Była biskupka występuje z Kościoła
- 18 listopada, 2008
- przeczytasz w 2 minuty
Gertraud Knoll, była superintendentka diecezji Burgenlandii Ewangelickiego Kościoła Augsburskiego Wyznania w Austrii oraz kandydatka na prezydenta Austrii w 1998 roku, wystąpiła z Kościoła. Powód? Była pastorka, a obecnie działaczka partii socjaldemokratycznej (SPÖ), oburzyła się na kazanie kartyńskiego superintendenta, ks. Manfreda Sauera, podczasekumenicznego pogrzebu prawicowego populisty Jörga Haidera, który zginął w wypadku. Pani Knoll stwierdziła, że hymny pochwalne na cześć Haidera wygłaszane podczas nabożeństw oraz brak reakcji władz […]
Gertraud Knoll, była superintendentka diecezji Burgenlandii Ewangelickiego Kościoła Augsburskiego Wyznania w Austrii oraz kandydatka na prezydenta Austrii w 1998 roku, wystąpiła z Kościoła. Powód? Była pastorka, a obecnie działaczka partii socjaldemokratycznej (SPÖ), oburzyła się na kazanie kartyńskiego superintendenta, ks. Manfreda Sauera, podczasekumenicznego pogrzebu prawicowego populisty Jörga Haidera, który zginął w wypadku.
Pani Knoll stwierdziła, że hymny pochwalne na cześć Haidera wygłaszane podczas nabożeństw oraz brak reakcji władz kościelnych są bezpośrednią przyczyna jej decyzji. – Nie można być trochę przeciwko antysemityzmowi lub przemilczeć tego, że Haider nazywał funkcjonariuszy SS porządnymi ludźmi. Moja decyzja jest wyrazem mojej protestanckiej tożsamości – powiedziała Knoll. Władze Kościoła wyraziły ubolewanie z decyzji pani Knoll. – Jeśli w naszym Kościele powstaje jakiś problem to reagujemy powstaniem do dyskusji, a nie wystąpieniem z Kościoła – skomentował sprawę ks. bp Michael Bünker, zwierzchnik austriackich luteranów.
Komentarz
O zmarłych zwyczajowo się źle nie mówi, jednak trudno nie zauważyć, że Haider był, mówiąc delikatnie, kontrowersyjną postacią. Nic nie usprawiedliwia skandalicznych wypowiedzi Haidera nt. Waffen-SS, nic też nie usprawiedliwia milczenia przedstawicieli jakiegokolwiek Kościoła w kwestiach, które wymagają jasnego, chrześcijańskiego świadectwa.
Niemniej jednak decyzja pani Knoll, która przez osiem lat była superintendentem Burgenlandii, a więc używając polskiej nomenklatury, biskupem diecezjalnym, jest pożałowania godne. Zamiast dyskutować, protestować, pani Knoll wolała pójść na gorszącą łatwiznę i się obrazić, twierdząc, że jest to demonstracja jej protestanckiej tożsamości. Otóż biedny, siermiężny i płytki ten protestantyzm pani Knoll, pozbawiony dojrzałej Streitkultur, pusty i nijaki, plakatowy i śmiesznie antykościelny, co najwyżej czerwony. Cała sprawa pokazuje bowiem, że pani Knoll nie tylko nie rozumie, czym jest Kościół dla luteranina, ale też, że pomyliła Kościół z SPÖ.