Społeczeństwo

Gorzki smak porażki


Skan­dal lustra­cyj­ny z abp. Sta­ni­sła­wem Wiel­gu­sem w roli głów­nej to sku­tek wcze­śniej­szych decy­zji hie­rar­chii. Pro­blem pole­ga na tym, że wczo­raj decy­zje te uzy­ska­ły potwier­dze­nie ze stro­ny Sto­li­cy Apo­stol­skiej. „Upa­dać jest rze­czą ludz­ką, ale sza­tań­ską jest trwać w błę­dzie” – mawiał kard. Ste­fan Wyszyń­ski. I słów tych trud­no nie odnieść do obec­nej sytu­acji. Nisz­cze­nie zwo­len­ni­ków lustra­cji, uda­wa­nie, że kolej­ne ujaw­nia­ne doku­men­ty i rapor­ty agen­tów w sutan­nach są cał­ko­wi­cie nie­wia­ry­god­ne a księ­ża, któ­rych doty­czą […]


Skan­dal lustra­cyj­ny z abp. Sta­ni­sła­wem Wiel­gu­sem w roli głów­nej to sku­tek wcze­śniej­szych decy­zji hie­rar­chii. Pro­blem pole­ga na tym, że wczo­raj decy­zje te uzy­ska­ły potwier­dze­nie ze stro­ny Sto­li­cy Apo­stol­skiej.

„Upa­dać jest rze­czą ludz­ką, ale sza­tań­ską jest trwać w błę­dzie” – mawiał kard. Ste­fan Wyszyń­ski. I słów tych trud­no nie odnieść do obec­nej sytu­acji. Nisz­cze­nie zwo­len­ni­ków lustra­cji, uda­wa­nie, że kolej­ne ujaw­nia­ne doku­men­ty i rapor­ty agen­tów w sutan­nach są cał­ko­wi­cie nie­wia­ry­god­ne a księ­ża, któ­rych doty­czą cał­ko­wi­cie nie­win­ni – mogło wyda­wać sku­tecz­ną (choć nie­mo­ral­ną) meto­dą obro­ny dobre­go imie­nia Kościo­ła jesz­cze dwa lata temu. Jed­nak kolej­ne skan­da­le lustra­cyj­ne wyraź­nie poka­za­ły, że zamia­ta­nie spraw pod dywan i rzu­ca­nie gro­mów na dzien­ni­ka­rzy i histo­ry­ków zaj­mu­ją­cych się lustra­cją jest dzia­ła­niem nie tyl­ko przy­no­szą­cym ujmę wia­ry­god­no­ści moral­nej hie­rar­chii, ale tak­że nie­sku­tecz­nym. Bada­nia i tak są bowiem pro­wa­dzo­ne, a lepiej lub gorzej udo­ku­men­to­wa­ne (w przy­pad­ku publi­ka­cji “Gaze­ty Pol­skiej” raczej gorzej) tek­sty dzien­ni­kar­skie powsta­ją. I będą one powsta­wać tak­że po oświad­cze­niu Sto­li­cy Apo­stol­skiej.


Co zatem ono zmie­ni­ło? Otóż od tego momen­tu naj­na­tu­ral­niej­sza dro­ga wyja­śnie­nia wąt­pli­wo­ści nie będzie już bra­na pod uwa­gę. Zamiast pro­sić IPN o natych­mia­sto­we odtaj­nie­nie doku­men­tów i bły­ska­wicz­ne ich prze­ba­da­nie (tu stan­dar­dy dzia­łań wyzna­czy­ła redak­cja „Wię­zi”) i opu­bli­ko­wa­nie ich wyni­ków — hie­rar­cho­wie będą już mogli z czy­stym sumie­niem powo­ły­wać się na sta­no­wi­sko Waty­ka­nu i papie­ża. Do powta­rza­nych jak man­tra zapew­nień o „wie­rze w oso­bi­stą uczci­wość abp. Wiel­gu­sa” dołą­czą teraz wezwa­nia do „sza­cun­ku dla Ojca Świę­te­go”. A prze­cież nikt, kto ma poję­cie o teo­lo­gii papie­stwa nie może twier­dzić, że papie­skie decy­zje w spra­wach per­so­nal­nych są nie­omyl­ne czy choć­by nie pod­le­ga­ją­ce kry­ty­ce.


