Czy McCain straci poparcie katolików?
- 3 marca, 2008
- przeczytasz w 2 minuty
Wsparcie Johna McCaina przez wpływowego teksaskiego teleewangelistę Johna Hagee, choć może przysporzyć mu głosów wśród konserwatywnie nastawionych ewangelikałów, może skutkować również utratą konserwatywnych katolików. Powodem są skrajnie antykatolickie poglądy teleewangelisty. Kluczem do zwycięstwa George W. Busha byli jednak nie tylko wyborcy ewangelikalni oraz określający samych siebie mianem “born-again”, ale również konserwatywni katolicy, którzy odrzucili zarówno Ala Gore’a, jak i Johna Kerry’ego (mimo jego […]
Wsparcie Johna McCaina przez wpływowego teksaskiego teleewangelistę Johna Hagee, choć może przysporzyć mu głosów wśród konserwatywnie nastawionych ewangelikałów, może skutkować również utratą konserwatywnych katolików. Powodem są skrajnie antykatolickie poglądy teleewangelisty.
Kluczem do zwycięstwa George W. Busha byli jednak nie tylko wyborcy ewangelikalni oraz określający samych siebie mianem “born-again”, ale również konserwatywni katolicy, którzy odrzucili zarówno Ala Gore’a, jak i Johna Kerry’ego (mimo jego wyznania) uznających ich poglądy za nie do zaakceptowania z katolickiego punktu widzenia. Wiele wskazywało na to, że teraz mogą oni poprzeć McCaina, jednak wsparcie go przez Hagee’ego może skłonić ich do zmiany decyzji.
Powodem są poglądy, których lider megakościoła z San Antonio nigdy nie krył. Jego zdaniem Kościół katolicki jest “wielką nierządnicą”, religią fałszywą i “odstępczym Kościołem”. W swoich wystąpieniach łączył on również Adolfa Hitlera z katolicyzmem i wyjaśniał nim antysemityzm przywódcy III Rzeszy. — Od dziesięcioleci toczy on nieustającą wojnę z Kościołem katolickim — stwierdza krótko Bill DOnohue, lider Ligi Katolickiej wzywając McCaina do odcięcia się od Hagee’ego i jego poglądów. — Nawet zrażenie sobie niewielkiego procenta wyborców może mieć skutki w wyniku wyborów — ostrzega Donohue.
Po dwóch dniach debaty nad poglądami Hagee’ego McCain zdecydował się na wydanie oświadczenia, w którym poinformował, że nie zgadza się ze wszystkimi poglądami teleewangelisty. Zaraz potem wychwalał jednak styl duszpasterski Hagee’ego. Zupełnie inaczej zachował się George W. Bush, który w poprzednich wyborach zdecydowanie odcinał się od wypowiedzi tych fundamentalistycznych duchownych, którzy określali Kościół katolicki mianem “sekty”.