Społeczeństwo

Czy Kościół ewangelicki umiera?


Inte­lek­tu­ali­ści kato­lic­cy z całe­go świa­ta, w tym z Pol­ski, piszą do Bene­dyk­ta XVI, aby ten pro­mul­go­wał indult gene­ral­ny dla mszy try­denc­kiej. Nie­miec­cy ewan­ge­li­cy piszą nato­miast do swo­je­go bisku­pa i ostrze­ga­ją go, że jeśli nie nastą­pi żad­na zmia­na Kościo­ło­wi Ewan­ge­lic­kie­mu w Niem­czech (EKD) gro­zi powol­na śmierć. Kościół się demon­tu­je, a nabo­żeń­stwo sta­ło się musi­ca­lem – biją na alarm.Kil­ku­na­stu ber­liń­skich twór­ców kul­tu­ry, w tym świa­to­wej sła­wy reży­ser fil­mo­wy Wim […]


Inte­lek­tu­ali­ści kato­lic­cy z całe­go świa­ta, w tym z Pol­ski, piszą do Bene­dyk­ta XVI, aby ten pro­mul­go­wał indult gene­ral­ny dla mszy try­denc­kiej. Nie­miec­cy ewan­ge­li­cy piszą nato­miast do swo­je­go bisku­pa i ostrze­ga­ją go, że jeśli nie nastą­pi żad­na zmia­na Kościo­ło­wi Ewan­ge­lic­kie­mu w Niem­czech (EKD) gro­zi powol­na śmierć. Kościół się demon­tu­je, a nabo­żeń­stwo sta­ło się musi­ca­lem – biją na alarm.

Kil­ku­na­stu ber­liń­skich twór­ców kul­tu­ry, w tym świa­to­wej sła­wy reży­ser fil­mo­wy Wim Wen­ders, pod­pi­sa­ło się pod ape­lem do bp Wol­fgan­ga Hube­ra, zwierzch­ni­ka Ewan­ge­lic­kie­go Kościo­ła Ber­li­na-Bran­den­bur­gii i Ślą­skich Gór­nych Łużyc oraz prze­wod­ni­czą­ce­go Rady EKD, w któ­rym pro­szą bisku­pa o zde­cy­do­wa­ne dzia­ła­nia na rzecz Kościo­ła.


Czy Kościół ma coś do powie­dze­nia?


Jed­ną z głów­nych przy­czyn listu były bożo­na­ro­dze­nio­we nabo­żeń­stwa, w któ­rych uczest­ni­czy­li pro­mi­nent­ni ber­liń­czy­cy.


Oba­wia­my się – napi­sa­li – że jed­na z naj­waż­niej­szych reli­gij­nych i spo­łecz­nych insty­tu­cji dry­fu­je w kie­run­ku spo­łe­czeń­stwa kon­sump­cyj­ne­go (Spa­ßge­sel­l­schaft)* i tym samym demon­tu­je samą sie­bie. Pod­czas nabo­żeństw doświad­cza­li­śmy głu­pot zamiast bożo­na­ro­dze­nio­we­go prze­sła­nia, żad­nych kazań, nic. Musi­cal zamiast nabo­żeń­stwa! Czy nasz Kościół nie znaj­du­je się w ogrom­nym błę­dzie, myśląc, że wystar­czy być tyl­ko na cza­sie, aby utrzy­mać wier­nych? Czy Kościół ewan­ge­lic­ki i jego ordy­no­wa­ni przed­sta­wi­cie­le nie chcą lub nie są w sta­nie, prze­ka­zać Ewan­ge­lii? Dokąd wysy­ła­ją ludzi, któ­rzy chcą posłu­chać bożo­na­ro­dze­nio­wej wie­ści? Do teatru Zacho­du? – pyta­ją sygna­ta­riu­sze.


W trzy­stro­ni­co­wym liście kry­ty­cy zwra­ca­ją uwa­gę na sła­by głos Kościo­ła ewan­ge­lic­kie­go w spo­łecz­nych deba­tach nt. war­to­ści. Przy­po­mi­na­ją, że Kościół przez wie­ki pie­lę­gno­wał słusz­ny kon­ser­wa­tyzm, a teraz wyco­fu­je się z życia publicz­ne­go. Jeśli trend ten się utrzy­ma, coraz wię­cej ludzi będzie prze­cho­dzić na kato­li­cyzm – ostrze­ga­ją. Suchej nit­ki auto­rzy listu nie pozo­sta­wa­li rów­nież na zakoń­czo­nym nie­daw­no w Wit­ten­ber­dze Kon­gre­sie Przy­szło­ści EKD. Zarzu­ca­ją wła­dzom Kościo­ła, że za dużo mówią o sta­tyst­kach kościel­nych, budże­cie i refor­mo­wa­niu struk­tur, a za mało o ducho­wo­ści i wie­rze.


Odpo­wiedź bp. Hube­ra była szyb­ka, acz­kol­wiek krót­ka. Duchow­ny napi­sał, że bar­dzo poważ­nie wziął sobie do ser­ca zatro­ska­ne gło­sy sygna­ta­riu­szy listu i obie­cał, że zaj­mie się poru­sza­ny­mi przez nich kwe­stia­mi.


