Społeczeństwo

Doktrynalne “nihil novi” — ekumeniczny smutek


Kon­gre­ga­cja Nauki Wia­ry opu­bli­ko­wa­ła dziś doku­ment poświę­co­ny zagad­nie­niom ekle­zjo­lo­gicz­nym. Krót­ka noty­fi­ka­cja zbu­do­wa­na jest według kate­chi­zmo­we­go sche­ma­tu — skła­da się z pię­ciu pytań i odpo­wie­dzi. Doku­ment dato­wa­ny na 29 czerw­ca br. pod­pi­sał pre­fekt Kon­gre­ga­cji, kar­dy­nał Wil­liam J. Leva­da, a zatwier­dził pod­czas audien­cji dla tegoż papież Bene­dykt XVI. Waty­kań­ski doku­ment nie zawie­ra nicze­go nowe­go. Nie znaj­du­ją się w nim nowa­tor­skie stwier­dze­nia, a jed­nak jego wymo­wa jest znie­chę­ca­ją­ca, […]


Kon­gre­ga­cja Nauki Wia­ry opu­bli­ko­wa­ła dziś doku­ment poświę­co­ny zagad­nie­niom ekle­zjo­lo­gicz­nym. Krót­ka noty­fi­ka­cja zbu­do­wa­na jest według kate­chi­zmo­we­go sche­ma­tu — skła­da się z pię­ciu pytań i odpo­wie­dzi. Doku­ment dato­wa­ny na 29 czerw­ca br. pod­pi­sał pre­fekt Kon­gre­ga­cji, kar­dy­nał Wil­liam J. Leva­da, a zatwier­dził pod­czas audien­cji dla tegoż papież Bene­dykt XVI.

Waty­kań­ski doku­ment nie zawie­ra nicze­go nowe­go. Nie znaj­du­ją się w nim nowa­tor­skie stwier­dze­nia, a jed­nak jego wymo­wa jest znie­chę­ca­ją­ca, ponie­waż rela­ty­wi­zu­je, czy nawet depre­cjo­nu­je dotych­cza­so­we osią­gnię­cia dia­lo­gu eku­me­nicz­ne­go. Mimo iż tekst sta­no­wi wewnętrz­ną instruk­cję w ramach wspól­no­ty rzym­sko­ka­to­lic­kiej, to jed­nak ma on wyraź­ne kon­se­kwen­cję dla dia­lo­gu eku­me­nicz­ne­go. Ogrom­ną prze­sa­dą było­by jed­nak stwier­dze­nie, że od dziś nale­ży porzu­cić dia­log i modli­twę, że od dziś nale­ży dać sobie spo­kój z eku­me­ni­zmem i spo­tka­nia­mi. Wręcz prze­ciw­nie, nale­ży uczy­nić wszyst­ko, aby żar­li­wość wia­ry, pra­gnie­nie jed­no­ści pod Jedy­nym Paste­rzem, Jezu­sem Chry­stu­sem, przy­na­gla­ło nas do więk­szej cier­pli­wo­ści i deter­mi­na­cji.

Pra­gnie­nie to nie zakła­da, a wręcz odrzu­ca mięk­ki kom­pro­mis, zapo­mnie­nie, czy po pro­stu uda­wa­nie, że nic się takie­go nie sta­ło. Otóż sta­ło się! Doku­ment posłu­gu­je się ter­mi­no­lo­gią, któ­ra o wie­le bar­dziej koja­rzy się z gor­se­tem kan­ce­la­ryj­nej dys­cy­pli­ny, ani­że­li z ewan­ge­licz­nym otwar­ciem na dzia­ła­nie Ducha Świę­te­go. Świad­czy o tym język, któ­ry rady­kal­nie róż­ni się nawet od pierw­szych, nie­śmia­łych prób poro­zu­mie­nia mię­dzy Kościo­łem rzym­skim a świa­to­wą Komu­nią lute­rań­ską, choć­by słyn­nym Rapor­tem z Mal­ty (1972), inau­gu­ru­ją­cym lute­rań­sko-rzym­sko­ka­to­lic­kie pojed­na­nie na płasz­czyź­nie mię­dzy­na­ro­do­wej. Czy­ta­my w nim m.in., że z kato­lic­kiej per­spek­ty­wy “nie ist­nie­je żad­na eks­klu­zyw­na toż­sa­mość mię­dzy jedy­nym Kościo­łem Chry­stu­sa a Kościo­łem rzym­sko­ka­to­lic­kim. Ten jedy­ny Kościół reali­zu­je się ana­lo­gicz­nie tak­że w innych Kościo­łach. To ozna­cza rów­no­cze­śnie, że jed­ność Kośció­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go nie jest dosko­na­ła, lecz ku dosko­na­ło­ści dopie­ro zmie­rza. W tym sen­sie tak­że Eucha­ry­stia w Koście­le rzym­sko­ka­to­lic­ka nazna­czo­na jest nie­do­sko­na­ło­ścią. Sta­nie się ona dopie­ro peł­nym zna­kiem jed­no­ści Kościo­ła, gdy wszy­scy, któ­rzy zasad­ni­czo zapro­sze­ni są poprzez chrzest do Wie­cze­rzy Pań­skiej, rze­czy­wi­ście będą mogli w niej uczest­ni­czyć.” [1]


