Społeczeństwo

Dominus Iesus nr 2 we wtorek? Nieszczęsne “subsistit in”


Może­my być pew­ni, że w cią­gu następ­nych tygo­dni Kościół rzym­sko­ka­to­lic­ki znaj­dzie się w cen­trum medial­ne­go zain­te­re­so­wa­nia. A sta­nie się to nie tyl­ko za spra­wą indul­tu gene­ral­ne­go dla mszy try­denc­kiej, któ­ry ma być ogło­szo­ny jutro w samo połu­dnie. W naj­bliż­szy wto­rek Kon­gre­ga­cja Nauki Wia­ry ma opu­bli­ko­wać doku­ment, doty­czą­cy isto­ty Kościo­ła. Naj­praw­do­po­dob­niej tekst nie będzie się róż­nić od dekla­ra­cji Domi­nus Iesus z sierp­nia 2000 roku, któ­rą wydał ówcze­sny pre­fekt Kon­gre­ga­cji, kar­dy­nał […]


Może­my być pew­ni, że w cią­gu następ­nych tygo­dni Kościół rzym­sko­ka­to­lic­ki znaj­dzie się w cen­trum medial­ne­go zain­te­re­so­wa­nia. A sta­nie się to nie tyl­ko za spra­wą indul­tu gene­ral­ne­go dla mszy try­denc­kiej, któ­ry ma być ogło­szo­ny jutro w samo połu­dnie. W naj­bliż­szy wto­rek Kon­gre­ga­cja Nauki Wia­ry ma opu­bli­ko­wać doku­ment, doty­czą­cy isto­ty Kościo­ła. Naj­praw­do­po­dob­niej tekst nie będzie się róż­nić od dekla­ra­cji Domi­nus Iesus z sierp­nia 2000 roku, któ­rą wydał ówcze­sny pre­fekt Kon­gre­ga­cji, kar­dy­nał Joseph Rat­zin­ger. Przy­go­to­wy­wa­ny tekst ma przy­po­mnieć “jedy­ność Kościo­ła kato­lic­kie­go i jego sto­su­nek do pra­wo­sław­nych Kościo­łów wscho­du oraz pro­te­stanc­kich wspól­not kościel­nych” – dono­si agen­cja Zenit.

Doku­ment pod­kre­śli wspól­no­tę Kościo­ła kato­lic­kie­go z pra­wo­sła­wiem poprzez wspól­ne rozu­mie­nie suk­ce­sji apo­stol­skiej oraz sakra­men­tal­ne­go kapłań­stwa, ale ma jed­no­cze­śnie wska­zać na roz­bież­no­ści doty­czą­ce posłu­gi Pio­tro­wej. Praw­do­po­dob­nie powtó­rzo­ne zosta­nie prze­ko­na­nie Kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go, że Kościo­ły pro­te­stanc­kie nie są Kościo­ła­mi w peł­nym sło­wa tego zna­cze­niu.


Jak infor­mu­je agen­cja Zenit, doku­ment powstał na pod­sta­wie wie­lu zapy­tań z prze­cią­gu ostat­nich 40 lat, jakie otrzy­my­wa­ła Kon­gre­ga­cja Nauki Wia­ry. Doty­czy­ły one głów­nych zagad­nień ekle­zjo­lo­gicz­nych (tj. nauki o Koście­le) w per­spek­ty­wie kon­sty­tu­cji dogma­tycz­nej Lumen Gen­tium (LG), naj­waż­niej­sze­go doku­men­tu Sobo­ru Waty­kań­skie­go II. Zenit przy­po­mi­na ósmy para­graf LG, któ­ry sta­no­wi: “To jest ten jedy­ny Kościół Chry­stu­so­wy, któ­ry wyzna­je­my w Sym­bo­lu wia­ry jako jeden, świę­ty, kato­lic­ki i apo­stol­ski, któ­ry Zba­wi­ciel nasz po zmar­twych­wsta­niu swo­im powie­rzył do pasie­nia Pio­tro­wi (J 21,17), zle­ca­jąc jemu i pozo­sta­łym Apo­sto­łom, aby go krze­wi­li i nim kie­ro­wa­li (por. Mt 28,18 nn), i któ­ry zało­żył na wie­ki jako “filar i pod­wa­li­nę praw­dy” (1 Tm 3,15). Kościół ten, usta­no­wio­ny i zor­ga­ni­zo­wa­ny na tym świe­cie jako spo­łecz­ność, trwa w Koście­le kato­lic­kim, rzą­dzo­nym przez następ­cę Pio­tra oraz bisku­pów pozo­sta­ją­cych z nim we wspól­no­cie (com­mu­nio), choć i poza jego orga­ni­zmem znaj­du­ją się licz­ne pier­wiast­ki uświę­ce­nia i praw­dy, któ­re jako wła­ści­we dary Kościo­ła Chry­stu­so­we­go nakła­nia­ją do jed­no­ści kato­lic­kiej.”


