“Aby byli jedno”, czyli rzymskokatolicki ekumenizm dośrodkowy
- 15 listopada, 2012
- przeczytasz w 4 minuty
Środowiska katolickie wydają się obecnie bardzo mocno podzielone. Debata o tym, jaki jest Kościół i czy jego większość stanowią wierni „otwarci”, czy „zamknięci” toczy się w Polsce już od niepamiętnych czasów. Czasem różne środowiska kościelne organizują dyskusje o przyszłości i teraźniejszości Kościoła. Jednak zawsze osobno. Kilka dni temu grupka katolików zaapelowała o wewnątrzkatolicki ekumenizm. Początkiem ma być msza w krakowskiej Bazylice Trójcy Świętej w najbliższą sobotę. Z tej okazji […]
Środowiska katolickie wydają się obecnie bardzo mocno podzielone. Debata o tym, jaki jest Kościół i czy jego większość stanowią wierni „otwarci”, czy „zamknięci” toczy się w Polsce już od niepamiętnych czasów. Czasem różne środowiska kościelne organizują dyskusje o przyszłości i teraźniejszości Kościoła. Jednak zawsze osobno. Kilka dni temu grupka katolików zaapelowała o wewnątrzkatolicki ekumenizm. Początkiem ma być msza w krakowskiej Bazylice Trójcy Świętej w najbliższą sobotę. Z tej okazji rozmawiamy z Kamilem Wilczyńskim z Instytutu Tertio Millennio, członkiem redakcji “Pressji”.
Czy w polskim Kościele rzymskokatolickim została przekroczona przysłowiowa cienka, czerwona linia, że należy już mówić o ekumenizmie w kontekście do dialogu między różnymi środowiskami rzymskokatolickimi w Polsce? Jak mocno spolaryzowani są wierni Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce?
Nie traktujemy tu hasła “ekumenizm” jako relacji międzykonfesyjnych, podobnie jak w Kościele katolickim “sobory ekumeniczne” nie oznaczały i nie oznaczają spotkań z wyznawcami różnych denominacji. Do tego słowa proponujemy tu podejść etymologicznie i trochę inaczejniż zazwyczaj się podchodzi:οἶκος — dom. Wszyscy mieszkamy pod tym samym dachem. Mamy różne potrzeby, różnie patrzymy na różne sprawy, ale żyjemy ze świadomością, że jednoczą nas te same fundamenty, których nikt nie chce podkopywać. Spotkania, które chcemy zainicjować sobotnią Najświętszą Ofiarą mają pomóc w doświadczeniu i uczeniu się tej jedności, oraz mają być ważnym świadectwem dla świata, że można i warto być razem mimo różnic (które pozwalają być razem).
Jeśli nikt nie próbuje porzucać wspomnianych fundamentów, to nie przekracza żadnej cienkiej, czerwonej linii. Ale żeby się o tym przekonać, warto się spotkać z innym.
Spolaryzowanie w Kościele Katolickimwystępujenarożnychprzestrzeniach i, jak pisaliśmy w naszym liście, nie musi być niczym złym. Katolicy mogą mieć różne poglądy społeczne, polityczne, różne mieszczące się w katolickim pluralizmie teologicznym poglądy. Ważne jest jednak to, by te różnice nie stanowiły złudzenia, iż nie stoimy już na tych samych fundamentach i pod tym samym dachem.
Z jak dużym zainteresowaniem spotkała się Państwa inicjatywa wśród środowisk kojarzonych z krańcami ideowego spektrum?
Nasz list został opublikowany w różnych katolickich (m.in. deon.pl, Gość Niedzielny, Tygodnik Powszechny) i świeckich mediach (Radio Kraków, wpolityce.pl, Radio Plus, rebelya.pl). Inicjatywa jest promowana na portalach społecznościowych przez bardzo różne środowiska i pojedyncze osoby.
