Doktrynalne “nihil novi” — ekumeniczny smutek
- 10 lipca, 2007
- przeczytasz w 7 minut
Kongregacja Nauki Wiary opublikowała dziś dokument poświęcony zagadnieniom eklezjologicznym. Krótka notyfikacja zbudowana jest według katechizmowego schematu — składa się z pięciu pytań i odpowiedzi. Dokument datowany na 29 czerwca br. podpisał prefekt Kongregacji, kardynał William J. Levada, a zatwierdził podczas audiencji dla tegoż papież Benedykt XVI. Watykański dokument nie zawiera niczego nowego. Nie znajdują się w nim nowatorskie stwierdzenia, a jednak jego wymowa jest zniechęcająca, […]
Kongregacja Nauki Wiary opublikowała dziś dokument poświęcony zagadnieniom eklezjologicznym. Krótka notyfikacja zbudowana jest według katechizmowego schematu — składa się z pięciu pytań i odpowiedzi. Dokument datowany na 29 czerwca br. podpisał prefekt Kongregacji, kardynał William J. Levada, a zatwierdził podczas audiencji dla tegoż papież Benedykt XVI.
Watykański dokument nie zawiera niczego nowego. Nie znajdują się w nim nowatorskie stwierdzenia, a jednak jego wymowa jest zniechęcająca, ponieważ relatywizuje, czy nawet deprecjonuje dotychczasowe osiągnięcia dialogu ekumenicznego. Mimo iż tekst stanowi wewnętrzną instrukcję w ramach wspólnoty rzymskokatolickiej, to jednak ma on wyraźne konsekwencję dla dialogu ekumenicznego. Ogromną przesadą byłoby jednak stwierdzenie, że od dziś należy porzucić dialog i modlitwę, że od dziś należy dać sobie spokój z ekumenizmem i spotkaniami. Wręcz przeciwnie, należy uczynić wszystko, aby żarliwość wiary, pragnienie jedności pod Jedynym Pasterzem, Jezusem Chrystusem, przynaglało nas do większej cierpliwości i determinacji.
Pragnienie to nie zakłada, a wręcz odrzuca miękki kompromis, zapomnienie, czy po prostu udawanie, że nic się takiego nie stało. Otóż stało się! Dokument posługuje się terminologią, która o wiele bardziej kojarzy się z gorsetem kancelaryjnej dyscypliny, aniżeli z ewangelicznym otwarciem na działanie Ducha Świętego. Świadczy o tym język, który radykalnie różni się nawet od pierwszych, nieśmiałych prób porozumienia między Kościołem rzymskim a światową Komunią luterańską, choćby słynnym Raportem z Malty (1972), inaugurującym luterańsko-rzymskokatolickie pojednanie na płaszczyźnie międzynarodowej. Czytamy w nim m.in., że z katolickiej perspektywy “nie istnieje żadna ekskluzywna tożsamość między jedynym Kościołem Chrystusa a Kościołem rzymskokatolickim. Ten jedyny Kościół realizuje się analogicznie także w innych Kościołach. To oznacza równocześnie, że jedność Kościóła rzymskokatolickiego nie jest doskonała, lecz ku doskonałości dopiero zmierza. W tym sensie także Eucharystia w Kościele rzymskokatolicka naznaczona jest niedoskonałością. Stanie się ona dopiero pełnym znakiem jedności Kościoła, gdy wszyscy, którzy zasadniczo zaproszeni są poprzez chrzest do Wieczerzy Pańskiej, rzeczywiście będą mogli w niej uczestniczyć.” [1]
Oczywiście Raport z Malty nie ma wiążącego charakteru, ani dla rzymskich katolików ani dla luteranów, jednak dokumentuje język eschatologicznej roztropności i pokory, również, a może nawet przede wszystkim, w odniesieniu do historycznie ukształtowanych struktur kościelnych, które watykański dokument zdaje się zrównywać z Una Sancta. Już samo wzbudzanie spekulacji, czy poza Rzymem istnieje eklezjologiczna próżnia, czy też może jakieś tam minimetry, gramy, źdźbła prawdy sieje antyewangeliczny zamęt. Na pytanie “Jak należy rozumieć stwierdzenie, według którego Kościół Chrystusowy trwa w (subsistit in) Kościele katolickim?” notyfikacja stwierdza, powołując się na wypowiedzi Soboru Watykańskiego II, że “Chrystus „ustanowił na ziemi” jedyny Kościół i uczynił go jako „widzialne zrzeszenie i wspólnota duchowa”, która od początku i na przestrzeni historii wciąż istnieje i będzie istnieć, i w której to jedynie pozostały i pozostaną wszystkie elementy ustanowione przez samego Chrystusa.” W tym samym punkcie czytamy: „Według doktryny katolickiej, można w prawdzie powiedzieć, że Kościół Chrystusowy jest obecny i działa w Kościołach i Wspólnotach kościelnych nie będących w pełnej komunii z Kościołem katolickim – dzięki elementom uświęcenia i prawdy, które są w nich obecne; tym niemniej pojęcie „trwa (subsistit)” może być przypisane wyłącznie Kościołowi katolickiemu, ponieważ dotyczy jego charakteru jedyności, wyznawanego w Symbolu wiary (Wierzę w… „jeden” Kościół); i ten “jeden” Kościół trwa w Kościele katolickim.”
