Antytęczowe poruszenie
- 17 czerwca, 2004
- przeczytasz w 3 minuty
Na łamach EAI Ekumenizm.pl ukazała się dziś zapowiedź najnowszej książki redaktora naczelnego dr. Tomasza Terlikowskiego o wdzięcznym tytule „Tęczowe chrześcijaństwo – homoseksualna herezja w natarciu“. Ogromnych różnic w pojmowaniu chrześcijańskiej antropologii nigdy nie ukrywaliśmy w naszej redakcji, a sam naczelny wspominał o nich w naszym redakcyjnym Credo. Wprawdzie książki nie czytałem (bo niby jak) i pewnie jej nie przeczytam (intelektualny sadomasochizm jest mi doprawdy obcy), to chciałbym się krótko ustosunkować […]
Na łamach EAI Ekumenizm.pl ukazała się dziś zapowiedź najnowszej książki redaktora naczelnego dr. Tomasza Terlikowskiego o wdzięcznym tytule „Tęczowe chrześcijaństwo – homoseksualna herezja w natarciu“. Ogromnych różnic w pojmowaniu chrześcijańskiej antropologii nigdy nie ukrywaliśmy w naszej redakcji, a sam naczelny wspominał o nich w naszym redakcyjnym Credo. Wprawdzie książki nie czytałem (bo niby jak) i pewnie jej nie przeczytam (intelektualny sadomasochizm jest mi doprawdy obcy), to chciałbym się krótko ustosunkować do samego tytułu. Pod względem marketingowym jest doskonały, pod względem teologicznym co najmniej spłycony.
Tęczowe chrześcijaństwo
To dobrze, że red. Terlikowski dopuszcza do siebie świadomość, że chrześcijaństwo jest barwne i to nie tylko w swojej teologicznej substancji. To dobrze, że red. Terlikowski jest świadomy tego, że w różnych Kościołach chrześcijańskich żyją osoby orientacji homoseksualnej i że mają one prawo do zaszczytnego miana chrześcijan. To dobrze, że red. Terlikowski zadał sobie tyle trudu, by wedrzeć się w egzotyczny dla niego, jak mniemam, świat tęczowej mentalności. Mam jednak nadzieję, że książka zamiast być umoralniającym pejczykiem skierowanym wobec historycznych Kościołów protestanckich podejmuje głębszą refleksję nad kwestią homoseksualizmu w Kościele z minimalną dawką chrześcijańskiej empatii.
Homoseksualna herezja…
Piekielnie nudzą mnie jałowe dyskusje, dotyczące homoseksualizmu w chrześcijaństwie, więc pozwolicie Szanowni Czytelnicy, że oszczędze tego Wam, a przy okazji sobie. Bezsprzecznie konflikt wokół tęczowego tematu wyrasta z innej antropologii prezentowanej przez antygejowską krucjatę (jakby nie było poważniejszych problemów) oraz progejowską apologię. Na marginesie należy zaznaczyć, że obydwie “partie” mają swoich jawnych i cichych reprezentantów we wszytskich Kościołach z ta różnicą, że w jednym Kościele można o tym otwarcie dyskutować i mieć swoje zdanie, a w innym znowu trudności zamiata się pod dywan (szczególnie jeśli prasa zdemaskuje jakiś skandal w roli głównej z kościelnymi funkcjonariuszami), tudzież barokowo eksponuje przy pomocy kościelnych dekretów.
Ale do rzeczy. Drażni mnie zestawienie “homoseksualna herezja”. Rozumiem, że red. Terlikowski uważa, że osoby orientacji homoseksualnej popadły w herezje, ewentualnie osoby, które próbują mówić pro-tęczowo ściągają na siebie przekleństwo herezji. Osobiście nie jestem fanem bp. Robinsona z episkopalnej Diecezji New Hampshire oraz tęczowych zabaw w “Kościół”, ale mimo tego byłbym arcywdzięczny red. Terlikowskiemu, gdyby zdradził mi słodką tajemnicę nie-trwania w herezji? Czy taki stan jest w ogóle możliwy, a jeśli tak to gdzie go sprzedają? Rozumiem, że stowarzyszenie panów lefebrystów od razu znalazłoby odpowiedź, ale dr Terlikowski lefebrystą nie jest, a otwartym teologicznie filozofem i otwartym filozoficznie teologiem. Gdzież ten błogosławiony stan, w którym pielgrzymujący w wierze człowiek wolny jest od herezji?
Homoseksualna herezja? Bądźmy zatem konsekwentni i zacznijmy też mówić o chrześcijańskiej herezji, o Kościołach, wszystkich co do jednego, które w brutalny, obłudny i łajdacki sposób wypierały się Ewangelii Jezusa Chrystusa, przysłaniając się pobożnymi rytuałami, tudzież kosmiczną eklezjologią, według której Kościół nie jest społecznością grzeszników, a przeidealizowaną plazmą, ślizgającą się po bezdrożach ludzkich spekulacji. Obawiam się, że dr Terlikowski forsuje skrzywiony obraz prawowierności, piętnując z pietyzmem tzw. homoseksualną herezję.
… w natarciu
Ostatnio w polskiej prasie pojawiają się rozpaczliwe artykuły, demaskujące zamiary obrzydliwych pedałów: zmniejszyć populację, zniszczyć rodzinę, doprowadzić do duchowego rozkładu i Bóg wie jeszcze czego. Świat jest w zagrożeniu i tym zagrożeniem jest homoseksualizm… ciekawe czy zaraźliwy? Jeśli tak, to ratuj się kto może! Drogie Matki Polki, codziennie sprawdzajcie, weryfikujcie, czy Wasze dzieci nie dały się uwieść tęczowej ofensywie. Czyżby red. Terlikowskiemu udzieliła się atmosfera społecznego zagrożenia?
Zniesmaczony tytułem książki
Dariusz Bruncz
foto: kicken.com
Zobacz także:
Ekumenizm.pl: Tęczowe chrześcijaństwo — zapowiedź