“Biały Marsz” — dziesiątki tysięcy łodzian w hołdzie papieżowi
- 5 kwietnia, 2005
- przeczytasz w 3 minuty
Blisko 100 tys. łodzian przeszło ulicą Piotrkowską, od Placu Wolności do katedry, w „Białym Marszu”, który poświęcony był pamięci Jana Pawła II. Na zakończenie bp Ireneusz Pękalski celebrował mszę św. na stopniach katedry. Całe wydarzenie miało wyjątkowy charakter. Przed godz. 19, na którą zaplanowany został marsz, na wszystkich ulicach przylegających do łódzkiego Placu Wolności zaczęli gromadzić się ludzie. Przyszli wszyscy – dzieci, młodzież, dorośli. Wiele osób miało […]
Blisko 100 tys. łodzian przeszło ulicą Piotrkowską, od Placu Wolności do katedry, w „Białym Marszu”, który poświęcony był pamięci Jana Pawła II. Na zakończenie bp Ireneusz Pękalski celebrował mszę św. na stopniach katedry. Całe wydarzenie miało wyjątkowy charakter.
Przed godz. 19, na którą zaplanowany został marsz, na wszystkich ulicach przylegających do łódzkiego Placu Wolności zaczęli gromadzić się ludzie. Przyszli wszyscy – dzieci, młodzież, dorośli. Wiele osób miało na sobie białe ubranie, co przez apel organizatorów marszu miało symbolizować uroczystą, pełną nadziei i ufności atmosferę.
Jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem marszu w tłumie rozległ się śpiew „Abba Ojcze”. Chwilę później swoje przemówienie i modlitwę za Ojca Świętego rozpoczął duszpasterz młodzieży łódzkiej ks. Jarosław Kłys. Wszyscy oczekiwali abp. Władysława Ziółka, który z powodu ogromnego tłumu zgromadzonego w centrum Łodzi miał kłopoty z dotarciem na miejsce.
“Szukałem Was, a teraz przyszliście do mnie… Bardzo Wam za to dziękuję” – tymi słowami abp. Ziółek, metropolita łódzki powitał zgromadzonych. Następnie w kilku słowach przedstawił refleksje o śmierci Ojca Świętego i oficjalnie rozpoczął „Biały Marsz”. Ludzie zapalili lampiony, świece, znicze. Wielu miało przypięte do ubrań białe kokardki. Początkowo tłum szedł w milczeniu jednak po kilku minutach wszyscy zaczęli śpiewać ulubioną pieśń papieża – „Barkę”.
„O, Panie, to Ty na mnie spojrzałeś/Twoje usta dziś wyrzekły me imię/Swoją barkę/pozostawiam na brzegu/Razem z Tobą nowy zacznę dziś łów” – na twarzach wielu ludzi pojawiły się łzy. Śpiew kilkudziesięciu tysięcy osób jednocześnie był niesamowitym przeżyciem. Wzruszenie malowało się na twarzach zebranych. Pieśń towarzyszyła, z krótkimi przerwami, całemu marszowi.
Pod łódzką katedrą, wszyscy, którzy stopniowo dochodzili w „Białym Marszu”, składali płonące lampiony pod pomnikiem Jana Pawła II. Punktualnie o 21:37, w godzinę śmierci papieża, rozpoczęła się msza święta. Koncelebrowało ją 40 księży pod przewodnictwem bpa Ireneusza Pękalskiego.
„W minioną sobotę o godz. 21.37 odszedł Pasterz Dobry. Pasterz rozmiłowany w Maryi. Odszedł w dniu, w którym Kościół czci Matkę Bożą. Odszedł w czasie, gdy na Jasnej Górze odbywał się Apel Jasnogórski. Odszedł do Miłosiernego Ojca w wigilię Święta Miłosierdzia Bożego. Odszedł, ale pozostał z nami. Darem modlitwy pragniemy towarzyszyć mu na ostatnim etapie jego ziemskiej pielgrzymki. Duchowo łączymy się z bazyliką św. Piotra, gdzie tłumy oddają mu ostatni pokłon” – powiedział bp Pękalski.
W dystrybucji Eucharystii uczestniczyło 60 szafarzy. Starali się oni dotrzeć do każdego, kto chciał przystąpić do sakramentu. Na zakończenie liturgii sufragan łódzki pożegnał się z wiernymi. „Bardzo serdecznie chciałbym podziękować tym wszystkim, w których umysłach i sercach zrodziła się inicjatywa marszu dla Ojca Świętego. Także wielkie Bóg zapłać tym wszystkim, którzy przyczynili się do zrealizowania tego niezwykle cennego zamysłu i wszystkim, którzy na apel stawili się. Łodzianie w tych dniach zdają wspaniały egzamin ze swojego przywiązania do Ojca Świętego, a przez jego Osobę do Chrystusa i całego jego Kościoła. Wszyscy bez wyjątku tak myślimy, ale w sposób szczególny pokazuje to młodzież — to pokolenie, które będzie budowało przyszłe oblicze polskiej ziemi”.
Tłum stopniowo zaczął się rozchodzić. Jedni wracali do domów, inni w milczeniu stali pod pomnikiem Jana Pawła II. Wszyscy podkreślali, że łódzkiego „Białego Marszu” nie zapomną do końca życia.
Fot. Tomasz Stańczak gazeta.pl