Burza wokół ocen z religii na świadectwie
- 18 sierpnia, 2007
- przeczytasz w 3 minuty
Weekendowe wydanie “Dziennika” informuje na pierwszej stronie o konflikcie hierarchów Kościoła rzymskokatolickiego z nowym ministrem edukacji narodowej, prof. Ryszardem Legutko (zdj.). Powodem spięć jest sprawa wliczania stopnia z religii do średniej ocen na świadectwie. Sceptyczny wobec tego pomysłu minister Legutko naraził się na zadziwiająco ostre i jednoznaczne słowa ordynariusza warszawsko-praskiego, abp. Sławoja Leszka Głódzia, który stwierdził, że jeśli Legutko chce konfliktu i dysharmonii społecznej, to będzie ją miał. […]
Weekendowe wydanie “Dziennika” informuje na pierwszej stronie o konflikcie hierarchów Kościoła rzymskokatolickiego z nowym ministrem edukacji narodowej, prof. Ryszardem Legutko (zdj.). Powodem spięć jest sprawa wliczania stopnia z religii do średniej ocen na świadectwie. Sceptyczny wobec tego pomysłu minister Legutko naraził się na zadziwiająco ostre i jednoznaczne słowa ordynariusza warszawsko-praskiego, abp. Sławoja Leszka Głódzia, który stwierdził, że jeśli Legutko chce konfliktu i dysharmonii społecznej, to będzie ją miał.
Dezaprobatę dla stanowiska Legutki wyrazili również inni biskupi, jednak w bardziej wyważonych słowach. Abp Kazimierz Nycz, kierujący Komisją Wychowania Katolickiego w Konferencji Episkopatu Polski argumentuje, że nauka ucznia, który uczęszcza na katechezę powinna być uwzględniona. Nowy minister oraz premier Jarosław Kaczyński znaleźli się w trudnej sytuacji. Jeśli Legutko nie zmieni zdania lub premier nie zdecyduje inaczej, to wówczas może dojść do ostrego konfliktu między Kościołem hierarchicznym, środowiskiem Radia Maryja, co zręcznie wykorzysta z pewnością b. minister Roman Giertych w rozpoczętej kampanii przedwyborczej.
Komentarz
Należę do zdecydowanych przeciwników religii w szkołach. Nie ze względów na sztucznie forsowaną przez lewackie środowiska tzw. neutralność światopoglądową państwa, ale z przyczyn praktycznych. Lekcja religii, czy lepiej, katecheza nie może być jednym z wielu przedmiotów w planie lekcyjnym, nie może być 45-minutowym przerywnikiem od matematyki czy fizyki. Katecheza powina być organizowaną poza murami szkoły, najlepiej w ośrodkach przykościelnych, misją, jasno odróżniającą się od rygoru (tudzież jego braku) i zwyczajów szkoły, która, chociażby ze względu na specyficzną atmosferę, nie jest skutecznym miejscem katechezy. Wychowanie religijne przy parafiach, które wiąże się również z dodatkowym zaangażowaniem rodziców w edukację religijną dziecka, a także wzrost duchowy, jest po prostu bezkonkurencyjne.
Spór wokół ocen i świadectw jest kolejnym złym owocem katechezy w szkołach. Zamiast jałowego, medialnego sporu z politycznymi ambicjami w tle (w końcu abp Głódź to jeden z architektów upadłej koalicji i całego układu) warto byłoby się zastanowić nad źródłem problemu i czy katecheza w szkołach jest odpowiedzią na zastraszająco niską wiedzę religijną polskich uczniów.
Jest jeszcze inny wymiar tej sprawy. Wystarczyło niewinne stwierdzenie min. Ryszarda Legutki na antenie TVN24, że nie jest entuzjastą pomysłu promowanego (oczywiście całkiem bezinteresownie) przez swojego poprzednika, aby podniósł się hierarchiczny raban. Szkoda, że tak żarliwej gorliwości i jednomyślności biskupów nie można było obserwować w przypadku słów ojca Rydzyka o eutanazji i przy okazji jego politycznych wybryków. Zwracają na to uwagę wszyscy publicyści, wśród których są i tacy, którzy nie bez racji zarzucają Kościołowi, że zdecydowane działania podejmuje tylko wtedy, gdy zagrożone są jego interesy, zarówno polityczne, jak i finansowe. Smutne to.
Dariusz Bruncz