Oczy­wi­ście Raport z Mal­ty nie ma wią­żą­ce­go cha­rak­te­ru, ani dla rzym­skich kato­li­ków ani dla lute­ra­nów, jed­nak doku­men­tu­je język escha­to­lo­gicz­nej roz­trop­no­ści i poko­ry, rów­nież, a może nawet przede wszyst­kim, w odnie­sie­niu do histo­rycz­nie ukształ­to­wa­nych struk­tur kościel­nych, któ­re waty­kań­ski doku­ment zda­je się zrów­ny­wać z Una Sanc­ta. Już samo wzbu­dza­nie spe­ku­la­cji, czy poza Rzy­mem ist­nie­je ekle­zjo­lo­gicz­na próż­nia, czy też może jakieś tam mini­me­try, gra­my, źdźbła praw­dy sie­je anty­ewan­ge­licz­ny zamęt. Na pyta­nie “Jak nale­ży rozu­mieć stwier­dze­nie, według któ­re­go Kościół Chry­stu­so­wy trwa w (sub­si­stit in) Koście­le kato­lic­kim?” noty­fi­ka­cja stwier­dza, powo­łu­jąc się na wypo­wie­dzi Sobo­ru Waty­kań­skie­go II, że Chry­stus „usta­no­wił na zie­mi” jedy­ny Kościół i uczy­nił go jako „widzial­ne zrze­sze­nie i wspól­no­ta ducho­wa”, któ­ra od począt­ku i na prze­strze­ni histo­rii wciąż ist­nie­je i będzie ist­nieć, i w któ­rej to jedy­nie pozo­sta­ły i pozo­sta­ną wszyst­kie ele­men­ty usta­no­wio­ne przez same­go Chry­stu­sa.” W tym samym punk­cie czy­ta­my: „Według dok­try­ny kato­lic­kiej, moż­na w praw­dzie powie­dzieć, że Kościół Chry­stu­so­wy jest obec­ny i dzia­ła w Kościo­łach i Wspól­no­tach kościel­nych nie będą­cych w peł­nej komu­nii z Kościo­łem kato­lic­kim – dzię­ki ele­men­tom uświę­ce­nia i praw­dy, któ­re są w nich obec­ne; tym nie­mniej poję­cie „trwa (sub­si­stit)” może być przy­pi­sa­ne wyłącz­nie Kościo­ło­wi kato­lic­kie­mu, ponie­waż doty­czy jego cha­rak­te­ru jedy­no­ści, wyzna­wa­ne­go w Sym­bo­lu wia­ry (Wie­rzę w… „jeden” Kościół); i ten “jeden” Kościół trwa w Koście­le kato­lic­kim.


Trud­ne i bole­sne są to sło­wa, szcze­gól­nie dla tych chrze­ści­jan, któ­rzy przy­zna­jąc się do świę­tej Tra­dy­cji apo­stol­skiej wyra­żo­nej w sta­ro­chrze­ści­jań­skich sym­bo­lach, wie­rzą, że dzie­ło refor­my Kościo­ła zapo­cząt­ko­wa­nej w XVI wie­ku było owo­cem dzia­ła­nia Ducha Świę­te­go, Tego Ducha, któ­ry uzdal­nia do szcze­re­go wyzna­nia o Jezu­sie Chry­stu­sie, Ducha, któ­ry zacho­wu­je w tej wie­rze i napeł­nia każ­de­go grzesz­ni­ka rado­ścią Odku­pie­nia, Ducha, któ­ry pozwa­la wresz­cie wyzna­wać: Wie­rzę w jeden, świę­ty, powszech­ny i apo­stol­ski Kościół. Ta praw­da, któ­ra jest powta­rza­na i wyzna­wa­na przez wszyst­kich chrze­ści­jan, bez wzglę­du na to, czy ich ekle­zjal­ne struk­tu­ry, sta­tu­ty, księ­gi sym­bo­licz­ne, oświad­cze­nia dok­try­nal­ne, czy jakie­kol­wiek inne doku­men­ty pocho­dzą z cza­sów sta­ro­żyt­nych, XVI wie­ku, czy począt­ków XX wie­ku, pod­kre­śla ogrom­ny dar i tajem­ni­cę Kościo­ła. Spo­łecz­ność świę­tych, jaką jest Kościół, trwa dzię­ki Chry­stu­so­wi, dzię­ki jego obiet­ni­cy (pro­mis­sio), że jest z nami wszę­dzie tam, gdzie dwóch lub trzech zbie­rze się wokół jego Sło­wa, i że jego obec­ność, trwa­nie, czy sub­si­sten­tia, jak to woli, nie od nas zale­ży, naszej wia­ry i nie­wia­ry, zwąt­pie­nia i unie­sień, ale wyłącz­nie od obiet­ni­cy Pana.