Trudne i bolesne są to słowa, szczególnie dla tych chrześcijan, którzy przyznając się do świętej Tradycji apostolskiej wyrażonej w starochrześcijańskich symbolach, wierzą, że dzieło reformy Kościoła zapoczątkowanej w XVI wieku było owocem działania Ducha Świętego, Tego Ducha, który uzdalnia do szczerego wyznania o Jezusie Chrystusie, Ducha, który zachowuje w tej wierze i napełnia każdego grzesznika radością Odkupienia, Ducha, który pozwala wreszcie wyznawać: Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Ta prawda, która jest powtarzana i wyznawana przez wszystkich chrześcijan, bez względu na to, czy ich eklezjalne struktury, statuty, księgi symboliczne, oświadczenia doktrynalne, czy jakiekolwiek inne dokumenty pochodzą z czasów starożytnych, XVI wieku, czy początków XX wieku, podkreśla ogromny dar i tajemnicę Kościoła. Społeczność świętych, jaką jest Kościół, trwa dzięki Chrystusowi, dzięki jego obietnicy (promissio), że jest z nami wszędzie tam, gdzie dwóch lub trzech zbierze się wokół jego Słowa, i że jego obecność, trwanie, czy subsistentia, jak to woli, nie od nas zależy, naszej wiary i niewiary, zwątpienia i uniesień, ale wyłącznie od obietnicy Pana.
Na pytanie “Dlaczego zostało użyte wyrażenie „trwa w (subsistit in)”, a nie po prostu forma werbalna „jest”?” dokument stwierdza: “Użycie tego wyrażenia, które oznacza pełną identyczność Kościoła Chrystusowego z Kościołem katolickim, nie zmienia doktryny o Kościele, a swoją prawdziwą motywację znajduje w tym, że jaśniej wyraża fakt, iż poza jego organizmem znajdują się „liczne pierwiastki uświęcenia i prawdy”, „które jako właściwe dary Kościoła Chrystusowego nakłaniają do jedności katolickiej.”
Czym są “pierwiastki prawdy”? Czym są te cenne miniatury, które sprawiają, że jednak “coś” u innych jest, co nie wyklucza ich (jak mniemam) z rzeczywistości Zbawienia. Jeśli to wspólne rozumienie Ewangelii, które oficjalnie deklaruje Kościół rzymskokatolicki, jeśli to jednakowe podejście do fundamentalnych prawd wiary, to czym w takim razie są inne elementy, które nie składają się na te cenne maleństwa, a na uroczystą konstatację, że pełnia prawdy trwa tylko w Kościele katolickim z siedzibą w Rzymie, a innym do tej pełni wiele brakuje? Obawiam się, że te pytania znów cofają nas do punktu wyjścia: znów, niczym na lekcjach religii w szkole podstawowym, musimy powołać komisje, rozpisać harmonogram konferencji i zadać centralne pytanie: czym jest Ewangelia? Co lub kto stanowi centrum wiary chrześcijańskiej? Co jest pierwiastkiem, tematem pobocznym, a co rdzeniem? Czy w świetle nauki o hierarchii prawd, która ma również swój hermeneutyczny odpowiednik w teologii ewangelickiej, to, co uniemożliwia stwierdzenie nieszczęsnego subsistit in u innych sióstr w braci w Chrystusie, jest rzeczywiście ważniejsze od wyznawania jednej Ewangelii? Jeśli zatem Ewangelia jest tym pierwiastkiem to zaprawdę warto za niego “umierać”, za dialog ekumeniczny już nie bardzo.