Auto­rem listu jest Jan D. Schmitt-Teg­ge, były wyso­ki urzęd­nik mini­ster­stwa ochro­ny śro­do­wi­ska. Pod tek­stem pod­pi­sa­ła się oprócz Wima Wen­der­sa, zna­na aktor­ka teatral­na i fil­mo­wa Jut­ta Lam­pe, oraz pro­du­cent roz­ryw­ko­wy Peter Raue.


Komen­tarz


To bar­dzo dobrze, że wybit­ne oso­bi­sto­ści życia publicz­ne­go zabie­ra­ją głos w tak istot­nej spra­wie, jak przy­szłość Kościo­ła. To bar­dzo waż­ne, że taki list powstał, bo jest o co się trosz­czyć! Mają o co trosz­czyć się nie­miec­cy ewan­ge­li­cy, ale rów­nież ich pol­scy współ­wy­znaw­cy. Nazbyt czę­sto, w poczu­ciu wyż­szo­ści usły­szeć moż­na opi­nie w pol­skim Koście­le ewan­ge­lic­ko-augs­bur­skim, że oto my jeste­śmy lep­si od tych Niem­ców, któ­rzy nie tyl­ko nie cho­dzą do Kościo­ła, ale rów­nież nie wie­dzą nic o swo­jej wie­rze. Niem­cy roz­po­czę­li poważ­ną dys­ku­sję, a nawet kłót­nię, któ­ra, mam nadzie­ję, zakoń­czy się kon­struk­tyw­ny­mi wnio­ska­mi i pla­na­mi dzia­łań. Oczy­wi­ście kry­zy­su Kościo­ła nie moż­na zre­du­ko­wać do pro­ble­mu struk­tur i budże­to­wych bra­ków, podob­nie jak nie moż­na w poczu­ciu odpo­wie­dzial­no­ści powie­dzieć, że wszyst­ko to jest nie­istot­ne, że wystar­czy się modlić, a Pan Bóg wszyst­ko za nas zro­bi sam.


Dobrze jest mieć odwa­gę, aby powie­dzieć, że jest nie­do­brze, czy nawet źle, jed­nak bra­kiem zaufa­nia w siłę Kościo­ła jest zrzu­ca­nie pro­ble­mu jego przy­szło­ści na bar­ki tych, któ­rzy w szcze­gól­ny spo­sób, poprzez ordy­na­cję, zosta­li powo­ła­ni do służ­by Ewan­ge­lii. Nie ozna­cza to jed­nak, że nie moż­na nicze­go lub nie­wie­le wyma­gać. Wprost prze­ciw­nie. Nale­ży jed­nak zacząć od samych sie­bie i zapy­tać, dokąd zmie­rza­ją nasze dzia­ła­nia, czy w ogó­le coś robi­my w kie­run­ku zmian lub zacho­wa­nia tego, co dobre i szla­chet­ne. Nie­ste­ty czę­sto, a wręcz za czę­sto panu­je mil­cze­nie.


Czę­sto, a wręcz za czę­sto, panu­je prze­ko­na­nie, że pro­ble­my, któ­ry­mi żyją nasi współ­wy­znaw­cy w Euro­pie Zachod­niej, czy nawet wier­ni wspól­no­ty rzym­sko­ka­to­lic­kiej w Pol­sce, nas nie doty­czą.


Czę­sto, a wręcz za czę­sto docho­dzi do zakli­na­nia rze­czy­wi­sto­ści poprzez uda­wa­nie, że jest lepiej niż nam się wyda­je, a ist­nie­ją­ce trud­no­ści i wyzwa­nia poko­ny­wać trze­ba nie dys­ku­sją i dia­lo­giem, ale pozor­nym dzia­ła­nia­mi, mil­cze­niem lub pie­kiel­nie mod­nym pochy­la­niem się nad pro­ble­ma­mi z tro­ską i poko­rą.


Czę­sto, a wręcz za czę­sto pochy­la­nie się nad pro­ble­mem koń­czy się na wyświech­ta­nych fra­ze­sach przy­pra­wio­nych poboż­no­ścio­wą pap­ką.


Czę­sto, a wręcz za czę­sto uwa­ża się, że nale­ży robić dokład­nie na odwrót niż postę­pu­ją Niem­cy, czy Szwe­dzi, a wszyst­ko będzie dobrze – po pro­stu będzie świę­ty spo­kój.


Dariusz Bruncz


***


W tek­ście not­ki uży­te jest sło­wo Spa­ßge­sel­l­schaft (niem. Spaß – zaba­wa; Gesel­l­schaft – spo­łe­czeń­stwo) — ter­min uży­wa­ny jest w nie­miec­kiej deba­cie publicz­nej od 2000 roku i jest kry­ty­ką hedo­ni­stycz­ne­go, kon­sump­cyj­ne­go sty­lu życia w Niem­czech.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.