Dzień uśmiechów i kamiennych twarzy w Ankarze
- 29 listopada, 2006
- przeczytasz w 3 minuty
Turcy ignorują uśmiechniętą ofensywę Benedykta. Ta pielgrzymka to podróż przez obojętność – kpi internetowe wydanie Der Spiegel. Nadgorliwcy ze środowisk tradycjonalistycznych wzywają na forach dyskusyjnych do ukrzyżowania papieża za relatywizowanie wiary chrześcijańskiej, a większość zagranicznej prasy koncentruje się na rzekomym poparciu Benedykta XVI dla unijnych aspiracji Turcji. Pierwszy dzień papieskiej pielgrzymki do Turcji upływa pod znakiem politycznych nadziei i domniemań — przynajmniej w niemieckiej prasie.Tygodnik Der Spiegel znany z bezceremonialnej […]
Turcy ignorują uśmiechniętą ofensywę Benedykta. Ta pielgrzymka to podróż przez obojętność – kpi internetowe wydanie Der Spiegel. Nadgorliwcy ze środowisk tradycjonalistycznych wzywają na forach dyskusyjnych do ukrzyżowania papieża za relatywizowanie wiary chrześcijańskiej, a większość zagranicznej prasy koncentruje się na rzekomym poparciu Benedykta XVI dla unijnych aspiracji Turcji. Pierwszy dzień papieskiej pielgrzymki do Turcji upływa pod znakiem politycznych nadziei i domniemań — przynajmniej w niemieckiej prasie.
Tygodnik Der Spiegel znany z bezceremonialnej krytyki Kościoła i także tym razem nie zawiódł czytelnilów. Relacja Alexandra Smoltczyka nie pozostawia złudzeń: papież jest niemile widzianym gościem w Turcji. Mimo to – niczym Jan Paweł I — ciągle się uśmiecha, nawet jeśli przedstawiciele tureckich władz witają głowę Kościoła rzymskokatolickiego z miną pokerzysty. Wbrew propagandzie islamistów podróż Benedykta nie jest krucjatą na rzecz nowego Bizancjum, a raczej pokutnym marszem do Canossy. Wszędzie czyha Ratyzbona. Papież uśmiecha się podczas spotkania z prezydentem Ahmetem Sezerem, podczas gdy ten zachowuje kamienną twarz, a przed grobem Atatürka, założyciela świeckiego państwa tureckiego, stoi zamyślony z założonymi rękami jakby znajdował się przed grobem apostoła – pisze Der Spiegel.
Magazyn krytykuje nader grzecznościowy wymiar pielgrzymki i brak zdecydowanych słów, co przez jednych oceniane jest jako zdroworozsądkowa reakcja po ratyzbońskiej wpadce, a przez innych piętnowane jako tchórzostwo. Na tydzień przed pielgrzymką Der Spiegel w obszernym tekście pt.: “Omylny” napisał, że widmo Ratyzbony stanie się nieodłączną scenerią rozmów między Watykanem a światem islamu. Ba! Będzie najczęściej czytanym, cytowanym i najbardziej kontrowersyjnym teologicznym wykładem od czasu Kazania na Górze.
Der Spiegel przypomina fragment papieskiego przemówienia podczas spotkania z Alim Bardakoglu, szefem tureckich władz religijnych, kiedy to Benedykt mówił o wielu chrześcijańskich i muzułmańskich monumentach, które świadczą o chwalebnej przeszłości Turcji. Tymczasem – podkreśla Der Spiegel – w Anatolii od dziesięcioleci niszczeją kościoły i cmentarze Ormian, Greków oraz Syriaków.
Powtórka z Ratyzbony
Z przekąsem Smoltczyk komentuje cytat, który pojawił się w pozdrowieniu Benedykta XVI do Bardakoglu. Tym razem nie był to fragment wypowiedzi cesarza Manuela II Paleologosa, ale słowapapieża Grzegorza VII, który w 1076 mówił o miłości, jaką winni są sobie muzułmanie i chrześcijanie, ponieważ wierzą w jedynego Boga. Cytat ten i jego myśl powtórzona w innym miejscu wywołała szczere zadowolenie wśród Turków. Zupełnie inaczej zareagowały tradycjonalistyczne portale internetowe, na których potępiono papieża za relatywizm, duchową pustkę, herezję, a nawet wzywano do ukrzyżowania Benedykta.
Jak to często bywa w takich przypadkach – co dobitnie pokazał wykład z Ratyzbony – chwila nieuwagi, niefrasobliwość reporterów lub tłumaczy, odrobina złej woli, czy po prostu ignorancja prowadzą do nieuprawnionych interpretacji. W rzeczywistości Benedykt podkreślił, że chrześcijanie i muzułmanie podzielają monoteistyczną wiarę w jednego Boga, a nie w tego samego Boga.
Problem egzegetyczny pojawił się również po słowach Benedykta XVI odnoszących się do jego poparcia dla starań Turcji o członkostwo w Unii Europejskiej. Papież powiedział, że Turcja powinna stać się częścią Unii. Problem w tym, że nie wiadomo, co dokładnie oznacza termin “częścią UE” – na co zwrócił uwagę konserwatywny dziennik Frankfurter Allgemeine Zeitung – ponieważ także opozycyjna wobec członkostwa Turcji niemiecka chadecja z kanclerz Angelą Merkel na czele, również chce, aby kraj ten był częścią UE, ale na zasadzie uprzywilejowanego partnerstwa, co Ankara kategorycznie odrzuca. Z kolei Matthias Drobinski, komentator bawarskiego dziennika Süddeutsche Zeitung, uważa, że papież nie mówił o politycznym wymiarze przystąpienia Turcji do UE, a jedynie o możliwościach kraju między Azją a Europą, w którym na unikalną skalę decydują się losy fundamentalnego pytania: czy muzułmaniei chrześcijanie mogą żyć razem? Czy to może się udać? Drobinski podkreśla jednak, że papież najwyraźniej zmienił swoje zdanie o Turcji.