W pytaniu dotyczącym Kościołów Reformacji, czyli według rzymskiej nomenklatury, ‘wspólnot kościelnych’, wyjaśnia się, dlaczego tym ‘wspólnotom’ nie przysługuje termin ‘Kościóła’: “Dlatego, że, według doktryny katolickiej, te Wspólnoty nie posiadają sukcesji apostolskiej w sakramencie Święceń, przez co brakuje im koniecznego elementu konstytutywnego do bycia Kościołem.” Można tutaj mówić o szczęściu w nieszczęściu – teksty wyraźnie stwierdza, że wspólnoty te nie posiadają sukcesji apostolskiej w sakramencie święceń i nie wypowiada się na temat tej najważniejszej sukcesji, czyli sukcesji nauczania, która od dawna jest przedmiotem nie tylko konwergencji, ale i znaczącego konsensusu w dialogu ewangelicko-katolickim.
Kościoły ewangelickie, w tym szczególnie luterańskie, od zawsze podkreślały wagę i rolę sukcesji apostolskiej (ostatnio w dokumencie z 2002 roku “Urząd biskupi w ramach apostolskości Kościoła”) w całym życiu Kościoła, zaznaczając, że jest ona przede wszystkim sukcesją niesfałszowanej wiary, przepowiadaniem Ewangelii o zbawieniu, tylko w, z i poprzez Jezusa Chrystusa (solus Christus!). Niemniej jednak każde z pytań i odpowiedzi zawartych w notyfikacji, potwierdza i utwierdza ewangelickie zastrzeżenia wobec rzymskokatolickiej eklezjologii, niezrozumienie dla przekonania o pełni prawdy, szczególnie, jeśli uwzględnimy konieczną perspektywę eschatologiczną: jeśli Kościół pielgrzymuje ku prawdzie, żyje w nieustannym napięciu między “już teraz” a “jeszcze nie”, co podkreślają również dokumenty soborowe, to jak może być już w posiadaniu prawdy, do której dążą również inni chrześcijanie, wyznający tego samego Chrystusa? Czy Chrystus zorganizował kilka różnych pielgrzymek, ale szczególnie wspiera tylko jedną?
Wszystkie powyższe pytania i wątpliwości nie są nowe. Podobnie jak treść notyfikacji. Nowe jest potężne rozczarowanie, nowe jest zasmucenie, że dotychczasowe pielgrzymowanie w prawdzie i ku, niej nie zostało wystarczająco uwzględnione. Nowy jest smutek, że na początku XXI wieku nadal pielęgnowany jest styl komunikacji, który zdawał się dawno minąć. Co dalej? Na pewno modlitwa o zrozumienie i poznanie. Na pewno pytanie o sens i cele. Na pewno pytanie o to, co było, jest, co wydawało nam się, że jest, że było i że będzie. Na pewno troska o to, co naprawdę się stanie, troska połączona z nadzieją. Po prostu – po chrześcijańsku. Tak stoimy — inaczej przecież nie możemy.
Dariusz Bruncz
Przypis
[1] Bericht der evangelisch-lutherisch/römisch-katholischen Studienkommission „Das Evangelium und die Kirche”. W: Um Amt und Herrenmahl. Dokumente zum evangelisch/römisch-katholischen Gespräch, 2. wyd., Frankfurt am Main 1974, S. 49 n.
:: Ekumenizm.pl: Więcej na temat notyfikacji
:: Ekumenizm.pl: Zaskaujące zdziwienie ekumenistów - POLEMIKA: Jest alternatywa — w odpowidzi T. Terlikowskiemu oraz Terlikowskiemu do sztambucha
KOMENTARZE Kościołów i organizacji ekumenicznych do notyfikacji
:: Ekumenizm.pl: Niemieccy luteranie odpowiadają na watykański dokument
:: Ekumenizm.pl: Moskwa i Genewa o watykańskiej notyfikacji
:: Ekumenizm.pl: Anglikanie skonsternowani watykańskim dokumentem
:: Ekumenizm.pl: Reformowani zdziwieni
:: Ekumenizm.pl: Dialog się nie skończył
:: Ekumenizm.pl: Watykański dokument to sól na otwartą ranę
:: Ekumenizm.pl: Podział na Kościół przed- i posoborowy jest zły