Głów­nym przed­mio­tem spo­ru pośród teo­lo­gów kato­lic­kich, i nie tyl­ko, była inter­pre­ta­cja łaciń­skie­go wyra­zu sub­si­stit in, któ­ry w języ­ku pol­skim tłu­ma­czy się jako “trwa”, a np. w nie­miec­kim “jest urze­czy­wist­nio­ny”. Egze­ge­za tych słów jest klu­czo­wa dla dia­lo­gu eku­me­nicz­ne­go Kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go z inny­mi Kościo­ła­mi, ponie­waż okre­śla sto­pień i spo­sób, w jakim rze­czy­wi­stość Kościo­ła Chry­stu­so­we­go ist­nie­je w Koście­le rzym­sko­ka­to­lic­kim i poza jego gra­ni­ca­mi. Ma to bez­po­śred­nie prze­ło­że­nie na dys­ku­sje i wysił­ki eku­me­nicz­ne zmie­rza­ją­ce do zre­ali­zo­wa­nia widzial­nej jed­no­ści Kościo­łów, przy­zna­ją­cych się do Jed­ne­go Chry­stu­sa i jed­nej Ewan­ge­lii o śmier­ci i zmar­twych­wsta­niu Tegoż.


Komen­tarz


Po ogło­sze­niu Domi­nus Iesus wyda­wa­ło się, że to już koniec ruchu eku­me­nicz­ne­go. Że wszyst­ko to, co osią­gnię­to od Sobo­ru Waty­kań­skie­go II, eku­me­nicz­nej ency­kli­ki Jana Paw­ła II (Ut unum sint z 1995) zosta­ło zaprze­pasz­czo­ne jed­nym doku­men­tem. Teo­lo­go­wie kato­lic­cy od dzie­się­cio­le­ci zaan­ga­żo­wa­ni w dia­log eku­me­nicz­ny, w tym kar­dy­nał Wal­ter Kasper czy abp Alfons Nos­sol, otwar­cie mówi­li, że doku­ment napi­sa­ny jest nie­zbyt szczę­śli­wym języ­kiem, w nie­od­po­wied­nim momen­cie (zale­d­wie kil­ka mie­się­cy po pod­pi­sa­niu Wspól­nej Dekla­ra­cji o Uspra­wie­dli­wie­niu ze Świa­to­wą Fede­ra­cją Lute­rań­ską 31 paź­dzier­ni­ka 1999 r. w Augs­bur­gu), psu­je atmos­fe­rę dia­lo­gu z Kościo­ła­mi nie­rzym­sko­ka­to­lic­ki­mi. Więk­szość teo­lo­gów pod­kre­śla­ła, że Domi­nus Iesus nie wpro­wa­dzał nicze­go nowe­go, co przez teo­lo­gów pra­wo­sław­nych i pro­te­stanc­kich odczy­ty­wa­ne było zde­cy­do­wa­nie w kate­go­riach nega­tyw­nych, oraz że był skie­ro­wa­ny nie tyle do “bra­ci odłą­czo­nych”, co do teo­lo­gów kato­lic­kich Azji i Afry­ki, któ­rzy w warun­kach dale­ko idą­cej inkul­tu­ra­cji oraz zde­rze­nia z inny­mi reli­gia­mi, rela­ty­wi­zo­wa­li nie­jed­no­krot­nie fun­da­ment wia­ry chrze­ści­jań­skiej, czy­li oso­bę i dzie­ło Jezu­sa Chry­stu­sa.


Po stro­nie ewan­ge­lic­kiej roz­cza­ro­wa­nie było szcze­gól­nie moc­ne – przede wszyst­kim ze wzglę­du na kate­go­rycz­ne stwier­dze­nia DI, że “wspól­no­ty ekle­zjal­ne” wyro­słe z XVI-wiecz­nej Refor­ma­cji nie są Kościo­ła­mi w peł­nym sło­wa tego zna­cze­niu. Był to szcze­gól­ny cios dla Kościo­łów ewan­ge­lic­ko-lute­rań­skich. Gdy opa­dły emo­cje wie­lu teo­lo­gów uzmy­sło­wi­ło sobie, że rze­czy­wi­ście rozu­mie­nie Kościo­ła przez teo­lo­gię rzym­sko­ka­to­lic­ką jest rady­kal­nie inne niż to pre­zen­to­wa­ne przez ofi­cjal­ne naucza­nie Kościo­łów lute­rań­skich, zapre­zen­to­wa­ne w Księ­gach Wyzna­nio­wych, w tym szcze­gól­nie w Kon­fe­sji Augs­bur­skiej i w komen­ta­rzach ks. dr. Mar­ci­na Lutra do Trze­cie­go Arty­ku­łu Wia­ry w Małym i Dużym Kate­chi­zmie. Jasne sta­ło się, że zasa­da ta dzia­ła w oby­dwie stro­ny, z tym, że lute­rań­ska kon­cep­cja Kościo­ła odrzu­ca­jąc rzym­sko­ka­to­lic­kie warun­ki zaist­nie­nia praw­dzi­we­go Kościo­ła, nie wyklu­cza, a nawet sta­now­czo pod­kre­śla, że praw­dzi­wy Kościół jest wszę­dzie tam, gdzie wier­nie gło­szo­na jest Ewan­ge­lia o Chry­stu­sie i zgod­nie z naka­zem Pana udzie­la­ne są sakra­men­ty świę­te. Powsta­ło zatem wra­że­nie dia­lo­gu nie na rów­nych pra­wach – my was uzna­je­my, a wy nas nie – uwzględ­nia­jąc jed­no­cze­śnie gło­sy umiar­ko­wa­nych teo­lo­gów ewan­ge­lic­kich, któ­rzy bez cie­nia wąt­pli­wo­ści mogli stwier­dzić, że Kościół rzym­ski praw­dzi­wie zwia­stu­je Ewan­ge­lię.


