Achtung! Kryć się!
- 17 sierpnia, 2006
- przeczytasz w 2 minuty
Trwa narodowe śledztwo ws. TW Delegata. Dziennikarz tygodnika Wprost “tylko pyta”, czy aby Zbigniew Herbert nie współpracował z SB. Polska przyspiesza oddech, dławi się coraz to nowymi aferami, poszukuje winnych, kolektywnie snuje domniemania. Śledczy pęd przerwał na chwilkę żółtaczkowy skandal w Ostrowie Wielkopolskim. Jakby tego było mało na Polskę zrzucono kolejną aferę: tym razem desant nie nastąpił z archiwów IPN, ale zza, nomen omen, naszej […]
Trwa narodowe śledztwo ws. TW Delegata. Dziennikarz tygodnika Wprost “tylko pyta”, czy aby Zbigniew Herbert nie współpracował z SB. Polska przyspiesza oddech, dławi się coraz to nowymi aferami, poszukuje winnych, kolektywnie snuje domniemania. Śledczy pęd przerwał na chwilkę żółtaczkowy skandal w Ostrowie Wielkopolskim. Jakby tego było mało na Polskę zrzucono kolejną aferę: tym razem desant nie nastąpił z archiwów IPN, ale zza, nomen omen, naszej zachodniej granicy. Günter Grass, wielki przyjaciel Polski i Polaków, przyznał się, że gdy miał niespełna 17 lat wstąpił do Waffen-SS.
Pisarz, nie mogąc znieść hańby, wyznał to, co tyle lat nie dawało mu spokoju. Powiedział, choć nie musiał. Ale na tym się nie skończyło. Wielkie rozczarowanie przyszło z Polski. Lech Wałęsa nie chce już podawać ręki człowiekowi, który od końca II wojny światowej zaangażował się w ujawnianie nazistowskich zbrodni i zadośćuczynienie pokrzywdzonym narodom. Narodowy specjalista od Wehrmachtu i billbordów apeluje do Grassa, aby zrzekł się honorowego obywatelstwa Gdańska, a kolejni publicyści inscenizują teatrzyk moralnego poruszenia, podczas którego depcze się człowieka.
Co się dzieje? Od kilku miesięcy panuje atmosfera powszechnej podejrzliwości. Kiedyś plakaty wzywały do czujności przed wrogiem. A dzisiaj? Zapowiedziom moralnej odnowy – prawie zadekretowanej – towarzyszą pozbawione wszelkiego smaku ataki. Można strzelać na oślep, a nuż trafi się ktoś winny, a nuż skompromitowany zostanie ktoś, kto do tej pory po stokroć odkupił swoje winy, ale nie miał może dość odwagi, by stanąć przed trybunałem historii i własnego sumienia. Oto nadszedł czas moralnych siepaczy. Ratuj się kto może! Wróg czuwa i wciąż nasyła agentów!