Na pyta­nie “Dla­cze­go zosta­ło uży­te wyra­że­nie „trwa w (sub­si­stit in)”, a nie po pro­stu for­ma wer­bal­na „jest”?” doku­ment stwier­dza: “Uży­cie tego wyra­że­nia, któ­re ozna­cza peł­ną iden­tycz­ność Kościo­ła Chry­stu­so­we­go z Kościo­łem kato­lic­kim, nie zmie­nia dok­try­ny o Koście­le, a swo­ją praw­dzi­wą moty­wa­cję znaj­du­je w tym, że jaśniej wyra­ża fakt, iż poza jego orga­ni­zmem znaj­du­ją się „licz­ne pier­wiast­ki uświę­ce­nia i praw­dy”, „któ­re jako wła­ści­we dary Kościo­ła Chry­stu­so­we­go nakła­nia­ją do jed­no­ści kato­lic­kiej.”


Czym są “pier­wiast­ki praw­dy”? Czym są te cen­ne minia­tu­ry, któ­re spra­wia­ją, że jed­nak “coś” u innych jest, co nie wyklu­cza ich (jak mnie­mam) z rze­czy­wi­sto­ści Zba­wie­nia. Jeśli to wspól­ne rozu­mie­nie Ewan­ge­lii, któ­re ofi­cjal­nie dekla­ru­je Kościół rzym­sko­ka­to­lic­ki, jeśli to jed­na­ko­we podej­ście do fun­da­men­tal­nych prawd wia­ry, to czym w takim razie są inne ele­men­ty, któ­re nie skła­da­ją się na te cen­ne maleń­stwa, a na uro­czy­stą kon­sta­ta­cję, że peł­nia praw­dy trwa tyl­ko w Koście­le kato­lic­kim z sie­dzi­bą w Rzy­mie, a innym do tej peł­ni wie­le bra­ku­je? Oba­wiam się, że te pyta­nia znów cofa­ją nas do punk­tu wyj­ścia: znów, niczym na lek­cjach reli­gii w szko­le pod­sta­wo­wym, musi­my powo­łać komi­sje, roz­pi­sać har­mo­no­gram kon­fe­ren­cji i zadać cen­tral­ne pyta­nie: czym jest Ewan­ge­lia? Co lub kto sta­no­wi cen­trum wia­ry chrze­ści­jań­skiej? Co jest pier­wiast­kiem, tema­tem pobocz­nym, a co rdze­niem? Czy w świe­tle nauki o hie­rar­chii prawd, któ­ra ma rów­nież swój her­me­neu­tycz­ny odpo­wied­nik w teo­lo­gii ewan­ge­lic­kiej, to, co unie­moż­li­wia stwier­dze­nie nie­szczę­sne­go sub­si­stit in u innych sióstr w bra­ci w Chry­stu­sie, jest rze­czy­wi­ście waż­niej­sze od wyzna­wa­nia jed­nej Ewan­ge­lii? Jeśli zatem Ewan­ge­lia jest tym pier­wiast­kiem to zapraw­dę war­to za nie­go “umie­rać”, za dia­log eku­me­nicz­ny już nie bar­dzo.


W pyta­niu doty­czą­cym Kościo­łów Refor­ma­cji, czy­li według rzym­skiej nomen­kla­tu­ry, ‘wspól­not kościel­nych’, wyja­śnia się, dla­cze­go tym ‘wspól­no­tom’ nie przy­słu­gu­je ter­min ‘Kośció­ła’: “Dla­te­go, że, według dok­try­ny kato­lic­kiej, te Wspól­no­ty nie posia­da­ją suk­ce­sji apo­stol­skiej w sakra­men­cie Świę­ceń, przez co bra­ku­je im koniecz­ne­go ele­men­tu kon­sty­tu­tyw­ne­go do bycia Kościo­łem.” Moż­na tutaj mówić o szczę­ściu w nie­szczę­ściu – tek­sty wyraź­nie stwier­dza, że wspól­no­ty te nie posia­da­ją suk­ce­sji apo­stol­skiej w sakra­men­cie świę­ceń i nie wypo­wia­da się na temat tej naj­waż­niej­szej suk­ce­sji, czy­li suk­ce­sji naucza­nia, któ­ra od daw­na jest przed­mio­tem nie tyl­ko kon­wer­gen­cji, ale i zna­czą­ce­go kon­sen­su­su w dia­lo­gu ewan­ge­lic­ko-kato­lic­kim.


