Czas na Kościoły mniejszościowe
- 19 stycznia, 2007
- przeczytasz w 4 minuty
„Kościół nie boi się prawdy, nawet, jeżeli jest to prawda trudna, zawstydzająca, a dochodzenie do niej czasem jest bardzo bolesne” — głosi list biskupów rzymskokatolickich do wiernych, który czytano w ostatnią niedziele (14.01.2007 r) we wszystkich parafiach w kraju. Prawie nikt już nie wątpi w potrzebę lustracji w Kościele, ewentualne spory dotyczą tylko jej sposobów. Kilka tygodni temu nie było to tak oczywiste. Skandal wokół abp. Wielgusa uprzytomnił jednak większości, […]
„Kościół nie boi się prawdy, nawet, jeżeli jest to prawda trudna, zawstydzająca, a dochodzenie do niej czasem jest bardzo bolesne” — głosi list biskupów rzymskokatolickich do wiernych, który czytano w ostatnią niedziele (14.01.2007 r) we wszystkich parafiach w kraju. Prawie nikt już nie wątpi w potrzebę lustracji w Kościele, ewentualne spory dotyczą tylko jej sposobów. Kilka tygodni temu nie było to tak oczywiste. Skandal wokół abp. Wielgusa uprzytomnił jednak większości, że niszczenie własnej wspólnoty wyznaniowej poprzez współpracę duchownych z SB, krzywda, jaką doznały przez to liczne osoby, musi być napiętnowana, wyznana i naprawiona. Tylko w ten sposób duchowni, którzy, co niedziele wzywają wiernych do wyznawania grzechów i trwania w prawdzie, odzyskają swoją wiarygodność. Wydaje się jednak, że wielu hierarchów Kościołów mniejszościowych nadal uważa, że problem lustracji nie dotyczy ich wspólnot.
W PRL Kościoły mniejszościowe były skutecznie inwigilowane przez SB. Mało liczebne, bez większego wpływu na opinie publiczną, były łatwo rozpracowywane przez SB. W wielu wypadkach duchowni otwarcie przeciwstawiali się manipulacji SB w swoich parafiach czy całych Kościołach, przez co komunistyczne służby niszczyły takich pastorów i księży. Także ich najbliżsi, żony i dzieci ponosiły tego konsekwencje. W nocy 20 września 1950 roku, w całym kraju aresztowano blisko 200 duchownych Kościołów ewangelikalnych. Ten nurt protestantyzmu w Polsce praktycznie pozostał bez przywódców przez kolejne 3 lata. SB poprzez więzienie, często tortury, wymusiło na części z nich podpisanie „lojalki”, w zamian za wyjście z więzienia. Niestety wśród tych, którzy „lojalkę” podpisali zwerbowano także długotrwałych agentów, którzy na deklaracji lojalności wobec SB nie poprzestali, ale podjęli długotrwałą współpracę, przyczyniając się do rozkładu swoich społeczności, a czasami i więzienia innych niepokornych duchownych. W 1977 roku Departament IV MSW miał 400 tajnych współpracowników wśród duchownych i świeckich z “innych wyznań” niż katolickie.
Służba Bezpieczeństwa nie oszczędziła w tym zakresie żadnego z Kościołów. W okresie PRL sporo była także wspólnot zielonoświątkowych, które po aresztowaniach w 1950 roku decydowały się na działanie w podziemiu. Były to nielegalnie istniejące zbory, gromadzące się w prywatnych mieszkaniach, z czasem jednak SB dotarła także do tych zakonspirowanych wspólnot.
Historia Kościołów w PRL, była często trudna, zawiła i niejednoznaczna.
Niewspółmierna do katolicyzmu była i pozostaje społeczna rola Kościołów mniejszościowych w Polsce. Być może przeciętny Polak nawet nie zauważy informacji w mediach o agenturalnej przeszłości niektórych hierarchów tych wspólnot, które z pewnością pojawią się. W końcu, większość rodaków, nie ma pojęcia o Kościołach mniejszościowych, a problemy tych wyznań są dla statystycznego Polaka dość egzotyczne. Dla wiernych społeczności mniejszościowych, będzie to jednak tak samo wielki szok, jakiego doznało całe społeczeństwo przy ujawnieniu współpracy ze służbami PRL abpa Wielgusa. Nierozliczona przeszłość duchownych-agentów rzutować będzie także na świadectwo i misje tych Kościołów w naszym społeczeństwie.
Niestety do dzisiaj, zdaje się, że z Kościołów mniejszościowych, tylko ewangelicy reformowani zaczęli badać współpracę swoich duchownych z SB. Nadal nie słychać, aby przywódcy kościelni dostrzegli ten problem. Zabrakło wyobraźni kilka lat temu, czy kilka miesięcy wstecz, nie wiadomo czy wystarczy jej teraz. Wprawdzie w wielu Kościołach pojawiały się głosy, często duchownych, o potrzebie przyjrzenia się własnej przeszłości w czasach PRL, jednak prawie zawsze były ignorowane. Pośród wiernych Kościołów mniejszościowych coraz częściej padają pytania: Czy naprawdę nie warto było być także, w tej trudnej materii, wzorem przejrzystości i dążenia do prawdy? Czy oczekiwanie od duchowych przewodników oczyszczenia, wyznania win, pojednania z Kościołem także i te wspólnoty przerosło? Czy ewangeliczne wezwanie do bycia światłością świata, dawania przykładu, nie powinno znaleźć odzwierciedlenia w rozliczeniu z trudną przeszłością? Czy również te wspólnoty muszą czekać, aż historycy IPN czy świeccy badacze sięgną po kolejne materiały, tym razem dotyczące tych Kościołów? Biskupi katoliccy, wprawdzie przymuszeni, ale jednak dali już dobry przykład. Czas najwyższy na biskupów innych wyznań.
pastor Adam Ciućka
* * *
Dotarła do mnie wczoraj (17 .I .07)informacja od czcigodnych braci duchownych Kościoła ewangelicko-reformowanego, iż jednak ich wspólnota nie powołała komisji ds. lustracji. Kolegium pastorów reformowanych podjęło jednak starania, zmierzające do wyjaśnienia trudnych wydarzeń w życiu ludzi Kościoła w okresie PRL‑u. Wkrótce ma się ukazać oficjalny komunikat w tej sprawie.