Zamie­sza­nie wokół DI mia­ło pozy­tyw­ne i nega­tyw­ne skut­ki. Pozy­tyw­ne było jasne przy­po­mnie­nie sta­no­wi­ska Kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go, a nega­tyw­ne, ponie­waż posta­wi­ło pod zna­kiem zapy­ta­nia dotych­cza­so­we dzia­ła­nia eku­me­nicz­ne. Dla lute­ra­nów wyda­rze­nie to było kubłem zim­nej wody po świą­tecz­nych nastro­jach, jakie pano­wa­ły po Augs­bur­gu 1999 roku. W koń­cu nauka o uspra­wie­dli­wie­niu, któ­rej punk­tem kul­mi­na­cyj­nym jest zasa­da solus Chri­stus, była głów­nym powo­dem podzia­łu w XVI wie­ku. Oka­za­ło się jed­nak, że osią­gnię­cie kon­sen­su­su w tej kwe­stii nie było w rów­nym stop­niu waż­ne dla kato­li­ków i lute­ra­nów. Dla­cze­go? Nauka o uspra­wie­dli­wie­niu nie mia­ła, nie ma i nigdy nie będzie mieć dla Kościo­ła rzym­sko­ka­to­lic­kie­go takie­go zna­cze­nia jak dla ewan­ge­li­ków. Nega­tyw­ne było wzmoc­nie­nie rady­kal­nych nastro­jów po oby­dwu stro­nach eku­me­nicz­ne­go muru – nie­któ­rzy kato­li­cy zaczę­li depre­cjo­no­wać Augs­burg’ 99 i ruch eku­me­nicz­ny w ogó­le, a nie­któ­rzy lute­ra­nie zatę­sk­ni­li za cie­płem kon­fe­sjo­na­li­stycz­nej izo­la­cji rodem z XVI wie­ku. Trud­no o kon­struk­tyw­ne i zorien­to­wa­ne na przy­szłość kształ­to­wa­nie toż­sa­mo­ści kon­fe­syj­nej w atmos­fe­rze oblę­że­nia i tanie­go trium­fa­li­zmu.


Myślę jed­nak, że bilans DI był pozy­tyw­ny: każ­dy zaj­rzał w głąb sie­bie, z więk­szym zacie­ka­wie­niem się­gnął do wła­snej histo­rii, a tak­że sta­ran­niej zer­kał za eku­me­nicz­ny płot. Wie­le kwe­stii nabra­ło wyraź­nych kon­tu­rów (nie bez zasłu­gi papie­ża Bene­dyk­ta), nie­któ­rzy zmie­ni­li stro­ny, a jesz­cze inni popa­dli w znie­chę­ce­nie. W tym kon­tek­ście poja­wia się pyta­nie: czy aku­rat teraz potrzeb­na jest powtór­ka z Domi­nius Iesus? Nawet uzna­jąc, że doku­ment ten nie będzie zawie­rać nicze­go nowe­go i jest skie­ro­wa­ny do kasty teo­lo­gów, to czy napraw­dę znaj­dzie się choć jed­na oso­ba, któ­ra uwie­rzy, że dia­log eku­me­nicz­ny odby­wa się na her­me­tycz­nych wysep­kach eku­lan­dii? Każ­dy doku­ment, każ­de sło­wo wypo­wia­da­ne w pośred­nim lub bez­po­śred­nim kon­tek­ście ekle­zjo­lo­gicz­nym ma kon­se­kwen­cje eku­me­nicz­ne – to są rów­nież wady i zale­ty eku­me­nicz­nej glo­ba­li­za­cji. Zapy­tam więc jesz­cze raz: po co? Czy nie ma innych spo­sób komu­ni­ka­cji z chrze­ści­jań­stwem XXI wie­ku?


Dariusz Bruncz

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.