Kościo­ły ewan­ge­lic­kie, w tym szcze­gól­nie lute­rań­skie, od zawsze pod­kre­śla­ły wagę i rolę suk­ce­sji apo­stol­skiej (ostat­nio w doku­men­cie z 2002 roku “Urząd bisku­pi w ramach apo­stol­sko­ści Kościo­ła”) w całym życiu Kościo­ła, zazna­cza­jąc, że jest ona przede wszyst­kim suk­ce­sją nie­sfał­szo­wa­nej wia­ry, prze­po­wia­da­niem Ewan­ge­lii o zba­wie­niu, tyl­ko w, z i poprzez Jezu­sa Chry­stu­sa (solus Chri­stus!). Nie­mniej jed­nak każ­de z pytań i odpo­wie­dzi zawar­tych w noty­fi­ka­cji, potwier­dza i utwier­dza ewan­ge­lic­kie zastrze­że­nia wobec rzym­sko­ka­to­lic­kiej ekle­zjo­lo­gii, nie­zro­zu­mie­nie dla prze­ko­na­nia o peł­ni praw­dy, szcze­gól­nie, jeśli uwzględ­ni­my koniecz­ną per­spek­ty­wę escha­to­lo­gicz­ną: jeśli Kościół piel­grzy­mu­je ku praw­dzie, żyje w nie­ustan­nym napię­ciu mię­dzy “już teraz” a “jesz­cze nie”, co pod­kre­śla­ją rów­nież doku­men­ty sobo­ro­we, to jak może być już w posia­da­niu praw­dy, do któ­rej dążą rów­nież inni chrze­ści­ja­nie, wyzna­ją­cy tego same­go Chry­stu­sa? Czy Chry­stus zor­ga­ni­zo­wał kil­ka róż­nych piel­grzy­mek, ale szcze­gól­nie wspie­ra tyl­ko jed­ną?


Wszyst­kie powyż­sze pyta­nia i wąt­pli­wo­ści nie są nowe. Podob­nie jak treść noty­fi­ka­cji. Nowe jest potęż­ne roz­cza­ro­wa­nie, nowe jest zasmu­ce­nie, że dotych­cza­so­we piel­grzy­mo­wa­nie w praw­dzie i ku, niej nie zosta­ło wystar­cza­ją­co uwzględ­nio­ne. Nowy jest smu­tek, że na począt­ku XXI wie­ku nadal pie­lę­gno­wa­ny jest styl komu­ni­ka­cji, któ­ry zda­wał się daw­no minąć. Co dalej? Na pew­no modli­twa o zro­zu­mie­nie i pozna­nie. Na pew­no pyta­nie o sens i cele. Na pew­no pyta­nie o to, co było, jest, co wyda­wa­ło nam się, że jest, że było i że będzie. Na pew­no tro­ska o to, co napraw­dę się sta­nie, tro­ska połą­czo­na z nadzie­ją. Po pro­stu – po chrze­ści­jań­sku. Tak sto­imy — ina­czej prze­cież nie może­my.


Dariusz Bruncz


Przy­pis


[1] Bericht der evan­ge­lisch-luthe­ri­sch/römisch-katho­li­schen Stu­dien­kom­mis­sion „Das Evan­ge­lium und die Kir­che”. W: Um Amt und Her­ren­mahl. Doku­men­te zum evan­ge­li­sch/römisch-katho­li­schen Gespräch, 2. wyd., Frank­furt am Main 1974, S. 49 n.


:: Ekumenizm.pl: Wię­cej na temat noty­fi­ka­cji


:: Ekumenizm.pl: Zaskau­ją­ce zdzi­wie­nie eku­me­ni­stów - POLEMIKA: Jest alter­na­ty­wa — w odpo­wi­dzi T. Ter­li­kow­skie­mu oraz Ter­li­kow­skie­mu do sztam­bu­cha


KOMENTARZE Kościo­łów i orga­ni­za­cji eku­me­nicz­nych do noty­fi­ka­cji


:: Ekumenizm.pl: Nie­miec­cy lute­ra­nie odpo­wia­da­ją na waty­kań­ski doku­ment


:: Ekumenizm.pl: Moskwa i Gene­wa o waty­kań­skiej noty­fi­ka­cji


:: Ekumenizm.pl: Angli­ka­nie skon­ster­no­wa­ni waty­kań­skim doku­men­tem


:: Ekumenizm.pl: Refor­mo­wa­ni zdzi­wie­ni


:: Ekumenizm.pl: Dia­log się nie skoń­czył


:: Ekumenizm.pl: Waty­kań­ski doku­ment to sól na otwar­tą ranę


:: Ekumenizm.pl: Podział na Kościół przed- i poso­bo­ro­wy jest zły

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.