Oczywiście nie wszyscy od razu obdarzyli nas ogromnym zaufaniem i nie wszyscy przyjęli inicjatywę z wielkim entuzjazmem. Każdy ma swoje powody. Bardzo zależałoby nam, by je poznać, tak byśmy na przyszłość mogli sprostać wrażliwości i potrzebom jeszcze większej ilości osób.
W najbliższą sobotę planujecie Mszę świętą w Krakowie, która ma być próbą otworzenia nowego rozdziału w relacjach między rzymskimi katolikami w Polsce, aktywnymi w różnych, często bardzo antagonistycznych grupach. Głównym celebransem będzie bp Tadeusz Pieronek, postać która w środowiskach tradycjonalistycznych, czy po porostu konserwatywnych nie wywołuje – delikatnie mówiąc – entuzjazmu. Czy osoba bp. Pieronka to prowokacja czy wyzwanie?
Choć byliśmy świadomi, że bp Pieronek nie jest ciepło przyjmowany we wszystkich kręgach Kościoła, to chcieliśmy pokazać, że przy jednym ołtarzu mogą stanąć osoby o bardzo zróżnicowanych poglądach. Nie do końca się to udało, choć przecież homilię będzie głosił ks. Wojciech Grygiel z bractwa św. Piotra.
Warto przy tym dodać, skoro tak już wygląda sytuacja, że podczas liturgii z pewnością nie powinny interesować nas poglądy polityczne celebransa (ani też celebransa nie powinny interesować poglądy polityczne ludu). Jest to święty czas, kiedy każdy powinien skupić się na realnie obecnym Chrystusie — naszym rozjemcy, “mediatorze”, w którym stajemy się Jednym Ciałem.
Czy inicjatywa spotkała się z jakimś komentarzem Konferencji Episkopatu Polski?
Niestety nic mi o tym nie wiadomo. Być może tak, choć samo wydarzenie ma na razie charakter lokalny.
Jaki jest plan B? Jeśli wspólna msza i projekt pojednania okażą niewystarczające, to jakie kroki chcecie lub planujecie Państwo podjąć jako sygnatariusze apelu?
Każda Msza jest wystarczająca. Na każdej Mszy jesteśmy świadkami wydarzenia, w którym Chrystus pokonał szatana i otworzył dla nas bramy nieba. Ale oczywiście nic nie dzieje się automatycznie. Cały czas jesteśmy ludźmi, od urodzenia nosimy w sobie konkretne zranienia, które odbijają się przede wszystkim na relacjach. Naszym zadaniem jest wzrastać w cnotach, troszczyć się o swoje zbawienie i do zbawienia pociągać innych.
Ta inicjatywa to nie jednorazowe wydarzenie. Chcemy, by takie Msze odprawiane były cyklicznie. Więcej szczegółów o przyszłych celebracjach podamy wkrótce. Ważnym elementem w zainicjowanym ruchu mają być spotkania poza liturgią, może najpierw po prostu towarzyskie, potem małe seminaria na których omawiać się będzie różne tematy, także te sporne. I może wreszcie jakieś otwarte panele dyskusyjne? Zobaczymy.
Ważne jest chociażby to, że konkretni ludzie doświadczą. że problem po prostu jest — np. gdy zauważą, że nie chcą przyjść na tę Mszę, bo za ołtarzem albo w ławce stoi ktoś, kogo nie chcą widzieć. Taka sytuacja świadczy o poważnym kryzysie wiary, a żeby problem rozwiązać, trzeba go najpierw dostrzec.Dużym znakiem sensu i konkretnym owocem tej inicjatywy są relacje naszej czwórki.
Dziękuję za rozmowę
***
Odpowiedzi współprzygotowywali:
Dawid Gospodarek- Fundacja św. Grzegorza Wielkiego, publicysta Rebelya.plBłażej Strzelczyk- dziennikarz i publicysta krakowskiej “Gazety Wyborczej” i DEON.plPiotr Żyłka- członek redakcji i publicysta DEON.pl