Komu­ni­kat Sto­li­cy Apo­stol­skiej utrud­ni, jeśli nie unie­moż­li­wi, koniecz­ne dal­sze dzia­ła­nia lustra­cyj­ne. Trud­no już sobie wyobra­zić, by powsta­ły spraw­nie dzia­ła­ją­ce komi­sje, któ­ra zaję­ła­by się opu­bli­ko­wa­niem (z odpo­wied­ni­mi komen­ta­rza­mi) wszyst­kich akt doty­czą­cych Kościo­ła. A już powo­ła­nie spe­cjal­nej komi­sji pojed­naw­czej, któ­ra mogła­by poma­gać rze­czy­wi­ście skru­szo­nym TW w pojed­na­niu się z Kościo­łem trze­ba wło­żyć mię­dzy baj­ki. Nikt prze­cież nie będzie już twier­dził, wbrew Ojcu Świę­te­mu, że spo­tka­nia z ofi­ce­ra­mi dla uzy­ska­nia pasz­por­tu były czymś nagan­nym (a prze­cież do takich spo­tkań sam arcy­bi­skup już się przy­znał), a za obo­wią­zu­ją­cą zosta­nie uzna­na opi­nia wyra­żo­na przez Radę Sta­łą Kon­fe­ren­cji Epi­sko­pa­tu Pol­ski, że „sam fakt roz­mo­wy księ­dza z pra­cow­ni­ka­mi komu­ni­stycz­nych służb bez­pie­czeń­stwa nie może świad­czyć o nie­mo­ral­nej współ­pra­cy, jako że nie­jed­no­krot­nie mia­ła ona cha­rak­ter urzę­do­wy, bądź też musia­ła być pod­ję­ta z racji nauko­wych czy dusz­pa­ster­skich”…


Na krót­ką metę ozna­cza to tyle, że praw­do­pob­nie nie pozna­my praw­dy o domnie­ma­nej współ­pra­cy lub jej bra­ku abp. Wiel­gu­sa z SB; a sam arcy­bi­skup nie będzie miał moż­li­wo­ści oczysz­cze­nia się (pyta­nie, czy sam jej chce?). Zamiast nich otrzy­ma­my nakaz wia­ry w czy­stość abp Wiel­gu­sa. Pro­blem pole­ga tyl­ko na tym, że wia­ra doty­czy rze­czy nie­wi­dzial­nych, a nie jak naj­bar­dziej empi­rycz­ne­go fak­tu współ­pra­cy (lub jej bra­ku) z bez­pie­ką.


Ale to nie wszyst­ko. Nowy metro­po­li­ta war­szaw­ski roz­pocz­nie bowiem swo­je urzę­do­wa­nie w cie­niu nie­wy­ja­śnio­nej (jeśli „Gaze­ta Pol­ska” lub kto inny opu­bli­ku­je doku­men­ty to już wyja­śnio­nej) współ­pra­cy z bez­pie­ką. Trud­no zaś sobie wyobra­zić, by takie podej­rze­nia (czy być może w przy­szło­ści już nie podej­rze­nia) nie mia­ły wpły­wu na auto­ry­tet metro­po­li­ty. Jak­by tego było mało w bie­żą­cą deba­tę histo­rycz­ną wplą­ta­no Sto­li­cę Apo­stol­ską (a może lepiej powie­dzieć Kurii Rzym­skiej, bo jakoś nie wie­rzę, by papież oso­bi­ście zapo­znał się z publi­ka­cja­mi “Gaze­ty Pol­skiej”). Czy bisku­pi napraw­dę tego nie dostrze­ga­ją? Czy napraw­dę są prze­ko­na­ni, że tak poważ­ne zarzu­ty moż­na prze­mil­czeć? Czy nie mają świa­do­mo­ści, że w ten spo­sób pod­wa­ża­ją zaufa­nie do naj­bar­dziej sza­no­wa­nej przez Pola­ków insty­tu­cji i w imię świę­te­go spo­ko­ju dla agen­tów w sutan­nach roz­my­wa­ją stan­dar­dy, któ­rych Kościół od wie­ków nauczał?


Tekst uka­zał się w dzi­siej­szym wyda­niu dzien­ni­ka “Fakt”.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.