Bush chce bronić dzieci
- 25 stycznia, 2005
- przeczytasz w 1 minutę
Moja administracja czyni postępy w promowaniu kultury życia, ograniczając dostępność pewnych rodzajów aborcji oraz limitując badania nad komórkami macierzystymi — zapewnił tysiące uczestników marszu potępiającego zabijanie dzieci nienarodzonych prezydent George W. Bush. Przemawiając za pośrednictwem telefonu do obrońców życia prezydent zapewnił, że całkowity zakaz zabijania nienarodzonych dzieci jest odległym celem, do którego trzeba powoli zmierzać. — Ameryka naszych marzeń, w której każde dziecko będzie witane […]
Moja administracja czyni postępy w promowaniu kultury życia, ograniczając dostępność pewnych rodzajów aborcji oraz limitując badania nad komórkami macierzystymi — zapewnił tysiące uczestników marszu potępiającego zabijanie dzieci nienarodzonych prezydent George W. Bush.
Przemawiając za pośrednictwem telefonu do obrońców życia prezydent zapewnił, że całkowity zakaz zabijania nienarodzonych dzieci jest odległym celem, do którego trzeba powoli zmierzać. — Ameryka naszych marzeń, w której każde dziecko będzie witane z radością i chronione przez prawo, wciąż jest jeszcze odległa. Ale nawet z drugiej strony rzeki możemy ją dostrzegać — powiedział prezydent.
Zapewnienia te trudno uznać za zobowiązujące. Prezydent bowiem, wiedząc, że zakaz zabijania nienarodzonych dzieci jest jednym z priorytetów religijnych konserwatystów, nie zdecydował się na osobiste uczestnictwo w marszu, i nie zapewnił, że zrobi cokolwiek, by zakazać aborcji. Termin ten nie znalazł się nawet w inauguracyjnym przemówieniu.
Jednak zdaniem prof. Shawn J. Perry-Gilles wcale nie musi to oznaczać, że Bush nie będzie działał na rzecz prawa do życia. — Aborcja może wyjść z prezydenckiej retoryki, ale tę kwestię będzie on na pewno brał pod uwagę przy rozważaniu nominacji do Sądu Najwyższego — zaznacza.