- 29 września, 2026
- przeczytasz w 3 minuty
Działające od kilkuset lat wydziały teologiczne w Wielkiej Brytanii padają ofiarą ostrych cięć budżetowych. Zamykane bądź restrukturyzowane są również college, w których kształcą się przyszli duchowni różnych wyznań.
Brytyjskie uczelnie wygaszają teologię
Działające od kilkuset lat wydziały teologiczne w Wielkiej Brytanii padają ofiarą ostrych cięć budżetowych. Zamykane bądź restrukturyzowane są również college, w których kształcą się przyszli duchowni różnych wyznań.
Niedawnym i smutnym przykładem jest Wydział Teologiczny Uniwersytetu w Edynburgu, który zadecydował o zakończeniu studiów I i II stopnia oraz zintegrowania ich w nowy, interdyscyplinarny program. Nawet jeśli teologia nie zniknie zupełnie ze szkockiej stolicy to jednak zmiany są cezurą w religijnej historii kraju. Założony w 1843 New College był kuźnią teologów (prezbiteriańskiego) Kościoła Szkocji. Jednak sam Kościół częściowo wpłynął na tę decyzję, gdyż ze względów oszczędnościowych zdecydował się skomasować edukację teologiczną duchownych w Glasgow. Podobne rozwiązania polegające na redukcji oferty edukacyjnej podjął także wydział teologiczny w Exeter.
Mniej szczęścia miał Bath Spa University, który ogłosił kasację wydziału teologicznego. Tak samo w Bangor (Walia), Sheffield, czy w Nottingham, gdzie zamknięto College św. Jana. Jednym z ostatnich zamknięć na anglikańskiej mapie jest St Mellitus College w diecezji Chelmsford.
W 2018 roku likwidacji uległ jezuicki Heythrop College, rzymskokatolicka oaza na Uniwersytecie w Londynie. Podobny los spotkał katolicki Ushaw College w Durham – obydwie placówki o ogromnym znaczeniu dla intelektualnego życia katolickiego w Anglii. Powody są wszędzie takie same – rosnące wydatki i trudności z rekrutacją studentów. To powoduje także kryzys kadrowy w poszczególnych Kościołach, które mimo odpływu wiernych, wciąż mają problemy z zapewnieniem opieki duszpasterskiej. Tylko Kościół Anglii potrzebowałby rocznie 630 nowych duchownych, podczas gdy w zeszłym roku nieco ponad 440 osób rozpoczęło przygotowania do służby kapłańskiej.
Cięcia nie dotyczą tylko teologii, ale też wielu innych kierunków humanistycznych. Jednak w przypadku teologii, wokół której zakładano uniwersytety, siła rażenia polityki oszczędnościowej jest szczególnie wymowna.
O kryzysie w branży mówi się od wielu lat i dotyczy on nie tylko dużych wydziałów teologicznych, ale też pomniejszych placówek, ważnych dla niewielkich Kościołów. W 2024 roku w Wielkiej Brytanii było 30 szkół biblijnych, w których kształcili się przyszli duchowni Kościołów wolnych, ewangelikalnych i nie tylko. Wówczas oceniono, że w ciągu następnych kilku lat aż połowa z nich będzie musiała zakończyć działalność. Tak stało się choćby w przypadku słynnej baptystycznej uczelni Spurgeon College w Londynie Norwood.
Ratujmy teologię
W sierpniu 2025 roku pod auspicjami think tanku Theos 75 naukowców (głównie teologów) różnych wyznań i religii sygnowało list otwarty w obronie obecności teologii i religioznawstwa na brytyjskich uczelniach. Wśród sygnatariuszy był Rowan Williams, jeden z najbardziej znanych brytyjskich teologów i były arcybiskup Canterbury.
W liście podkreślono, że spośród wszystkich dyscyplin humanistycznych to właśnie teologia i religioznawstwo cierpią najbardziej. — Teologia odgrywa kluczową rolę w intelektualnym, etycznym i kulturowym rozwoju wspólnot. Wyposaża ludzi w narzędzia pozwalające bardziej przemyślanie podchodzić do kultur i tradycji na całym świecie oraz dogłębnie zajmować się złożonymi tekstami świętymi. Stwarza przestrzeń do dialogu międzyreligijnego w środowisku, w którym spotykają się osoby z różnych środowisk (…) oraz daje studentom pole do wspólnego zgłębiania kwestii wiary. W coraz bardziej spolaryzowanym świecie pomaga nam zrozumieć inne punkty widzenia – napisali.
Theos podkreśla, że tylko 20% nowych nauczycieli religii ma dyplom z teologii bądź religioznawstwa, a 51% lekcji religii prowadzą nauczyciele niebędący specjalistami w tej dziedzinie.
Zamykanie wydziałów teologicznych wywołuje reakcję łańcuchową, ponieważ coraz bardziej brakuje miejsc kształcenia dla nauczycieli religii w szkołach podstawowych i średnich. To powoduje, że maleje zainteresowanie teologią i w ten sposób kryzys napędza się sam.