Co boli teologa?
- 21 października, 2005
- przeczytasz w 2 minuty
Co jakiś czas profesor Klaus Berger z Fakultetu Teologii Ewangelickiej w Heidelbergu zaskakuje teologów nowymi pomysłami, które nierzadko powodują konsternacje wśród wiernych, zarówno duchownych, jak i osób, które teologią zajmują się w znacznie skromniejszym wymiarze. Berger znany jest również z tego, że bardzo często krytykuje Kościół Ewangelicki i chętnie bywa na spotkaniach organizowanych przez konserwatywne stowarzyszenia rzymskokatolickie. Nie inaczej było ostatnio, kiedy to Berger udał się na spotkanie […]
Co jakiś czas profesor Klaus Berger z Fakultetu Teologii Ewangelickiej w Heidelbergu zaskakuje teologów nowymi pomysłami, które nierzadko powodują konsternacje wśród wiernych, zarówno duchownych, jak i osób, które teologią zajmują się w znacznie skromniejszym wymiarze. Berger znany jest również z tego, że bardzo często krytykuje Kościół Ewangelicki i chętnie bywa na spotkaniach organizowanych przez konserwatywne stowarzyszenia rzymskokatolickie. Nie inaczej było ostatnio, kiedy to Berger udał się na spotkanie “Koła Inicjatyw Świeckich i Duchownych Archidiecezji Hamburg” i skrytykował zbytnie podkreślanie przez ewangelików nauki o usprawiedliwieniu.
Przed audytorium Berger powiedział, że słabość protestanckiej teologii polega na wyłącznym charakterze nauki o usprawiedliwieniu. W tym kontekście Berger napiętnował protestancki indywidualizm, który jego zdaniem jest największym problemem Kościołów reformacyjnych. Berger skrytykował postawę ks. Marcina Lutra, który, jego zdaniem, kwestię usprawiedliwienia przerysował kosztem innych, równie istotnych pytań.
Jako przykład Berger podał naukę o Kościele (eklezjologię) w protestantyzmie, którego rozumienie Kościoła ma zawierac “niedorozwinięte elementy kościelnej struktury i prawodawczych, wewnątrzkościelnych instacji jak np. Urzędu Nauczycielskiego.” W świetle powyższego Kościoły luterańskie i reformowane nie powinny się obrażać na Kościół Rzymski za Domius Jesus, a powinny sie zastanowić nad sensem episkopatu i Urzędu Nauczycielskiego Kościoła – twierdzi Berger.
Odnosząc sie do eklezjologii Berger stwierdził, że powoływanie się na Konfesję Augsburską (1530), iż Kościół jest tam, gdzie wiernie głosi się Słowo Boże i udziela sakramenty święte, jest mało przekonywujące. Dlaczego? Profesor Berger odpowiada: tak też mogą mówić o sobie sekty. Ciekawe, dlaczego podobnej logiki, zachwyconej żargonem autorytetu, zabrakło w odniesieniu do ekskluzywnej twórczości teologów, u których profesor Berger nadzwyczaj często gości, a ich słowa namiętnie kontempluje.
W teologii ewangelickiej nauka o usprawiedliwieniu stanowi ten artykuł wiary, który stanowi o byciu lub niebyciu Kościoła. Nauka o usprawiedliwieniu nie jest wyalienowanym tworem w gmachu teologii ewangelickiej, który możnaby było zredukować do szesnastowiecznej polemiki, ale stanowi syntezę wielowiekowej chrystologicznej refleksji, która wciąż trwa. Nie ma nauki o usprawiedliwieniu bez starokościelnej wiary w Bogoczłowieczeństwo Chrystusa Pana. Jeśli nauka o usprawiedliwieniu kojarzona jest z prawniczą nomenklaturą ogłoszenia wyroku niewinności, to wówczas mamy doczynienia z dziwnie zawężoną perspektywą całego dramatu zbawienia i przekoślawieniem autentycznej teologii ewangelickiej. Co boli profesora Bergera?
:: Ekumenizm.pl: Więcej o Klausie Bergerze i jego idei ekumenicznych patriarchatów