Antyekumeniczne konwersje (przedmałżeńskie)
- 24 sierpnia, 2007
- przeczytasz w 3 minuty
Od początku istnienia EAI Ekumenizm.pl do naszej redakcji napływała lawina zapytań, dotyczących małżeństw wyznaniowo mieszanych, trudności związanych z przygotowaniami do ślubu lub z wychowaniem potomstwa. Z pewnością są to problemy istotne, które w duchu chrześcijańskiej odpowiedzialności nie tylko warto, ale i trzeba podejmować, tym bardziej, że zagadnienia te są niezwykle delikatne, trudne i nie kończą się dobrym kompromisem, tzn. takim rozwiązaniem, w którym obydwie strony pozostają po równo nieusatysfakcjonowane. Dokumenty Kościołów uczestniczących w dialogu ekumenicznym […]
Od początku istnienia EAI Ekumenizm.pl do naszej redakcji napływała lawina zapytań, dotyczących małżeństw wyznaniowo mieszanych, trudności związanych z przygotowaniami do ślubu lub z wychowaniem potomstwa. Z pewnością są to problemy istotne, które w duchu chrześcijańskiej odpowiedzialności nie tylko warto, ale i trzeba podejmować, tym bardziej, że zagadnienia te są niezwykle delikatne, trudne i nie kończą się dobrym kompromisem, tzn. takim rozwiązaniem, w którym obydwie strony pozostają po równo nieusatysfakcjonowane.
Dokumenty Kościołów uczestniczących w dialogu ekumenicznym podkreślają wagę małżeństw wyznaniowo mieszanych, nazywając je żywym, realizowanym na co dzień świadectwem ekumenicznego zaangażowania, na który składa się wielowymiarowy proces odkrywania zaskakujących czasem elementów własnej tradycji, ale również poznawania duchowości związanej z denominacją współmałżonka. Małżeństwa te są bez wątpienia ekumenicznym laboratorium, przygodą wiary i wielką szkołą pokory wobec niełatwej rzeczywistości.
Ciągle nie jest możliwa, przynajmniej w perspektywie rozmów Kościoła rzymskokatolickiego czy prawosławnego z innym Kościołami, szczególna i całościowa regulacja statusu takich małżeństw, polegająca na warunkowym ustanowieniu gościnności eucharystycznej dla współmałżonków z innej denominacji. Warto jednak podkreślić, że zagadnienie to, również i w Polsce, jest przedmiotem komisyjnych dyskusji. Oczywiście można mieć zastrzeżenia do ich tempa i efektów, jednak tego zagadnienia, związanego przecież z praktycznym ekumenizmem, nie można po prostu zignorować.
Bogactwo różnorodności i nieoceniony skarb wynikający z codziennego doświadczania ekumenicznej duchowości z dala od gorsetu konfesjonalistycznej izolacji, nierzadko, a nawet często torpedowany jest przez prozelickie działania różnych denominacji. Klasycznym przykładem takiego destrukcyjnego działania są konwersje przeprowadzane przed zawarciem związku małżeńskiego, a wynikające z nacisku współmałżonka, szantażu emocjonalnego ze strony bliższej i dalszej rodziny, czy nierzadko pod mocnym wpływem duchownych. Osoby słabo zakorzenione w swojej tradycji czy wybiórczo traktujące fundamentalne prawdy wiary namawiane są do konwersji, która odbiera pierwotnemu Kościołowi szansę na ewangelizację, a nowej wspólnocie przysparza jedynie dodatkową osobę w kościelnych statystykach.
Sytuacje takie spotykają najczęściej Kościoły mniejszościowe, szczególnie w małych aglomeracjach. Niestety, rzeczywistość Polski powiatowej, wsi i miasteczek może być bezlitosna dla osób, które nawet jeśli zaangażowane są w życie duchowe swojej wspólnoty, przymuszane są na różne sposoby, do konwersji w imię spokoju, czy jedności konfesyjnej rodziny. Ale co to za jedność, jeśli nie wyrasta z prawdziwego, autentycznego i żarliwego przekonania? Cóż to za konwersja bez prawdziwej refleksji nad wiarą? Można byłoby prowokacyjnie powiedzieć, że osoby porzucające swoje Kościoły z błahych, wymienionych wyżej powodów, czynią przysługę swoim pierwotnym Kościołom, które w ten sposób “pozbywają” się biernych i letnich członków, że zachodzi “naturalne” oczyszczenie szeregów, przysłowiowa wręcz poprawa jakości kosztem ilości itd.
Niemniej jednak konwersje takie stwarzają trującą, a więc szkodliwą atmosferę podejrzliwości, w której ciężko mówić o uczciwym dialogu, bo za taki nie można z pewnością uznać kurtuazyjne, eklezjalne serdeczności wymieniane przy okazji styczniowego karnawału ekumenicznego czy okolicznościowych imprez. Powszechne wręcz konwersje przedmałżeńskie, rezygnujące z pięknego trudu budowania ekumenicznego porozumienia, wybierające drogę nacisku czy nawet absolutnie szkodliwego rozmywania horyzontów, że przecież i tak wszystko jedno, bo jeden jest Bóg (cokolwiek to znaczy!), są poważną przeszkodą w ekumenicznym zbliżeniu – kto wie czy nie o wiele bardziej niż smutna poczta z Watykanu czy pokrzykiwania fundamentalistycznych wspólnot straszących Babilonem.
Dariusz Bruncz
***
Redakcja EAI Ekumenizm.pl apeluje do Szanownych Czytelników, aby przed wysyłaniem pytania, dotyczącego właśnie kwestii małżeńskich, przejrzeli dotychczasowe pytanie i odpowiedzi. W naszym archiwum znajduje się ogromna ilość wątków, poruszających kwestie małżeńskie, szczególnie w kontekście małżeństw ekumenicznych oraz stwierdzenia nieważności małżeństwa w Kościele rzymskokatolickim. Powtarzające się pytania będą ignorowane.