run­ku swo­je­go życia. Świa­do­mość swo­jej pozy­cji jako czło­wie­ka grzesz­ne­go pozwa­la na zro­zu­mie­nie (doce­nie­nie) tego, co otrzy­mu­je­my z łaski poprzez wia­rę w Chry­stu­sa – jeste­śmy współ­dzie­dzi­ca­mi Chry­stu­sa. Świa­do­mość grze­chu jest więc począt­kiem wol­no­ści. Akcja „7 tygo­dni bez” jest jed­nym z impul­sów do prze­my­śleń na ten temat.

Moż­na zary­zy­ko­wać stwier­dze­nie, że akcja „7 tygo­dni bez” jest ewan­ge­lic­ką for­mą postu. Czy apel o rezy­gna­cje z nie­któ­rych przy­jem­no­ści nie stwa­rza nie­bez­pie­czeń­stwa, iż wyrze­cze­nia pod­ję­te w ramach akcji mogą stać się pew­ną for­mą poboż­no­ści uczyn­ko­wej? Jak połą­czyć akcję „7 tygo­dni bez” z refor­ma­cyj­nym sola gra­tia, sola fide i wresz­cie Solus Chry­stus?

Każ­de wyrze­cze­nie, zaan­ga­żo­wa­nie w dobro, otwar­tość, poświę­ce­nie pro­wa­dzi do poczu­cia tego, że zro­bi­ło się coś waż­ne­go, to z kolei, w powią­za­niu z obser­wa­cją „złych” zacho­wań wokół sie­bie, może pro­wa­dzić do prze­ko­na­nia o tym, że jest się lep­szym od innych, a to już krok do pychy. Dla­te­go war­to zasta­no­wić się dla­cze­go chcę się wyrzec cze­goś, zaan­ga­żo­wać się w dobro,  poświę­cić się. Refor­ma­cyj­ne zasa­dy – jedy­nie z łaski, jedy­nie wia­ra i jedy­nie Chry­stus – wska­zu­ją wła­śnie na źró­dło. Post w takim zro­zu­mie­niu nie jest po to, aby osią­gnąć zba­wie­nie, któ­re otrzy­mu­je­my z łaski, przez wia­rę w Chry­stu­sa, któ­ry cier­piał i umarł na krzy­żu Gol­go­ty, ale cho­dzi o wypró­bo­wa­nie sie­bie. W cza­sie nabo­żeństw pasyj­nych w koście­le lute­rań­skim po prze­czy­ta­niu kolej­ne­go frag­men­tu histo­rii ukrzy­żo­wa­nia Jezu­sa lek­tor mówi: „Chry­stus cier­piał za nas, dając nam przy­kład, aby­śmy wstę­po­wa­li w śla­dy Jego.” On dla nas zre­zy­gno­wał. A czy my potra­fi­my?

Apo­stoł Paweł w 1. liście do Koryn­tian 9,27 tak mówi o sobie: „Ale umar­twiam cia­ło moje i ujarz­miam, bym przy­pad­kiem, będąc zwia­stu­nem dla innych, sam nie był odrzu­co­ny.” Cho­dzi więc też o wytrwa­nie w bie­gu życia. Trze­ci aspekt to wol­ność, któ­rą otrzy­mu­je­my w Chry­stu­sie, o czym Paweł tak wspo­mi­na: „będąc wol­nym wobec wszyst­kich, odda­łem się w nie­wo­lę wszyst­kim, abym jak naj­wię­cej ludzi pozy­skał.” Czwar­ty aspekt jest zwią­za­ny ze wspo­mnia­nym wcze­śniej „nowym czło­wie­kiem”, któ­ry cią­gle jed­nak posia­da „sta­rą natu­rę”.

Na stro­nie pro­mu­ją­cą akcję „7 tygo­dni bez” znaj­du­je się tekst „Poku­ta dla Pola­ka”. Czy Pola­cy mają szcze­gól­ny pro­blem z poku­tą, czy może wręcz prze­ciw­nie?

Na to pyta­nie chciał­bym udzie­lić dwo­ja­kiej odpo­wie­dzi. Myślę, że mamy pro­blem ze zro­zu­mie­niem co ozna­cza poku­ta dla wie­rzą­ce­go, o czym wspo­mnia­łem już wyżej. Zain­try­go­wa­ło mnie nato­miast myśle­nie o nas jako o ludziach czy naro­dzie poku­tu­ją­cym. Nasu­wa mi się pyta­nie, czy jeste­śmy świa­do­mi swo­ich win. Bo poku­ta (przy­naj­mniej w rozu­mie­niu takim, jak wyżej), to nie kara, ale żal za grze­chy. Raczej dostrze­gam poczu­cie tego, że jako naród cią­gle jeste­śmy kara­ni – odpo­ku­to­wu­je­my coś – w takim sen­sie nie mie­li­by­śmy pro­ble­mu z poku­tą. Rzad­ko mam wra­że­nie, że potra­fi­my przy­znać się do swo­ich sła­bo­ści i błę­dów, a co za tym idzie być goto­wy­mi przy­jąć kon­se­kwen­cje tego. Czy jed­nak jest to tyl­ko pro­blem nas, Pola­ków? Nie sądzę. Każ­dy jed­nak powi­nien sobie uświa­do­mić, że doty­czy go to oso­bi­ście, a nie tyl­ko dru­gie­go, bliź­nie­go.

Dzię­ku­ję za roz­mo­wę

.: 7 tygo­dni bez :.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.