Ekumenizm zniszczony jak WC
- 30 października, 2006
- przeczytasz w 2 minuty
Trudno o smutniejsze doświadczenie dla ekumenisty niż Ziemia Święta. Tam wszystkie ustalenia, deklaracje, zbliżenia nie mają najmniejszego znaczenia. Tam nie liczy się ani wspólna modlitwa patriarchy Konstantynopola z papieżem, ani Wspólna Deklaracja o Usprawiedliwieniu. Tam liczy się wyłącznie siła i władza. I nie chodzi o stosunki między Żydami a Palestyńczykami, a o relacje między chrześcijanami. Dlatego najświętsze miejsca chrześcijaństwa: Bazylika Grobu Pańskiego czy Narodzenia Pańskiego w Betlejem – niszczeją. […]
Trudno o smutniejsze doświadczenie dla ekumenisty niż Ziemia Święta. Tam wszystkie ustalenia, deklaracje, zbliżenia nie mają najmniejszego znaczenia. Tam nie liczy się ani wspólna modlitwa patriarchy Konstantynopola z papieżem, ani Wspólna Deklaracja o Usprawiedliwieniu. Tam liczy się wyłącznie siła i władza. I nie chodzi o stosunki między Żydami a Palestyńczykami, a o relacje między chrześcijanami.
Dlatego najświętsze miejsca chrześcijaństwa: Bazylika Grobu Pańskiego czy Narodzenia Pańskiego w Betlejem – niszczeją. Nie można naprawić grożącego zawaleniem dachu w Betlejem, bo musiałyby się na to zgodzić trzy Kościoły rzymskokatolicki, prawosławny i ormiański, a ich przedstawiciele nie chcą ze sobą rozmawiać i nie chcą się znać, obawiając się, że jakiekolwiek ustępstwo może sprawić, że ktoś zabierze im kawałek ich podłogi (brudnej zresztą zazwyczaj niemiłosiernie), albo odbierze prawo do wyganiania pielgrzymów.
Świeccy, niewierzący ludzie dogadaliby się w tej sprawie błyskawicznie. Widząc ogromny biznes jaki można zrobić w Ziemi Świętej i splendor, jaki płynie z ich zarządzania dogadaliby się z każdym. Ale nie chrześcijanie. My musimy się spierać, bić (tak, tak – zdarzają się także bójki między mnichami różnych tradycji, i to nawet takie, że można oberwać nożem albo wylądować w szpitalu), za pomocą procesji odbierać sobie kilka lub kilkanaście centymetrów podłogi, a nie chcemy i nie potrafimy oczyścić i wyremontować bazyliki tak, by wyglądały godnie. Zresztą co tu w ogóle mówić o bazylice – wystarczy zerknąć na ubikacje. Najgorsze, z urwanymi toaletami były właśnie tam, gdzie stykają się chrześcijanie różnych wyznań… Można powiedzieć, że rozwalona toaleta jest najlepszym symbolem tego, czym jest ekumenizm w Ziemi Świętej.
I aż żal powiedzieć: jedynym co łączy zdecydowaną większość tradycyjnych chrześcijan Ziemi Świętych (prawosławnych, katolików, anglikanów i luteranów) jest niechęć, niekiedy przeradzająca się w nienawiść do państwa, które daje im normalnie funkcjonować, czyli do Izraela. Nigdzie chyba więcej na świecie nie można usłyszeć z ust chrześcijańskiego duchownego, że terrorysta wysadzający się w autobusie jest “męczennikiem”. A tam to normalka. W nielicznych tylko miejscach słychać też od zakonników, że chamstwo jest o niebo gorsze od terroryzmu.