Czy może być jeszcze gorzej?
- 29 grudnia, 2006
- przeczytasz w 3 minuty
Po wielu dniach milczenia zdecydował się przemówić abp Stanisław Wielgus. W błędzie byliby jednak ci, którzy uważają, że biskup odniesie się jakoś do oskarżeń, jakie przeciwko niemu skierowano. Zamiast tego nowy metropolita warszawski przypomniał, że rolą Kościoła jest wzywać ludzi do modlitwy i przestrzegać ich przed nienawiścią, zemstą, oszczerstwami i pomówieniami rujnującymi życie atakowanych osób. Jednocześnie dziś rano doradca prezesa IPN, dr hab. Antoni Dudek, […]
Po wielu dniach milczenia zdecydował się przemówić abp Stanisław Wielgus. W błędzie byliby jednak ci, którzy uważają, że biskup odniesie się jakoś do oskarżeń, jakie przeciwko niemu skierowano. Zamiast tego nowy metropolita warszawski przypomniał, że rolą Kościoła jest wzywać ludzi do modlitwy i przestrzegać ich przed nienawiścią, zemstą, oszczerstwami i pomówieniami rujnującymi życie atakowanych osób. Jednocześnie dziś rano doradca prezesa IPN, dr hab. Antoni Dudek, poinformował, że w archiwach instytutu znajduje się teczka abp. Wielgusa.
W liście skierowanym do wiernych archidiecezji warszawskiej, który ma zostać odczytany w kościołach 7 stycznia — arcybiskup wymienił priorytety swojej pracy duszpasterskiej. Na pierwszym miejscu wymienił “odważne głoszenie wiary Chrystusowej i świadczenie o niej własnym życiem”. Dalej pisze o konieczności troski o wiedzę religijną młodych i starszych pokoleń. Nowy metropolita warszawski dostrzega potrzebę zadbania o kondycję moralną współczesnej rodziny i małżeństw. Podkreśla też konieczność objęcia opieką ludzi najbiedniejszych, najbardziej potrzebujących, najbardziej zagubionych. Abp Wielgus przypominał również, że Kościół ma “obowiązek zwracania społeczeństwu uwagi na to, by opierało ją na stałych, niewzruszonych wartościach, wynikających z Dekalogu i Ewangelii”.
Wśród innych zadań Kościoła, na jakie wskazuje nowy metropolita warszawski, jest też wzywanie wiernych do modlitwy i przestrzeganie przed nienawiścią. “Rolą Kościoła jest wzywać ludzi do modlitwy i przestrzegać ich przed nienawiścią, przed zemstą, przed oszczerstwami i pomówieniami rujnującymi życie atakowanych osób; przestrzegać przed niosącym tyle zła inkwizycyjnym szczuciem jednych przeciw drugim oraz przed stosowaniem w życiu niechrześcijańskiej zasady: ząb za ząb” — czytamy w słowie.
Komentarz
Arcybiskup Stanisław Wielgus wciąż próbuje udawać, że nic się nie stało, że za dziesięć dni zajmie przygotowany dla siebie fotel biskupi i rozpocznie normalne działania. Problem polega na tym, że to przekonanie jest — najdelikatniej rzecz ujmując — naiwnością. Dokumenty dotyczące współpracy arcybiskupa ze służbami, których celem było zniewolenie Polski i zniszczenie Kościoła istnieją, i archiwiści IPN już do nich dotarli. Wcześniej czy później zostaną one zatem udostępnione opinii publicznej. Polskie prawo uznaje bowiem tego typu dokumenty za jawne i wystarczy, że znajdzie się historyk czy naukowiec, który będzie chciał je przebadać, a IPN nie będzie mógł temu przeszkodzić. Pytanie nie dotyczy zatem kwestii czy dokumenty zostaną ujawnione, ale kiedy to się stanie…
Nie wiem czy informacje “Gazety Polskiej” się potwierdzą, nie wiem, co znajduje się w tych dokumentach, ale wiem, że udawanie, że ich nie ma, jest działaniem samobójczym. Jeśli bowiem potwierdzi się choć połowa zarzutów sformułowanych przez “Gazetę Polską” nowy metropolita nie będzie miał moralnego prawa do sprawowania swojej funkcji. I nawet jeśli będzie ją sprawował — to atmosfera wokół niego będzie tylko gęstnieć.
Jedynym pozwalającym zachować twarz w tej sytuacji wyjściem — jest błyskawiczne ujawnienie wszystkich dokumentów dotyczących arcybiskupa Wielgusa. Jeśli okaże się, że znajdują się w nich materiały go kompromitujące — to istnieje możliwość publicznych przeprosin i prośby o przeniesienie na emeryturę. Jeśli zaś arcybiskup okaże się niewinny — to w tym większej chwale będzie mógł rozpocząć swoje urzędowanie.
To najprostsze i zdawało by się najbardziej oczywiste wyjście nie przychodzi jednak arcybiskupowi do głowy. Zamiast tego woli on udawać, że problemu nie ma, i sugerować, że zadaniem Kościoła jest chronienie dawnych agentów przed skutkami ich własnych działań. A to nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem!